Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Podsumowanie ćwierćfinałów EU LCS

Co działo się w sezonie oraz ostatnich meczach fazy pucharowej?

Regularna faza letniego splitu europejskich rozgrywek w lidze LCS dobiegła końca. Na dobre rozpoczęły się również mecze wyższego szczebla - te, których zwycięzcy dostaną szansę na grę na polskiej ziemi. Te również, których ostateczny tryumfator z całą pewnością reprezentować będzie Stary Kontynent na tegorocznych Mistrzostwach Świata. Jeżeli jeszcze nie zaopatrzyliście się w swoje bilety na pokaz najlepszego League of Legends w europie, to nadal możecie to zrobić, teraz w niższej cenie. Niewielka przerwa przed przedostatnią, półfinałową fazą pucharu to doskonały moment, aby zatrzymać się na chwilę oraz przyjrzeć kończącemu się już sezonowi. Temu czego świadkami mogliśmy być oraz wszystkim tym, którzy okazali się być objawieniami i zawodami całej ligi.

Pojedynki na szczycie

W górnej części tabeli działo się i nie zabrakło niespodzianek, wielkich, soczystych zaskoczeń oraz nieporozumień i słabszych występów. Na zaszczytnym pierwszym miejscu regularnego trybu rozgrywek po raz kolejny i drugi raz z rzędu zasiedli gracze G2 Esports, choć tym razem już bez Polaka w składzie. Na przestrzeni całego splitu, wraz z kończącym na drugim miejscu, o dziwo, dopiero wracającym do Ligi zespołem Splyce, nie mieli sobie równych. Co po niedawno zakończonym meczu Fnatic również pewne, G2 Esports już nie długo dostanie również kolejną szansę na reprezentowanie Europy na międzynarodowych zawodach. Ich szansom oraz świetnej postawie podczas sezonu przyjrzymy się jednak już wkrótce w dokładnym omówieniu składów, które już teraz wiadomo, że na pewno pojawią się w Krakowie.

Unicorns of Love vs Giants Gaming

Unicorns of Love and fans

Forma szalonych Unicorns of Love to jedna z pozytywnych niespodzianek tego sezonu.

Unicorns of Love to jedna z najbardziej barwnych drużyn jakie kiedykolwiek brały udział w profesjonalnych rozgrywkach League of Legends i z całą pewnością posiadająca jednych z najbardziej szalonych i dedykowanych fanów na całej scenie esportowej. Różowe jednorożce to również jedna z bardziej nierównych drużyn, jakie w tym splicie brały udział w rozgrywkach EU LCS. Pierwsza połowa splitu dla ich zawodników musiała być naprawdę bardzo ciężka, ponieważ zaczęli od pięciu porażek oraz jednego tylko zwycięstwa w trzech następujących po sobie tygodniach. Później bywało dużo lepiej, choć i tak balansowali oni przecież jedynie na granicy ewentualnego tylko udziału w fazie pucharowej ligi i nie zapowiadało się, aby miała być mowa o czymś ponad tymże udziałem.

Giants Gaming walking after game

Po zmianach w zespole Giants awansowało z ostatniego na trzecie miejsce w regularnej fazie EU LCS.

Ich ćwierćfinałowym przeciwnikiem okazała się być drużyna Giants Gaming, która tak jak Splyce, pokazała że może jeszcze liczyć się w walce o najwyższe miejsca. Po wiosennym splicie zakończonym na ostatnim miejscu, znacznie odmienione Giants powróciło do gry z nowymi siłami, pokazując rywalom tym razem kawał dobrej i składnej gry. Tak dobrej, że w klasyfikacji punktowej regularnego toku rozgrywek zajęli aż trzecie miejsce ex aequo z uczestnikami drugiego ćwierćfinału - H2K i Fnatic. Ich regularne i solidne gry zdały się wskazywać, że to właśnie oni powalczą w półfinałach, pozostawiając po sobie zgliszcza i nadzieje fanów jednorożców w rozsypce. Okazało się jednak, że mecz ten potoczył się zupełnie inną drogą.

