Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Porywające półfinały

Kolejna faza Mistrzostw Świata wkrótce się rozpocznie - przeczytaj ciekawostki o półfinałach!

Kolejna faza Mistrzostw Świata wkrótce się rozpocznie! Po trzech tygodniach zaciekłych walk spośród 16 czołowych drużyn z całego świata została wyłoniona najlepsza czwórka. W półfinałach znaleźli się wszyscy przedstawiciele Korei i dobrze wszystkim znana drużyna H2K. Zapoznaj się z poniższym przewodnikiem po półfinałach żeby podczas kibicowania nic Ci nie umknęło!

Przełomowy rok 2016

Ten weekend będzie wyjątkowy z więcej niż jednego powodu. Półfinały najważniejszego wydarzenia na esportowej scenie League of Legends to oczywiście najważniejszy powód, dla którego można by nazwać te dni specjalnymi. Nawet z perspektywy Mistrzostw Świata z poprzednich lat te starcia można uznać za szczególne. Jednak dla niektórych jedyne adekwatne określenie to: „absolutnie wyjątkowe”. Oczywiście mowa o Polakach, Koreańczykach i innych kibicach z Europy. 

H2K

To przełomowy rok dla polskiego esportu. Ostatnim raz, kiedy można było mówić o takim sukcesie naszych rodaków, miał miejsce aż 5 lat temu – podczas Mistrzostw Świata pierwszego sezonu. Wtedy Maciej „Shushei” Ratuszniak w szeregach zespołu Fnatic pokonał wszystkie wrogie zespoły na swojej drodze. Niestety na następną okazję, żeby poczuć dumę z wyczynów pobratymców, przyszło Polakom długo czekać. Dopiero H2K zakwalifikowało się do obecnie trwających Mistrzostwach Świata 2016, tym samym przełamując niefortunną passę polskich zawodników. Samo wejście do fazy grupowej Marcina „Jankos” Jankowskiego i Oskara „VandeR” Bogdana uradowało rzesze wiernych fanów. Tymczasem organizacja H2K wcale nie zamierzało na tym kończyć. Po porażce pozostałych przedstawicieli Europy, G2 Esports i Splyce, na scenie pozostała tylko ona. Po pełnych emocji ćwierćfinałach nasi rodacy trafili do półfinałów – już teraz śmiało można być dumnym z tego niesamowitego sukcesu. Jednak przed kibicami wciąż czeka największa dawka emocji – kontynuacja batalii H2K o puchar mistrzów świata.

SKT T1

Dla Koreańczyków te półfinały również przejdą do historii. To pierwszy raz, kiedy wszystkie drużyny reprezentujące ten region dotarły tak wysoko. Dwa zespoły z Korei w półfinałach lub finale nikogo by nie zaskoczyły, lecz trzeci przedstawiciel zawsze odpadał wcześniej. Nie wychodził ze swojej grupy, jak w przypadku Samsung Ozone podczas Mistrzostw Świata 2013, lub przegrywał w ćwierćfinałach, jak Najin White Shield na zakończeniu czwartego sezonu. W tym roku Koreańczykom udało się zrealizować scenariusz, który wyklucza spotkanie innego zespołu z regionu w ćwierćfinałach - każda z reprezentacji zdobyła pierwsze miejsce w swojej grupie. To już wyczyn sam w sobie, lecz prawdziwą wisienką na torcie trzeba nazwać przekonujące przejście kolejnej fazy. Taki sukces przede wszystkim potwierdza fakt ciągłej dominacji Korei nad pozostałymi regionami i statystycznie zwiększa szansę na utrzymanie tytułu mistrza w kraju. Jednak nie sposób zapomnieć o radości tysięcy kibiców z Korei, których wciąż reprezentują aż trzy drużyny.

Pierwszy półfinał

SK Telecom T1 kontra ROX Tigers

22.10.16, sobota, godzina 00:00 

Bang

Kiedy rozpoczynały się Mistrzostwa Świata 2016 nikt się nie spodziewał, że może dojść do takiej sytuacji. Dzięki historii drużyn biorących w nim udział, ten półfinał zyskał w oczach analityków nowe miano: „przedwczesny finał”. Dlaczego? Ze względu na to, że na zeszłorocznych Mistrzostwach w finale spotkały się dokładnie te dwa zespoły. Wtedy nikt nie miał żadnych wątpliwości, że na to zasłużyły. Ponadto, od kiedy poznano wszystkie zakwalifikowane do fazy grupowej drużyny, SK Telecom T1 i ROX Tigers zostały uznane za zdecydowanych faworytów całego wydarzenia. Ciężko jednoznacznie orzec jak potoczą się losy tego półfinału, w końcu obie drużyny doskonale znają swoje możliwości, ponieważ grały przeciwko sobie cały ostatni rok. Aczkolwiek można przyjrzeć się z bliska mocnym i słabym stronom obu zespołów, żeby w pełni zrozumieć ich wybory, zagrania i rozterki podczas nadchodzącego półfinału.

