Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Polska krew na chińskiej ziemi

Historia kariery Kikisa przed MSI 2016

Polska i polscy gracze byli obecni w świecie Ligi od samego jej początku. Jeszcze zanim światowy fenomen rozlał się po całym globie nasi rodacy ścierali się na Rifcie, gdzie niejednokrotnie osiągali sukcesy lokalne i międzynarodowe. Powoli tworząc swoje marki zapisywali się złotymi zgłoskami na kartach świeżej jeszcze historii, choć tak jak historia bywa brutalna, tak i czas okazał się być brutalny dla tych utalentowanych Polaków. Niech pozdrowiony będzie ten kto pamięta nick rodaka, który własnymi rękami wygrał, a następnie podniósł puchar światowych mistrzostw pierwszego sezonu.

Mieliśmy wielkich i naprawdę utalentowanych graczy. Zupełnie poświęconych profesjonalnej karierze oraz tych, których droga do pucharów rozmijała się z życiem prywatnym. Zaledwie garstka przetrwała próbę czasu, przeciwności losu i ataki watah przeciwników, by móc teraz o tym opowiadać. Jedną z najjaśniejszych jednostek pozostałej grupy jest Mateusz “Kikis” Szkudlarek, który przeszedł naprawdę długą i krętą drogę, by stać się jednym z najbardziej utytułowanych Polaków w całej historii Ligi stojącym ponadto przed szansą na międzynarodowy sukces na na scenie MSI w Szanghaju.

Zakręty i wyboje

Można powiedzieć, że w pewnym sensie, pomimo młodego wieku Kikis jest już dinozaurem. W porównaniu z relatywnie krótką historią gry oraz profesjonalnych spotkań, jego staż gracza wydaje się być wręcz gigantyczny. Co oczywiste, sięga aż pierwszego sezonu, w którym to wraz z grupą Polaków w składzie Gameburg Team sięgał po swoje pierwsze tytuły. Pierwszy przyszedł triumf w Samsung Euro Championship 2011, w którym drużyny złożone z zawodników tej samej narodowości mierzyły się ze sobą na europejskim podwórku. Choć słodkie, zwycięstwo to musiało jednak ustąpić prestiżem imprezie znaczniej większej, czyli wielkim finałom World Cyber Games z tego samego roku. Kikis wraz z późniejszymi sławami polskiej sceny stanął do walki na koreańskim gruncie, gdzie w naprawdę poważnym turnieju już 5 lat temu bił się o najwyższe stopnie podium. A bił się z nie byle kim, bo z prawdziwymi legendami i późniejszymi triumfatorami wielu lig oraz turniejów. Do finału grupa Gameburg Team weszła po pewnym zwycięstwie nad Kanadyjczykami ze składu Counter Logic Gaming, czyli będącego nadal w grze giganta zza Oceanu. Choć skład tego ostatniego diametralnie zmienił się przez lata, a sama grupa Gameburg już nie istnieje, nadchodzące MSI może być dla CLG dobrym pretekstem do drobnego rewanżu. Wtedy jeszcze walczący na Rifcie George “HotshotGG” Georgallidis tym razem stanie za plecami swoich podopiecznych jako właściciel i trener drużyny, podczas gdy nasz rodak wróci tam gdzie czuje się najlepiej, by, miejmy nadzieję, odesłać kanadyjsko-amerykański powerhouse tam gdzie jego miejsce. Wspomniane wyżej WCG 2011 Kikis zakończył na drugim miejscu ustępując drużynie reprezentowanej przez wielkie sławy amerykańskiego LCS takie jak Dyrus, Reginald, Saintvicious czy Xpecial. Pomimo ostatecznej porażki, WCG sprzed 5 lat to idealne potwierdzenie tego, że Kikis istniał na scenie od jej chybotliwych początków i przynajmniej wtedy radził sobie niezwykle dobrze.

Kikis G2

Kikis na scenie podczas finałów wiosennego splitu w Rotterdamie

"Jest to zdumiewające, że w pierwszym splicie tym składem zaszliśmy już tak daleko. Jest to moja pierwsza tak duża wygrana i jestem niesamowicie szczęśliwy z tego powodu."

