Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

FORG1VEN: prowadząca gwiazda H2K

W strefie dla prasy aż roiło się od przedstawicieli mediów usiłujących zamienić kilka słów z bohaterami dnia — H2K właśnie ukończyli serię 4-0, zdobywając pierwsze miejsce w swojej grupie, po drodze dwukrotnie pokonując chińskich beniaminków, Edward Gaming. Gdy przybyłem na miejsce, po lewej tłoczyli się chińscy reporterzy, a pośrodku stała gwiazda tego dnia. Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou, grecki prowadzący, w gwiazdorskim stylu zdominował dolną aleję EDG, z przytupem wchodząc na arenę międzynarodową.

W strefie dla prasy aż roiło się od przedstawicieli mediów usiłujących przeprowadzić wywiad po grze z bohaterami dnia — H2K właśnie ukończyli serię 4-0, zdobywając pierwsze miejsce w swojej grupie, po drodze dwukrotnie pokonując chińskich beniaminków, Edward Gaming. Gdy przybyłem na miejsce, po lewej tłoczyli się chińscy reporterzy, a pośrodku stała gwiazda tego dnia. Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou, grecki prowadzący, w gwiazdorskim stylu zdominował dolną aleję EDG, z przytupem wchodząc na arenę międzynarodową.

Na twarzach zawodników relacjonujących światowej prasie e-sportowej wydarzenia dnia z perspektywy zwycięzców wciąż widoczne było zaskoczenie pomieszane z dumą. Nigdzie nie było śladu zawodników EDG, którzy skończyli na drugim miejscu w grupie, co dodatkowo potwierdzało, jak dotkliwą ponieśli porażkę. Chińska drużyna numer jeden, niepokonana w sezonie zasadniczym letniego splitu LPL i jeden z faworytów turnieju, została zdeklasowana przez europejską drużynę rozstawioną na drugim miejscu, która rozpoczęła drugi tydzień zawodów z wynikiem 1-2 po słabym pierwszym tygodniu. 

Forg1

ZNACZENIE WSPÓŁPRACY W DRUŻYNIE

Gdy wreszcie udało mi się porozmawiać z jednym z najciekawszych zawodników League of Legends, przekonałem się, że FORG1VEN był świadomy wagi wydarzeń tego dnia. — Dla mnie to zapewne wielki szok, z którego jeszcze nie w pełni zdałem sobie sprawę — powiedział Tzortziou. — Wydaje mi się, że kiedy pójdę spać, odpocznę i jutro się obudzę, niczego nie musząc robić, wtedy pewnie wszystko to do mnie trafi, ale to naprawdę wielka niespodzianka i jestem bardzo szczęśliwy z tego, jak potoczyły się sprawy i jak dobrze zagrała dziś moja drużyna.

Rzadko mamy okazję słyszeć, jak przywykły do gloryfikowania własnych umiejętności FORG1VEN wychwala swoją drużynę w chwili triumfu. Tzortziou mówi o pozostałych członkach H2K z dumą, której trudno spodziewać się po tym zawodniku, o ile wierzy się tylko w opowieści o tym, jak reaguje, gdy jego drużyna ma problemy. FORG1VEN ufa swojej drużynie, uznaje jej talent i chwali skuteczność. Jest jej szczerze wdzięczny. 

— Tak naprawdę to pierwszy raz w moim życiu (albo drugi, jeśli liczyć SK podczas wiosennego splitu w 2015 r.), gdy mogę z przekonaniem powiedzieć, że jestem w drużynie, która mnie wspiera, ale którą ja także wspieram — mówi. — Czuję, że koledzy zagrali dzisiaj z niesamowitą determinacją i doskonale rozumieli swoje role. Znakomicie wypadli nie tylko w grze, ale także przed jej rozpoczęciem. Widziałem, jak bardzo są poważni, jak bardzo oddani i skupieni. Wchodząc do gry, mieli niezbędną siłę psychologiczną, która pozwoliła im zagrać jeszcze lepiej niż zazwyczaj.

Chociaż FORG1VEN bardzo chwali swoich kolegów za ich niesamowite zwycięstwo nad EDG, jego zasługi też są nie do przecenienia. On i Vander byli nie do ruszenia na dolnej alei, a mieli groźnych przeciwników: mówimy o Defcie i Meiko, prawdopodobnie jednym z trzech najlepszych prowadzących, którzy grają w League of Legends, obok Impa i Uziego, a także jednym z najlepszych wspierających w LPL. Deft i Meiko dominowali na dolnej alei w LPL, włącznie z pokonaniem budzącego respekt duetu Uzi i Mata, grającego na dole dla RNG. 

