Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
ALL-STAR

Najlepsze momenty All-Star 2016

Przeżyj finisz All-Star 2016 jeszcze raz!

Święto fanów pojedynków i nietypowych trybów niestety dobiegło końca. Na szczęście fantastyczne wspomnienia zostaną na zawsze w pamięci fanów, a niektóre zagrania lub wybory nawet zapiszą się w historii League of Legends. Cofnijmy się do trzeciego i czwartego dnia All Star 2016, żeby przeżyć na nowo najlepsze zagrania i najbardziej zaskakujące akcje!

All-Star 2016

Impreza typu All Star wyróżnia się spośród innych wydarzeń zupełnie niebanalną formą, ponieważ nie tylko umożliwia, ale nawet preferuje unikatowe tryby rozgrywki. To właśnie dlatego w tym roku Barcelona wręcz eksplodowała emocjami, a z każdym dniem było tylko i wyłącznie lepiej, śmieszniej i bardziej wyjątkowo. W czwartym dniu dobiegły końca nie tylko niezwykle zacięte pojedynki 1v1, ale również konkurencja przewodniego wątku całej hiszpańskiej przygody, czyli starcia Drużyny Lodu i Drużyny Ognia. Ostatnia analiza sytuacji na All Star 2016 została skończona na drugim dniu, więc tą kompilację najlepszych zagrań wypada rozpocząć od dnia trzeciego, nawet jeśli czwarty zrobił na wszystkich największe wrażenie.

Śmiertelne pojedynki

ASE 2016

Czy jest coś bardziej ekscytującego niż potyczka 1v1 na ubitej ziemi? Nie sądzę. Wszystkie gry w formacie 5v5 na Summoner’s Rift z reguły wybaczają niektóre błędy popełnione przez zawodników, więc mimo zaliczenia wpadki drużyna dalej ma możliwość odniesienia zwycięstwa. Tymczasem bójka w formacie 1v1 nie pozostawia miejsca na błędy, każdy z nich może oznaczać koniec meczu, gdyż po każdej stronie na macie znajduje się tylko jeden gracz. W szczególności kiedy naprzeciwko siebie stają jedni z najlepszych profesjonalnych zawodników na całym świecie.

Przez pierwsze dwa dni został rozegrany zaledwie pierwszy etap turnieju 1v1, lecz niestety pożegnaliśmy się zarówno z Marcinem „Jankos” Jankowskim jak i z Sang-hyeokiem „Faker” Lee. Czy kolejny etap zawodów przyniósł pozostałym reprezentantom więcej szczęścia? Przyjrzyjmy się najciekawszym pojedynkom!

Thien Han „RonOP” Le vs Enrique „xPeke” Cedeño Martínez

xPeke i RoNop

Jeden z dwóch pozostałych reprezentantów Europy, Enrique „xPeke” Cedeño Martínez, ewidentnie czuł presję żeby zadowolić żądne krwi tłumy. Nie bez powodu, w końcu razem z Alfonsem „Mithy” Aguirre Rodriguezem wreszcie mieli okazję zagrać w swojej ojczyźnie – słonecznej Hiszpanii. Dlatego założyciel Origen zdecydował się na solidnego bohatera do starć 1v1 – Cassiopeię, podczas gdy jego przeciwnik zdecydował się na niezwykle ryzykowny wybór – Dravena. Pojedynek nie należał do najkrótszych i długo wyglądał na naprawdę wyrównany.

Wietnamczykowi udało się w spektakularny sposób przerwać powrót Hiszpana za pomocą [E]  Z Drogi!, żeby choć trochę spowolnić „xPeke”. Jednak ten wkrótce powrócił z Katalizatorem Ochrony i szybko się okazało, że dzięki temu jest w stanie wytrzymać drobne wymiany ognia praktycznie bez strat. Ta przewaga szybko doprowadziła do gwałtownego końca meczu. Punkt dla Europy!

Eonyoung „Impact” Jeong vs Kai „ClearLove” Ming

Impact

Kolejne fantastyczne starcie doprowadziło do wydania tysięcy głośnych okrzyków zdumienia – były mistrz świata, obecnie gwiazda NA LCS Eonyoung „Impact” Jeong zdecydował się na wybór Urgota. Mało kto pamięta kiedy ten bohater został ostatnio wybrany do poważnego meczu. Tymczasem Koreańczyk wydawał się być pewny zwycięstwa, mimo tego, że przeciwko sobie miał Ziggsa. Szybko okazało się, że nawet Hextechowy Saper przegrywa pojedynek na nękanie z Dumą Kata, nawet nie licząc wyglądu tego drugiego. „Impact” najpierw zatruł oponenta [E] Noxiańskim Pociskiem Żrącym, a następnie przeszedł do bombardowania go [Q] Kwasowym Łowcą z bezpiecznej odległości. Jak się okazało to śmiertelnie skuteczna taktyka.

