Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Quarterfinal stage
worlds

Podsumowanie drugiego tygodnia Mistrzostw

Czyli jak rozstrzygnęła się faza grupowa

Jeżeli myśleliście, że pierwszy tydzień tegorocznych rozgrywek Mistrzostw Świata był totalnym i zupełnie nieprzewidywalnym szaleństwem, to z całą pewnością nie przewidzieliście również jak potoczy się tydzień drugi. Seria spotkań mająca być rozstrzygnięciem niepewnej sytuacji wielu drużyn okazała się być jeszcze bardziej pogmatwana i niespodziewana. Bukmacherskie piekło trwa, ale równolegle z nim, na naszych oczach maluje się niesamowita historia jednego z najbardziej wyrównanych i emocjonujących turniejów ostatnich lat esportu. Jeżeli przegapiliście jego ostatni tydzień, to sprawdźcie poniższe podsumowanie najciekawszych informacji na temat zakończonej już fazy grupowej.

Wielki upadek gospodarzy

CLG and G2 hugs after game Worlds

Ostatni tydzień zaczął i skończył się źle przede wszystkim dla drużyn reprezentujących Europę. Bardzo słaby występ większości “naszych” drużyn zaowocował miernym wynikiem z wyłącznie jednym zwycięstwem oraz 8 porażkami na koncie. Smutny i rozczarowujący efekt w głowach fanów potęgowała dodatkowo świadomość bardzo dobrego startu naszych bezpośrednich, regionalnych konkurentów. Amerykanie zaliczyli świetny pierwszy tydzień (w zasadzie najlepszy spośród wszystkich pozostałych regionów biorących udział w turnieju) i nic nie zdawało się wskazywać, że ich następne poczynania okażą się mieć tak niefortunny koniec.

Ku uciesze wielu Europejczyków stawiających głównie na rywalizację z zaatlantyckim konkurentem, gospodarze zostali w tym tygodniu rzuceni na kolana, przewróceni i choć dano im zobaczyć upragnioną nagrodę, nie pożyli w świecie turnieju na tyle długo, by móc choćby marzyć o jej zdobyciu. Na pierwszy ogień padło chyba najlepiej wyglądające po pierwszym tygodniu CLG, które już w swoim pierwszym meczu po przerwie uległo debiutantom międzynarodowej sceny, czyli chłopakom z Albux Nox Luna. Przegrana była o tyle kluczowa, że obie te drużyny były jeszcze przed spotkaniem na tej samej pozycji. Obie zamierzały walczyć ze sobą o drugie czy też nawet pierwsze miejsce w grupie, dlatego tym bardziej bolesny musiał okazać się cios rosyjskiej organizacji w postaci niemal totalnie zdominowanego spotkania. W kolejnym meczu Amerykanie zostali rzuceni przeciwko pierwszej drużynie Europy, czyli G2 Esports, które w tamtym momencie nie miało już nic do stracenia, czy może bardziej - szczególnego do zyskania. Ostatnim sprawdzianem i ostateczną szansą miał być dla CLG mecz przeciwko pierwszej drużynie Korei, czyli ROX Tigers. Wschodni mistrzowie stanęli jednak na wysokości zadania wedle oczekiwań pozostawiając CLG z wynikiem 3 zwycięstw i 3 porażek oraz bez jakichkolwiek szans na awans.

Cloud 9 at Worlds

W bardzo podobnej sytuacji znaleźli się ostatecznie gracze konkurencyjnego TSM, które to w innej grupie musiało stawić czoła niemal bliźniaczym problemom. Legendy amerykańskiego esportu z Doubleliftem i Bjergsenem na czele zgodnie z oczekiwaniami pokonały europejskie Splyce (chociaż przed tym spotkaniem, w przeciwieństwie do G2, Splyce miało jeszcze szansę na awans), jednak przeciw tym przewidywaniom, uległy koreańskim oraz chińskim potęgom, ostatecznie ustępując w walce o awans z jednakowym wynikiem co CLG.