Stałość SK Telecom T1

SKT

Nikt nie może zaprzeczyć talentom niektórych koreańskich graczy. SK Telecom T1, jako gamingowa organizacja, od trzeciego sezonu stara się zebrać najlepszych zawodników z tego regionu. Z udokumentowanymi sukcesami. Największy walor SKT T1 to stały wysoki poziom zespołu i niesamowite doświadczenie organizacji. Wielki sukces na Mistrzostwach Świata sezonu trzeciego, gdzie koreańska potęga przegrała zaledwie trzy mecze, był pierwszym krokiem ku stworzeniu „super-zespołu”. Rok później, żadnej z dwóch drużyn organizacji SKT nie udało się zakwalifikować do wzięcia udziału w wydarzeniu takiej rangi. Jednak wyciągnięto z tego wnioski – w 2015 roku SKT T1 zostało pierwszym dwukrotnym mistrzem świata. Wtedy wielu analityków uzmysłowiło sobie, że ten zespół dąży przede wszystkim do zwycięstwa na Mistrzostwach Świata – jakiekolwiek inne wydarzenia przestały być dla niego atrakcyjne. W końcu trzeba sobie podnosić poprzeczkę. Dlatego działania tej organizacji są ściśle ukierunkowane na walkę o najważniejsze z trofeów. SKT T1 posiada zahartowanych w bataliach na mistrzowskim poziomie graczy, dodatkowo wspieranych przez rzesze analityków i trzech trenerów. Nie wspominając nawet o legendarnym zawodniku, za jakiego opinia publiczna uważa Lee’a „Faker” Sang-hyeoka.

Duke i Wolf

Wydawałoby się, że z takim zapleczem SKT T1 to murowany kandydat na pierwsze miejsce. Jednak tutaj należy przypomnieć sobie jak wyglądał dla tego zespołu cały 2016 rok. W regularnym wiosennym sezonie koreańskiej ligi LCK SKT T1 znalazł się aż na trzecim miejscu z wynikiem 12:6. Mistrzowie roku 2015 przegrali wszystkie gry przeciwko ROX Tigers. Prawdopodobnie wiązało się to z odejściem kapitana zespołu - Janga „MaRin” Gyeong-Hwana. Z pewnością można odnaleźć w tym ziarno prawdy, ponieważ były górny stanowił trzon zespołu. Tymczasem nawiązanie potrzebnej synergii z jego zastępcą, Lee’em „Duke” Ho-seong’iem, wymagało czasu. Jednak po pierwszych meczach na Mistrzostwach Świata 2016 wciąż wydaje się, że „nowy” górny to pięta achillesowa całej organizacji. Luka w perfekcyjnie działającym mechanizmie SKT T1 została ujawniona już w pierwszym meczu przeciwko drużynie Cloud9. Lee „Duke” Ho-seong umarł aż 5 razy, podczas gdy jego sojusznikom zdarzyło się to zaledwie 3 razy. Teorie wyjaśniające słabą formę zawodnika mnożą się każdego dnia, lecz niezależnie od nich pozostaje on słabym punktem SKT T1.

Moc ROX Tigers

ROX Peanut

Podczas Mistrzostw Świata 2015 ROX Tigers (wtedy KOO Tigers) znalazło się o krok od realizacji swoich marzeń. Jednak na drodze do pucharu stała druga koreańska potęga – SK Telecom T1. Niestety młoda organizacja KOO Tigers połamała sobie zęby na fantastycznie zgranych przeciwnikach. Udało im się wyrwać aż jedno honorowe zwycięstwo. To pokazało, że są w stanie stawić się nawet takiemu przeciwnikowi. Szybko okazało się, że to dopiero początek „roku tygrysa” dla tej młodej organizacji. W regularnym wiosennym i letnim sezonie koreańskiej ligi LCK drużyna ROX Tigers dwukrotnie zajęła pierwsze miejsce z wynikiem 16:2 i 15:3. Kolejnym krokiem było zwycięstwo w rozgrywkach barażowych i zapewnienie sobie miejsca na Mistrzostwach Świata. Zatem póki co idą jak burza, lecz niestety SKT T1 w swojej stałości przypomina skałę, która przetrwała już niejeden sztorm. Kto zwycięży? Poznaj zawodników obu stron:

Górna aleja

Lee „Duke” Ho-seong kontra Song „Smeb” Kyung-ho

Duke

Lee „Duke” Ho-seong dołączył do SKT T1 dopiero pod koniec roku 2015, w związku z czym nie prezentuje tak fantastycznej synergii z sojusznikami jak reszta drużyny. Wraz z upływem kolejnych miesięcy radził sobie coraz lepiej, lecz niestety do czasu. Od początku fazy grupowej Mistrzostw Świata widocznie odstaje od poziomu reszty drużyny. Doskonały przykład to mecz z Cloud9 pierwszego dnia, w którym zebrał aż ponad połowę śmierci całej drużyny. Aczkolwiek trzeba być sprawiedliwym – nie we wszystkich starciach szło mu tak źle. W związku z tym kibice zaczęli tworzyć teorie uzasadniające obecny stan górnego SKT T1. Najbardziej przekonująca zwraca uwagę na jego specjalizacje i porównuje obecne z tymi, których używał przez cały sezon w Korei. Wiosną i latem grał tylko i wyłącznie z Uściskiem Nieumarłego, tymczasem na Mistrzostwach tylko trzy razy zdecydował się na taki wybór. Dominował Dekret Władcy Piorunów i Żądza Krwi Watażki. Jeśli dalej będzie miał podobne problemy, to ciężko będzie mu dorównać poprzednikowi Jangowi „MaRin” Gyeong-Hwanowi.