Pomimo to, H2K wiedzieli, że przeciwników dla się pokonać. — Widząc, jak słabe wydawały się drużyny w tym tygodniu, czy nawet wcześniej, chyba zrozumieliśmy, że każdą drużynę można pokonać — powiedział FORG1VEN. — Odoamne zdominował górnego EDG, a ja dziś tak jakby dominowałem na dolnej alei. Moja reputacja w pewien sposób pomogła zmniejszyć presję na pozostałych alejach, ponieważ dolna aleja EDG nie mogła sobie z nami poradzić. Cały czas musieli wysyłać dżunglera lub grupę różnych zawodników na dół, co jeszcze bardziej ułatwiało grę Odoamne lub Ryu. A my także mamy bardzo dobrego dżunglera.

STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ

Cait

Kluczem do ich dominacji w alei była Caitlyn, która odzyskuje popularność na dole ze względu na skuteczność walki w alei i łatwość niszczenia wież. Walka w alei jest sednem sukcesu H2K, dlatego wybór tej bohaterki to dla nich priorytet, a wielu z nas było zaskoczonych, że EDG pozwolili im nią grać. FORG1VEN dał mi do zrozumienia, że wybór Caitlyn stawia EDG i inne drużyny w trudnym położeniu, ponieważ oni nie grają tą bohaterką, a zatem nie potrafią zrównoważyć tego wyboru.

— To miecz obosieczny — mówi. — Albo ją zbanują, bo EDG nią nie grają albo ją przepuszczą i spróbują skontrować w alei, co praktycznie nie jest możliwe, ponieważ staramy się grać nią tak optymalnie, jak się tylko da. — Umiejętność zmuszania drugiej drużyny, by dostosowała się do określonego wyboru, to potężne narzędzie: zmusza się przeciwników, by banowali nieoptymalnie, co gwarantuje własnej drużynie inny, dobry wybór albo przeciwnicy po prostu próbują sobie z tym poradzić. Gdy nie potrafią sobie z tym poradzić, mają poważny problem. 

To może być jednak gorzka pigułka, którą grający przeciwko H2K będą musieli przełknąć, ponieważ skoro Deft i Meiko nie mogą sobie z tym poradzić, kto inny to umie? Poza walką w alei Caitlyn zapewnia dodatkowe korzyści, które szczególnie pasują do stylu gry FORG1VENa: — Graliśmy nią bardzo wiele razy, ponieważ pozwala nam też nadrobić pewne nasze niedociągnięcia — mówi FORG1VEN. — Ponadto daje mi możliwość, by czasami zagrać z dala od mojej drużyny. Nie działa tak jak Jhin, który musi liczyć na drużynę, by wszystko grało. Ponieważ uważam się za naprawdę sprawnego mechanicznie gracza i przez większość czasu jestem świadomy otoczenia, myślę, że mogę dokonywać wyborów bohaterów, którzy wydają się dość nietypowi i nienajlepsi [oraz sprawić, by grali z powodzeniem].

Pomimo swojego sukcesu na arenie Mistrzostw, FORG1VEN wciąż żałuje, że nie dotarł tu wcześniej. Wszedł do LCS jako część drużyny Copenhagen Wolves, która zdominowała krąg Pretendenta. To okres, który FORG1VEN uważa za być może najszczęśliwszy w swojej karierze. Sądzi, że mniej więcej wtedy zaczął osiągać szczyt swoich możliwości jako gracz, wniósł coś nowego do regionu i zaczął kształtować dziedzictwo, które według niego teraz umocniło się dzięki występowi na Mistrzostwach. 

— Sądzę, że w pewnej mierze jest to podsumowanie moich osobistych wysiłków — powiedział. — Gdy wszedłem do LCS w 2014 roku, dolne aleje w Europie były uważane za naprawdę słabe. To nie są wyłącznie moje słowa. Gdyby zajrzeć do mediów społecznościowych i popytać zawodowych graczy z innych regionów, powiedzieliby, że gracze na dolnej alei nie byli tak dobrzy, a przynajmniej nie byli tak potężni, jak być mogli. Gdy rozpocząłem 4 sezon w LCS, wyciągałem 100 OK w walce w alei i stworzyłem stan gry na dolnej alei, który wciąż jest naśladowany, chociaż inni gracze nieco go zmienili.