TSM at Worlds 2016

Serca miejscowej publiczności miały się ostatecznie złamać w momencie odpadnięcia ostatniej z amerykańskich drużyn. Startujące z 3. miejsca w lidze Cloud 9 stanęło jednak na wysokości zadania i w niepewnym, wręcz chybotliwym stylu udało im się awansować z grupy. Horror lokalnych fanów rozpoczął się w tym wypadku od dwóch mocnych ciosów. C9 uległo w dwóch rozgrywanych tuż po sobie spotkaniach. Najpierw, z 50-minutowego starcia zwycięsko wyszła ekipa obecnych mistrzów świata, a następnie, niespełna godzinę później lepsi okazali się od Amerykanów również Tajwańczycy z Flash Wolves. Choć wszystko zdawało się iść nie po ich myśli, nadal mieli przed sobą perspektywę ewentualnego awansu. Do szczęścia potrzebowali jeszcze jednego dobrego meczu w swoim wykonaniu i jak największej liczby słabych występów swoich oponentów. Szczęśliwie, tak właśnie się stało, ponieważ po zwycięstwie nad I MAY i następującej po niej porażce Flash Wolves, C9 pozostało w grupie z wystarczająco niską liczbą porażek, aby wyjść z niej bez dodatkowej walki dogrywkowej. Cloud 9 nie oczarowało swoich fanów ani całego świata pięknem swojej gry. Nie zagrali absolutnie niesamowitych spotkań, a w stosunku do pozostałych drużyn z NA LCS można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że zagrali najsłabiej. Ich grupie to jednak wystarczyło i już teraz wiadomo, że to właśnie C9, również w wynikiem 3-3, przejdzie do kolejnej fazy turnieju, aby miejmy nadzieję jak najbardziej dumnie reprezentować swój region.

Europejskie odkupienie

G2 at Worlds

Poprzedni tydzień zaczął się dla Europy okropnie i tak się też skończył. Słabe występy rezydentów naszego kontynentu zasiały w sercach fanów spore ziarna wątpliwości i zaszczepiły myśli, jakoby Europa może rzeczywiście była najsłabszym, dużym regionem biorącym udział w walce o Mistrzostwo Świata. Choć wszyscy wierzyli, bo przede wszystkim chcieli wierzyć, że nadal im się uda - sytuacja Europejczyków przed ostatnim weekendem wyglądała raczej nieciekawie. Jedyną szansą na powrót do gry obecnych mistrzów Europy i byłego składu naszego rodaka Kikisa, było totalne zdominowanie swojej grupy. Aby móc myśleć choćby o dogrywkowym rozstrzygnięciu tej fazy rozgrywek, G2 Esports musiało wygrać wszystkie 3 spotkania, choć jak na złość - już w pierwszym przypadku rzuceni zostali przeciwko obecnym mistrzom Korei Południowej. ROX Tigers nie zagrało co prawda jak na razie szczególnie dobrego turnieju, ale w tamtym spotkaniu ostatniej szansy Europejczyków okazali się być po prostu wystarczająco dobrzy. Relatywnie szybka porażka od razu, już w pierwszym meczu drugiego tygodnia pogrzebała szanse najlepszej drużyny Europy i tak beznadziejny start nie wskazywał, by cokolwiek miało się zmienić na lepsze.

Na ratunek przyszli jednak nasi rodacy, by wraz z pozostałymi członkami H2k, w pełnej chwale przejechać się po swoich przeciwnikach i ostatecznie stanąć w obronie honoru naszego kontynentu. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek Jankos i Vander znajdowali się w nieco bardziej komfortowej sytuacji, niż gracze z pozostałych drużyn z Europy. Przez piewszy tydzień H2k przeszło z jednym zwycięstwem na koncie, dlatego choć nie musieli wygrać absolutnie wszystkiego, aby móc myśleć o awansie - oddanie go bez walki o wszystko absolutnie nie wchodziło w grę. Świetne otwarcie dało im już dwie wygrane, najpierw upragnione zwycięstwo z drugim, poważnym kandydatem do awansu - tajwańskim ahq. Później, choć nieco bardziej niespodziewanie przyszedł również triumf nad pierwszą ekipą Chin, które według bardzo wielu ekspertów typowana była jako jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa. Zmotywowani pewnymi zwycięstwami nad wielkimi graczami międzynarodowej sceny, zawodnicy H2k szybko rozprawili się również z brazylijską dziką kartą, czyli INTZ, by niedługo później zadać Chińczykom ostatni cios, pokonując ich również w dogrywce o pierwsze miejsce w grupie. Ekipa Forg1vena spisała się w tym tygodniu wręcz nieprawdopodobnie i wbrew wszelkim eksperckim przewidywaniom, niespodziewanie nie tylko wyszła z grupy, ale zrobiła to ponadto z pierwszego miejsca i w naprawdę pięknym stylu.

