Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Mamy Polaków w półfinałach Mistrzostw Świata!

O dominującym występie rodaków w starciu z ANX

Ostatnia europejska nadzieja jest nadal w grze. Nasi rodacy - Jankos oraz Vander wraz z pozostałymi członkami zespołu H2k zdołali wywalczyć dla siebie miejsce w nadchodzącym półfinale tegorocznych Mistrzostw.

Faworyci ekspertów kontra faworyci publiczności

Jankos, Vander and Forgiven at worlds 2016

Chociaż H2k było zdecydowanym faworytem tego spotkania, dotychczasowe totalnie nieprzewidywalne poczynania chłopaków z Albus NoX Luna nie pozwalały sądzić, że jakaś niespodzianka jest tu całkowicie niemożliwa. Debiutanci rosyjskiej organizacji wygrali już przecież dwukrotnie z amerykańskim CLG. Zdołali także urwać po jednej wygranej w dwumeczach przeciwko G2 i ROX Tigers. Szczęście nowicjusza, niebywały, ukryty talent czy być może determinacja drużyny z góry spisywanej na przegraną? Eksperci przed meczem zgodnie doszli do wniosku, że dobra passa Likkrita i spółki musi się kiedyś skończyć, a ćwierćfinał rozgrywany poprzedniej nocy wydawał się do tego idealną okazją. Fani europejskiej sceny z wielką nadzieją mogli jedynie spoglądać w stronę ostatnich reprezentantów swojego regionu, choć tak wielki entuzjazm nie dotyczył całego zachodniego świata esportu. Bezpośredni konkurenci Europejczyków, czyli gospodarze całego turnieju głośno opowiadali się głównie za zwycięstwem rosyjskiej organizacji. Triumf Albus NoX Luna byłby nie tylko wielką sensacją, ale również swoistym upokorzeniem regionów chcących aspirować do tytułów, a wciąż ulegających azjatyckim potęgom. H2k stanęło zatem przed potrójnie ciężkim zadaniem. Z jednej strony mieli oni walczyć przeciwko totalnie nieprzewidywalnym zawodnikom z drużyny, nie mającej absolutnie nic do stracenia. Z drugiej, jako jedyna drużyna europejska zostali obarczeni ogromnym kredytem zaufania i związaną z nim presją. Po trzecie w końcu - swoje starcia rozegrać mieli na niespecjalnie sprzyjającym im gruncie. Przed fanami poszukującymi przede wszystkim sensacji oraz upadku bezpośrednio konkurującego z nimi regionu.

Niezmiennie i skutecznie

Rozgrywki ćwierćfinałowe między H2k i Albus NoX Luna rozpoczęły się bez szczególnych niespodzianek. Zgodnie z przewidywaniami, H2k zablokowało Branda w obawie przed jego niszczycielską mocą w rękach Likkrita. Całkiem standardowo, pojawiły się również blokady na postaciach takich jak Ryze oraz Nidalee, które wielu drużynom przysporzyły na tym turnieju naprawdę wielu kłopotów. W kwestii samych wyborów postaci nie zaobserwowaliśmy również niczego szczególnie nietypowego. Gracze obu drużyn postawili wstępnie na dobrze znanych sobie bohaterów, a same kompozycje nie zdawały się zdradzać żadnych szczególnych taktyk przygotowanych przez składy właśnie na ten ćwierćfinał. H2k to drużyna znana przede wszystkim ze swojej rewelacyjnej, wczesnej fazy gry i w tym aspekcie nie zawiedli oni swoich fanów. Już w trzeciej minucie zbyt agresywna gra ANX i ich niedokładne, niekonsekwentne zagrania koło górnej alei doprowadziły ich do utraty dwójki graczy. W wyniku starcia dżunglerów i górnych obu zespołów, Jayce w rękach Odoamne w bardzo wczesnej fazie gry zdobył dwa zabójstwa, oba wzmocnienia stworów z dżungli oraz potężny zastrzyk doświadczenia i złota. Kolosalna przewaga jaką w krótkiej chwili uzyskał Odoamne zdała się być początkiem końca szans ANX na wygraną w tym meczu. Młot Jayce’a spadał na głowy swoich przeciwników, a w szczególności Smurfa szczególnie często. Idealnie rzucana Porażająca Eksplozja raz za razem wykluczała kluczowych graczy oponentów, dając coraz to większą przewagę ostatniej nadziei Europy. Postępująca dominacja H2k trwała bezproblemowo aż do 20 minuty, kiedy to po raz pierwszy utracili oni jednego gracza, jednak nawet ta drobna pomyłka nie zdołała odciągnąć ich od prostej i zdecydowanej drogi do zwycięstwa. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że H2k zagrało bezbłędnie, bo w międzyczasie Kirze, grającemu Syndrą udało się Jankosowi również ukraść Barona. Drobne pomyłki nie miały jednak znaczenia dla ostatecznego wyniku. Vander i spółka okazali się być o wiele potężniejsi, nie pozostawiając cienia wątpliwości jakoby to nie oni mieli awansować do nadchodzącego półfinału.

