Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Skazani na sukces

Życie zdobywców, czyli podróże i przygody „Huniego“ i „Reignovera".

Gwiazdy wśród profesjonalnych graczy pojawiają się i znikają. Jednak większość widzów wciąż doskonale pamięta dwóch niepozornych Koreańczyków, którzy zdobyli serca europejskich tłumów w ciągu niecałego roku. Oczywiście chodzi o Heo’a "Huni" Seung-hoona i Kima "Reignover" Yeu-jina. Jeden nieśmiały, a drugi wiecznym centrum uwagi. Jak im się wiedzie? Czy jest szansa, że jeszcze będzie można usłyszeć w Europie radosne „Holo holo”?

O kim w ogóle mowa? 

Huni i Reignover

Ich więź widać zarówno w grze jak i poza nią.

Heo „Huni” Seung-hoon i Kim „Reignover” Yeu-jin dołączyli do dobrze wszystkim znanego zespołu Fnatic na początku 2015 roku. Ta poważana organizacja postanowiła zaryzykować ściągnięcie do Europy tych dwóch utalentowanych Koreańczyków. Jednak wtedy poważnym problemem była bariera językowa pomiędzy nowymi zawodnikami, a starym składem. Zatem przez okres nauki angielskiego, byli w dużej mierze skazani na swoje towarzystwo. Wkrótce potem wyszło na jaw, że pomimo różnic charakteru, bardzo się zaprzyjaźnili. Heo „Huni” Seung-hoon zajął pozycję top-lanera, a Kim „Reignover” Yeu-jin junglera. Mieli olbrzymi udział w sukcesach Fnatic w piątym sezonie.

Dlaczego wciąż są pamiętani?

Fan Huniego

Dla "Huniego" fani często byli bardzo kreatywni.

Głównie zawdzięczają to niesamowitej osobowości Heo’a Seung-hoona, który nawiązał fenomenalny kontakt z widzami. Urok jego otwartości i poczucia humoru okazał się nie do odparcia. Już po paru tygodniach wiosennych rozgrywek EU LCS 2015 na widowni można było usłyszeć głośne „Huni! Huni!” lub „Holo holo”. To unikatowe zjawisko, żeby zupełnie nieznany zawodnik w takim tempie stał się tak popularny. „Reignover” wielokrotnie to wyjaśniał, zauważając, że jego przyjaciel uwielbia sławę, a fani doceniają poświęcaną im uwagę. Jednak czy to powodzenie go zepsuło? Wręcz przeciwnie. Można śmiało powiedzieć, że Heo „Huni” Seung-hoon rozkwitł dzięki uznaniu kibiców z Europy. Stał się dużo bardziej śmiały, a nawet wspomniał w wywiadach, że okrzyki jego zwolenników poprawiają jego grę. Wiele osób uważa go za doskonały przykład dla innych profesjonalnych graczy, ponieważ oprócz bycia poważnym w grze doskonale odnajduje się też w kontaktach z widzami.

Skąd pomysł na przeprowadzkę? Czy wyszło im to na dobre?

Huni Reignover Immortals

"Huni" i "Reignover" zostali ciepło przywitani w Ameryce przez Immortals.

Po niezwykle udanym sezonie 5, w którym przyjaciele doszli aż do półfinału Mistrzostw Świata 2015, nadszedł czas na zmiany. „Huni” poinformował wszystkich, że przeprowadza się do Ameryki, żeby wziąć udział w rozgrywkach NA LCS. Nikogo nie zdziwiło pójście „Reignovera” w jego ślady. Wiele osób doszukiwało się w tym przyczyn natury finansowej, lecz znany z prostych i szczerych odpowiedzi były top-laner Fnatic szybko rozwiał wszystkie wątpliwości. Oświadczył, że w Europie osiągnął już wszystko, co chciał – wygrał letni sezon bez ani jednej porażki. Ponadto zależało mu na ciągłym rozwoju, a inni przeciwnicy oznaczali nowe doświadczenia. Dlatego zapragnął powtórzyć swój wyczyn w zupełnie innym środowisku. Jego młodszy brat wyznał, że „Huni” obawiał się tego co zastanie w Ameryce, lecz był gotowy podjąć to ryzyko. Renoma tych dwóch wybitnych byłych graczy Fnatic zapewniła im miejsce w nowo utworzonym zespole – Immortals. Patrząc na to, że dopiero co się przenieśli do Ameryki, można uznać to za naprawdę dobry start. 

