Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Poradniki

Magia zamiany stron

Czyli jak zrozumieć lane-swap

Społeczności dzielą się w różnoraki sposób. Niekiedy wynika to z preferencji poszczególnych grup, innym razem ich przekonań i wierzeń. Ostatnimi czasy do pewnego podziału doszło również na scenie profesjonalnych rozgrywek Ligi. Widzowie, gracze i fani - tak liczni po jednej stronie barykady oraz profesjonaliści, komentatorzy oraz entuzjaści po drugiej. Czy lane-swapy są dobre dla widzów, samej gry i graczy? A może powinny zostać wyeliminowane z rozgrywek wszystkimi możliwymi sposobami dla dobra widowiska? Obie strony mają oczywiście trochę racji, dlatego przed postawieniem wyroku warto przyjrzeć się argumentom i samemu ocenić sytuację.

Kilka kart historii

O dziwo lane-swapy są już dość leciwą taktyką na kartach historii profesjonalnych rozgrywek Ligi. Według wszelkich dostępnych źródeł, pierwsze wzmianki o zagraniach tego typu sięgają aż 2. sezonu. Legendarny już skład CLG.EU zmagał się wtedy z chińską drużyną World Elite w przygotowaniach przed Mistrzostwami w 2012 roku. Według doniesień byłych już graczy byłej potęgi Europy, pierwszy kontakt z tą strategią był dla nich przede wszystkim wielkim szokiem. Zaskoczenie spowodowane strzelcem oraz postacią wsparcia na górnej alei sprawiło przede wszystkim wielką trudność w dostosowaniu się do tego niegdyś totalnie egzotycznego zagrania. Gracze CLG.EU nie mieli pojęcia jak reagować na tak postawione przed nimi zadanie, a Chińczycy raz za razem wykorzystywali tę lukę, by wyprowadzać Europie kolejne ciosy. Na reakcję reszty e-sportowego światka nie trzeba było czekać długo, bo krótko po tym kolejne drużyny zaczęły dostrzegać szansę i potencjał tego zagrania. Tak jak widać na poniższym przykładzie w grze z bardzo, bardzo dawnych czasów - na zagranie lane-swapu w turnieju MLG zdecydowało się koreańskie Azubu Blaze przeciwko TSM.

Rozegranie tego elementu wtedy miało bardzo prymitywne podłoże. Oryginalnie zaczęło się od próby uniknięcia niewygodnych lub po prostu trudnych linii w regularnym ustawieniu 1 VS 1  lub 2 VS 2. Toplanerzy wysyłani na dolną aleję mieli za zadanie po prostu przeżywać podczas gdy sojuszniczy, silniejszy w późniejszej fazie gry strzelec mógł w spokoju budować swoją przewagę wynikającą z kolejnych poziomów doświadczenia i kupowanych przedmiotów. Oryginalnie w ten prosty sposób unikało się stawiana przeciwko sobie graczy o wyraźnie różnym poziomie indywidualnych zdolności. Azubu Blaze w przypadku powyższego materiału poszło jednak nawet o krok dalej. Przez wywieranie ciągłej presji byli nie tylko w stanie zdobyć zabójstwo na dolnej alei, ale również niedługo później na górze, tuż po użyciu Wsparcia Shena.

Powoli ewoluująca strategia nabierała tempa i przybierała coraz to nowe, różne kształty. W kolejnych sezonach lane-swapów zaczęto używać do kontroli dostępu do Smoka, który o ile pozyskany w miarę szybko, mógł dać jednej z drużyn naprawdę ogromną przewagę we wczesnych fazach gry. Jeszcze innym razem stosowano lane-swap, by uniemożliwić przeciwnej postaci z górnej alei wygodne życie i rozwój. Dla przykładu - Irelia postawiona przeciwko dwóm zasięgowym bohaterom nie mogła w spokoju oddawać się zabijaniu stworów. To sprawiało, że jej regularna potęga w grze mogła się objawić dużo później, a do tego czasu, drużyna jej przeciwna mogła już zbudować sobie przewagę, wobec której ta sama Irelia nie miałaby znaczenia.

Kolejne zawirowania mety

Światu profesjonalnych rozgrywek dość szybko spodobała się idea tej prostej zamiany ról, a już parę lat od debiutu technika lane-swapu rozrosła się w niesamowity sposób. Oprócz podstawowego rozgrywania spotkań “do przodu”, do arsenału drużyn dołączyło zamrażanie linii w celu odcięcia przeciwnika od dostępu do stworów. Na przełomie 3. oraz 4. sezonu duży nacisk zaczęto kłaść również na rotacje bohaterów po mapie, co nie zawsze tyczyło się jedynie indywidualnie roamujących zawodników, ale nawet całych drużyn wykorzystujących spokój przeciwległych linii do niesienia chaosu na pozostałych. Świetnym przykładem głębokiej taktycznie gry jest spotkanie ćwierćfinałowe z MŚ 2014 między drużyną TSM, a późniejszymi triumfatorami całego turnieju - Samsung White.