Kikis @FB po wygranej w EU LCS

Złe dobrego początki

Kolejne lata profesjonalnej kariery Mateusza nie wyglądały aż tak różowo. Na długiej drodze pojawiały się oczywiście zwycięstwa, miejsca na podium czy udziały w turniejach, jednak przez długi czas brakowało triumfu porównywalnego ze wspomnianym wyżej WCG. Zamiast tego, swoistym motywem przewodnim zdawało się być szukanie swojego miejsca. Kikis zmieniał drużyny często, a niekiedy to drużyny zmieniały jego. Nie mowa tu oczywiście o usunięciu z list graczy, ale o wielu roszadach na polskiej, a później europejskiej scenie profesjonalnych drużyn. Składy rozpadały się i schodziły z powrotem. Zmieniali się właściciele, a czasami po prostu same nazwy. Łącznie podczas całej dotychczasowej kariery Kikis zagrał w ponad 20 drużynach, choć liczba ta jest oczywiście sztucznie zawyżona przez wspomniane wcześniej zmiany nazw i tym podobne, standardowe dla świata Ligi zabiegi. Mateusz schodził pół polskiej sceny i co najmniej spory kawał Europy. Karierę rozpoczął jako gracz górnej alei, by sporadycznie odwiedzać środek, a i by później na długi czas osiedlić się w dżungli. Grał w takich składach jak MeetYourMakers, Absolute Legends, mousesports, SK Prime czy Reason Gaming. Interesowaliście się już profesjonalnymi grami za czasów, gdy Mateusz był w jednej z wymienionych drużyn? Oczywiście możliwie najbardziej przełomowym jak dotąd momentem w jego karierze okazało się dołączenie do składu Unicorns of Love jeszcze przed rozpoczęciem regularnego splitu w 2015 roku.

Wszystko co dobre

Kikis UoL Unicorn Hat

Drużyna Jednorożców Miłości z miejsca zaskarbiła sobie uznanie i sympatię fanów. Zabawna nazwa i interesujące różowe stroje przykuły uwagę graczy na tyle mocno, że w głosowaniu nominowali oni UoL do występu na organizowanej przez ESL imprezie IEM San Jose jeszcze w 2014 roku. To tam po raz pierwszy Mateusz stanął do walki w barwach swojej nowej drużyny, gdzie co ważne - od razu zaczął błyszczeć. Między innymi jego fenomenalny występ przyczynił się do pewnych zwycięstw nad Lyon Gaming i drużyną TSM, i choć w finale ustąpił piekielnie dobremu wtedy C9, od razu wyrobił sobie podpartą jakością gry markę. W pewnym sensie zasłynął również po kontrowersyjnym, choć niezwykle skutecznym wyborze Twisted Fate’a jako dżunglera. Za występ w tym turnieju otrzymał również nominację do nagrody najbardziej wartościowego gracza MVP. Niedługo po zakończeniu zmagań w San Jose rozpoczął się pierwszy dla Mateusza regularny split LCS w życiu, który, co od razu warto zaznaczyć, okazał się być również wielkim sukcesem. Pomimo naprawdę długiej kariery gracza, to właśnie występy w UoL po raz pierwszy rzuciły na Kikisa światło w oczach polskich fanów Ligi i rozgrywek LCS. Dzięki niesamowitym występom na Nidalee, Mateuszowi wraz z drużyną udało się uzyskać piąte miejsce w jego LCSowym debiucie regularnego sezonu oraz aż drugie w fazie playoff. Tego co nastąpiło później trudno się było jednak spodziewać...

