Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Rozrywka

Inwazja na górną aleję

W tym sezonie wiele drużyn występujących w rozgrywkach LCS po obydwu stronach Oceanu decyduje się na przebudowanie swojej górnej alei. W obecnym splicie możemy oglądać aż dziewięciu nowych zawodników na tej pozycji. Dlaczego na top-lanie widzimy aż tyle zmian? Czy debiutanci poradzą sobie w LCS?

W przeciwieństwie do Korei, gdzie rodzą się rzesze utalentowanych top-lanerów, Zachód historycznie zawsze miał problemy z górną aleją. Zespoły nie potrafiły zaufać młodym, utalentowanym mechanicznie zawodnikom i na nich postawić, dzięki czemu przez dłuższy czas w LCS oglądaliśmy na topie praktycznie te same twarze. To jednak powoli się zmienia i w tym sezonie i po obu stronach Oceanu ujrzymy aż dziewięciu debiutantów, choć bardzo zróżnicowanych w sensie pojmowania tego miana.

Dawno temu na górnej alei

Niemal od zawsze to toplanerzy byli dla zachodnich formacji „kozłami ofiarnymi” – dostawali mniej złota niż inni lanerzy, musieli liczyć się z nękaniem przez przeciwnych dżunglerów i przeważnie pełnili rolę tarcz, będąc zmuszanymi do przyjmowania na siebie jak największych obrażeń. Doskonałymi przykładami graczy z tej ery są chociażby Evgeny „Darien” Mazaev, Mike „Wickd” Petersen czy Marcus „Dyrus” Hill – oczywiście całkowicie abstrahując od ogromnego wpływu, jaki ci zawodnicy mieli na sukcesy swoich ekip. Meta jednak nie stoi w miejscu i kiedy ewoluowała, wyznaczając graczom górnej alei poważniejszą rolę w zespole, część weteranów miała problemy z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Przez pewien czas nadal występowali oni na najwyższym poziomie, ale drużyny z czasem zorientowały się, że podejście do górnej alei zmieniło się, a Zachodowi potrzeba nowych graczy, którzy byliby w stanie spełniać nową rolę. Szybciej zrozumiała to Ameryka, gdzie regularnie zatrudniano nowych graczy. Niemniej także w Europie mogliśmy zauważyć napływ debiutantów na górną linię, choć początkowo związany przede wszystkim z Expansion Tournamentem 2014 i dołączeniem do stawki całkowicie nowych drużyn. Później górna aleja znów pogrążyła się w stagnacji – dość powiedzieć, że pomiędzy wiosennym a letnim splitem 2015 do EU LCS przybył… zaledwie jeden nowy toplaner.

Dyrus Wickd Darien - Top Lane

Meta – wróg czy przyjaciel?

Zanim przejdziemy do wgłębienia się w europejsko-amerykańską rewolucję na górnej linii, warto powiedzieć nieco więcej o tym, co w dużym stopniu stało się powodem zmian. A tym czynnikiem była oczywiście meta. Górna aleja to najdynamiczniej zmieniająca się spośród trzech linii i w ciągu ostatnich sezonów ewoluowała w wielu aspektach. Zmieniała się przede wszystkim charakterystyka postaci – od niezabijanych tanków, przez magów dysponujących umiejętnościami kontroli tłumu, po wojowników specjalizujących się w zadawaniu obrażeń , docierając w końcu do momentu, w którym jest miejsce dla każdego z tych archetypów. Zreorganizowała się też rola top-lanerów w drużynach – zyskali oni miejsce, obok mid-lanerów i strzelców, wśród graczy, których zadaniem jest poprowadzenie zespołu do zwycięstwa. W związku z tym większe znaczenie zyskały u gracza górnej alei umiejętności mechaniczne, a faza linii na topie, która już wcześniej należała do najbardziej skomplikowanych, stała się jeszcze trudniejsza. Także dżunglerzy zaczęli przywiązywać do topa większą uwagę, częściej odwiedzając górną linię – z tego powodu synergia między leśnikiem a top-lanerem stała się równie ważna jak współpraca dżunglera z mid-lanerem. Ponadto, w konsekwencji rozwoju tendencji na posiadanie teleportu, wymogiem stała się także umiejętność optymalnego wykorzystania tego czaru przywoływacza. W skrócie więc gracze górnej alei otrzymali większe możliwości, ale wzrosły też wymagania w stosunku do nich.

