Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Nowy/stary Fnatic - czy wrócą na tron?

Analiza tego oraz poprzedniego sezonu z punktu widzenia Fnaticu - szczególny wpływ Yellowstara

Fnatic to drużyna, której nie trzeba szczegółowo przedstawiać w świecie League of Legends. To znana europejska marka, święcąca tryumfy właściwie od samego początku istnienia sceny e-sportowej. Ekipa, która zawsze wydaje się mieć gotowy i sprawdzony przepis na sukces, a całe rzesze fanów niezmiennie od kilku sezonów gromadzą się na ich meczach, dopingując swoich ulubieńców w czarno-pomarańczowych barwach.

Fnatic to również dominacja, to perfekcyjny sezon w europejskich LCS, to pełen profesjonalizm i podejście, którego spokojnie pozazdrościć mogą inne organizacje. Ale z drugiej strony, Fnatic to dzisiaj wielki znak zapytania. To drużyna, która potrafi zdecydowanie wygrać dwa pierwsze mecze w serii, aby potem zagrać dwa słabsze i ostatecznie zdać się na losy ostatniego spotkania, które często bywa wielką niewiadomą.

Nierówna gra, zarówno ze strony całej drużyny, jak i poszczególnych graczy - tak w skrócie można opisać poprzedni sezon Fnaticu. Nawet doświadczeni fani, którzy śledzą rozgrywki na bieżąco, nie byli w stanie przewidzieć, czy dziś będą oglądać Martina Rekklesa Larssona, który dominuje na dolnej alei i ostatecznie właściwie sam wygrywa grę, czy Rekklesa schowanego gdzieś z tyłu, nie mającego zbyt wiele do powiedzenia podczas walk drużynowych. Lee Spirit Dayun mógł raczyć kibiców swoją agresywną postawą na Nidalee, przejmując kontrolę nad dżunglą przeciwników, ale mógł też niepotrzebnie dawać się zaskoczyć w początkowej fazie gry i potem tylko odrabiać straty. Brakowało zdecydowania, zgrania oraz stabilizacji.

Niemniej jednak, mamy już za sobą pierwszy tydzień nowego sezonu, a wraz z nim nadeszły zmiany składów, tendencji, nowe rozwiązania wewnątrz samej gry, nowy układ rozgrywek LCS i wiele innych wyzwań. Fnatic zajmuje obecnie II. miejsce w tabeli. Nie udało się zgarnąć kompletu punktów - świetnie dysponowani gracze Teamu Vitality stanęli na drodze do perfekcyjnego wyniku. Wiemy już jednak, że FNC to odmieniona ekipa, a to głównie za sprawą jednego, kluczowego zawodnika...

Yellowstar znów na pokładzie

Barwy Fnaticu znów reprezentuje Bora Yellowstar Kim – weteran rozgrywek LCS, jeden z najbardziej rozpoznawalnych wspomagających na świecie i ktoś, kogo na pewno warto mieć w swoim zespole. Yellowstar w poprzednim sezonie grał dla amerykańskiej drużyny - Teamu Solo Mid, gdzie miał być graczem wyznaczającym cele na mapie. I choć wtedy TSM dotarł do finałów amerykańskich rozgrywek, tam musieli uznać wyższość Counter Logic Gaming i nacieszyć się II. miejscem. Biorąc pod uwagę, że był to pierwszy sezon po sporych zmianach w szeregach TSM, wliczając w to właśnie obecność Yellowstara, wynik nie był zły i pozwalał z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Ostatecznie jednak, sam Yellowstar nie wyraził zainteresowania przedłużeniem kontraktu po drugiej stronie oceanu i wrócił do Europy, a tu niemal natychmiast sięgnął po niego znowuż Fnatic, gdzie pozycja wspomagającego była jednym ze słabszych punktów w drużynie. Poprzedni wspomagający, Johan Klaj Olsson, musiał ustąpić miejsca bardziej doświadczonemu koledze po fachu – a sam został graczem Akademii Fnaticu. Dzisiaj pytany o tę decyzję, Francuz odpowiada, że potrzebował chwilowej zmiany środowiska i nowych doświadczeń. Wierzy, że tego typu podejście może tylko pozytywnie wpłynąć na jego grę. 

