Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Legends Rising: Smeb

Niegdyś ignorowany, dziś Smeb jest kluczowym zawodnikiem ROX Tigers i głównym powodem, dla którego ten zespół uznaje się za poważnego konkurenta w walce o tegoroczny puchar. Po odpadnięciu w finałach Mistrzostw Świata 2015 drużyna stawia przed sobą jasny cel. Czy Smeb pomoże swojemu zespołowi osiągnąć szczyt rywalizacji w League of Legends i stać się jedną z najwspanialszych drużyn tej gry? Legends Rising powraca 7 września.

W alternatywnym wszechświecie to zając wygrywa wyścig z żółwiem. Zwycięzca zasiada wygodnie na tronie, czekając aż głowa żółwia przekroczy linię mety. W tym alternatywnym wszechświecie to Lee „Faker” Sang-hyeok jest zającem. A Song „Smeb” Kyung-ho jest żółwiem.

Być może my wszyscy też już żyjemy w tym wszechświecie. Chociaż obaj zawodnicy mogą sięgać po wszystko, co ma najlepszego do zaoferowania ten świat, tylko jeden z nich może zdobyć dwa pasy Mistrza Świata. Tylko jeden jest niekwestionowanym bogiem League of Legends. Niewielu graczy, o ile ktokolwiek, budziło taki respekt jak Faker, zanim stał się profesjonalistą. Potem przekroczył wszelkie oczekiwania i natychmiast został okrzyknięty sensacją.

Z drugiej strony, wspinaczce Smeba na szczyt towarzyszyła seria porażek — była to jedna z najwolniejszych wspinaczek. Razem z aktualnym kolegą z drużyny, Lee „Kuro” Seo-haengiem i Kimem „Reignover” Ui-jinem z Immortals stanowili część obecnie okrytego niesławą składu „Niewiarygodnych Porażek”, który spadł na sam dół LCK. Nieustannie groziła im utrata jakiegokolwiek znaczenia. Nikt nie spodziewał się, że zostaną gwiazdami.

Smeb bywał nazywany najgorszym koreańskim graczem górnej alei. — W tamtym czasie — przyznaje Smeb — te oceny były słuszne.

Smeb

Korea znana jest jako miejsce, z którego pochodzą najlepsze talenty na świecie, ale wśród tej śmietanki to supergwiazdy górnej alei zdołały najbardziej wyprzedzić swoich odpowiedników z innych państw. Zatem określenie Smeba jako najgorszego z nich było bardzo wymowne. Dlatego tym bardziej niewiarygodne wydaje się, że osiągnął miejsce, które zajmuje obecnie — ogłaszany jest najlepszym zawodnikiem w kolejnych grach sezonu zasadniczego LCK.

Jego fortuna obróciła się kołem, gdy na początku sezonu 2014 roku powstali Tigers. Natychmiast odnieśli sukces we własnym kraju, ale ulegali SKTelecom T1 zawsze wtedy, gdy miało to największe znaczenie. Ich przegrana podczas finałów wiosennego splitu 2015 nie była wielką niespodzianką — pomimo swoich osiągnięć wciąż byli nowym składem. Wówczas, na Mistrzostwach, nikt nie dawał im szansy dotarcia do finałów.

smeb

Wykorzystali część tej krytyki jako paliwo. Smeb umocnił swój status jednego z najlepszych graczy na świecie, doprowadzając Tigers do finałów. Ale etykietka chłopców do bicia nie przestawała ich dręczyć. Smeb mówi: — Myśleliśmy, że nawet jeśli przegramy, to będzie w porządku. Byliśmy oceniani jako drużyna pośledniego sortu. Nikt z nas nie uplasował się na światowej liście najlepszych 20 graczy. Stając do pojedynku z SKT, gdy brakowało im zaledwie kilku zwycięstw, by osiągnąć szczyt, byli po prostu całkowicie speszeni.

W odróżnieniu od SKT, Tigers nie są przyzwyczajeni do występów na tak wysokim szczeblu. SKT zdobyli rozliczne tytuły e-sportowe, Tigers mają ich niewiele. Pomimo osiągniętych sukcesów zaliczyli już czterech różnych sponsorów. Nawet w zeszłym roku były chwile, gdy Smeb i jego koledzy z drużyny musieli grać, martwiąc się jednocześnie o fundusze i zarobki.

Ale wspólnie starali się tym nie przejmować, najmocniej jak tylko potrafili. Według Smeba jest dla nich istotne, by zachować tożsamość „drużyny, która gra w tę grę z przyjemnością”.

— Jestem gościem, który trochę wygłupia się w swojej drużynie. Powtarzam im: „Ja jestem najlepszy”. Chodzę w kółko i gadam takie głupoty — mówi. — Ale szczerze mówiąc, moi koledzy zwykle mnie ignorują.

Teraz być może zostaną jedynymi ludźmi na świecie, którzy będą go ignorowali. Tigers są uznawani za faworytów do zdobycia Pucharu Przywoływacza podczas tegorocznego turnieju. Tego rodzaju wytrwałość można spotkać tylko w starych baśniach. To właśnie sprawia, że ludzie stawiają na żółwia.

Ale podobnie jak reszta świata, wszyscy wpatrzeni są tylko w jeden szczyt. Jak na zespół, który w ciągu dwóch minionych lat być może ustępował jedynie najlepszej, a momentami był najlepszą drużyną na świecie, nie mają się prawie czym pochwalić. Tak długo skrywali się w cieniu SKT, że nie przywykli do blasku chwały. Może teraz Smeb nareszcie wyjdzie z tego cienia i na zawsze zostawi za sobą skromne początki?