Spotkanie w formacie do trzech zwycięstw rozpoczęło się od szybkiej wymiany ciosów. Pierwsi z desek podnosili się zawodnicy Giants, którzy z nowymi siłami wyprowadzili atak, który wyrównał wynik oraz przywrócił nadzieję w sercach fanów tej niegdyś w pełni hiszpańskiej drużyny. Pierwsze dwa mecze to przede wszystkim pokaz niebywałej wirtuozerii świeżych jeszcze twarzy środkowych obu zespołów - najpierw Fabiana “Exileha” Schuberta grającego Ryzem, a następnie Gun-Woo “Nighta” Na, który zagrał świetnie rotującym po mapie Ekko. Oboje stworzyli świetne widowisko na najwyższym poziomie, czego przykładem może być chociażby poniższa akcja, która zaskoczyła nawet komentatorów.

Kolejne dwie gry to pokaz nadzwyczajnego refleksu i wyczucia w teleportacji gracza górnej alei UoL, który zdawał się niemal za każdym razem być tam, gdzie akurat był potrzebny. Jego decyzje wraz z ogólną konsekwencja całej drużyny sprawiły, że cały skład Unicorns of Love znalazł się w grupie 4 najlepszych drużyn EU LCS w tym splicie i z całą pewnością już niedługo zobaczymy ich na krakowskiej Tauron Arenie. Myślicie jednak, że dadzą radę pokonać G2 Esports oraz powalczyć o pierwsze miejsce? Dajcie znać komu kibicujecie i kto według was dojdzie do wielkiego finału!

H2K vs Fnatic

Drugi z ćwierćfinałów to zaś prawdziwa lawina zaskoczeń, zawodów oraz narodowych podziałów. Tak oto w walce o półfinały, ewentualny udział w Mistrzostwach Świata oraz, co również ważne, możliwość wystąpienia przed rodakami na Tauron Arenie w Krakowie stanęły ze sobą dwa zespoły z Polakami w składach.

Kikis in Fnatic

Po odejściu z G2 Esports, wraz z Fnatic Kikis dostał drugą szansę na dotarcie do Mistrzostw.

Po stronie legendarnego, niesamowicie utytułowanego składu Fnatic stanął Mateusz “Kikis” Szkudlarek. Podjęty w połowie sezonu utalentowany Polak zastąpił na górnej alei grającego z zespołem od dłuższego czasu Gamsu, by po odejściu z G2 Esports nadal walczyć o udział w Mistrzostwach Świata. Fnatic tych czasów nie zdawało się być jednak drużyną marzeń, która jeszcze rok temu przechodziła przez wszystkich swoich przeciwników z łatwością i bez straty punktu. Po średnim splicie wiosennym i powrocie legendarnego Yellowstara zespół nadal mierzył się z olbrzymimi problemami, które uniemożliwiały osiągnięcie wyniku lepszego niż wszyscy starzy fani oczekiwali.

Jankos on point

Odważna i świetnie przemyślana gra Jankosa totalnie przytłoczyła Fnatic, które podczas całej serii nie potrafiło podnieść się z kolan.

Na szczęście pomarańczowo-czarnych, H2K również spierało się ze swoimi demonami. Podczas całego trwania splitu letniego miotali się oni w wyborach powołując co raz to nowych strzelców, z których żaden nie wydawał się ostatecznie i niezaprzeczalnie odpowiedni do kompozycji i idei drużyny. Co najbardziej interesujące, nieciekawą sytuację H2K ostatecznie zdołał poprawić Forgiven, który bez specjalnego przygotowania został zaproszony do gry o udział w rozgrywkach ćwierćfinałowych oraz ostatecznie również, by zagrać w samych ćwierćfinałach. Tak nierozsądna z pozoru decyzja nie mogła przecież przynieść niczego dobrego, choć w tym wypadku los chciał zrobić wszystkim niespodziankę, a Polakom zjeżdżającym już wkrótce do Krakowa prezent w postaci Jankosa oraz Vandera na głównej scenie Tauron Areny.