Odoamne at Worlds 2016

Drugie ze spotkań okazało się o wiele bardziej jednostronne, chociaż to nie sam fakt dominacji H2k był tu najbardziej interesujący. Pierwsza niespodzianka pojawiła się już na etapie wyboru oraz blokowania postaci. Pomimo naprawdę nieciekawego pierwszego meczu, w którym ANX zwyczajnie nie radziło sobie z kompozycją drużyny przeciwnej, nie zmienili oni… praktycznie niczego. Smurf grający zwyczajnie słabo Gnarem po raz kolejny znalazł się na Gnarze. Kira oraz aMiracle, nie mający zbyt dużo wpływu na rozgrywkę w poprzednim meczu, po raz kolejny zdecydowali się wybrać odpowiednio Syndrę oraz Caitlyn. Jedyne zmiany po stronie ANX nastąpiły w dżungli oraz na pozycji wspierającego, jednak to również nie było najbardziej zaskakujące w działaniach chłopaków z rosyjskiej organizacji. Nie tylko nie wprowadzili oni niemal żadnych zmian do swojej niedomagającej kompozycji, ale postanowili oni również pozostawić przeciwną w praktycznie niezmienionym stanie, chociaż działała ona przecież wyjątkowo dobrze. Odoamne po raz drugi dostał w swoje ręce Jayce’a, Ryu Vladmira, Jankos Lee Sina, a Vander Zyrę. Jedynym działaniem w kontrze H2k miała być zapewne blokada Sivir, która jasne - kontrowała wiele umiejętności np. Syndry, jednak postać ta sama w sobie miała raczej dość marginalne znaczenie w pierwszym zwycięstwie H2k. Zgodnie z oczekiwaniami po pierwszej grze, cały zespół naszych rodaków po raz kolejny stanął na wysokości zadania rozgrywając tym samym najszybszy dotychczasowy mecz tych Mistrzostw. Rozłożeni na łopatki gracze ANX ulegli już po 23 minutach i 38 sekundach, stawiając H2k w niebywale dogodnej sytuacji jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem serii spotkań.

Ostatni mecz serii, choć nieco bardziej wyrównany, okazał się być ostatnim gwoździem do trumny Rosjan. W tym też spotkaniu najbardziej widoczne były brak doświadczenia na dużej scenie oraz brak generalnego pomysłu na grę przeciwników. ANX wielokrotnie zaskakiwało, jednak robiło to zazwyczaj w krótkich wymianach ciosów. W pojedynczych grach, a nie całych seriach, tak jak miało to miejsce w tym przypadku. Wszystkie trzy mecze sprawiły wrażenie, jakoby ANX przygotowało tylko jeden, jedyny pomysł na cały swój ćwierćfinał i niezależnie od wyników trzymało się go od początku do samego końca. Zaskakującym okazał się również brak reakcji na zagrania przeciwników. H2k raz za razem wybierało bohaterów, na których czuło się po prostu dobrze. Łącznie, w całej serii wybrali oni przecież jedynie 7 unikalnych postaci, pozostawiając zapewne większość swoich najlepszych taktyk na nadchodzące spotkania.

Czas na prawdziwy test

H2k jest na fali. Jankos, Vander i ekipa przejechali się po swoich przeciwnikach dominując 7 ostatnich spotkań, jednak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, jakoby ostateczny boss tej zabawy czekał na nich dopiero w nadchodzących rozgrywkach. Błogosławieństwem, choć może, w zależności od perspektywy, przekleństwem drużyny naszych rodaków jest fakt, że nie mieli oni jeszcze okazji zmierzyć się na tym turnieju z żadną koreańską drużyną. Losowanie grup umieściło ich w jednym worku z mistrzami Chin, jednak ci odpadli już z turnieju, a i w grupie nie prezentowali oni poziomu godnego mistrzów tegorocznego turnieju. Na placu boju pozostały już tylko trzy koreańskie giganty oraz oni. W czystej teorii można by zakładać, że półfinał powinien być dla H2k raczej wstępnym testem, aniżeli egzaminem końcowym. Samsung Galaxy, czyli półfinałowy oponent Europejczyków to tylko i aż trzecia drużyna Korei. Na papierze znajdują się oni zatem poniżej drużyn ścierających się w równoległym półfinale, który przez wielu może być uznawany za przedwczesny finał całej imprezy.

SSG at Worlds 2016

Problemem tego rozumowania zdaje się być jednak bezbłędna konsekwencja oraz stały, wysoki poziom gier zawodników SSG. Koreańczycy trafili bowiem do prawdopodobnie najtrudniejszej grupy w pierwszej fazie rozgrywek i absolutnie ją zdominowali. Jedyną grą, jaką jak dotąd przegrali w całym turnieju była pojedyncza porażka przeciwko gospodarzom, czyli legendarnemu TSM, które to zresztą nawet z tej grupy nie wyszło. Od tamtego potknięcia graczom SSG idzie jednak zdecydowanie lepiej i choć ich gra nie jest pozbawiona błędów, podobnie jak H2k - nie przegrali oni od 7 kolejnych spotkań.

Ostatnia prosta

Walka o finał między pozostałymi dwiema koreańskimi potęgami to zupełnie inna bajka. Na spotkanie z nimi gracze H2k lub SSG będą mieli jeszcze czas się przygotować. Przed chłopakami z Europy stoi jednak niemal historyczna szansa, bo o ile dadzą radę powtórzyć swój sukces w niedzielnym półfinale - będą oni również pierwszą drużyną od pierwszego sezonu z zachodu, która zdołała dojść do samego finału Mistrzostw Świata. H2k będzie potrzebowało wiele skupienia, dobrych taktyk oraz nieco szczęścia, jednak finał, a nawet samo mistrzostwo jest przecież nadal w ich zasięgu