H2k bows at stage Worlds

Świetny występ H2k i co również ważne - naszych rodaków, którzy już teraz doszli do ćwierćfinałów Mistrzostw Świata, przywrócił nadzieję w sercach fanów europejskiej sceny. Zawodnicy pokazali, że potrafią zwyciężać pod presją, z drużynami z różnych regionów oraz z graczami największego, międzynarodowego kalibru, nawet więcej niż jednokrotnie, co może okazać się szczególnie kluczowe w ćwierćfinałach. Tydzień rozgrywek dla europejskich fanów rozochoconych sukcesem H2k niefortunnie zamknął skład Splyce. Choć pierwszy mecz i triumf nad Royal Never Give Up zdawał się dawać spore nadzieje na kolejne spotkania i kolejne europejskie zwycięstwa, amerykańskie TSM szybko pogrzebało szanse pozostałych na polu walki Europejczyków. Od Splyce, podobnie jak od G2, wymagane były same zwycięstwa, aby mogli oni jeszcze myśleć o ewentualnym awansie. Pojedyncza porażka w obu przypadkach pozbawiła ich tych możliwości. Choć droga Splyce od drużyny relegowanej do walczącej w Mistrzostwach Świata jeszcze w tym samym sezonie to niewątpliwy sukces, nie zobaczymy już ich niestety w kolejnych fazach turnieju.

Wschodnia jakość

Gdyby ktoś jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek w tym roku powiedział wam, że drużyny azjatyckie będą dominowały w turnieju, to całkiem bezpiecznie moglibyście mu uwierzyć. Gdyby powiedział to samo po zakończeniu pierwszego tygodnia fazy grupowej, wątpliwości mogłyby szybko napłynąć do waszych głów, bo występy Koreańczyków i Chińczyków były wtedy niepewne, a wy mielibyście pełne prawo i całkiem spore podstawy, by nie wierzyć tej teorii. Gdyby ta sama osoba wypowiadała się już teraz, tuż po drugiej fazie grupowej, to powiedziałaby zapewne “a nie mówiłem?”.

SSG at Worlds 2016

Historia Ligi w rozgrywkach międzynarodowego szczebla od lat uczy, że drużyny azjatyckie często dominują zachodni świat esportu i to właśnie głównie Azjaci, czy to z Korei, Chin czy też Tajwanu stają na najwyższych stopniach podium i unoszą trofea. Przeciętnemu fanowi esportu i zachodniego wydania tych rozgrywek może się to wydawać nudne i na dłuższą metę męczące. Niestety, pomimo całkiem obiecującego startu przede wszystkim Stanów Zjednoczonych w tych Mistrzostwach, na polu walki pozostają głównie Koreańczycy oraz Chińczycy. Jeżeli chodzi o tych pierwszych, to wszystkie trzy zespoły jakie wzięły udział, przeszły również do ćwierćfinałów. Ponadto, obecni mistrzowie SK Telecom T1 oraz Samsung Galaxy czyli druga oraz trzecia drużyna koreańskiego LCK, wyszli ze swoich grup z najlepszym bilansem spośród wszystkich pozostałych drużyn turnieju, oddając łącznie jedynie jedno spotkanie oraz wygrywając wszystkie pozostałe mecze. Droga obecnych mistrzów Korei nie była dla nich aż tak szczęśliwa, bo choć również zdołali awansować z pierwszego miejsca, musieli o nie walczyć w dogrywce z Albus NoX Luna. Pomimo ewidentnych błędów pojawiających się w koreańskich drużynach cyklicznie, nic nie wskazuje na to, aby którakolwiek z pozostałych drużyn miała być jakoś szczególnie faworyzowana w starciach z nimi. Koreański region po raz kolejny wydaje się być najsilniejszym, co potwierdzili awansem wszystkich swoich reprezentantów, w każdym przypadku z pierwszych miejsc swoich grup.

