Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Amerykańska nadzieja - utalentowani dżunglerzy podbijają NA LCS

Tak jak Europa historycznie zawsze miała problemy z obsadą górnej alei, a Chiny z zawodnikami z środkowej linii, tak Ameryka niemal od początków profesjonalnej sceny zmaga się z kłopotem niedostatku dobrych, rodzimych dżunglerów.

Od tej reguły zdarzały się oczywiście wyjątki jak chociażby emerytowane już legendy: Brian „TheOddOne” Wyllie czy Brandon „Saintvicious” Di Santo, ale są to raczej fenomeny potwierdzające ogólną tezę, aniżeli przedstawiciele większej grupy, która mogła by zaprzeczyć odwiecznym kłopotom NA LCS z obsadą dżungli. Nieciężko w związku z tym przewidzieć, że nagły wzrost znaczenia migrujących graczy, który możemy zaobserwować od sezonu 4 szybko przełożył się na liczbę amerykańskich leśników w NA LCS, która została mocno ograniczona. W sezonie 5 w amerykańskich rozgrywkach mogliśmy odnaleźć tak naprawdę tylko dwójkę rodzimych zawodników prezentujących wysoki poziom – Christiana „IWillDominate” Rivierę oraz Williama „Meteosa” Hartmana. No może czwórkę, wliczając urodzonego na Filipinach, ale związanego ze Stanami Zjednoczonymi Jake’a „Xmithie’ego” Puchero oraz kanadyjskiego Kolumbijczyka Alberto „crumbza” Rengifo, którego jednak wliczamy do tego grona obecnie raczej za ogólne zasługi niż za obecną formę. Niemniej wraz z sezonem 6 kariery zakończyli zarówno Meteos, jak i IWiilDominate i dla amerykańskiej dżungli nastały ciężkie czasy… Ale wtedy pojawili się oni – tercet utożsamiający łagodny powiew świeżości, który miał wstrząsnąć sceną za Oceanem: Joshua „Dardoch” Hartnett, Anthony „Hard” Barkhovtsev i Galen „Moon” Holgate. Jednak tylko jeden z nich w stu procentach sprostał oczekiwaniom. Który?

Najgorsze już za nim

Pierwszym z trzech muszkieterów jest Hard, który na wiosnę związał jest z zespołem Echo Fox. Wcześniej utalentowany dżungler przez dwanaście miesięcy występował w barwach Cloud 9 Tempest, w lecie ubiegłego roku rywalizując wraz z tą ekipą w Challenger Series - ostatecznie bez większych sukcesów. Hard wyróżniał się na zapleczu rozgrywek LCS, ale nie na tyle, by zwrócić na siebie uwagę zespołów z elitarnego cyklu. Doskonale potwierdziłyby to okoliczności, w których Kanadyjczyk dołączył do Echo Fox, stanowiąc opcję rezerwową w obliczu fiaska negocjacji z Marcelem „Dexterem” Feldkampem.

Hard pokazał się w ostatnim splicie z dobrej strony, notując niezły wskaźnik udziału w zabójstwach - 73,6% oraz dobre KDA - 3,7.

Hard pokazał się w ostatnim splicie z dobrej strony, notując niezły wskaźnik udziału w zabójstwach - 73,6% oraz dobre KDA - 3,7.

Ostatecznie Hard znalazł się więc w LCS, ale początku występów w najważniejszych rozgrywkach w Ameryce nie może zaliczyć do udanych – bynajmniej nie z powodu własnej niedyspozycji, lecz raczej z winy kłopotów zespołu. Echo Fox okazało się bowiem bodajże największą w tym splicie ofiarą zamieszania z wizami i w aż w 6 z 18 spotkań drużyna musiała łatać skład zmiennikami podstawowych zawodników. Niemniej powrót Froggena i kfo w piątym tygodniu błyskawicznie sprawił, że kanadyjski leśnik zaczął spisywać się znacznie lepiej, pomimo że nadal wyglądał dość niepozornie i na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest w Echo Fox elementem zupełnie zbędnym. W efekcie na podstawie pobieżnych obserwacji można by nazwać Harda graczem zupełnie przeciętnym, ale byłoby to niesamowicie krzywdzące dla samego zawodnika, do którego o wiele lepiej pasuje określenie „solidny”.

Nie skupiam się na zabójstwach. Ja po prostu upewniam się, że moi lanerzy będą mieli przewagę.