Jak widać w powyższym materiale, już w bardzo wczesnej fazie gry obu strzelców zostało pozostawionych samych sobie. Cała pozostała część obu drużyn skupia się na wykonywaniu kolejnych celów mapy w dżungli, oraz co pokazuje fragment - wywieraniu presji na środku, co przy jednoczesnym ganku 4-osobowym kończy się zdobyciem pierwszej krwi. Choć te zawirowania wokół mety lane-swapów mogą się wydawać maksymalnie zagmatwane, w tamtych czasach wszystko to miało swój perfekcyjny sens. Skupiano się na agresji, inwazjach w dżungli, kolejnych smokach oraz zabójstwach. Strzelcy we wczesnej fazie gry nie byli do tego potrzebni, a z odpowiednio dużą ilością złota mogli zacząć robić różnicę w późniejszej fazie gry.

Innym niemniej ciekawym przykładem jest materiał umieszczony powyżej, również z 4. sezonu rozgrywek LCS. Bieg rozgrywki spowodował, że na górnej alei znalazła się regularna dolna aleja Fnatic w składzie Thresha i Jinx, a przeciw nim pozostawiona została Irelia i Morgana. Ta ostatnia dołączyła do składu góry, by umożliwić Irelii w miarę bezpieczny rozwój i bezpieczeństwo. Gdyby została sama, to w dość prosty sposób mogłaby paść ofiarą mocnej kombinacji duetu Fnatic, a przez to w środkowej fazie gry mogłaby być względnie bezużyteczna. Tu widać również pewnego rodzaju kunszt taktyczny po stronie Alliance. Kog’Maw zostaje pozostawiony na dole sam na sam z Gragasem, ponieważ w tym zestawieniu nie ma się czego obawiać, a z tego wynika również, że będzie mógł po prostu bezpiecznie farmić ile tylko będzie chciał. Po drugiej stronie mapy wspierana jest natomiast Irelia, która tak samo jak Kog’Maw błyszczy dopiero w późniejszych fazach rozgrywki. Wysłanie Morgany na inną linię to zadanie bardzo proste w założeniach, ale wręcz genialne w skutkach. Drużyna skupiła się przede wszystkim na przeżyciu i dotrwaniu do późnej fazy gry, w której czysto teoretycznie miała zapewnioną ogromną przewagę.

Rozdarcie sceny

Powyżej opisane spotkanie jest również ciekawe z innego względu, ponieważ choć można w nim dostrzec naprawdę ciekawe i skomplikowane zagranie taktyczne, całe zostało rozegrane również bardzo zachowawczo i według wielu graczy po prostu nudno. Mecz trwał przez prawie 53 minuty, podczas których padło jedynie 9 zabójstw (z czego 3 z nich tuż przed samym zakończeniem). Z perspektywy entuzjasty taktyk i zagrań strategicznych to perełka i dobry przykład na to jak wygrywać gry nawet będąc słabszym w indywidualnych starciach i pod względem mechaniki. Z perspektywy żądnego krwi gracza - 50 minut wymiany nic nieznaczących ciosów i walki ze stworami. Niezależnie od tego, w której grupie się aktualnie znajdujecie tematem lane-swapów i ich zrozumieniem warto się zainteresować. Po pierwsze, nic nie wskazuje na to, by gracze mieli ochotę zrezygnować z tej strategii, ponieważ w ogólnym rozrachunku pozwala ona na wiele większą różnorodność i dowolność zagrań. Niegdyś wszystkie linie były w mniejszym czy większym stopniu swoimi odbiciami, a rezultat meczu zależał od indywidualnych zdolności jednostek. Obecnie na drugi plan spycha się mechaniczne umiejętności, a na pierwszy wynosi spryt i pomyślunek. Kolejne mecze są starciem zmysłu taktycznego graczy, trenerów oraz sztabu analityków. Kunszt oraz piękno tych zagrań nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale wzbudza satysfakcję wśród bardziej wtajemniczonych. Po drugie, lane-swapy, o ile prawidłowo rozegrane, są piekielnie skuteczne. Jeżeli ktokolwiek myśli o rozgrywaniu gier na choćby pół-amatorskim poziomie, to zrozumieniem odmian tej strategii powinien się zająć jak najszybciej. Na wyższych poziomach to absolutna konieczność, ponieważ wszystkie doświadczone drużyny mają ten element opanowany do perfekcji, a co za tym idzie - są niezwykle niebezpieczne. Na niższych szczeblach i w turniejach amatorskich lane-swapy nie są aż tak popularne, ale i przez to mogą być podstawą naprawdę łatwych zwycięstw. Dobrze rozegrany taktycznie mecz bazujący na tej strategii może być olbrzymim zaskoczeniem dla nieprzygotowanego przeciwnika, a z tego miejsca niezwykle łatwa droga do równie łatwej wygranej. Po trzecie w końcu - kolejka solowa. Choć wykorzystanie lane-swapów w grach SoloQ może być zadaniem niemożliwym, samo zdobycie wiedzy na temat tej taktyki to niezwykle przydatna umiejętność, która zaowocuje również podczas tych rozgrywek. Co oczywiste bardzo trudno byłoby przenieść wszystkie zagrania poziomu profesjonalnego do w pełni amatorskiej drabinki solowej, jednak zrozumienie poszczególnych kroków graczy LCS, LPL czy LCK pozwoli lepiej podejmować decyzje w kolejnych, indywidualnych spotkaniach. Lane-swapy uczą przede wszystkim walki na podstawie celów mapy, mocnych stron sojuszników i słabych ogniw wrogów. Uczą wykorzystywania okazji i budowania kompozycji, a dokładnie każda z tych czynności to wręcz podstawa optymalnej i skutecznej gry w kolejce dynamicznej czy solowej.