Faker at Worlds

Niewiele gorzej na tle Korei wypadają również Chińczycy, która w ćwierćfinałach będą mogli oglądać aż dwóch reprezentantów swojego regionu. Pewnym rozczarowaniem może być dla nich zdecydowanie wielce faworyzowane przed turniejem EDG, które już w pierwszej fazie oddało cenny punkt w sensacyjnie zakończonym starciu z brazylijskim INTZ. Chociaż Chińczycy wspierani między innymi przez importowanego do ich drużyny Defta z Korei absolutnie zdominowali swoją rodzimą scenę, tutaj, na międzynarodowym podwórku raz za razem napotykają na jakieś problemy. Warto zaznaczyć również, że w ostatnim tygodniu dwukrotnie lepsze od Edward Gaming okazało się H2k, co świadczy zapewne tak samo dobrze o naszych rodakach jak źle o Chińczykach. Druga drużyna tego kraju, która zakwalifikowała się do kolejnego etapu turnieju to Royal Never Give Up, które również nie ustrzegło się problemów na swojej drodze do awansu. Przegrana ze Splyce w dość ważnym momencie oraz dwukrotna porażka przeciwko zaledwie trzeciej drużynie Korei nie nastraja zbyt pozytywnie na przyszłość tej drużyny. Mają oni co prawda swoje przebłyski, a zupełnie niesamowitymi zagraniami raczy widzów raz za razem rewelacyjny Uzi, jednak wydaje się, że do zdobycia Mistrzostwa Świata może być wymagane nieco więcej, niż RNG zdaje się obecnie oferować.

Rosyjski wybraniec

Stawkę zamykają zespoły z pozostałych, mniejszych regionów oraz dwa, które zakwalifikowały się do turnieju poprzez udział w rywalizacji o dziką kartę. Choć widzieliśmy w ich wydaniu sporo niespodzianek, takich jak porażka Edward Gaming z INTZ czy zwycięstwo Flash Wolves z SK Telecom T1 po raz trzeci w tym roku, zespoły, poza jednym, nie okazały się być na dłuższą metę szczególnie silne. Żaden ponadto, po raz kolejny - poza tym jednym, nie wygrywał w swojej grupie wystarczająco często, aby walczyć o awans choćby w meczach dogrywkowych. Z tego też powodu warto zwrócić uwagę przede wszystkim na ten jedyny skład, rosyjskiego wybrańca, czarnego konia i jak na razie największe pozytywne zaskoczenie tego turnieju, czyli drużynę Albus NoX Luna.

Pierwszy tydzień zwiastował co prawda kłopoty z udziałem młodych debiutantów, ale nawet dość dobry występ wtedy nie zdawał się jednoznacznie potwierdzać, że mamy do czynienia z zespołem tak dobrym. W kolejnych spotkaniach w ramach regularnej fazy grupowej Albus zmierzyło się z jednymi z kandydatów do pierwszego miejsca, czyli ROX Tigers, tylko po to, by po kolejnym zwycięstwie nad CLG stanąć w grupie do walki o awans z jej pierwszego miejsca. Mało tego, młodzi Rosjanie (i Ukraińcy) nieomal nie powtórzyli wyniku dwóch koreańskich potęg z sąsiednich grup, bo gdyby nie niespodziewana porażka z G2 w ostatniej fazie, to mieliby oni na swoim koncie 5 triumfów i zaledwie jedno potknięcie. Niefortunna ostatnia gra debiutantów wystawiła ich jednak raz jeszcze naprzeciw mistrzom Korei, którzy w dogrywkowym meczu rewanżowym musieli udowodnić sobie oraz światu, że zasługują na tytuł, który w swoim kraju wywalczyli.

Chociaż grupa dla Albus NoX Luna zakończyła się dwiema porażkami, a drużyna pomimo wielkiego potencjału skończyła ją na drugim miejscu, zespół nadal warty jest obserwowania w dalszej fazie turnieju. Wszystkie mecze rosyjskich debiutantów są niezwykle przyjemne w odbiorze, bo stawiają oni przede wszystkim na dobrą zabawę, agresywne, często dość eksperymentalne wybory oraz widowiskowe zagrania. Albus NoX Luna jest powiewem świeżości na międzynarodowej scenie Ligi, a ich świetne podejście do gry zarówno podczas rozgrywki jak i poza nią (na przykład w wywiadach) doskonale obrazuje, dlaczego zespół do niedawna totalnie niemal nieznany szturmem podbija serca fanów esportu z całego świata.

A jak wam jak dotąd podobały się rozgrywki tegorocznych Mistrzostw Świata? Jesteście usatysfakcjonowani obrotem spraw w poszczególnych grupach? Koniecznie podzielcie się również swoimi typami oraz liczbą punktów, jaką osiągnęliście w oficjalnej zabawie typowania grup Mistrzostw!