Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
ALL-STAR

Najlepsi czy najbardziej popularni?

Czy ciekawi Cię według jakich kryteriów fani wybrali reprezentantów na All Stars 2016?

Team Fire

All Stars to bez wątpienia jedno z najbardziej unikatowych wydarzeń w świecie League of Legends. Swoją wyjątkowość przede wszystkim zawdzięcza bezcennemu wkładowi fanów, którzy za pomocą głosowania wybrali uczestniczących graczy. Dzięki temu na polu bitwy można zobaczyć największych rywali po jednej stronie barykady, a także mieszane zespoły z różnych regionów. Jednak w tym pięknym obrazie współzawodnictwa tkwi jeden drobny, lecz kontrowersyjny, szczegół. To pewna niejasność, która szybko stała się powodem sprzeczek wielu fanów. Na tym wydarzeniu bez wątpienia zetrą się gwiazdy sceny esportowej, jednak czy są oni najlepsi? Czy też „tylko” popularni? Czas zweryfikować wybory społeczności League of Legends i zobaczyć czy się kierowali. Zapraszam do lektury!

Podobieństwa pomiędzy regionami

Team Ice

Najbardziej wiarygodny sposób podziału podczas weryfikacji poglądów fanów to oczywiście klasyfikacja regionalna. Wielu czytelników może zaskoczyć, jak bardzo poszczególne kontynenty różnią się między sobą podejściem do graczy biorących udział w najbardziej prestiżowych ligach. Na przykład dla mnie największym zaskoczeniem była przepaść pomiędzy Europą a resztą, gdyż tylko tutaj walka o każdą pozycję była tak zacięta. Tymczasem wyniki głosowania w Korei nie pozostawiły nikomu żadnych wątpliwości co do tego, który z profesjonalnych graczy pojawi się na All Stars 2016. Jednak czy jednomyślność fanów ma wpływ na odpowiedź na tytułowe pytanie?

Oczywiście najciekawsze są okolice ojczyzny, jednak zanim zostaną ujawnione wszystkie szczegóły głosowań naszego kontynentu, to trzeba się przyjrzeć pozostałym regionom – tam również miało miejsce wiele niespodzianek.

Przewidywalna Korea

Faker

Najmniej niespodzianek miało miejsce podczas selekcji przedstawicieli ligi LCK. Ta informacja już sama w sobie była dla wielu czytelników oczywista, ponieważ mało kto wyobrażał sobie takie wydarzenie bez legendarnego Sang-hyeoka „Faker” Lee. W przypadku Korei magia liczb praktycznie uzasadnia większość (aż cztery z pięciu) wyborów zawodników. Konkurencja o reprezentację górnej alei przypominała mecz przeciwko zdecydowanie słabszemu oponentowi. Kyung-ho „Smeb” Song z wynikiem 56,5% aż ponad trzykrotnie przebił wynik Seong-jina „CuVee” Lee.

Smeb

Z jednej strony obu z nich mogliśmy zobaczyć na Mistrzostwach Świata, górny Samsung Galaxy nawet brał udział w finale, lecz z drugiej strony to właśnie „Smeb” został wybrany jako najlepszy gracz 2016 roku. Były górny ROX Tigers to bez wątpienia najbardziej popularny górny w Korei, a na dodatek jest uważany za najlepszego w swojej kategorii. Potwierdzają to jego wyniki z całego szóstego sezonu i Mistrzostw Świata 2016. Ten przypadek jak widać potwierdza teorię, że popularność wybieranych zawodników idzie w parze z ich umiejętnościami. 

PraY

Podobnie olbrzymie różnice między reprezentantem a drugim miejscem były w przypadku roli dżunglera i strzelca, gdzie również pojawili się najmocniejsi gracze ze swoich pozycji – Seong-woong „Bengi” Bae i Jong-in „PraY” Kim. Teorię braku rozbieżności pomiędzy wysoką popularnością a umiejętnościami popiera również mistrz wybrany na środek mapy – sam Sang-hyeok „Faker” Lee. Nad swoim przeciwnikiem zdobył powalającą przewagę, największą zanotowaną dotąd w wyborach tego typu, więc pobił nietypowy rekord. 