Smeb

Z kolei Song „Smeb” Kyung-ho został uznany za najlepszego gracza w tegorocznym rankingu zawodników wydanym z okazji nadejścia Mistrzostw Świata. Analitycy uznali, że jego dorobek z bieżącego roku prezentuje się zdecydowanie lepiej niż jego konkurencji. Stało się o nim głośno już rok temu, lecz w tym roku to zainteresowanie tylko wzrosło. Póki co fantastyczne zagrania udowadniają, że nie bez powodu został nagrodzony tytułem najlepszego gracza tego roku. W wywiadzie powiedział, że skoro tak wysoko oceniają go analitycy, to ze swoją drużyną bez problemów dostaną się do finałów. Jednak nadzieja, którą fani ROX Tigers opierają na fantastycznych umiejętnościach Songa „Smeb” Kyung-ho’a, z pewnością będzie odczuwalna dla niego w formie negatywnej presji.

Dżungla

Kang „Blank” Sun-gu kontra Han „Peanut” Wang-ho

Blank

Dżungler SKT T1, Bae „Bengi” Seong-woong, to zahartowany weteran wydarzeń najwyższej rangi. Oprócz Lee’a „Faker” Sang-hyeoka to jedyny gracz, który dwukrotnie zdobył tytuł Mistrza Świata – w sezonie trzecim i piątym. Doświadczenie w tak ważnych grach z pewnością pomoże mu w egzekucji kolejnych perfekcyjnych ataków w zasięgu wieży. Organizacja SKT T1 postarała się też o dodatkowy atut w postaci drugiego dżunglera - Kanga „Blank” Sun-gu’a, który to objął rolę głównego dżunglera zespołu. Jeszcze nie może się pochwalić praktyką i wprawą, lecz mimo tego stanowi doskonały sposób, aby zmienić kompozycję na taką, która zaskoczy przeciwników.

Peanut

Han „Peanut” Wang-ho  godnie zastępuje Lee’a „Hojin” Ho-jina, aczkolwiek zdecydowanie różni się od niego stylem gry i możliwościami. Profesjonalną karierę zaczął dopiero w 2014 roku, więc w porównaniu do swojego rywala z SKT T1 wypada bardzo blado. Oczywiście ten fakt niczego nie przesądza, gdyż wystarczy spojrzeć na fantastyczny wynik Hana w meczu drugiego tygodnia przeciwko Counter Logic Gaming. Prawie najwięcej złota, drugie obrażenia i najwięcej zabójstw w grze jako Elise. To wystarczający dowód, że ten dżungler potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych przeciwników.

Środkowa aleja

Lee „Faker” Sang-hyeok kontra Lee „KurO” Seo-haeng

Faker i Sjokz

Nie trzeba go przestawiać, już nazywają go legendą. Oczywiście chodzi o Lee’a „Faker” Sang-hyeoka, który zasłynął jako najlepszy gracz na świecie. Co prawda wielokrotnie widywaliśmy go na przegranej pozycji, lecz to w żaden sposób nie przeszkodziło mu w kontynuacji kariery. Spośród wszystkich graczy pochodzących z Azji, o nim Europejczycy i Amerykanie wiedzą najwięcej, w końcu dla wielu z nich zyskał miano idola, a nawet boga esportu. Umiejętności Koreańczyka oddają prawdę pogłoskom - zasobu jego bohaterów nie da się porównać do innych graczy, ponieważ potrafi grać na światowym poziomie praktycznie wszystkim. Wielokrotnie można było zobaczyć jak samotnie eliminuje swoich przeciwników w zaledwie parę sekund. Dlatego dla nikogo nie będzie zaskoczeniem jeśli taktyka ROX Tigers skupi się na wykluczeniu z meczu Lee’a „Faker” Sang-hyeoka. Zatem, jak możma się spodziewać, głównym zadaniem Lee’a „KurO” Seo-haenga będzie po prostu ograniczenie swojego konkurenta. To założenie wydaje się być prostę w realizacji, lecz podczas poprzednich Mistrzostw Świata nie był w stanie mu podołać.