Forg1ven na początku sezonu w Origen

Forg1ven na początku sezonu w Origen

MOTYWACJA I DETERMINACJA

Odkąd pojawił się w LCS, FORG1VEN miał trudności ze zgraniem się ze swoją drużyną. Opuścił Copenhagen Wolves po tym, jak pomógł im uniknąć degradacji i zdobyć miejsce w następnym splicie LCS oraz miał burzliwe przejścia z SK Gaming w 2015 roku i z H2K wiosną 2016 roku, zanim przeżył załamanie kariery, gdy grał dla Origen. Origen wyrzucili go już po tygodniu grania, a wielu fanów zastanawiało się, czy Tzortziou kiedykolwiek znowu zagra w League of Legends na poziomie zawodowym. Niecałe 6 miesięcy później FORG1VEN gra w ćwierćfinałach Mistrzostw. Uparte powroty i motywowanie siebie do gry na najwyższym poziomie pokazują, jakiego rodzaju zawodnikiem jest FORG1VEN: zdeterminowanym, zdolnym, może nieco szorstkim, ale zdecydowanym dawać z siebie absolutnie wszystko.

— Każdy zawodnik w każdej drużynie ma swoje powody, które napędzają go do walki o sukces, do coraz lepszej gry, do przekraczania oczekiwań i własnych ograniczeń — mówi. — Ja mam różne powody, które psychologicznie pchają mnie naprzód i zmuszają do przekraczania granic, które wydawały mi się nieprzekraczalne. Na przykład jest to gra dla mojego kraju. Jestem jedynym greckim zawodnikiem, który kiedykolwiek dotarł do tak wielkich zawodów. Jest nim też mój ojciec, którego bardzo cenię. Nie wspierał mnie, gdy postanowiłem przejść na zawodowstwo, ale w zeszłym roku, gdy znalazłem się w dość trudnym położeniu z Gambitem, powiedział: „Musisz walczyć dalej. Po co grałeś przez cały ten czas?”. Wkręcił się w League of Legends, chociaż nie przeze mnie, ponieważ nawet w mojej rodzinie życie osobiste i życie związane z grą biegną oddzielnymi torami, ale faktycznie mnie wsparł. 

Naprawdę uwielbiam rywalizować w grze

Forg1ven

— No i oczywiście moja drużyna, ponieważ kiedy idzie nam dobrze, idzie nam naprawdę dobrze i potrafimy być świetnym zespołem. Jeśli chcę, by tak się działo, muszę dawać z siebie 100% tego co najlepsze. Chcę dawać im 10 lub nawet 20% więcej okazji, by osiągnąć szczyt możliwości lub utrzymać się na tym poziomie. Jestem naprawdę szczęśliwy, ponieważ czuję, że bardzo starałem się to osiągnąć w wielu aspektach i myślę, że pchnąłem moją drużynę we właściwym kierunku.

FORG1VEN ma szansę osiągnąć coś wyjątkowego z H2K na Mistrzostwach — zmienić postrzeganie swojej osoby i udowodnić, że jest jednym z najlepszych graczy na świecie. Nie jest tylko jasne, czy będzie nadal grał po zakończeniu turnieju. Podobnie jak w przypadku wielu wspaniałych zawodników, trudno przewidzieć, kiedy zdecyduje się odejść. FORG1VEN był już tego bliski kilka razy, ale zapewnił mnie, że dopóki ma miejsce w najlepszej drużynie, będzie grał dalej.

— Naprawdę uwielbiam rywalizować w grze — mówi. — Myślę, że dopóki ta rywalizacja jest dobra i o ile co roku będę mógł wspiąć się odrobinę wyżej albo wciąż będę siłą napędową drużyny, nie odejdę. Tyle, że to musi być tego warte... Chcę grać tylko dla jednej z najlepszych dwóch lub trzech drużyn.

W turnieju pozostało już tylko osiem drużyn, które walczą o szansę zdobycia upragnionego Pucharu Przywoływacza. Oglądajcie ćwierćfinały Mistrzostw od piątku i koniecznie obejrzyjcie w poniedziałek walkę H2K z Albus NoX Luna o miejsce w półfinałach w Madison Square Garden w Nowym Jorku.