Kyungho „Smeb” Song vs Martin “Rekkles” Larsson

Smeb

Wcześnie, bo zaledwie w 1/8 finału, drugi reprezentant Europy zmierzył się z zawodnikiem, który przed Mistrzostwami Świata 2016 został okrzyknięty najlepszym graczem – z Kyungho „Smeb” Songiem. Martin „Rekkles” Larsson zdecydował się postawić na swoją mocną stronę, czyli grę w roli strzelca, więc wybrał Ezreala i starał się zdobyć jak najwięcej stworów. Jednak jego konkurent miał zupełnie inne plany – po prostu chciał go jak najszybciej zabić. Niestety szybko okazało się, że potrafi tego dokonać, gdyż LeBlanc to postać wręcz stworzona do eliminacji pojedynczych celów. Mimo swoich niebagatelnych umiejętności w grze na pozycji strzelca, „Rekkles” uległ, pozostawiając w turnieju Enrique „xPeke” Cedeño Martíneza jako ostatniego broniącego honoru Europy.

Sehyeong „Mata” Cho vs Jong In „PraY” Kim

Mata

W ostatnim starciu trzeciego dnia All Star 2016 Jong In „PraY” Kim zmierzył z zawodnikiem, który po zwycięstwie z Sang-hyeokiem „Faker” Lee zyskał miano „Królobójcy” – z Sehyeongiem „Mata” Cho. Pogromca obecnego mistrza świata zdecydował się kolejny raz zagrać Yasuo, wydając się pewnym wygranej w starciu z Kalistą. Widzowie kolejny raz przekonali się, jak śmiertelnie niebezpieczny i ostry jest miecz samuraja. Ten mecz śmiało można porównać do błyskawicznej wojny, gdyż to był jeden z najkrótszych pojedynków. „PraY” powinien był wiedzieć, że zarówno z takimi graczami jak „Mata”, jak i bohaterami pokroju Pokutnika nie wolno pozwolić sobie nawet na sekundę rozluźnienia.

Czwarty dzień 1v1

Uzi i Levi

Starcia 1v1 w dniu czwartym rozpoczęły się od ćwierćfinałów, które widocznie nabrały tempa. Aż trzy mecze z czterech zostały rozstrzygnięte w ciągu pierwszych minut meczu. Enrique „xPeke” Cedeño Martínez w pierwszym z nich pokazał, że wcale nie boi się Eonyounga „Impact” Jeonga grającego Yasuo. Dumnie stanął do ostrej wymiany ognia i zwyciężył. Na jedną kartę wszystko postawił również Yi Tang „Maple” Huang, który rozegrał pojedynek Pokutników z Sehyeongiem „Mata” Cho. Ten piękny pokaz szermierki trwał aż 3 minuty, kiedy Koreańczyk wreszcie przegrał niekończący się taniec [E] Zamaszystych Cięć. W pewnym sensie za unikatowy można również uznać potyczkę Hao Hsuana „Karsa” Hunga z Kyungho „Smeb” Songiem, którzy zdecydowali się na niezwykle honorowy, aczkolwiek zabawny, pojedynek Kledów. Prawie jak rycerski turniej. Spośród wszystkich ćwierćfinałów najbardziej wyróżnił się mecz Jiana „Uzi” Zi-Hao i Duya Khanha „Levi” Do. Obaj gracze zdecydowali się grać bezpiecznie i zamiast Podpalenia zdecydowali się na wybór Bariery. Wykorzystał to chiński strzelec, który dzięki temu mógł wykorzystać swoją mocną stronę, czyli umiejętność zabijania stworów. Jego przeciwnik, pomimo licznych prób, nie był w stanie zabić go przed zakończeniem meczu.

Uzi i xPeke

Zdecydowanie więcej emocji przyniosły półfinały i finał, które były rozgrywane w formacie „najlepszy z trzech”, czyli nie do jednego, a do dwóch zwycięstw. Zaskakujące dla widzów okazało się spotkanie Enrique „xPeke” Cedeño Martíneza z Jianem „Uzi” Zi-Hao, ponieważ w porównaniu do innych pojedynków było absolutnie bezprecedensowe. Podczas trzech meczów żaden z powyższych graczy nie zginął, przez co wielu Hiszpanów okrzyknęło ten półfinał „przedwczesnym finałem”. Umiejętności założyciela Origen i legendarnego strzelca pozwoliły im toczyć zajadłą walkę, lecz ostatecznie mimo zażartych wymian ognia nie padło ani jedno zabójstwo. Na myśl od razu nasuwa się zakończenie spotkania poprzez uzyskanie 100 stworów, jak to wcześniej udało się przedstawicielowi ligi LPL. Tymczasem ten półfinał zaskoczył wszystkich jeszcze bardziej, ponieważ wszystkie trzy starcia zostały wygrane poprzez zniszczenie wieży. Jian „Uzi” Zi-Hao raz był blisko osiągnięcia wymaganego limitu stworów, lecz ostatecznie najpierw dorwał strukturę przeciwnika, wygrywając z wynikiem 2:1.