Prowadzący

Bae „Bang” Jun-sik kontra Kim „PraY” Jong-in

Bang

O talencie Bae „Bang” Jun-sik wie mało który z europejskich kibiców. Młody Koreańczyk często znajduje się w cieniu sławnego Lee’a „Faker” Sang-hyeoka, podczas gdy nieraz to na jego barkach spoczywało poprowadzenie drużyny do zwycięstwa. Potwierdza to zawrotny współczynnik Z/Z/A z fazy grupowej, w której „Bang” oczywiście zajął pierwsze miejsce z wynikiem 12.2. W ćwierćfinałach poszło mu niewiele gorzej, gdyż znalazł się na 5. miejscu. Takie wyniki to nie przypadek. Podczas fazy grupowej niesamowicie rzadko zostawał złapany, a jeszcze rzadziej umierał – nie sposób o tym nie wspomnieć. W szczególności, że SKT T1 przegrało dwa mecze. W Korei wielu nazywa go idealnym strzelcem, a podobne rozważania prowadzą też już fani z Europy i Ameryki, ponieważ wydaje się przewyższać swoich konkurentów (takich jak „Deft” czy „Uzi”) pod każdym względem. Całość uzupełnia fantastyczna synergia ze wspierającym, ponieważ Lee „Wolf” Jae-wan zawsze pojawia się tam gdzie Bae „Bang” Jun-sik go potrzebuje. Można powiedzieć, że trzeba się obawiać Jhina i Ezreala prowadzącego SKT T1, lecz prawda brzmi tak, że on potrafi poprowadzić do zwycięstwa każdym strzelcem. 

Z kolei Kim „PraY” Jong-in zasłynął z ciętego języka i brawurowych akcji. Zespół w dużej mierze opiera się na jego obrażeniach, więc nie mogą sobie pozwolić na jego utratę w walkach drużynowych. Niestety prowadzący ROX Tigers prawdopodobnie łaknie sławy przez co dość często umierał zamiast metodycznie niszczyć wszystkich przeciwników w trakcie starcia. W statystykach Z/Z/A z fazy grupowej znajduje się na 9. miejscu. Jednocześnie nie można mu też odmówić skuteczności – w ciągu pierwszych dwóch tygodni Mistrzostw Świata 2016 osiągnął największą ilość zabójstw spośród wszystkich zawodników. Imponujące. Bae „Bang” Jun-sik i Lee „Wolf” Jae-wan z SKT T1 będą godnymi przeciwnikami dla Kima „PraY” Jong-ina. 

Wspierający

Lee „Wolf” Jae-wan kontra Kang „GorillA” Beom-hyeon

Wolf

Zarówno Lee „Wolf” Jae-wan jak i Kang „GorillA” Beom-hyeon to niezwykle doświadczeni zawodnicy. Oboje nie mają żadnych oporów przed wyborem praktycznie każdego z odpowiednich dla mety bohaterów. Alistar w rękach Kanga to prawdziwy potwór szerzący przerażenie wśród wrogów. Z kolei Lee podczas Mistrzostw Świata 2016 preferuje postacie takie jak Zyra i Karma. Jednak nie sposób nie zwrócić uwagi, na to, że z ostatnich pięciu pojedynków SKT T1 z ROX Tigers to właśnie drużyna Lee’a „Wolf” Jae-wana zwyciężyła. Czego ważny element stanowiły umiejętności wspierającego SKT T1. Czy Kang „GorillA” Beom-hyeon zdecyduje się na swoich twardych bohaterów, pomimo tego, że jego oponent doskonale wie jak ich skontrować? Od wyboru wpierającego ROX Tigers mogą zależeć losy całej dolnej alei, a nawet gry.

Słodka zemsta czy ponowna dominacja?

ROX

Ten półfinał będzie znaczyć dużo więcej dla obu drużyn. Atmosferę dodatkowo podgrzewa fakt, że nawet w swojej ojczyźnie organizacje są swoimi największymi rywalami. Dlatego z pewnością zarówno SKT T1 jak i ROX Tigers nie będą dłużej ukrywać swoich możliwości, tylko dadzą z siebie wszystko. Z pewnością warto będzie obserwować górną i środkową aleję. Song „Smeb” Kyung-ho będzie chciał udowodnić, że tytuł najlepszego gracza nie został mu nadany przez przypadek. Zadanie może mu ułatwić Lee „Duke” Ho-seong, który ostatnio borykał się z brakiem formy. Oczywiście oboje mogą liczyć na pomoc swoich dżunglerów – batalia o górną aleję będzie wyjątkowo interesująca. Na podobne emocje można liczyć na środku mapy. Lee „Faker” Sang-hyeok to zawodnik, który potrafi eliminować wrogów w wyjątkowo spektakularny sposób. Jednocześnie prowadzą swoją drużynę do zwycięstwa udowodniłby, że laur najlepszego zawodnika należy się jemu, a nie Songowi „Smeb” Kyung-ho’owi. W sobotę o północy rozpocznie się jedna z najbardziej widowiskowych spotkań tego roku!

Drugi półfinał

H2K kontra Samsung Galaxy

23.10.16, niedziela, godzina 00:00 

Nie pierwszy raz Europa mierzy się z Koreą w starciu na tak wysokim poziomie. Jednak to wcale nie oznacza mniejszego poruszenia, a wręcz przeciwnie! Tysiące kibiców z Europy i Korei zasiądą przed komputerami i dadzą z siebie wszystko, pomimo niefortunnej godziny rozgrywek. 