Sam ćwierćfinał to praktycznie bezustanna dominacja H2K. Wszystkie problemy Fnatic wyszły na jaw już w fazie wyboru oraz banowania postaci, która bez niedawnego trenera drużyny wydała się o wiele słabsza niż zazwyczaj i z miejsca postawiła tę utytułowaną ekipę na gorszej pozycji. Samo pole walki to przeplot wielkich zawodów w indywidualnych i bardzo wątpliwych zagraniach Rekklesa oraz Yellowstara oraz rewelacyjnych inwazji oraz ataków ze strony Jankosa, który podczas wszystkich trzech spotkań zagrał wręcz rewelacyjnie, niesamowicie przysługując się swojej drużynie w walce o kolejną fazę turnieju. Na przestrzeni serii, w dwóch z trzech gier zdobył pierwszą krew, a w pozostałej ogromnie przysłużył się do zdobycia jej przez swojego sojusznika. Potwierdził tym samym, że przyznany mu niegdyś tytuł króla tego typu zadań jak najbardziej do niego pasuje. Reszta spotkań to prawdziwy koncert świetnej, wyważonej i uzasadnionej agresji, która z każdym kolejnym zabójstwem coraz bardziej pogrążała wyglądające na coraz słabsze Fnatic. Jankos zostawił na placu boju to co miał najlepsze, więc tym przyjemniejsza jest świadomość, że już za lekko ponad tydzień zobaczymy go w akcji na polskiej ziemi.

Wielcy przegrani

Forgiven hugs xPeke

Wskutek nieporozumień w drużynie xPeke zastąpił w tym splicie Forg1vena na pozycji strzelca w Origen.

Od samego początku letni split tegorocznej edycji EU LCS wyglądał nieco inaczej niż wszystkie dotychczasowe. Duży wpływ miała na to zmiana formatu samych gier, które zaczęto prowadzić w formule 2 pojedynków w ramach jednego meczu, co zasadniczo zmieniło standard przyznawania punktów oraz umożliwiło pojawianie się remisów. Od samego początku również zaskakiwać zaczęły drużyny oraz gracze znajdujący się na scenie niekiedy po raz pierwszy. Niektórzy negatywnie, tak jak wciąż zmagające się z wewnętrznymi problemami Origen, które choć nic nie zapowiadało porażki, osiągnęło swój najgorszy dotychczasowy wynik w historii drużyny. Wielkie nadzieje pokładane w składzie Enrique ‘xPeke’ Martineza między innymi za sprawą powołania do drużyny utalentowanego Konstantinosa "FORG1VENa" Tzortziou szybko straciły na wartości. Wielki talent i nowi gracze dolnej alei szybko wytracili swą dynamikę, a ostatecznym ciosem zdało się być odejście ich nowego strzelca, za którego na jego pozycję wszedł sam, niedoświadczony tam przecież, xPeke. Origen odbijało się od większości swoich oponentów, by ostatecznie skończyć na dziewiątym, czyli przedostatnim miejscu w całym splicie, notując pozytywny wynik jedynie przeciwko ostatniemu w tabeli ROCCAT.

Steeelback in ROC

Utalentowany Steeelback nie zdołał uchronić drużyny ROCCAT od zajęcia ostatniego miejsca w splicie.

Ci ostatni również zawiedli, jednak były dom polskich graczy już od kilku dobrych sezonów nie radzi sobie najlepiej w najlepszych rozgrywkach Ligi na Starym Kontynencie. Poprzedni split zaczynali od turnieju promocyjnego i niestety kolejny będą musieli od takiego samego również zacząć. Wraz ze wspomnianym wyżej Origen oraz nowym-starym zespołem Schalke 04 odpadają oni wstępnie z walki w EU LCS. Przynajmniej do czasu, kiedy w turnieju promocyjnym kolejnego sezonu zdołają udowodnić, że wciąż stać ich na starcia z najlepszymi. Nieco lepiej od powyższych, choć również poniżej oczekiwań poradziło sobie Vitality. Po świetnym, wiosennym splicie przyszły do nich zmiany, które w ostatecznym rozrachunku nie wyszły na dobre organizacji oraz fanom sympatycznego i naprawdę utalentowanego KaSinga. Vitality już teraz kończy sezon ostatecznie z 10 punktami turniejowymi, co wyklucza ich z walki o udział w Mistrzostwach, jednak sprawia również, że w nadchodzącym sezonie EU LCS znajdzie się dla nich miejsce wśród najlepszych 10 drużyn kontynentu.

Już teraz i na pewno wiadomo, że na scenie w Krakowie pojawią się Jankos oraz Vander. Zamierzacie przyjechać do Tauron Areny, by kibicować im osobiście? Dajcie nam znać kto uważacie, że zgarnie tytuł najlepszej drużyny w tym splicie, bo na placu boju pozostały już tylko cztery składy.