Anthony "Hard" Barkhovtsev

To prawda, kanadyjski dżungler nie zachwyca nas epickimi zagraniami, efektownymi inicjacjami czy wygrywanymi raz po raz w fantastycznym stylu pojedynkami. Jest też może nieco zbyt pasywny, ale warto zauważyć, że gra bardzo inteligentnie i doskonale wie, co jest jego zadaniem, kiedy w drużynie posiada tak znakomitych prowadzących jak Froggen, Keith czy coraz lepiej spisujący się kfo. I co najważniejsze - Hard niezmiernie rzadko popełnia błędy. Doskonale oddają to statystyki – leśnik Echo Fox jest najrzadziej ginącym dżunglerem w stawce. Jednocześnie zajmuje bardzo wysokie drugie miejsce pod względem ilości czyszczonych wardów na minutę i trzeci najwyższy dla swojej pozycji wynik, jeśli chodzi o procentowy udział w zabójstwach. Z powodu bardzo reaktywnego stylu gry, który nadal wymaga pewnego oszlifowania ciężko nazwać Harda czołowym leśnikiem w NA LCS, ale kanadyjski leśnik na pewno należy do górnej półki dżunglerów w Ameryce i z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie ulega wątpliwości, że w rozwoju bardzo pomoże mu stabilne środowisko pracy, które powstało w Echo Fox, a które niezbędne jest dla zawodnika stawiającego tak ogromny nacisk na współpracę z kolegami z drużyny.

Potęga presji

Tego samego o swojej ekipie raczej nie może powiedzieć drugi z młodych wojowników. Kiedy skład NRG został ogłoszony i obok nicków znakomitych graczy – Junga „Impacta” Eon-yeonga, Lee „GBM-a” Chang-seoka czy Johny’ego „Alteca” Ru, można było znaleźć pseudonim Moona, wielu ekspertów zastanawiało się czy niezbyt doświadczony zawodnik poradzi sobie na poziomie LCS. Wcześniej  dał się bowiem poznać jako utalentowany gracz, świetnie spisując się w NA Challenger Series w barwach Teamu Imagine, ale jednocześnie zupełnie nie potrafił odnaleźć się chociażby w spotkaniu barażowym przeciwko Teamowi 8…

Przeciętne KDA (2,9) i niski udział w zabójstwach (70,1%) potwierdzają, że Moon nie był w tym splicie mocnym punktem NRG.

Przeciętne KDA (2,9) i niski udział w zabójstwach (70,1%) potwierdzają, że Moon nie był w tym splicie mocnym punktem NRG.

Obawy szybko się potwierdziły, choć nie do końca z winy samego Moona. Co ciekawe, NRG znakomicie poradziło sobie z kryzysem wizowym i tylko w jednym spotkaniu nie mogło wystawić pełnego składu (i to z innego powodu), ale problemem okazało się coś, co nie miało być bolączką tej drużyny – kłopoty komunikacyjne. GBM na początku splitu mówił po angielsku dość słabo, natomiast Impact praktycznie w ogóle. Z tego powodu koreańscy zawodnicy, którzy są jednocześnie głównymi shot-callerami NRG często mieli skłonność do mówienia po koreańsku w trakcie walk drużynowych, a także współpraca pomiędzy nimi a Moonem w trakcie ganków nie wyglądała najlepiej. Oczywiście zrzucanie słabej dyspozycji amerykańskiego dżunglera w całości na karb problemów w porozumiewaniu z koreańskimi lanerami jest sporą przesadą, ale nie sposób nie wziąć tego pod uwagę, gdyż mocna synergia z liniami jest najważniejszym aspektem gry dla każdego leśnika, a tutaj Moon miał znacznie utrudnione zadanie. Wydaje się, że to właśnie dlatego Amerykanin przez cały split wrażenie nieco przestraszonego, a obawa o problemy komunikacyjne widocznie ciążyła na nim w każdym spotkaniu, kumulując się ze skłonnością do tiltowania. Teraz zarówno GBM, jak i Impact dość znacznie poprawili się, jeśli chodzi o język angielski i może nadal nie wygląda to idealnie, to na pewno znacznie lepiej i od dłuższego czasu zmierza w odpowiednim kierunku. Tymczasem sam Moon niezmiennie prezentuje się poniżej oczekiwań – oczywiście zdarzają mu się naprawdę znakomite spotkania, ale nadal zdecydowanie zbyt często popełnia bardzo proste błędy, daje się wyłapywać czy w niektórych spotkaniach pozostaje całkowicie niewidoczny. Znamienna jest jego fatalna statystyka udziału w first bloodach przelewanych na korzyść swojej drużyny – na 18 spotkań Moon uczestniczyć w takiej akcji… raz. W trakcie splitu pojawiały się już pogłoski o zmianie dżunglera, ale nic takiego ostatecznie nie miało miejsca, a zawodnicy konsekwentnie twierdzą, że atmosfera w ekipie jest bardzo dobra. To zaufanie powinno pomóc dżunglerowi, którego przebłyski pokazują, że naprawdę ma talent i możliwości. Wydaje się, że Moon potrzebuje tylko trochę więcej wiary we własne umiejętności i szansy na pełne skupienie się na samej grze, nierozpraszany przez kłopoty, które powinny zostać jak najszybciej rozwiązane.