Koreańskie legendy

Samsung Galaxy to na szczęści dla H2K, zdecydowanie najsłabsza z koreańskich drużyn. Prawdę mówiąc mało kto spodziewał się jej w Mistrzostwach Świata.  Zdecydowana większość analityków typowała zespół KT Rollster na to miejsce. Samsung Galaxy zaskoczyło wszystkich zwyciężając rozgrywki barażowe, pomimo wyniku 10:8 w regularnym sezonie. Dlatego ta drużyna choć wygląda niegroźnie, to mimo pozorów posiada wiele asów w rękawie. Jeśli chodzi o indywidualne zdolności to wyniki zawodników SSG nie zaimponowały większości krytyków. Natomiast niesamowite wrażenie robi ich umiejętność gry zespołowej – fantastyczna komunikacja, przemyślana makro strategia całego meczu to tylko niektóre z ich atrybutów. Dlatego zawodnicy H2K przyznają, że czeka ich prawdziwie ciężka przeprawa.

Nieprzewidywalne H2K

H2K

Ilość nieszczęść, która spadła na H2K, w tym roku pobiła większość dotychczasowych rekordów. Kontuzje, problemy wizowe, wezwania do wojska – to tylko część z nich. Jednak los się do nich uśmiechnął podczas najważniejszego ze sprawdzianów, czyli kwalifikacji oraz samych Mistrzostw Świata. Najpierw kwalifikacje na to wydarzenie za punkty i bez rozgrywek barażowych, następnie grupa bez koreańskich zespołów, a na koniec najłatwiejszy przeciwnik w ćwierćfinałach. Aczkolwiek teraz już wszyscy wiedzą, że limit szczęścia H2K się wyczerpał i czas stawić czoła rzeczywistości. Żeby udowodnić swoją wartość reprezentanci Europy muszą wygrać z drużyną, która dotychczas przegrała tylko jeden mecz. To będzie olbrzymie wyzwanie. Kibiców pociesza fakt, że przecież nasi rodacy kochają próby sił, a na dodatek póki co świetnie sobie radzą. Za ciekawostkę można uznać fakt mówiący, że H2K to pierwszy zachodni zespół, który cały znalazł się w Mistrzowskim Kręgu podczas treningu w Korei. Następnie, już na Mistrzostwach Świata 2016, drużyna H2K pokazała swoje umiejętności w starciach z naprawdę solidnymi przeciwnikami. Teraz czas przejść szczebel wyżej. Kto zwycięży?

Górna aleja

Andrei „Odoamne” Pascu kontra Lee „CuVee” Seong-jin

Odoamne

Andrei „Odoamne” Pascu w ostatnich tygodniach awansował z twardziela na naczelnego zabijakę H2K i wydaje się, że ta rola wybitnie mu odpowiada. Rumun doskonale sprawdza się w roli trzeciego (a nawet czwartego, patrząc na styl gry Marcina „Jankos” Jankowskiego) zagrożenia. W dwóch meczach przeciwko Albus Nox Luna mógł pochwalić się największymi obrażeniami spośród wszystkich uczestników, a w innych meczach zawsze pozostawał w pierwszej trójce. Dzięki zmianom w mecie Andrei pokazał, że potrafi pomóc drużynie również zadając obrażenia, a nie tylko je przyjmując. Niestety w półfinale nie będzie można już liczyć na element zaskoczenia, ponieważ Samsung Galaxy na pewno będzie znakomicie przygotowane. Będzie musiał uważać podczas pojedynków z  Lee’em „CuVee” Seong-jinem, ponieważ ten zdążył już zaprezentować swoje umiejętności w solowych staciach. Oddanie cennych zabójstw w starciu na tak wysokim poziomie może oznaczać zaprzepaszczenie całego meczu, więc na górnym H2K będzie spoczywać olbrzymia presja. Aczkolwiek w wywiadzie z nim widać, że morale w europejskim zespole są bardzo wysokie. „Wiem, że spisaliśmy się naprawdę dobrze i przerośliśmy oczekiwania, więc jestem bardzo dumny z całej drużyny…” – skomentował obecną sytuację „Odoamne”. Wydaje się zaskakująco pewny siebie, lecz ma ku temu powody, co wyjaśnia w prostych słowach: „Dzięki temu jak gramy we wczesnych etapach gry, żadna inna drużyna nie jest dla nas wybitnym zagrożeniem. …jeśli nie popełnimy głupich błędów i nie oddamy wygranej jak w pierwszym tygodniu.” 

Lee „CuVee” Seong-jin zdążył się rozsławić na trwającym turnieju poprzez pognębienie nadziei Ameryki Północnej - Junga „Impact” Eon-yeonga. Górny Cloud9 przed kwalifikacją do Mistrzostw Świata 2016 pokazał widowni jak samemu zabijać przeciwnika – zawsze kwitował to krótkim „top die” (górny ginie). Losy się odwróciły gdy Lee „CuVee” Seong-jin w ćwierćfinale z Cloud9 wielokrotnie zdobył zabójstwo na aroganckim oponencie. Dlatego też drwił z konkurenta mówiąc, że owszem „górny ginie”, ale to nie on. Tą szybką lekcją pokory nie zaskarbił sobie miłości Amerykanów, lecz napewno udowodnił swoje wysokie umiejętności.

