Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

G2 Esports - kim są i jak wyszli z cienia?

Podczas gdy w Ameryce zachwycano się nową drużyną Immortals, europejski zespół ze znacznie dłuższym stażem spokojnie budował swoją przewagę. Zatrzymali się dopiero, by podnieść puchar wiosennego splitu. Mowa oczywiście o G2 Esports! Kim są i jaka jest ich historia?

g2

Prawdziwi zwycięzcy

W przeciwieństwie do Immortals, które zakończyło split z tylko jedną przegraną grą, ale za to poległo z kretesem w czasie półfinałów, G2 potrafiło stanąć na wysokości zadania także wtedy, kiedy miało to największe znaczenie. W ostatnim starciu wiosennego splitu przegrali przeciwko Origen zaledwie jedną grę i sięgnęli po puchar. Jednak w ich wcześniejszej karierze wcale nie było tak łatwo. Do tegorocznego sezonu podeszli w nowym składzie i z nowym trenerem – czy to mógł być powód ich niezwykłego sukcesu?

Na przekór historii

W tym roku mieliśmy okazję oglądać zupełnie nową twarz G2. Przede wszystkim na stanowisku trenera Joey "Youngbuck" Steltenpool zastąpił założyciela drużyny, znanego widzom także z profesjonalnych gier Carlosa "Ocelote" Rodrigueza. Do zespołu dołączyli także jungler oraz AD carry, czyli Kang-yun "Trick" Kim i Jin-hyun "Emperor" Kim. Razem z Mateuszem "Kikisem" Szkudlarkiem, Luką "Perkzem" Perkovicem i Glennem "Hybridem" Doornenbalem stworzyli zespół, o którym Youngbuck mówił prosto: jest świetny. 

Zapytany o klucz do zwycięstwa, trener żartował, że to wszystko jego zasługa. W tym żarcie jednak może tkwić ziarnko prawdy – w końcu dopiero on doprowadził G2 do takiego sukcesu! Sam Steltenpool mówi jednak, że zawodnicy są naprawdę dobrzy i nie potrzebowali wiele, by stać się najlepszymi. Przyznaje, że choć G2 już pokazało, na co ich stać, to dopiero początek ich możliwości i wciąż nabierają rozpędu. W trakcie MSI trener obszerniej wyjaśnił, na jakiej zasadzie skomponował swoją drużynę. To zespół dopełniających się kontrastów: jeżeli jeden gracz jest odważny, styl innego powinien być spokojny, stać się podporą dla drużyny. Na uwagę zasługuje także zaangażowanie, z jakim Ocelote dobierał graczy! Widać, że na swoim fachu zna się nie od dziś i bycie najlepszym to nie jest dla niego kwestia przypadku, a wynik serii dokładnie przemyślanych decyzji. 

Potrzebny jedynie rozpęd

Wcześniej drużyna G2 nie miała tyle szczęścia. Ich historia rozpoczęła się pod koniec 2013 roku, kiedy Ocelote postanowił odjeść z profesjonalnej sceny i... spełnić marzenie założenia drużyny! Początkowo, mimo zapowiedzi, sam również w niej grał, ale po braku spodziewanych sukcesów, w 2014 roku skład drużyny się zmienił i uwielbiany przez publiczność mid-laner tym razem na dobre przeszedł na emeryturę, pozostając trenerem G2.

Do LCS udało im się zakwalifikować dopiero za czwartym (!) razem. W 2015 roku już niemal tam byli – zajęli miejsce tuż za kwalifikantami. Dopiero latem przy kwalifikacjach do tegorocznych rozgrywek pokonali dawną drużynę swojego założyciela – SK Gaming – tym samym wchodząc do LCS 2016 roku. Od tego momentu już się nie zatrzymywali w swojej drodze na szczyt, prezentując stały, wysoki poziom gry. Z drużyny walczącej o wejście do rozgrywek stali się niekwestionowanym faworytem!

Kim są najlepsi?

Wśród zmian składu zespołu, jeden gracz wyróżniał się na tle pozostałych – mid-laner Perkz, godny następca Ocelote'a. Młody zawodnik z Chorwacji zdominował europejską scenę, zyskując najwyższe ze wszystkich mid-lanerów wyniki zarówno w liczbie zdobytego złota na minutę (435), liczbie zabitych stworów (9 na minutę), jak i w liczbie asyst (117). W liczbie zabójstw nie był gorszy – spośród europejskich mid-lanerów, jego wynik (76) również zagwarantował mu pierwsze miejsce. Nic więc dziwnego, że zdobył tytuł "Rookie of the split"!

Oczywiście nie byłby tak skuteczny w likwidowaniu przeciwników, gdyby nie pomoc zawsze czekającego w gotowości junglera, Kang-yuna "Tricka" Kima. Warto zwrócić uwagę na jego grę zwłaszcza takimi championami, jak Nidalee.

Równie duże, jeśli nie większe, znaczenie miał także udział wspierającego – Glenna "Hybrida" Doornenbala. Jednym z kluczowych elementów gry G2 była właśnie jego pozycja na pierwszej linii ognia, co okazało się niezwykle skuteczne dzięki takim championom jak Braum (wybrany aż dziesięciokrotnie) czy Thresh (sześciokrotnie). Wielką wagę udziału wspierającego potwierdza choćby jego wynik KDA (6.2 po zakończeniu playoffów) – to najwyższy wynik w Europie!

Najmniej rozpoznawalnym zawodnikiem G2 jest zapewne Jin-hyun "Emperor" Kim – AD carry. Mimo to, jest on również nieodzwoną częścią świetnej drużyny i nawet jeśli nie wyróżnia się pod względem statystyk, to ma na swoim koncie kilka budzących podziw zagrań, świadczących o jego umiejętnościach, na które warto zwrócić uwagę.

Nie można też zapomnieć o tym, że w drużynie znalazł się także Polak – Mateusz "Kikis" Szkudlarek, wcześniej grający w drużynie Unicorns Of Love na pozycji junglera. Niewielu zawodników mogło by pochwalić się tak dużym doświadczeniem: uczestnictwem w profesjonalnych rozgrywkach od pierwszego sezonu. Mimo to zawsze potrafi czymś zaskoczyć – zarówno widzów, jak i przeciwników. Te cechy sprawiają, że Polak stał się bardzo pożądanym graczem i istotnym zawodnikiem w sukcesie G2.

Z cienia prosto w środek świateł reflektorów

Na początku sezonu być może nie każdy słyszał o tej drużynie czy jej zawodnikach. G2 postarało się zatem, by na koniec usłyszeli o nich wszyscy. Skończyli wiosenne rozgrywki z największą ilością zabójstw (278), najszybciej wygrywanymi grami (średnio 32 minuty i 37 sekund!) oraz, oczywiście, z pucharem w rękach. Z Rotterdamu polecieli do Szanghaju, by tym razem zmierzyć się z drużynami już ze wszystkich kontynentów podczas rozgrywek Mid Season Invitational (MSI). Czy znów pokażą się z najlepszej strony? Czy wschodząca gwiazda podbije serca widzów na świecie? No i przede wszystkim – czy podbili serca polskich fanów?