Yellowstar znowu na pokładzie Fnatic

Kapitan, jakich mało

Yellowstar, poprzez wszystkie swoje lata gry na najwyższym poziomie, wypracował sobie miano niezastąpionego kapitana i mentora, który potrafi wpłynąć na losy drużyny nie tylko podczas samego meczu, ale także za kulisami, kiedy jest czas rozmów, analiz i wyciągania wniosków z własnych błędów.

Ten fakt zdecydowanie pozytywnie wpłynie na Fnatic w nadchodzącym sezonie, czego efekty widać już było podczas pierwszych meczów. Tacy gracze jak Yeong-Jin Gamsu Noh oraz wspomniany już Spirit, potrzebują nieco więcej opanowania w kwestii samej gry oraz kogoś, kto spokojnie mógłby pokierować ich poczynaniami podczas podbramkowych i stresujących sytuacji – Yellowstar oraz jego doświadczenie wydają się być idealnym rozwiązaniem na te problemy. Szczególnie teraz, kiedy format rozgrywek LCS uległ zmianie: letni sezon rozgrywany jest bowiem w formacie best-of-2. Co oznacza, iż drużyny mają możliwość natychmiastowego dostosowania się do przeciwnika oraz dokonania niezbędnych zmian pomiędzy meczami – całość ma przygotować ekipy LCS do międzynarodowych rozgrywek.

Tutaj rola lidera wydaje się być nieoceniona. Zimna krew i trzeźwe spojrzenie na sytuację, niejednokrotnie może stanowić klucz do sukcesu. Yellowstar ma na swoim koncie niezliczone występy w seriach best-of-5, gdzie między meczami jego głos często okazywał się być ważnym elementem całej strategii, a opanowanie i pozytywne myślenie stawiało jego kolegów z drużyny na nogi. 

Rekkles – mniej dowodzenia, więcej gry

Z obecności nowego lidera w drużynie na pewno korzysta Martin Rekkles Larsson. Po odejściu Yellowstara, młody Szwed niejednokrotnie stawiał się w roli kapitana Fnaticu. Wiedział doskonale, że to na jego barkach spoczywa ta odpowiedzialna rola, której, jak sam zresztą powtarzał, uczył się i uczy na bieżąco. Oczywiście, obowiązki kapitana i przewodnictwa w samej grze stanowią zupełnie osobny element rozgrywki – Rekkles, będąc strzelcem Fnaticu, musiał połączyć dwa bardzo odpowiedzialne elementy: skupić się bezpośrednio na samym sobie, aby jak najdłużej pozostać przy życiu w walkach drużynowych i zadać jak największe obrażenia, ponadto chciał też dowodzić całą drużyną i poniekąd zwracać uwagę na wszystkich, aby dobrze wyznaczyć i przygotować się do walki o kolejny cel na mapie. 

Równoważenie tych dwóch elementów jako strzelec, gdzie pozycjonowanie i najmniejsze decyzje w walce czy na linii są bardzo ważne, okazuje się być ciężkim zadaniem. Szczególnie dla młodego jeszcze gracza, na którego te obowiązki spadły nieco nieoczekiwanie. Teraz, kiedy Rekkles może przekazać część swoich obowiązków znów na barki Yellowstara, strzelcowi Fnaticu nie pozostanie nic innego, jak skupienie się na samej mechanice i na powrocie do dawnej formy.

