Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Od zera do Szanghaju

Jak ekipa G2 została reprezentantem Europy

W miarę jak wiosenny split dobiega końca, a czempioni stają na podium, fani League of Legends wyczekują kolejnego wyzwania. Będzie to Mid-Season Invitational 2016, w którym wyłoniony zostanie najlepszy region świata. Najlepsze drużyny Ameryki Północnej, Europy, Korei, Chin, LMS oraz zwycięzca International Wild Card Invitational 2016 staną do walki w Szanghaju. Mistrz Europy jest już znany. Przyjrzyjmy się w takim razie ekipie, która będzie reprezentować region na międzynarodowej arenie: G2 Esports.

EU

Zmiana... na lepsze

Na początku wiosennego splita Europa była pogrążona w chaosie. Wielu legendarnych graczy regionu – w tym Huni, Reignover, Froggen i Svenskeren – wyjechało na podbój Ameryki Północnej. Na europejskiej scenie pojawili się nowi gracze: węże ekipy Splyce, pszczoły Vitality i obiecujący skład Gamers2. Nawet znane drużyny nie uniknęły przetasowań składów. Jednym z niewielu zespołów, które oparły się morzu zmian, był półfinalista mistrzostw świata – Origen, który tylko dodał szóstego członka do swojej ekipy, środkowego PowerOfEvila.

Na początku splita, wszyscy oczekiwali, że Origen wyląduje na szczycie. Okazało się, że region czeka wiele niespodzianek: gra OG pozostawiała wiele do życzenia, nowe nabytki Fnatic nie zdołały przywrócić byłym czempionom pozycji na szczycie, a takie drużyny jak Elements, znane raczej z dolnej części tabeli, stanęły do równej walki z dużo wyżej sytuowanymi przeciwnikami.

Nie dało się przewidzieć, kto wygra w najbardziej chaotycznym splicie w historii europejskich rozgrywek. Do fazy pucharowej trafiło sześć drużyn, z których każda miała szanse na zwycięstwo. Czy miał to być młody, dominujący skład G2? Czy może przebudowana ekipa Fnatic? H2K i Vitality również mieli na tylne silne składy, by walczyć o tytuł. Wszyscy europejscy fani wiedzą też, że nigdy nie należy stawiać kreski na zespole Unicorns, a Origen najlepiej gra, gdy zostanie zapędzony w kozi róg.

Na arenę weszło sześć zespołów, ale tylko jeden mógł zostać europejskim czempionem. Do walki o tytuł ostatecznie przystąpiła stara gwardia Origen i nowa ekipa G2. Choć wielu zakładało, że wygra Origen, pragnienie zwycięstwa chłopaków z G2 pozwoliło im pokonać weteranów niebudzącym żadnych wątpliwości wynikiem 3-1.

G2

Droga na szczyt

G2 Esports miało piekielnie dobry pierwszy sezon. Aby wejść do europejskiego LCS, musieli się przebić przez turniej kwalifikacyjny i wykopać z ligi organizację weteranów w postaci SK Gaming, by móc wskoczyć na ich miejsce. Każda nowa ekipa musi udowodnić swoją wartość, ale drużyna G2 zderzyła się z ogromną falą krytyki, zanim jeszcze zaczęła grać. Ludzie oceniali możliwości tych młodych graczy, bazując na reputacji ich prezesa i założyciela, ocelote'a (który zasłynął jako efektowny środkowy w SK Gaming). Solidna pięcioosobowa ekipa G2 przebiła się przez turniej kwalifikacyjny do LCS w następującym składzie:

 

GÓRA: Mateusz „Kikis” Szkudlarek

DŻUNGLA: Kim „Trick” Kang Yoon

ŚRODEK: Luka „Perkz” Perkovic

PROWADZĄCY: Kim „Emperor” Jin-hyun

WSPIERAJĄCY: Glenn „Hybrid” Doornenbal

Wielu wątpiło, czy Kikis poradzi sobie na górnej alei, bo wcześniej znany był głównie jako uniwersalny dżungler zespołu Unicorns of Love. G2 nie dało się jednak zastraszyć niedowiarkom – wzięli się do roboty natychmiast po przeprowadzce do nowego domu dla drużyny. 