Maple

Z kolei drugi z półfinałów w porównaniu do pierwszego był zdecydowanie bardziej dynamiczny. Wybory i zagrania Yi Tanga „Maple” Huanga i Kyungho „Smeb” Songa nie pozostawiły nikomu złudzeń, że zamierzają oni czekać do upadku wieży. W pierwszym meczu koreańska gwiazda zaryzykowała grę Yasuo, którym już wcześniej odniósł liczne sukcesy. Podczas gry wielokrotnie wydawało się, że już ma przewagę, lecz za każdym razem ostatecznie „Maple” mu umykał. W końcu pogrążyła go cecha charakterystyczna Pokutnika, czyli obrażenia z [R] Ostatniego Tchnienia zadawane pod koniec animacji. Dlatego jego konkurent zdążył użyć na nim Wyczerpanie tuż przed tym, jak dostał największe obrażenia. Potem całość dokończyła [R] Tnąca Burza Kennena, pozwalając Taiwańczykowi na dokończenie dzieła zniszczenia. W drugim meczu „Smeb” oparł się na taktyce skopiowania sprawdzonego AD Kennena konkurenta. Zaprezentował niezwykłe umiejętności w grze Sercem Nawałnicy, lecz to znowu „Maple” zadał ostatni cios, wygrywając o włos.

Uzi kontra Maple

Oczywiście najbardziej emocjonujący okazał się finał potyczek 1v1, z pewnością nikogo to nie zaskoczyło. Jian „Uzi” Zi-Hao postawił na ukochaną Kalistę, a Yi Tang „Maple” Huang na niezawodnego Kennena. Można obiektywnie stwierdzić, że tak zażartego pojedynku widzowie w tym roku nie widzieli. Obaj gracze wielokrotnie wracali do bazy, jak i tyle samo razy próbowali się wzajemnie zabić. Ostatecznie sprawa rozstrzygnęła się, kiedy liczba stworów zgładzonych przez zawodników przekroczyła 90, więc koniec i tak był blisko. Po utarczce chińskiemu strzelcowi zostało do zabicia (czyli tutaj zwycięstwa) zaledwie parę stworów i na tym oparł swoją taktykę – zabijał je zawzięcie, podczas gdy „Maple” próbował go zabić. Wygrał „Uzi” z życiem „na jeden autoatak”. Druga i ostatnia potyczka pomiędzy finalistami była popisem Jiana „Uzi” Zi-Hao i jednocześnie dowodem słuszności tytułu najlepszego pojedynkowicza. Wybrał na matę Luciana i zainwestował w AD, pozostawiając konkurenta grającego Varusem bez szans w bezpośrednim starciu. Chociaż trzeba też oddać honor Yi Tangowi „Maple” Huangowi, gdyż dwukrotnie do zwycięstwa wystarczyłaby [Q] Przebijająca Strzała, lecz akurat zabrakło mu many.

Regionalne spotkania

Śmieszek xPeke

Oprócz starć 1v1 i zabawnych, nietypowych trybów na wydarzeniu All Star 2016 znalazło się również miejsce na klasyczne rozgrywki w formacie 5v5 na Summoner’s Rift. Trzeci i czwarty dzień przyniosły fanom zupełnie nowe pomysły profesjonalnych zawodników. Niestety Drużyna Lodu, której częścią była reprezentacja Europy, odstawała w regionalnych meczach, lecz mimo wszystko widzów spotkało wiele przyjemnych zaskoczeń. Świetny przykład to spotkanie przedstawicieli koreańskiej ligi z naszymi rodakami. Sang-hyeok „Faker” Lee zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zdecydował się grać rzadziej widywanymi bohaterami, żeby pokazać ich prawdziwe możliwości. Jednak niewątpliwy faworyt tej imprezy, Enrique „xPeke” Cedeño Martínez, wcale nie zamierzał być dłużnym światowej sławie. W pierwszym meczu trzeciego dnia skontrował wybór Galio mistrza świata poprzez grę… Garenem! Nikt się tego nie spodziewał. Co ciekawsze nawet udało mu się osiągnąć pewne sukcesy w tej grze, pomimo przegrania tego meczu. Swoją ułańską wyobraźnią przyćmił również pomysł użycia Kennena jako strzelca w wydaniu Martina „Rekkles” Larssona.