Febiven – właściwy człowiek na właściwym miejscu

Jeżeli ktoś miałby być najjaśniejszym punktem zeszłego sezonu dla Fnaticu, to byłby to zdecydowanie Fabian Febiven Diepstraten. Przez wielu uważany za najlepszego gracza ze środkowej alei w Europie, Febiven nie miał łatwego zadania – wypracowanie synergii z nowym dżunglerem oraz dużo większa odpowiedzialność jako gracza, który miał zadawać największe obrażenia i ciągnąć za sobą cały Fnatic, to wyzwania, z którymi musiał się zmierzyć Holender. Gdyby tego było mało, na scenie pojawił się ktoś, kto był gotowy odebrać Fabianowi tytuł najlepszego midlanera i według wielu, poniekąd mu się to udało – nowy rywal, Luka Perkz Perković, przysporzył wszystkim sporo kłopotówostatecznie prowadząc swoją drużynę, czyli G2 Esports, do zwycięstwa w EU LCS. Niemniej, Febiven przez cały sezon był ostoją drużyny: 73,8% udziału we wszystkich zabójstwach oraz średnio 30% obrażeń drużynowych w każdym meczu – te statystyki mówią same za siebie.

Środkowa aleja była i powinna pozostać mocnym punktem Fnaticu, szczególnie teraz, kiedy Febiven ma coś do udowodnienia w kwestii tego, kto tak na dobrą sprawę dominuje w Europie na midzie. Obecność Yellowstara również powinna pozytywnie wpłynąć na poczyniania Holendra, gdyż już wcześniej grali ze sobą, co na pewno pozwala całej drużynie czuć się komfortowo. Febiven zdążył już pokazać, że nadal jest groźny, a przeciwnicy muszą liczyć się z jego Azirem i Zedem. Przy okazji pamiętając o innych silnych wyborach, które czekają na swój debiut w rękach Febiego.

Wizja przyszłości

I choć na pierwszy rzut oka, zmiana na jednej pozycji w drużynie może się wydawać mało znacząca, tak w przypadku Fnaticu i Yellowstara można spodziewać się samych pozytywów i dużo lepszego wyniku w nadchodzącym sezonie. Wbrew pozorom, nie powinien to być krok wstecz i powrót do starych nawyków, a pewien powiew świeżości i nowych doświadczeń. Cała drużyna już na tym etapie wyciągnęła wnioski, a trener Luis Deilor Sevilla zadbał o ich wdrożenie.

Niemniej jednak, Fnatic musi mieć się na baczności, bo nie tylko w ich szeregach zaszły kluczowe zmiany. Głodne kolejnych sukcesów i odmienione G2 Esports, nowe oblicze Origen oraz H2k z parą Polaków na pokładzie – wszystkie te drużyny stanowiły i nadal będą stanowić realne zagrożenie w walce o pierwsze miejsce. Szczególną uwagę należy kierować na dolne aleje, gdzie Yellowstar oraz Rekkles będą mieli do czynienia z mocną konkurencją – Ales Freeze Knezinek oraz Oskar Vander Bogdan, Jesper Zven Svenningsen i Alfonso Mithy Rodriguez, czy Kyoung-min Veritas Kim i Zdravets Hylissang Galabov. 

Wyjątkowo groźne prezentuje się właśnie G2 Esports, którzy mają wiele do udowodnienia po mało zadowalającym występie na tegorocznym MSI i póki co wychodzi im to doskonale. Perfekcyjny wynik z pierwszego tygodnia od razu stawia ich w roli faworytów. I choć bezpośredni pojedynek FNC i G2 Esports jeszcze daleko, to już warto zaznaczyć sobie tę datę w kalendarzu. 

Tym samym, Fnatic musi uważać na te podstawowe elementy dotyczące każdej drużyny, w której wprowadzone zostały jakiekolwiek zmiany, a gdzie liczy się na szybki sukces – synergia, atmosfera w drużynie, etyka pracy oraz reżim treningowy. Również w tej kwestii rola Yellowstara może się okazać nieoceniona. Odciążony zostanie nieco sam trener, Deilor, który będzie mógł od początku do końca polegać na swoim godnym zaufania liderze. 