Podczas rozgrywek w swojej ojczyźnie zazwyczaj wybierał na górną aleję najtwardszych bohaterów ze swoich zasobów, jak na przykład Maokai czy Poppy. Jednak w fazie grupowej ujawnił, że fantastycznie sobie radzi również takimi postaciami jak: Kennen, Ekko czy Rumble. Pomimo tego, że walczy na profesjonalnej scenie dopiero od niecałych dwóch lat, to będzie poważnym zagrożeniem dla Andrei’a „Odoamne” Pascu’a. W ćwierćfinałach sam zdeklasował Junga „Impact” Eon-yeonga grającego Jaycem, który również wydaje się być jednym z mocniejszych bohaterów górnego H2K.

"Kiedy grałem przeciwko drużynom ze wschodu, wcale nie czułem presji na sobie. Czułem, że wszystko co robią jest super oczywiste i Jankos czyta z nich jak z książki."

Andrei "Odoamne" Pascu

Dżungla

Marcin „Jankos” Jankowski kontra Kang „Ambition” Chan-yong

Jankos 1

Król pierwszej krwi. Pod tym mianem znają go już nawet obcokrajowcy z najdalszych zakątków świata. Marcin „Jankos” Jankowski wsławił się swoim agresywnym stylem gry, dzięki któremu rzadko kiedy nie ma go przy pierwszym zabójstwie. Taka pomoc we wczesnych fazach meczu łatwo prowadzi do rozkręcenia się pozostałych zawodników. Dlatego zespół H2K wygrał wszystkie spotkania, w których nasz rodak asystował przy zdobyciu pierwszej krwi. Jednocześnie przegrał każde, w którym to się nie udało. Wnioski nasuwają się same - Marcin „Jankos” Jankowski to niezwykle ważny element mechaniki H2K, ponieważ od jego powodzenia w dużej mierze zależy powodzeniu całej drużyny.

Reprezentant Polski podchodzi do swoich szans w półfinale niebywale skromnie. W wywiadzie dla Slingshot ocenił szanse H2K na zwycięstwo z Samsung Galaxy na 20%, uzasadniając to fenomenalną grą makro Koreańczyków. Przyznał, że to będzie wyjątkowo wymagające spotkanie dla niego, równocześnie mając nadzieję, że trening w ostatnich dniach przyniesie jakiś efekt. Marcin „Jankos” Jankowski stara się podejść do tego wyzwania realistycznie. Według niego w ćwierćfinałach zespół Cloud9 zagrał wyjątkowo słabo. „Uważam, że możemy ich pokonać.” – wyraził krótko swoje przekonanie a propos wyniku półfinału – „Jednak równocześnie uważam, że to będzie bardzo, bardzo trudne spotkanie.”

H2K

Zapytany o swojego konkurenta, Kanga „Ambition” Chan-yonga, Marcin „Jankos” Jankowski zwrócił uwagę na grę makro Koreańczyków – to ona stanowi podstawę sukcesów Samsung Galaxy. Potraktował swojego oponenta z dżungli naprawdę elegancko, opisując Kanga jako wyjątkowo inteligentnego gracza, z którym będzie musiał się wielokrotnie mierzyć. „Przy odrobinie szczęścia znajdę jakąś jego wadę. Jeszcze jej nie znalazłem.” Marcin zwrócił też uwagę na problem wpływu wczesnej fazy meczu na wynik. Jeśli Samsung Galaxy wygra początkowy etap gry to szanse Europejczyków na zwycięstwo radykalnie zmaleją, natomiast jeśli H2K zacznie się rozkręcać od pierwszych minut to wcale nie oznacza ich zwycięstwa, ponieważ Koreańczycy przygotowali się na taki scenariusz.

Dżungler Samsung Galaxy to prawdziwy weteran profesjonalnej sceny esportowej. Kang „Ambition” Chan-yong konkuruje z innymi zawodnikami od pierwszego sezonu. W starciu z H2K stażem dorównuje mu tylko i wyłącznie polski wspierający Oskar „VandeR” Bogdan. Przez bardzo długi czas był uznawany za jednego z najlepszych środkowych na świecie, lecz pod koniec 2014 roku zdecydował się przenieść do dżungli. Na Mistrzostwach Świata widocznie lepiej radzi sobie twardymi bohaterami, jak Rek’sai, Skarner i Olaf – wygrał nimi wszystkie mecze. Raz zdecydował się wybrać Elise, co poskutkowało jedyną przegraną Samsung Galaxy. W Korei kibice znają go z ostrożności, co widać również w ostatnich rozgrywkach. Stosunkowo rzadko umiera, dzięki czemu w fazie grupowej znalazł się w pierwszej 15 zawodników pod względem współczynnika Z/Z/A. Z pewnością będzie wymagającym przeciwnikiem dla Marcina „Jankos” Jankowskiego, lecz ten z pewnością wykorzysta zamiłowanie Kanga do twardych i mocnych w późnych fazach meczu bohaterów. Dlatego dżungler Samsung Galaxy będzie musiał uważać na naszego rodaka.