A jednak nie ma tego złego

Pierwszy wiosenny split Mateusza w LCS był dla niego aż nad wyraz udany. Drugie miejsce w ostatecznej klasyfikacji sprawiło, że wraz z drużyną uzyskał 70 ważnych punktów na drodze do Mistrzostw Świata sezonu 2015. Biorąc pod uwagę jego niedługi staż w europejskiej lidze oraz w ogóle niedługi czas wspólnej gry z UoL, drużyna niespodziewanie wyrastała na naprawdę ciekawą alternatywę z realnymi szansami na udział i walkę w najważniejszym turnieju każdego profesjonalnego gracza Ligi. Tym bardziej zaskakująca okazała się decyzja Mateusza o opuszczeniu drużyny podczas sezonu, gdy ta walczyła jeszcze o miejsce i punkty na samym finiszu splitu. Między 7. i 8. kolejką Kikis ogłosił odejście z szeregów UoL, a niewiele później dołączenie do wciąż tkwiącej wtedy w Challenger Series drużyny Gamers2. Swoją ówczesną decyzję krótko argumentował na swoim profilu FB - “Było mnóstwo różnych powodów dla tej decyzji, jednak najbardziej ważnym dla mnie był sposób w jaki w drużynie działa komunikacja oraz to, że nie każdy był w niej równy pod względem etyki pracy. [...] Myślę, że dojrzałem jako gracz i stałem się znany ze swoich nie-metowych wyborów postaci, jednak czuję, że w UoL nie jestem w stanie pokazać fanom tego do czego jestem zdolny”.  Mateusz po raz kolejny w karierze zmienił wtedy pozycję i z dżungli ponownie wyszedł na górną aleję. Następnie wraz z garstką głównie bardzo świeżych i niedoświadczonych graczy Kikis zdecydował się walczyć o wstęp do ligi, na której szczycie teoretycznie mógł stać niedługo wcześniej. W bardzo niepewny i chybotliwy sposób Gamers2 znalazło wtedy drogę do awansu do najważniejszych rozgrywek Europy. Niedługo potem drużyna zmieniła nazwę na znane nam obecnie G2 Esports, a do składu dołączyli Koreańczycy - Kang-yun "Trick" Kim oraz Jin-hyun “Emperor” Kim.

Kikis Thumbs Up

Dalsze losy Mateusza to już najnowsza, znana historia. G2 w nowym składzie, po naprawdę wielu zmaganiach na drodze do wejścia do LCS w końcu zaklepało sobie w nim miejsce, a oprócz tego już w sezonie okazało się piekielnie mocne. Kikis odesłany na górną aleję momentalnie odnalazł się w nowej-starej roli, gdzie solidną i równą grą raz za razem pieczętował zwycięstwa na koncie swojej nowej drużyny. Mnóstwo zawirowań w karierze, jej wzlotów i upadków oraz kontrowersyjnych decyzji doprowadziło go do miejsca, w którym figuruje jako z jeden z najbardziej utalentowanych i utytułowanych polskich graczy w całej historii Ligi. Oprócz zwycięstw w pomniejszych turniejach, miejsc na podium na naprawdę dużych imprezach, całkiem niedawno do puli osiągnięć dorzucił także naprawdę pewne, imponujące zwycięstwo w wiosennym splicie EU LCS. Na tym jego historia jednak na pewno się nie skończy, ponieważ już 4. maja rozpoczynęły się rozgrywki w ramach Mid-Season Invitational 2016, czyli bodaj największego obecnie turnieju poza samymi Mistrzostwami Świata. Aż w pierwszym sezonie musielibyśmy doszukiwać się innego Polaka w rozgrywkach na podobnym szczeblu, więc tegoroczne MSI to dobry powód, by przypomnieć sobie historię Mateusza, a podczas nadchodzących spotkań mocno ścisnąć kciuki w intencji jego występu w barwach G2 Esports.

Jeżeli zamierzacie śledzić drogę Kikisa na scenach MSI, sprawdźcie również jego profil na Twitterze oraz Facebooku, gdzie regularnie dzieli się swoimi wrażeniami z Chin oraz po samych spotkaniach. Coraz częściej, chociaż teraz prawdopodobnie dopiero po MSI, można go również zobaczyć na Twitchu, gdzie z kolei pokazuje swoją drogę po wyboistych drogach kolejki solowej.