Zaczynając swoją pracę jako trener, bardzo wiele nauczyłem się od Bory. Bez niego nie byłbym tym samym trenerem, którym jestem dzisiaj.

Luis "Deilor" Sevilla

Iść z duchem czasu

Spore zmiany w samej grze i ciągle kształtująca się jeszcze meta na starcie nowego sezonu - te wyzwania czekają również Fnatic. I choć do tej pory cała drużyna wydawała się w miarę podążać za panującymi tendencjami, już podczas pierwszego tygodnia można było wyróżnić pewne nowe trendy. Gamsu zaprezentował Zaca na górnej alei, Spirit konsekwentnie stawia na Lee Sina, niejednokrotnie rezygnując przy tym z Nidalee oraz z duetu Graves/Kindred. Natomiast priorytetem Yellowstara okazuje się być Braum, który dobrze wygląda w kombinacji z Kalistą Rekklesa. Niemniej, śledząc uważnie poczynania graczy Fnaticu w Dynamic Queue, możmy spodziewać się jeszcze kilku nowości w nadchodzacych meczach: 

  • Lulu w dżungli, gdzie Spirit był w stanie uzyskać aż 87% zwycięstw podczas swoich 14. meczów
  • Rammus oraz Gnar na górnej alei dla Gamsu
  • Vladimir dla Febivena
  • defensywni wspomagający dla Yellowstara: Janna oraz Nami
  • Twitch oraz Jhin dla Rekklesa

Kluczowym elementem okazują się również zmiany dotyczące Smoków. W tym elemencie gry, niezbędna będzie synergia wypracowana przez Spirita Yellowstara, gdzie na razie widzieliśmy zaledwie ułamek umiejętności tych graczy w duecie. Kontrola pierwszego Smoka nie była mocnym elementem w strategii Fnaticu - zaledwie 31% tych bestii padało łupem Spirita podczas tegorocznych playoffów. Analizując zmiany oraz profity, jakie niesie za sobą walka o Smoki w obecnej mecie, będzie to element, na który Fnatic zdecydowanie będzie musiał zwrócić większą uwagę. 

Aby jednak walczyć o Smoki, pojawia się również problematyczna kwestia wizji. Fnatic w zeszłym sezonie nie przewodził pod względem stawiania Totemów Widzenia, statystyki na poziomie 3,55 wardów na minutę to zaledwie 4. wynik w tabeli EU LCS. Obecność Yellowstara powinna wpłynąć pozytywnie na te liczby, gdyż od zawsze stawiał on na skoordynowaną wizję i bezpieczne zwiedzanie mapy, aby pomagać na innych liniach. Tu znowuż pojawia się kwestia koniecznej synergii wspomagającego i dżunglera. Oglądając pierwsze mecze, Spirit i Yellowstar zaczynają rozumieć się na poziomie gry oraz poza nią, co dobrze wróży na przyszłość. Co za tym idzie - za nimi podąża cała drużyna. Widać zdecydowanie lepsze zgranie i nieco więcej pewności siebie.

Let's go boys! 

Nadchodzący sezon będzie stanowił dla Fnaticu pewien test - test radzenia sobie z presją, oczekiwaniami, ale także test szybkiej adaptacji i powrotu na właściwe tory. Kibice oczekują wiele i szczególne nadzieje wydają się pokładać w Yellowstarze, dla którego będzie to chyba jeden z trudniejszych sezonów w karierze. Bo choć nie musi od początku budować całej drużyny, znów na jego barkach spoczywa wielka odpowiedzialność: doprowadzenia Fnaticu do finałów Mistrzostw Świata i udowodnienie, że z Europą należy się liczyć. Mieliśmy już krótki pokaz siły nowego Fnaticu, niemniej - prawdziwe wyzwania dopierdo nadchodzą. Na horyzoncie Unicorns of Love oraz H2k!