Szybko wypracowali sobie reputację utalentowanej drużyny gotowej na wszystko. Po eksodusie wielu europejskich środkowych, nowicjusz Perkz miał wysoko postawioną poprzeczkę, ale jego występy jako Ahri, Zed czy Lissandra rozwiały wszelkie wątpliwości. Reszta drużyny jest nieco starsza: Emperor zaczął grę od Korei i Ameryki Północnej w 2014, Kikis jako dżungler pomógł ekipie Unicorns dotrzeć do finałów LCS, Hybrid dał się poznać w Challenger Circuit, a Trick był wcześniej rezerwowym dla koreańskiego zespołu CJ Enutus.

 

Żaden z nich nie był szczególnie dobrze znany, ale gdy zaczęli grać razem, natychmiast zwrócili na siebie uwagę. Split zakończył się dla nich przekonującym wynikiem 15-3, a ciężka praca zjednała im rzeszę fanów. W trakcie sezonu popisali się też wieloma zuchwałymi wyborami bohaterów (pamiętacie Rumble'a z Dżungli?).

Niepowstrzymana siła

Droga do chwały G2 dopiero się zaczyna; zobaczmy, jak ich skład prezentuje się na tle innych mistrzów z całego świata.

G2

Zacznijmy od mocnych stron: Perkz jest niesamowicie pewnym siebie środkowym. Ten siedemnastolatek często wybiera postacie sprzyjające konstruowaniu akcji, takie jak LeBlanc czy Zed. Do tego wydaje się, że trema omija go szerokim łukiem. Wielu nowicjuszy nie wytrzymuje presji, a tymczasem Perkz potrafił w 4. meczu finałów LCS EU zmienić Zedem kiepski start 0-3 w niesamowity wynik 7-3, co pozwoliło jego drużynie sięgnąć po mistrzostwo.

 

Trick to kolejny uzdolniony gracz G2, ma na koncie tytuł najlepszego gracza Europy, głównie dzięki umiejętności gry prowadzącymi dżunglerami, takimi jak Kindred czy Graves. Wczesna agresja i kontrolowanie kluczowych punktów mapy czyni z niego jedną z ważniejszych składowych sukcesu G2 w trakcie sezonu wiosennego. Synchronizacja pewnego środka Perkza z dżunglą zapewnia G2 kontrolę całej rozgrywki.

Dolna aleja ma się czym pochwalić – Emperor to weteran, który od 2014 roku grał w wielu regionach, a Hybrid godnie go wspiera (nawet mimo że pozwala sobie na zbyt wiele zabójstw).

 

Nie zapominajmy jednak o podporze drużyny: niegdysiejszym dżunglerze Kikisie, który obecnie gra na górnej alei. Rewelacyjna gra obrońcą Kikisa pozwala prowadzącym G2 rozwinąć skrzydła. Jego Ekko wyczerpywał siły Origen, zadając poważne obrażenia i wywierając ciągłą presję na swojej alei. Doświadczenie, które zdobył, walcząc dla drużyny Unicorns, czyni z Kikisa lidera młodej ekipy.

 

Niestety, G2 może się także spodziewać problemów na MSI. Ich dolna aleja miewa problemy na początku meczu, choć obaj grający na niej zawodnicy świetnie się spisują w walkach drużynowych. Z kolei zablokowanie ich prowadzącego na wczesnym etapie meczu może znacznie ograniczyć ich obrażenia w końcówce spotkania. Czasem przesadzają z agresją, co daje wrogowi okazję do kontrataku. Jeśli jednak ich dolna aleja zdąży się rozkręcić, a Kikis nie zostanie wytrącony ze swego stylu gry obrońcą, G2 może odżyć na nowo w piecu, jakim będzie Szanghaj.

G2

Czas na kolejną bitwę

G2 wiele osiągnęło podczas swego pierwszego splita, ale prawdziwy test jeszcze przed nimi. Po pokonaniu całej Europy, wchodzą na arenę międzynarodową, gdzie stanie do walki z najlepszymi zespołami świata. Każdą drużynę z MSI, która ich zlekceważy, czeka przykra niespodzianka –  zapytajcie Origen, jak bardzo ich młodzi rywale pragną zwycięstwa. G2 może zapisać się w historii nie tylko jako zespół, który wygrał w swoim pierwszym sezonie splita LCS, ale też sięgnął po zwycięstwo w Mid-Season Invitational.