Madlife

Od fanów z całego świata dostał aż 82,6% głosów, podczas gdy jego najgroźniejszy konkurent (Min-ho „Crown” Lee) zdobył zaledwie 4%. Prawdziwy pokaz sił i popularności w wydaniu legendarnego potrójnego mistrza świata. Jednak czy trzeba mieć takie osiągnięcia, żeby dostać się na All Stars 2016? Z całą pewnością nie. Udowodnił to powszechnie znany Min-gi „MadLife” Hong, który pomimo braku sukcesów w ciągu ostatnich miesięcy znalazł się w tym zacnym gronie. Nic dziwnego, ponieważ prawdopodobnie każdy chciałby zobaczyć, jak „bóg hooków” gra Threshem. To uwielbienie nie jest też niczym nowym, gdyż to nie pierwsze tego typu wydarzenie, na którym obecność zawdzięcza swojej sławie.

I równie oczywista Południowa Azja

Podobnie sytuacja wyglądała podczas wyborów reprezentantów ligi LMS, czyli z południowej Azji. Nie licząc walki o pozycję dżunglera, pozostałe konkurencje nie pozostawiały wątpliwości, ponieważ żaden ze zwycięzców nie zszedł poniżej 43% głosów.

Karsa i Maple

W starciach o pozostałe pozycje faworyci mieli ponad dwu/trzykrotne przewagi nad goniącymi ich konkurentami. Aż czterech z nich (wyjątkiem został Bo-Wei „BeBe” Chang) miało okazję popisać się na tegorocznych Mistrzostwach Świata. Co prawda w statystykach nie dorównywali zawodnikom, którzy przeszli do kolejnych etapów, lecz z pewnością można uznać, że nie są to przypadkowi gracze. Zarówno Hung „Karsa” Hau-Hsuan jak i Huang „Maple” Yi-Tang zasłynęli fantastycznymi zagraniami. Przez niektórych nawet zaczęli być nazywani kamieniem, na który trafiła koreańska kosa – nie bez powodów. Wystarczy popatrzeć na najbardziej widowiskowy popis środkowego Flash Wolves.

Wieści zza oceanu

Doublelift i Aphromoo

Drugim pełnym zaciętych batalii regionem po Europie jest oczywiście Ameryka Północna. Tam tylko trzech graczy miało pewną przewagę nad konkurencją. Doskonale wszystkim znany Zaqueri „Aphromoo” Black nie miał żadnych problemów ze zdominowaniem wspierającego z rodziny Team SoloMid, Vincenta „Biofrost” Wanga. Ciężko wydać jednoznaczną ocenę ich umiejętności, ponieważ na Mistrzostwach Świata 2016 obaj pokazali klasę. Wygląda na to, że w tym przypadku na uzyskaniu pięciokrotnie wyższego wyniku zaważyła popularność „Aphromoo”. Podobnie jak Hong „MadLife” Min-gi posiada swojego reprezentacyjnego bohatera – mało kto potrafi tak ustawić grę jak Zaqueri „Aphromoo” Black Bardem.

Bjergsen

Kolejnym gigantem Ameryki został nie kto inny jak sam Søren „Bjergsen” Bjerg – patrząc na jego światową sławę to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Zdobył aż 66% głosów, co w porównaniu do Nicolaja „Jensen” Jensena, który uzyskał zaledwie 7,2 %, oznacza miażdżącą przewagę. W tym przypadku również oprócz samej popularności gracza trzeba wziąć pod uwagę jego umiejętności – „Bjergsen”miał trzeci najwyższy współczynnik ZZA w fazie grupowej Mistrzostw Świata 2016. Tym wynikiem przebił nawet Sang-hyeoka „Faker” Lee, a z pewnością nie można uznać tego za łatwy wyczyn. Proste nie było również zwycięstwo kolegi trzykrotnego mistrza świata, Eon-yeonga „Impact” Junga, w głosowaniu na górnego Ameryki Północnej. Gonił go Seung-hoon „Huni” Heo, lecz ostatecznie odpadł. Wielu fanów uważało to za efekt pobłażania sobie młodej gwiazdy Immortals, więc można śmiało przyznać, że umiejętności prezentowane na Summoner’s Rift miały spory wpływ na głosowanie przed All Stars 2016.

"Naprawdę nie chciałem odpaść w pierwszej lub drugiej rundzie. Dlatego Doublelift i ja zagraliśmy mnóstwo meczów treningowych. Około 20, 30, 40 gier przeciwko sobie."