Środkowa aleja

Yoo „Ryu” Sang-ook kontra Lee „Crown” Min-ho

Yoo „Ryu” Sang-ook już uważa się za wyjątkowego szczęściarza. Zapytany przez prowadzącego komentatora o uśmiech losu w ćwierćfinałach, odpowiedział, że H2K ma farta od dostania się do Mistrzostw Świata 2016. Drużyna zakwalifikowała się bez rozgrywek barażowych, tylko za punkty, a potem trafiła do grupy bez koreańskich zespołów – lepiej być nie mogło. Dlatego już teraz cieszy się z odniesionego sukcesu. Jednak mimo tego przyznaje, że H2K dalej jest spragnione sukcesu, więc da z siebie wszystko w półfinałach. Według środkowego europejskiego przedstawiciela praca nad nerwami wszystkich zawodników H2K przyniesie efekt, więc będą mieli realną szansę na zwycięstwo.

H2What?

Doskonałe opanowanie i brak niepotrzebnych emocji ze strony Yoo’a „Ryu” Sang-ooka widać w wynikach z ostatnich meczów. W szczególności imponująco sobie radził Ryze’em, Syndrą i Vladimirem, za każdym razem prawie bezbłędnie niszcząc przeciwników. Patrząc na wiosenny i letni sezon EU LCS, a teraz na wyniki na Mistrzostwach Świata można śmiało nazwać środkowego H2K filarem drużyny. Rozgrywanie wczesnej fazy meczu przede wszystkim należy do Marcina „Jankos” Jankowskiego, lecz jak już dojdzie do środkowego etapu to z całą pewnością można liczyć na Yoo’a „Ryu” Sang-ooka. Ten doskonały podział roli udowadnia, że w tym zespole faktycznie każdy ma swoje „5 minut” i perfekcyjnie wie jak je wykorzystać. 

"Nie chcę być na takim samie poziomie (jak Faker). Chcę być wyżej."

Lee "Crown" Min-ho

W Korei to właśnie w około niego powstało najwięcej szumu, pomimo tego, że to stosunkowo mało doświadczony gracz. Przed wejściem na scenę w swojej ojczyźnie Lee "Crown” Min-ho miał okazję grać w Brazylii, co zaskoczyło wielu kiedy dostał rolę głównego środkowego w Samsung Galaxy. Jednak szybko udowodnił rodakom, że należy się go obawiać, ponieważ samotne zdobywanie zabójstw to dla niego chleb powszedni. Potwierdził to również podczas Mistrzostw Świata 2016, wybierając Cassiopeię, Oriannę i Viktora. Największe wrażenie na ekspertach wywarł swoimi umiejętnościami podczas gry Zwiastunem Maszyn, którym rozniósł środkowych Royal Never Give Up i Team SoloMid. Aczkolwiek znakiem rozpoznawczym Lee’a „Crown” Min-ho’a pozostaje niebywała skromność. Wielokrotnie powtarzał, że nie zasługuje żeby być centrum uwagi kibiców i wciąż można zobaczyć, że stresuje się przed wystąpieniami. Wyznał, że przed wejściem i po zejściu ze sceny nie potrafi dobrze reagować na tyle uwagi od tłumów, lecz podczas meczu wszystko wygląda zupełnie inaczej. Osiąga stan pełnego skupienia. Yoo „Ryu” Sang-ook będzie musiał uważać na młodego środkowego Samsung Galaxy, ponieważ nawet jeśli najpierw odda mu „darmowe” zabójstwo to i tak potem może go nieprzyjemnie zaskoczyć.

Prowadzący

Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleon kontra Park „Ruler” Jae-hyuk

Forg1ven

Kolejny zawodnik, którego nie trzeba przedstawiać. Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleon na swojej drodze spotkał zdecydowanie więcej przeszkód niż typowy gracz. Od walki z własnym charakterem, przez kłótnie wewnątrz drużyn, do poboru do wojska w trakcie sezonu. Utalentowany Grek przeszedł naprawdę wiele żeby spełnić jedno swoje marzenie – wziąć udział w Mistrzostwach Świata i pokazać ile jest wart. Nie można mu odmówić niezwykłego uporu i umiejętności w dążeniu do celu, ponieważ teraz właśnie go realizuje. Wygrane i statystyki mówią same za siebie, lecz Konstantinosa „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleona dotyczy jeszcze uznanie innych graczy. Został doceniony przez jednego z najbardziej uznanych prowadzących na świecie - Jiana „Uzi” Zi-Hao’a z Royal Never Give Up. Ten w prostych słowach przekazał co sądzi o umiejętnościach strzelca z H2K: „Chcę się z Tobą spotkać w finale.”. Nie sądzę żeby istniały lepszy komplement dla spragnionych sukcesu zawodników. Niestety szansa na to spotkanie już przepadła, ale Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleon nadal ma szanse aby w finale zmierzyć się z innym równie silnym przeciwnikiem.

