Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

MŚ dzień 7: Czy Origen wygrają grupę śmierci?

Czy ktoś się spodziewał takiego obrotu spraw w grupie śmierci? Po rozegraniu trzech pierwszych meczów przez każdą drużynę, sytuacja jest daleka od przewidywanej! LGD Gaming, murowany faworyt wygrania grupy i walki o mistrzostwo uplasował się na ostatnim miejscu z bilansem 0-3! Natomiast Origen, drużyna może nie skazana na pożarcie, ale zdecydowanie przewidywana raczej na miejsca 3 lub 4, plasuje się na szczycie tabeli z wynikiem 3-0. TSM nie zachwyca, ale z bilansem 1-2 wciąż ma realne szanse na walkę z KT Rolster i Origen. Natomiast koreańska drużyna (2-1) z pewnością nie poprzestanie jedynie na walce o utrzymanie drugiego miejsca, lecz zrobi wszystko, żeby zrzucić Origen z miejsca na szczycie grupy. Co przyniesie nam 10 października, w którym obejrzymy wszystkie pozostałe mecze tej grupy śmierci?

1

Ameryka kontra Europa.

Starciem szczególnie wartym uwagi będzie już pierwszy mecz tego dnia, w którym zmierzą się TSM z Origen. Zwycięstwo w tym meczu daje szanse na awans tym pierwszym, natomiast Origen w przypadku wygranej mają już pewne wyjście z grupy, dlatego z pewnością zobaczymy starcie na śmierć i życie.

Przyjęło się trochę stereotypowe twierdzenie, że EU i NA LCS stoją poziom niżej, jeżeli chodzi o siłę, w stosunku do drużyn koreańskich i chińskich. Te mistrzostwa świata postanowiły obalić tę teorię i czynią to we wspaniałym stylu. Na półmetku rozgrywek grupowych dwie drużyny z tych regionów zdominowały swoje grupy (Origen i C9), a inne również nie było ,,chłopcami do bicia” (FNC, TSM). Mecze drużyn Europejskich z Amerykańskimi to nie ,,drugi sort” jeżeli chodzi o poziom.

Pierwsze spotkanie Origen z TSM na MŚ zakończyło się zdecydowaną wygraną zespołu z Europy. Enrique "xPeke" Cedeño Martínez zaskoczył wszystkich wyborem Anivii, budując lodowego ptaka w bardzo powolny, długo skalujący się sposób (Łza Bogini i Różdżka Wieków). TSM nie potrafiło wykorzystać jednak tej szansy, jaką w early game dali im Origen. Marcus „Dyrus” Hill wybierając swojego ,,imiennika” Dariusa został zniszczony counter pickiem w postaci Lulu, przez swojego przeciwnika na górnej alei z drużyny Origen - Paula “SoaZa” Boyera. Kompozycja TSM, która na papierze wyglądała wyśmienicie: Darius, Elise, Viktor, Tristana i Alistar, została całkowicie przytłoczona przez Origen. Lulu, Rek’sai, Anivia, Kalista i Braum całkowicie zdominowali tę grę, a Juggernaut Darius skończył z wynikiem 1,9 tys. zadanych obrażeń przeciwko championom (mniej niż Alistar na supporcie). Ta gra pokazała jak bezużyteczną postacią potrafi być ten niszczyciel, jeżeli jest dobrze skontrowany, a jego drużyna przegrywa. Doskonała gra Jespera “Nielsa” Svenningsena Kalistą, który wykorzystał cały potencjał tej postaci, idealnie wykorzystując jej mobilność (i pomoc Brauma oraz Lulu), nie pozostawiły TSM żadnych szans na zwycięstwo w tym meczu.

2

Czy podobnie będzie w sobotę? TSM, aby wygrać, musi zagrać tak, jak zagrało z LGD, gdzie Søren „Bjergsen” Bjerg zdominował swoim Twisted Fate’em całą mapę wykręcając wynik 11-0-12, a Dyrus (znowu Dariusem), zagrał znakomitą grę kończąc 8-3-6. Wziąć jednak należy pod uwagę, że był to jeden z nielicznych meczy gdzie Mordekaiser pozostał otwarty i zgarnął go właśnie ADC TSM - Jason „WildTurtle” Tran. Nie ma co jednak opierać swojego pomysłu na grę na otwartym Mordekaiserze, bo to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. Nie ma co również nastawiać się na słabszy mecz Origen, ponieważ ci pokazują, że nawet gdy źle rozpoczynają (jak w przypadku meczu z LGD), są w stanie wygrać w przekonującym stylu (np. za sprawą super ultimate Orianny w wykonaniu Xpeke). Przed TSM bardzo trudne zadanie, ale muszą zrobić wszystko, żeby wykorzystać tę szanse, jeżeli nie chcą po fazie grupowej jechać do domu.

Chiny kontra Korea.

Drugi mecz warty obejrzenia to starcie KT Rolster z LGD. Dla drużyny chińskiej to ostatnia szansa na, co prawda nikłą lecz jednak, nadzieję na wyjście z grupy. Dla KTR to ważny mecz, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na przegraną z ostatnią drużyną w tabeli (zwłaszcza jeżeli w pierwszym meczu TSM pokona Origen). Pierwsze spotkanie było ,,meczem bez historii”, w którym koreański zespół totalnie zdominował LGD. Full tanky Malphite na topie w wykonaniu Chan-ho ”Ssumday” Kima, Lulu wybrana przez Sangmoon „Nagne” Kima, i Donghyun „Arrow” No na swoim ulubionym ADC – Kog’mawie, zniszczyli całkowicie drużynę z Chin.

3

LGD nie miało dobrego meczu na tych mistrzostwach. Stawiani w roli faworyta do zwycięstwa w tej grupie, całkowicie nie wywiązali się z tego zadania w pierwszych trzech meczach. Czy będą w stanie odnaleźć gdzieś swoje umiejętności i zmotywować się, żeby powalczyć jeszcze o wynik przynajmniej nieujmujący ich poziomowi? KT Rolster z kolei, gra na tym turnieju bardzo dobrze. W meczu z TSM zniszczyli swoich przeciwników w tak samo przekonujący sposób, jak uczynili to z LGD. W meczu z Origen, bardzo wyrównanym do pewnego momentu, nie byli drużyną słabszą. Mecz wygrała, zdecydowanie genialna, decyzja Origen o podejściu do Barona w odpowiedzi na agresywną grę na całej mapie KTR.  Najwyższy światowy poziom gry Xpeke na Twisted Fate’cie i Nielsa na Sivir w late game dokończył dzieła zniszczenia w tym meczu.

Spotkanie LGD z KT Rolster będzie niewiarygodnie ciekawe i mimo, że ciężko widzieć w nim innego zwycięzcę niż drużyna koreańska, to przecież w sporcie wszystko się może zdarzyć, a League of Legends nie jest tutaj żadnym wyjątkiem.

Te dwa pierwsze mecze ,,ustawią” bardzo wiele w grupie śmierci, miejmy jednak nadzieję, że do ostatniego meczu będziemy przeżywać niesamowite emocje i walkę o jak najlepsze miejsca. Cztery regiony, cztery drużyny, cel jest jeden – awans. Niektórzy są go już bardzo blisko, a niektórzy niemal stracili go z zasięgu wzroku. Jak to jednak mówią: ,,do póki piłka w grze”...

Wszystko okaże się już w sobotę 10 października. Transmisja od 11:00.