Ja będę najlepszy!

Pozostaje jeszcze Dardoch. Zapamiętajcie ten nick, bowiem z całą pewnością warto. Patrząc na to, co amerykański zawodnik wyczynia w swoim debiutanckim splicie aż ciężko uwierzyć, że sezon zaczynał jako zaledwie rezerwowy, a jego głównym celem była rywalizacja w NA Challenger Series wraz z drugim składem formacji – Team Liquid Academy. I że split wcześniej rozegrał zaledwie jedno spotkanie na zapleczu NA LCS, przegrywając rywalizację o miejsce w składzie Teamu Imagine z… Moonem. Tak, tym samym, który ma teraz ogromne problemy z przystosowaniem do poziomu, który panuje w LCS.

Ta wiosna należała do Dardocha, co udowadniają statystyki: najwyższy współczynnik udziału w zabójstwach wśród dżunglerów (78%) i świetne KDA  na poziomie 5,7.

Ta wiosna należała do Dardocha, co udowadniają statystyki: najwyższy współczynnik udziału w zabójstwach wśród dżunglerów (78%) i świetne KDA na poziomie 5,7.

A Dardoch? No cóż, tego gracza chyba nie trzeba już dłużej nikomu przedstawiać. Najpierw w bratobójczym pojedynku błyskawicznie rozprawił się z weteranem IWillDominate’em, zagrabiając dla siebie miejsce w podstawowym składzie, a następnie fenomenalną grą przysporzył sobie rzeszę fanów. Bo cóż ten chłopak wyczynia! Początek splitu, kiedy to Dardoch kilka razy zaprezentował się po nieźle, ale popełnił też trochę błędów był dopiero preludium do właściwego koncertu Amerykanina, który z każdym kolejnym spotkaniem podnosił sobie poprzeczkę. Pewność siebie i buńczuczne deklaracje walki o tytuł najlepszego dżunglera w Ameryce na początku mogły brzmieć nieco śmieszne, ale kiedy po dwóch-trzech kolejkach Dardoch się rozpędził okazało się, że jego przekonanie o własnej wartości jest całkowicie uzasadnione, ba, pomaga mu we wzięciu szturmem sceny za Oceanem. Amerykański zawodnik zaprezentował nam świeży, niezwykle agresywny styl gry, którego podstawą były fantastyczne umiejętności mechaniczne – Dardoch w każdym spotkaniu raz po raz z dziecinną łatwością ogrywał największych zawodników NA LCS, a niesamowite zagrania stały się jego znakiem rozpoznawczym. To jednak, jak się okazało, nie jedyny atut młodego gracza, który gra bardzo inteligentnie, umiejętnie aplikując presję i niemal w każdym spotkaniu wypracowując swojej drużynie przewagę we wczesnej fazie gry. Co ciekawe, Dardoch jest w Teamie Liquid także shot-callerem w duecie z Matthew „Mattem” Elento i to właśnie ci młodzi gracze, a nie bardziej doświadczeni Koreańczycy (Piglet czy FeniX) decydują o poczynaniach drużyny. Co prawda w tym aspekcie przed dżunglerem jeszcze sporo pracy, ale zakończony właśnie wiosenny split doskonale pokazał ogromny rozwój Dardocha w tej kwestii.

Dardoch to najczęściej zabijający dżungler w NA LCS.

Dardoch to najczęściej zabijający dżungler w NA LCS.

Cóż, nie ma najmniejszych wątpliwości, że Dardoch jest największym wygranym wiosennego splitu spośród dżunglerów w stawce. Niejako oczywistym następstem świetnych występów jest uhonorowanie młodego leśnika nagrodą dla odkrycia splitu w NA LCS. Amerykanin z pewnością z utęsknieniem wypatruje play-offów, by w nich kontynuować swoją krucjatę i bezwstydnie miażdżyć kolejnych rywali. Przyszłość zdaje się leżeć u jego stóp – pozostaje mieć tylko nadzieję, że dżungler nie spocznie na laurach i dalej będzie doskonalił swoje umiejętności. Bo wtedy Ameryka może wreszcie zyskać dżunglera na światowym poziomie, a tych za Oceanem potrzebują w trybie natychmiastowym.

A co Ty myślisz o młodych graczach w LCS? Który z nich zaskoczył Cię najbardziej? Czy Perkz i Dardoch słusznie otrzymali wyróżnienia dla największych odkryć wiosennego splitu odpowiednio w EU i NA LCS?