Dobre praktyki

Przykłady dobrych i złych zagrań mnożą się w meczach na każdym szczeblu. Nic jednak nie uczy dobrych zachowań tak dobrze jak obserwacja zachowań niemalże idealnych, a takich w przypadku lane-swapu można się doszukiwać w jednej z kolejek bieżącego sezonu, w której drużyna TSM podjęła znajdujące się na dole tabeli i niedawno walczące o powrót do LCS Renegades. Sam początek spotkania został rozegrany w regularny i całkiem znajomy sposób. Obie drużyny w składzie 4 graczy udały się na przeciwległe strony mapy, by zyskać przewagę po zdobyciu pojedynczych wież. Po przejęciu góry, zawodnicy Renegades udali się na dół mapy. gdzie podjęli się niszczenia drugiej wieży przeciwnika, a od tego momentu również - bezustannego generowania dla siebie przewagi. Sam początek fragmentu pokazuje jak wieża niszczona jest najpierw przez REN, a niedługo później przez TSM, jednak to ta pierwsza drużyna w tym samym czasie kończy również inny cel mapy, a mianowicie Smoka. Jest to możliwe dlatego, że po pierwsze - drużyna Renegades znajduje się na tyle blisko Smoka, by móc podjąć się zabicia go bez żadnego zagrożenia ze strony przeciwnika. Po drugie dlatego, że ich kompozycja pozwoliła im w dużo szybszy sposób zniszczyć konstrukcję wroga i przejść do dalszych planów dotyczących meczu. Graves i Caitlyn szybko czyszczą falę stworów i niszczą wieże, co w tym wypadku zostało idealnie wykorzystane na korzyść REN.

Zaledwie kilka minut później, Renegades po powrocie z bazy podchodzą do kolejnego celu, a mianowicie Herolda, z którego wzmocnieniem kierują się ponownie na górną aleję. TSM kopiuje ich ruchy i w analogiczny sposób atakuje przeciwległy róg Riftu z tą różnicą, że ich zawodnicy nie mają ani pierwszego wzmocnienia Smoka, ani co bardziej istotne w tamtym momencie - Herolda. Dobre umiejscowienie zawodników i świetne, taktyczne rozegranie początkowej fazy gry sprawia, że drużyna Renegades zdobywa wieżę przy Inhibitorze już w 8. minucie meczu i od tego momentu bezustannie walczy z przewagą, co pomimo różnicy w wynikach splitu - kończy się ich niespodziewanym zwycięstwem. To kolejny perfekcyjny przykład tego jak drużyna gorsza mechanicznie może wygrywać duże spotkania z wielkimi gwiazdami sceny za pomocą sprytu i zmysłu taktycznego.

Na własną rękę

Przykłady różnorakich rozegrań tego elementu strategicznego można obecnie obserwować w niemal każdym spotkaniu, bo w trwającej mecie prawie każda drużyna widzi w nim dla siebie szansę na sukces. Lane-swapy nie są łatwe do zrozumienia, trudno dostrzec wszystkie skutki tego typu zagrań, a jeszcze trudniej takie zagrania przenieść do własnych gier i cokolwiek z nich wyciągnąć. Powyższe przykłady jednak w miarę klarownie wskazują, że gra jest warta świeczki zarówno jeżeli chodzi o dedykowanych widzów i ich postrzeganie kolejnych rozgrywek, jak i samych graczy i ich decyzji podejmowanych na Rifcie.

A jak wy postrzegacie mecze, w których gracze dokonują lane-swapu?

Tęsknicie za dynamicznymi liniami 2 VS 2 i emocjonującymi starciami gwiazd górnych alei?

A może doceniacie kunszt taktyczny drużyn i sztabów trenerskich i nie wyobrażacie sobie okrojenia wszystkich możliwości jakie daje lane-swap?