tłum, Huni i Reignover

Koreańscy przyjaciele błyskawicznie odnaleźli się na amerykańskiej scenie.

To czy wyszło im to na dobre tak naprawdę zależy od perspektywy. Z ich punktu widzenia ta decyzja zaowocowała wieloma nowymi doświadczeniami i sukcesami, więc za pewne jej nie żałują. Drużyna Immortals, pomimo debiutu, zebrała gwiazdorską obsadę. Obok Koreańczyków można zobaczyć Eugene’a "Pobelter" Parka, Jasona "WildTurtle" Trana i Adriana "Adrian" Ma. Amerykanie doskonale wiedzieli kim jest Heo "Huni" Seung-hoon, bo historie o jego wyczynach w Europie dotarły nawet za ocean. Oczywiście charyzmatyczny top-laner od razu zjednał sobie grupę wiernych fanów, co było kolejnym miłym akcentem. Nie każdy ma takie szczęście w nowym regionie. Przed rozpoczęciem wiosennego sezonu NA LCS 2016 zawodnicy Immortals należeli do ścisłego grona faworytów. Jak się okazało podczas następnych dwóch miesięcy - nie bez powodu. Wygrali 12 meczy pod rząd nie ponosząc ani jednej porażki. To wyczyn godny ich sukcesów w szeregach Fnatic. Jednak w siódmym tygodniu trafiła kosa na kamień.

Rysa na niezkazitelnej zbroi

27 lutego 2016 roku na drodze Immortals stanął świetnie wyglądający zespół Counter Logic Gaming. Starcie między nimi było bardzo wyrównane, różnica złota pomiędzy drużynami nie przekroczyła 2,3 tysięcy przez cały mecz. Ostatecznie CLG udało się zdominować dotąd niezwyciężonych Immortals. Po spotkaniu top-laner CLG - Darshan "Darshan" Upadhyaya oświadczył, że powodem ich zwycięstwa była wyższość jego synergii z Jake’iem "Xmithie" Puchero’em nad koordynacją „Huniego” z „Reignoverem”. W odpowiedzi na te słowa Heo "Huni" Seung-hoon przyznał, że w dużej mierze jedyna porażka Immortals jest jego winą, ponieważ czuł się zbyt pewnie i za późno poprosił o pomoc. Jednak czy to niepowodzenie będzie miało wpływ na dalszy ciąg kariery dwójki Koreańczyków i Immortals? Na to pytanie odpowiedział „Huni” w wywiadzie dla theScore eSports – „W żadnym wypadku.” 

"To tylko jedna gra... Zdecydowanie nie są dla mnie przerażający."

Heo „Huni” Seung-hoon

Jak widać „Huni” i „Reignover” świetnie sobie radzą w nowym środowisku. Dorobili się już grupki wielbicieli, lecz jeszcze daleko jej do rozmiaru europejskiej rzeszy fanów. Ich drużyna jest zdecydowanym faworytem do wygrania wiosennego sezonu NA LCS 2016, chociaż niektórzy uważają, że po konkurowaniu w Europie zwycięstwo w Ameryce to dziecinna igraszka. Natomiast jedną z niewiadomych jest to co przyjaciele zrobią po udanym sezonie 6. Jedną z najpopularniejszych teorii mówi, że pójdą dalej w świat w poszukiwaniu przygód i chwały. A Ty jak uważasz? „Huni” i „Reignover” powinni wrócić do Europy? Czy może powinni podbić resztę regionów?