Søren "Bjergsen" Bjerg, All-Stars 2015

Po szybkiej analizie trzech z pięciu regionów wyłania się zainteresowanym pewien obraz: rzadko kiedy wybrany został zawodnik, który nie reprezentuje sobą najwyższego poziomu gry. Jednak zdecydowanie częściej od umiejętności pod uwagę brana była ogólna sława – zdobyta zarówno poprzez osiągnięcia na scenie esportowej, jak i poprzez fantastyczną grę konkretnym bohaterem. Każdy laureat głosowania przed All Stars 2016 miał wcześniej okazję popisać się na Mistrzostwach Świata, chociaż Chang „BeBe” Bo-Wei zrobił to dawno temu, bo aż podczas drugiego sezonu! Zdecydowana większość również rozsławiła się wykonując powalające zagrania, które obecnie przeszły już do historii League of Legends. Doskonały przykład to nazywanie przez graczy z całego świata najbardziej imponujących [Q] – Wyroków Śmierci Thresha pseudonimem Min-gi „MadLife” Honga. W bardzo niewielu przypadkach społeczność graczy nie zwracała uwagi na obecną karierę, czyli to, jak się powodzi zawodnikowi w jego regionalnej lidze, aczkolwiek w wyjątkowych wypadkach to się zdarzało. Kolejny raz wzorem jest wyżej wspomniany wspierający, który przeszedł do legend w sztuce gry Strażnikiem Łańcuchów. Tymczasem pozostały jeszcze dwa regiony, Europa i Chiny – czy są one w stanie zmienić ostateczny werdykt co do upodobań publiczności? Czas sprawdzić.

Kraina smoków

Deft

Wyniki głosowania w Chinach przebiegły zaskakująco podobnie do wcześniej analizowanych regionów. Najpopularniejsi zawodnicy zdobyli zdecydowanie więcej głosów od konkurentów, lecz nie obyło się też bez niespodzianek i jednej zaciętej walki. Chen „Mouse” Yu-Hao, górny EDG, z trudem zwyciężył z byłym mistrzem świata Gyeong-hwanem „MaRin” Jangiem (przez piąty sezon kapitan SKT T1). W międzyczasie wielu zachodnich fanów zdziwił świetny wynik Jiana „Uzi” Zi-Hao, który uzyskując ponad 50% głosów, zwyciężył z takimi sławami jak Hyuk-kyu „Deft” Kim i Seung-bin „imp” Gu. Jednak pomimo takiego obrotu spraw Chiny wcale nie wyłamują się z trendu pt. „Reprezentant ASE 2016 musi być co najmniej popularny, najlepiej jeszcze doświadczony i obsypany laurami”.

W takim razie co z Europą? Czy zostałaby zostawiona na sam koniec, gdyby się totalnie nie wyłamała? Odpowiedź brzmi: nie, nasz region musiał się popisać oryginalnością. Zobacz o co się rozchodzi.

Rebeliancka Europa

Jankos

Europejski region jako jedyny wyłamał się z trendu wybierania zawodników, którym się najlepiej powodzi we własnej lidze. Nawet wręcz przeciwnie – w tym głosowaniu europejscy fani pokazali swoją prawdziwą moc. Spośród wszystkich rejonów to właśnie tutaj miały miejsce najbardziej zażarte walki praktycznie o każde miejsce w reprezentacji. To nie koniec rekordów! Na dodatek tylko jeden z wybrańców publiki miał okazję wystąpić na tegorocznych Mistrzostwach Świata – czegoś takiego nie można było zobaczyć w żadnym z innych regionów. Mowa oczywiście o Marcinie „Jankos” Jankowskim, który niedawno temu pokazał światu ile jest wart „Król pierwszej krwi”.

Dlatego bez większych problemów otrzymał aż 38,3% głosów, oczywiście w olbrzymiej mierze dzięki licznym głosom rodaków. W rankingu gonili go Maurice „Amazing” Stückenschneider i Gang-yun „Trick” Kim, lecz nawet gdyby połączyli zebrane głosy, to wciąż daleko by im było do polskiego dżunglera. Widzowie chcą zobaczyć więcej pierwszych krwi w jego wykonaniu, tak agresywny i niezwykle dominujący styl gry przemawia do kibiców. Jednak sukcesy Marcina „Jankos” Jankowskiego to wciąż bardzo świeża sprawa, tymczasem pozostali reprezentanci Europy nie mogą się takimi wzlotami pochwalić. Dwa miejsca w europejskim przedstawicielstwie przypadły zawodnikom, których ostatni raz można było zobaczyć walczących o pozostanie w rozgrywkach EU LCS, ponieważ skończyli letni sezon EU LCS 2015 na przedostatnim miejscu. Oczywiście mowa o członkach organizacji Origen. 