Park „Ruler” Jae-hyuk to młody i utalentowany Koreańczyk, który rozpoczął swoją przygodę z esportem dopiero na początku 2016 roku. Zatem nie posiada praktycznie żadnego poważnego doświadczenia w grach na takim poziomie. Niestety dla H2K, wcale nie widać tego po jego wynikach na Mistrzostwach Świata, gdyż radzi sobie lepiej niż przyzwoicie. Spostrzegawczy kibic zauważy oczywiście, że często to nie Park „Ruler” Jae-hyuk prowadzi Samsung Galaxy do zwycięstwa. Ponadto w większości gier posiadał mniejszą farmę od swojego konkurenta, chociaż spotkania kończył zwycięsko. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że prowadzący SSG będzie miał ciężki orzech do zgryzienia kiedy stanie w linii naprzeciwko Greka. 

Wspierający

Oskar „VandeR” Bogdan kontra Jo „Core JJ” Yong-in

Najbardziej doświadczonym zawodnikiem H2K okazał się Oskar „VandeR” Bogdan. Dlatego nikogo nie zaskoczyło, że często okazuje się być rozsądkiem całej drużyny, kiedy wstawił się za G2 Esports, którzy byli atakowani przez społeczność za fatalne wyniki. To nie pierwszy raz kiedy nasz rodak pokazał jak zachowywać się z klasą. Póki co kibice zobaczyli jak świetnie sobie radzi Karmą, Alistarem i Zyrą, lecz to oczywiście tylko część z bohaterów, którymi czuje się komfortowo. Po popisach Polaka w ostatnich grach można się nawet spodziewać banów wymierzonych bezpośrednio w niego.

Vander

Walory Oskara „VandeR” Bogdana można by długo wymieniać – od doskonałego wyczucia czasu z przemieszczaniem się pomiędzy liniami po mechaniczne umiejętności. Jednak za najbardziej imponujący wyczyn polskiego wspierającego na trwających Mistrzostwach Świata 2016 musi zostać uznana totalna deklasacja zespołu Albus Nox Luna w ćwierćfinałach. Tylko raz udało się Mykhailowi „Kira” Harmashowi przebić obrażenia zadane przez Oskara grającego Zyrą. W pozostałych wypadkach w trakcie trzech meczów nie udało się to żadnemu pozostałemu zawodnikowi rosyjskiego zespołu. W ten sposób H2K praktycznie stworzyło zespół „pięciu zagrożeń”, gdzie każdy z graczy stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak widać w statystykach ta taktyka sprawdziła się fantastycznie, a Oskar „VandeR” Bogdan pokazał znowu klasę.

Samsung Galaxy to dla Jo’a „Core JJ” Yong-ina drugi powszechnie znany zespół, gdyż wcześniej miał okazję pokazać się w szeregach Team Dignitas podczas rozgrywek NA LCS. Nie osiągnął tam żadnych poważnych sukcesów, lecz zaprezentował się na tyle dobrze, żeby zostać przyjętym do koreańskiej organizacji. Radził tam sobie całkiem dobrze, lecz nie sposób nie wspomnieć, że dopiero od maja 2016 roku znajduje się na pozycji wspierającego. Wcześniej zajmował rolę prowadzącego, a na jego miejsce trafił Park „Ruler” Jae-hyuk. To zdecydowanie najsłabszy punkt zespołu Samsung Galaxy. Ich dolna aleja nie dość, że miała bardzo mało czasu na zgranie się, to jeszcze obaj zawodnicy nie są doświadczeni w grach na swojej pozycji. Duo Oskar „VandeR” Bogdan i Konstantinos „FORG1VEN” Tzortziou-Napoleon powinno poradzić sobie bez problemu, lecz Koreańczycy na pewno są świadomi swoich słabości. Można się spodziewać, że dżungler SSG będzie często odwiedzał swoich sojuszników z dolnej alei.

Powtórka z MŚ 2015 czy sukces Europy?

H2K!

W zeszłym roku, na Mistrzostwach Świata 2015, Europa dostała w półfinałach aż dwie szanse na pokonanie Korei. Dwukrotnie została rozłożona na łopatki, bez zabrania przeciwnikom nawet pojedynczej gry. H2K pokazało determinację w dążeniu do swojego celu, więc kibice mogą być stu procentowo pewni, że nasza ekipa da z siebie absolutnie wszystko. Za gratis będzie można uznać przychylność Amerykanów, ponieważ to w końcu Samsung Galaxy pognębiło ich ostatnią nadzieję – Cloud9

Vander i Forg1ven

Po analizie mocnych i słabych stron obu zespołów można śmiało powiedzieć, że H2K ma szanse na zwycięstwo. Indywidualnie zawodnicy europejskiej drużyny prezentują się naprawdę fantastycznie, z kolei oni sami obawiają się makro taktyk Koreańczyków. W dżungli, na górnej i środkowej alei można spodziewać się zaciętych walk o minimalną chociaż przewagę. Natomiast fantastyczne duo Polaka i Greka powinno doskonale dać sobie radę z przeciwnikami, jeżeli ci pogodzą się z faktem częstych wizyt w swojej alei.  

Przewidywanie wyników w esporcie z reguły kończy się licznymi niespodziankami, więc najlepiej skupić się na kibicowaniu i wspieraniu ulubionej drużyny.

Zapowiada się niesamowicie emocjonujące starcie. Już w Niedzielę kilka minut po północy rozstrzygną się losy Europy. H2What?

H2K!