Pod znakiem zmian

Gamsu Toplane

Rok 2016 może być dla Zachodu przełomowy, jeśli chodzi o top-lane. Co prawda ponownie to Ameryka wiedzie prym w modernizacji górnej linii, ale Europa również stara się wzmocnić w tym względzie. W związku z tym na wiosnę do stawki dołączyło kilku nowych zawodników – czterech z nich zobaczymy w EU LCS, natomiast pięciu kolejnych w NA LCS. Warto jednak zauważyć, że na Starym Kontynencie nadal niewielu jest prawdziwych innowacji wśród graczy. We wspomnianej czwórce możemy zobaczyć bowiem Mateusza „Kikisa” Szkudlarka, dla którego wiosenny split będzie debiutem w LCS w nowej roli. Wcześniej grał on bowiem na pozycji dżunglera, a jednocześnie należy wspomnieć, że początki jego kariery również związane były z top-lanem, choć nie w LCS. Drugim „naciąganym” debiutantem jest Noh „Gamsu” Yeong-jin, który w tej edycji zmagań postawił pierwsze kroki w EU LCS, ale wcześniej grał na podobnym poziomie w Ameryce. Jeśli odejmiemy tę dwójkę, to pozostanie nam tylko dwóch Duńczyków – Peter „Atom” Thomsen z GIANTS Gaming oraz Martin „Wunderwear” Hansen ze Splyce. Obydwaj gracze dostali się do EU LCS w całkowicie odmienny sposób. Wunderwear przebył wraz z ex-Dignitas EU całą drogę przez Challenger Series, natomiast Atom dołączył do GIANTS dzięki doskonałej grze w kolejce solowej. Ci dwaj utalentowani gracze są nadzieją Starego Kontynentu na górnej alei, tym bardziej, że także w Challenger Series nie widzimy ostatnio zbyt wielu całkowicie nowych twarzy.

Viva la revolution!

Nieco inaczej sytuacja ma się w Ameryce. Okienko transferowe było za Oceanem bardzo burzliwe i ciekawym jest, że tylko dwie drużyny, Cloiu9 i CLG, zatrzymały swoich dotychczasowych top-lanerów, nie licząc oczywiście beniaminków rozgrywek. Na wiosnę możemy zobaczyć w NA LCS jeszcze dwójkę weteranów tamtejszych rozgrywek, którzy zmienili formacje – Yunga „Impacta” Eon-jeonga (NRG eSports) i Kevina „Hauntzera” Yarnella (Team SoloMid). Tymczasem za debiutanta można uznać już Heo „Huni’ego” Seong-huna, dla którego obecny split w barwach Immortals jest pierwszym krokiem na amerykańskiej scenie. Jednocześnie za Oceanem możemy oglądać pięciu prawdziwych debiutantów: Samsona „Lourlo” Jacksona (Team Liquid), Oleksii’ego „RF Legendary” Kuziutę (Renegades), Lennarta „SmittyJ’a” Warkusa (Team Dignitas), Parka „kfo” Jeong-huna (Echo Fox) i Wanga „Fenga” Xiao-Fenga (Team Impulse), choć ten ostatni został ostatnio tymczasowo zastąpiony bardziej doświadczonym Shinem „Seraphem” Woo-jeongiem. RF Legendary i SmittyJ dostali się do LCS poprzez Challenger Series, chociaż niemiecki top-laner awansował nie do NA LCS, a do… EU LCS, gdzie miał wystąpić z Gamers2. Ostatecznie zdecydował się jednak na przenosiny do Ameryki. Młody, siedemnastoletni Lourlo natomiast został wypatrzony w kolejce solowej, choć ma za sobą występy w NA Challenger Series, gdzie w barwach CLG Black był wyróżniającą się postacią. Ciekawy jest przypadek Fenga, który ma marginalne doświadczenie na profesjonalnej scenie, a do tej pory pełnił raczej rolę… strzelca. Oferta z Teamu Impulse była jednak tak kusząca, że zdecydował się przenieść na górną aleję.