Rzesze fanów Origen

xPeke

Środkowym reprezentacji Europy zostanie legendarny już Enrique „xPeke” Cedeño Martínez, mistrz świata pierwszego sezonu, jeden z najbardziej doświadczonych graczy starego kontynentu. Z pewnością nie został wybrany przez przypadek, w końcu mało kto posiada zagranie nazwane na jego cześć. Podobnie nie można odmówić mu praktyki w League of Legends, w której mało kto się z nim równa, jednak ciężko też przyznać, że ostatnio powodziło się mu na scenie esportowej. Wiele komentarzy jest brutalnych: „Origen walczyło o przetrwanie – trudno nazwać to sukcesem”. Tymczasem hiszpański środkowy miał bezpieczną przewagę prawie 15% głosów nad Fabianem „Febiven” Diepstratenem i o wiele większą nad Sang-ookiem „Ryu” Yoo.

SoaZ

Z szeregów drużyny Origen udało się zaklasyfikować do All Stars 2016 również Paulowi „sOAZ” Boyerowi, mistrzowi nietypowych ucieczek. Pomiędzy nim a Andreiem „Odoamne” Pascu odbyło się najbardziej zacięte starcie o głosy, ponieważ różnica wyniosła zaledwie 2%. Na nic przydało się utalentowanemu Rumunowi wystąpienie na Mistrzostwach Świata 2016. Kiedy on zbierał laury, to górny zespołu Origen tylko oglądał to wydarzenie, a mimo tego zwyciężył w tym starciu. Wniosek nasuwa się sam: klub fanów organizacji Paula „sOAZ” Boyera jak i pozostali sympatycy stanęli na wysokości zadania, tak jak w przypadku założyciela tej drużyny Enrique „xPeke” Cedeño Martíneza.

Legendy z Fnatic

YellOwStar

Sytuacja powtórzyła się w przypadku pozycji strzelca i wspierającego. Zwycięstwo Bory „YellOwStaR” Kima można jeszcze wytłumaczyć wieloletnim doświadczeniem i licznymi sukcesami, górującymi nad osiągnięciami konkurentów. Na przekór wiktorii europejska legenda wspierania przekazała pałeczkę najlepszemu z rywali – Alfonsowi „mithy” Aguirre Rodriguezowi, który uzyskał zaledwie prawie dwukrotnie mniej głosów. Bora "YellOwStaR" Kim przeprosił fanów za nieobecność. Jednak jaka była wola ludu widać bezbłędnie. 

Rekkles i Doublelift

Naprawdę wiele osób zaskoczył podobny sukces, jaki osiągnął drugi z członków organizacji Fnatic – Martin „Rekkles” Larsson. Przed rozpoczęciem głosowania na All Stars 2016 za absolutnego faworyta uważano Konstantinosa „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleona. Powód to fantastyczne osiągnięcia i statystyki, którymi wyraźnie wyróżnia się na tle innych strzelców, co najlepiej widać na przykładzie Mistrzostw Świata 2016. Uzdolniony Grek w fazie grupowej miał trzeci najwyższy współczynnik ZZA spośród wszystkich graczy, dzięki czemu nawet Koreańczycy kiwali z uznaniem głowami, a Jian „Uzi” Zi-Hao nawet wyraził nadzieję na spotkanie z nim w finale. Tymczasem Martin „Rekkles” Larsson zwyciężył z prawie dwukrotną przewagą, osiągając aż 43,1% głosów. Dlaczego? Tutaj warto spojrzeć na dwa czynniki. Pierwszy to sympatycy samej organizacji Fnatic, która potrafi motywować swoich wiernych fanów, a drugi to liczne grono wielbicielek. Nie bez powodu wielu krytyków nazwało te wybory pokazem sił fanów.

Najlepsi i najbardziej popularni

Faker i Froggen

Nietypowe dochodzenie starające się odpowiedzieć na pytanie „czym kierowali się głosujący na reprezentantów All Stars 2016?” wreszcie doszło do końca. Z całą pewnością można powiedzieć, że każdy z wybranych graczy musiał sobie zaskarbić czymś miłość fanów. W większości wypadków to właśnie popularność zawodnika, a nie jego umiejętności lub ostatnie sukcesy, zdecydowała o nominacji do wystąpienia w tym prestiżowym wydarzeniu. Na szczęście w zdecydowanej większości powyższych przypadków sława idzie w parze z osiągnięciami i umiejętnościami, więc na pewno będziemy mogli się spodziewać nie lada widowiska na All Stars 2016.

Aczkolwiek taki werdykt to tylko skutek rozważań nad efektem głosowania na profesjonalnych graczy. Zapewne nie tylko mnie zżera ciekawość, na co postawiły poszczególne osoby.

 

Pochwalisz się na co zwracałeś/-łaś uwagę podczas głosowania?

Na kim ci najbardziej zależało?

Kto ciebie najbardziej zaskoczył wynikiem?