Bjergsen i NA LCS

Szybka dekonstrukcja zespołu Międzynarodowej Dzikiej Karty przez przedstawicieli ligi LMS to jedyne zwycięstwo Drużyny Lodu w regionalnych spotkaniach, więc niestety nie było czym się pochwalić. Największym rozczarowaniem w oczach widzów była porażka reprezentacji Chin z ich konkurentami z Ameryki Północnej. Niewiele wcześniej Marcin „Jankos” Jankowski spytany w wywiadzie o wynik tego meczu uspokajał, że całkowicie wierzy w sukces Chińczyków, więc nie boi się rezultatu tego spotkania. Jednak los chciał inaczej, a gracze z NA LCS odnieśli swoje najbardziej przekonujące zwycięstwo, praktycznie nie dając oponentom żadnej nadziei na wygraną. Zarówno Søren „Bjergsen” Bjerg jak i Yeu-jin „Reignover” Kim skończyli tę walkę bez żadnej śmierci, a Yiliang „Doublelift” Peng z zaledwie jedną. Dominację rozpoczęli już od 8 minuty gry po pierwszej krwi na środkowej alei i nieudanym starciu na dolnej linii, od tego momentu stale naciskali zawodników z ligi LPL aż do wielkiego finału rozegranego w walce o inhibitor. Wszyscy fani amerykańskiej reprezentacji z pewnością mogą być dumni po tym meczu.

Nietypowe tryby

Tutaj można by naprawdę długo wymieniać ich zalety, lecz wydaje mi się, że prawdziwy fan League of Legends powinien obejrzeć każdy z meczy podpadających pod tę kategorię. Jednak wszystko, co nietypowe, rozbija się o osobiste preferencje, a że o gustach się nie dyskutuje, to polecę dwa tryby, które mnie zachwyciły.

Twarzowe spodenki

Pierwszy to zdecydowanie Jeden za Wszystkich. Profesjonalni gracze potrafią nie tylko sami się świetnie bawić w takiej rozgrywce, ale także zapewnić nieziemską dawkę rozrywki widzom. Przyznaję, że spodziewałem się czegoś w stylu Blitzcrank kontra Thresh, lecz ostatecznie i w tym roku nie zawiodłem się. Dziesięciu Lee Sinów na Summoner’s Rift, gdzie Kai „ClearLove” Ming, Seongung „Bengi” Bae i Marcin „Jankos” Jankowski zyskali sławę dzięki grze tym bohaterem, to jak wielkie wyzwanie dla wszystkich uczestników. Ostatecznie największy sukces odniósł Duy Khanh „Levi” Do z Wietnamu, który również gra na pozycji dżunglera. Polecam ten mecz każdemu fanowi sztuk walki!

Tandem

Drugim starciem Drużyny Ognia i Lodu, które z chęcią obejrzę kolejny raz to rozgrywka tandemowa. Według mnie to zdecydowanie najśmieszniejszy tryb, ponieważ rzadko kiedy można oglądać profesjonalistów, którzy robią takie akcje na Summoner’s Rift. „Smebber” i „Ruzi” to moi zdecydowani faworyci – jeśli ktoś się zastanawiał, co by wyszło z połączenia dwóch graczy, to ten mecz jest odpowiedzią. Nikogo też nie zdziwiło, że Martin „Rekkles” Larsson + Jian „Uzi” Zi-Hao = najlepszy strzelec pod słońcem, razem przypominali jeden dobrze naoliwiony mechanizm – wypadając fantastycznie w porównaniu do pozostałych. Do tego wszystkiego wisienką na torcie były niebanalne nazwy nadane nowo powstałym graczom, jak np. „Kappa”, „Baker” czy „Rush Hour 2”. Perfekcyjne widowisko.

Tutaj też warto nadmienić, że dzięki świetnym wynikom w oryginalnych trybach i pojedynkach 1v1 Drużyna Lodu zwyciężyła z Drużyną Ognia aż 1100 do 850. To naprawdę historyczny wynik, gdyż nie dość, że Europa jest członkiem zwycięskiej grupy to jeszcze przedstawiciele koreańskiej ligi znaleźli się wśród przegranych. Dlatego jako region możemy być dumni z naszej reprezentacji. 

Piękne wspomnienia

Jankos Smurf

Jak widać jest do czego wracać pamięcią, niesamowite zagrania, śmieszne pomysły, oryginalne tryby – wszystko upchnięte w cztery krótkie dni. Na All Star 2016 wyśmienicie bawili się nie tylko widzowie, ale również profesjonalni gracze – po ciężkim sezonie należało im się to relaksujące święto. Akcja bez wątpienia była ekstremalnie zacięta, ale nie brakowało luzackich pomysłów pokroju Garena na środkowej linii.

Co się tobie najbardziej spodobało podczas All Star 2016?

A co chciałbyś zobaczyć za rok?