Renegades

Wyjątkowo trudny egzamin

Przed debiutantami postawiono bardzo ciężkie zadanie – udanie rozpocząć swoją przygodę z LCS. Stawka na obydwu kontynentach jest bowiem bardzo wyrównana i każda wygrana, każdy dobry mecz i, analogicznie, każde potknięcie, każde słabsze spotkanie mają ogromny wpływ na układ tabeli. W Europie nowi gracze przeżywają ciężki czas – niezależnie od tego czy zmienili region, pozycję czy też stawiają swoje pierwsze kroki najwyższym poziomie. Teoretycznie najłatwiejsze zadanie stało przed Gamsu, ale koreański zawodnik póki co ani nie zachwyca, ani nie zawodzi jak zresztą całe Fnatic, które potrzebuje nieco czasu na zbudowanie synergii. Niemniej nie sposób nie zauważyć przebłysku, który mogliśmy ujrzeć w spotkaniu przeciwko Origen, kiedy to top-laner fantastycznie ograł dwóch znakomitych graczy.

Także Kikis, pomimo faktu, że Gamers2 spisuje się nadspodziewanie dobrze, nie jest najmocniejszym punktem swojej drużyny i odstaje od czołowych graczy górnej alei. Niemniej znacznie gorzej ma się sytuacja młodych zawodników GIANTS i Splyce – Atoma i Wunderweara. Duńscy top-lanerzy nie mają zbyt wielu powodów do radości, gdyż ich zespoły okupują dolną część tabeli, a sami gracze spisują się poniżej oczekiwań. Bardziej zawodzi Wunderwear, który ma spore problemy z dorównaniem pozostałym top-lanerom, ale fatalnie prezentuje się przede wszystkim położenie Atoma, którego GIANTS zajmuje ostatnie miejsce, pozostając jedyną drużyną w stawce, która nie ma na swoim koncie zwycięstwa. Tak czy inaczej to nie gracz górnej alei jest głównym winowajcą tej sytuacji.

Tymczasem w Ameryce daje się zauważyć interesujący trend, bowiem zespoły z debiutującymi top-lanerami… zajmują trzy ostatnie miejsca w tabeli. Wyjątkiem jest Team Dignitas, który używał do tej pory dwójki nowych graczy górnej alei – w drugim tygodniu bowiem SmittyJ’a zastąpił BillyBoss. Amerykanin nie do końca poradził sobie w tej roli, ale Niemiec w pierwszym tygodniu z pewnością był wyróżniającą się postacią w ekipie Dignitas. Drugim zespołem, który radzi sobie nieco lepiej jest pogrążony w kontrolowanym chaosie Team Impulse, który korzystał do tej pory z usług… aż trzech top-lanerów. Po pierwszym tygodniu fatalnego Fenga zastąpił zaskakująco dobry Seraph, a później rolę tę pełnił docelowo wspierający Austin „Gate” Yu. Nie popisują się natomiast gracze drużyn, które w teorii miały powalczyć w środku tabeli – ani RF Legendary, ani Lourlo nie potrafili do tej pory dostosować się do poziomu swoich drużyn. Jednocześnie wiele niedociągnięć towarzyszy meczom Echo Fox i formacja ta używała do tej pory dwóch graczy górnej alei. W drugim tygodniu nierównego i mającego problemy z przestawieniem się z kolejki solowej na grę drużynową kfo zastąpił niezły Colin „Solo” Earnest.

Pierwsze dwa tygodnie doskonale pokazują więc jak ciężko jest nie tylko dostać się do LCS, ale także poradzić sobie na tak wysokim poziomie. Gracze bardzo często potrzebują kilku tygodni, by sprostać wielości zmian towarzyszącym dołączeniu do drużyny z LCS. Niemniej część z nowych zawodników z pewnością zadomowi się w nowych warunkach i pokaże jeszcze skalę swojego talentu. Nowi zawodnicy potrzebują tylko nieco wyrozumiałości, o którą jednak ciężko, zważywszy na wagę każdego kolejnego spotkania.

TIP