Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Najlepsze sytuacje mistrzostw: Część 2

Są takie chwile, które zapamiętuje się na całe życie.

Podczas trwających mistrzostw świata będziemy przypominać niektóre z naszych ulubionych z poprzednich mistrzostw i zastanawiać się, co uczyniło je tak wyjątkowymi.

1

Sytuacja nr 4 - Gambit pokonuje Samsung Ozone i awansuje do ćwierćfinału

Samsung Galaxy Ozone był jednym z faworytów mistrzostw świata 2013. Niedługo wcześniej zyskali nowego sponsora i odeszli z poprzedniego zespołu o nazwie MVP, a teraz chcieli po raz pierwszy zaprezentować swoje umiejętności na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony mieliśmy Gambit, który po swoim rozczarowującym zakończeniu mistrzostw sezonu 2 rok wcześniej chciał udowodnić, że wciąż zalicza się do ścisłej światowej czołówki, nawet pomimo tego, że ich wspierający GoSuPepper odszedł do amerykańskiego zespołu Curse. Zespół Ozone z kolei musiał sobie radzić bez swojego kapitana Homme'a i zamiast niego wystawić niedoświadczonego Loopera.

Gambit w pierwszej grze zaczął bardzo dobrze i zdobył przewagę, którą zamienił w stosunkowo szybkie zwycięstwo, po serii błędów środkowego Dade. To było ostrzeżenie dla Ozone, gdyż popełniali podobne błędy we wczesnej fazie swoich gier przeciwko zespołom takim jak Vulcun czy Fnatic.

Ozone powróciło do meczu w grze drugiej, świetnie wykorzystując zaczepno-oblężniczą kompozycję swoich bohaterów do miarowego ogrywania Gambitu. Sfrustrowało to Rosjan i w efekcie doprowadziło do ich nieprzemyślanych prób ataków na trzymających się z tyłu, kluczowych bohaterów w zespole Ozone. Zakładając, że obydwa zespoły wygrałyby swoje ostatnie mecze i utrzymały swoje pozycje w tabeli, potrzebna miała być dogrywka (która rzeczywiście miała miejsce), aby zdecydować, który zespół awansuje do ćwierćfinałów razem z Fnatic.

Po przegraniu z oblężniczą machiną Ozone w grze 2, w dogrywce Gambit odpowiedział budując kompozycję, która w celu wygrania walk drużynowych byłaby w stanie zaatakować Ozone z flanki. Przez pierwszą połowę gra układała się po myśli Gambitu, aż do błędu popełnionego w okolicy barona, który prawie pozwolił Ozone wrócić do gry.

Ostatecznie jednak nieoficjalny pentakill Genji, po którym nastąpiła przedłużająca się walka drużynowa i szybki atak środkową aleją, zapewniły Gambitowi zwycięstwo. Porażka Ozone w dogrywce była ostatnią sytuacją, gdy koreański zespół nie awansował dalej z fazy grupowej międzynarodowego turnieju wysokiej rangi.

2

Sytuacja nr 5 - Uzi utrzymuje się przy życiu!

W 2013 roku miała miejsce mała rywalizacja pomiędzy chińskimi zespołami OMG i Royal Club. Przed ich ćwierćfinałowym spotkaniem w mistrzostwach świata sezonu 3, w bezpośrednich pojedynkach 4-3 prowadziło OMG. Ale to zespół Royal okazał się lepszy w meczu podczas poprzedzających mistrzostwa regionalnych kwalifikacji w Chinach.

W pierwszej grze początkowo OMG wysunęło się na prowadzenie, dzięki ich wyróżniającemu się środkowemu Coolowi, grającemu Ahri, jak również dzięki świetnej grze Lee Sinem ich dżunglera, Lovelina. Jednak w ostatecznym rozrachunku to Royal wygrał tę grę, po serii pasjonujących walk drużynowych.

W drugiej grze OMG ponownie początkowo wysunęło się na prowadzenie, ale zespół Royal ostatecznie po raz kolejny okazał się lepszy. W ostatniej desperackiej potyczce OMG miało przewagę, gdy udało im się zajść Royal z flanki. Jednak świetna reakcja zespołowa Royal sprawiła, że OMG zostało zaskoczone przez flankującego Uziego.

I wtedy... stało się to.

Wiele rzeczy ułożyło się po myśli Royal w tej walce, ale przede wszystkim otworzyła ona oczy zachodniego świata na Uziego. Mechanika jego gry oraz ustawianie się podczas walk drużynowych były nienaganne. To było coś, czego dotychczas nie widzieliśmy. I właśnie dzięki perfekcyjnej mechanice gry Uziego, jak również determinacji i zapałowi całego zespołu Royal, udało im się osiągnąć drugi finał mistrzostw świata z rzędu.

3

Sam mecz nie był bardzo ekscytujący. Dopiero jego zakończenie i tego okoliczności uczyniły z niego coś wyjątkowego. Przed pełną energii tajwańską publiką, zespół pochodzący właśnie z Tajwanu - ahq e-Sports Club, pokonał najwyżej rozstawiony chiński zespół Edward Gaming.

ahq startowało w mistrzostwach świata 2014 jako jedna z najsłabszych drużyn, przynajmniej w teorii. Nie tylko pochodzili z Garena Premier League, czyli regionu uważanego za słabszy. Nie byli tam nawet rozstawieni z pierwszego miejsca. Grali stosunkowo nieźle do swojego drugiego meczu przeciwko Edward Gaming, ale nikomu nie przyszłoby do głowy, że miała to być jedna z największych niespodzianek w historii mistrzostw.

EDG dominowało przez większą część gry, po prostu kontrolując mapę i świetnie korzystając ze swojej zaczepnej kompozycji bohaterów, na którą ahq nie potrafiło znaleźć odpowiedzi. I nawet próby bezpośredniego ataku były znakomicie powstrzymywane.

Jednak dzięki wspaniałej adaptacji ahq udało się pozostać w grze, i nawet uczynić ją prawie wyrównaną dzięki kluczowym zabójstwom i agresywnej grze na mapie.

I chociaż EDG perfekcyjnie wykorzystywało swoją zaczepną kompozycję bohaterów przez prawie 45 minut, to później NaMei, który przecież słynął z umiejętności ustawiania się, w szczególności w końcowych fragmentach gier, popełnił błąd w tym elemencie gry. I to dwa razy.

Mimo, iż ahq następnie przegrało swój dodatkowy mecz o wyjście z grupy, który było im dane rozegrać właśnie dzięki zwycięstwu nad EDG, to i tak był to wielki krok naprzód dla ich regionu.

W przyszłym tygodniu przypomnimy sobie kolejne pamiętne sytuacje z poprzednich mistrzostw. A jakie zapadły w pamięć wam? Podzielcie się nimi z nami na Twitterze i w komentarzach poniżej!