Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Poradniki

Szybciej po Nexus

Priya “Jatt” Jattan, komentator NA LCS przewidział, że wskutek zmian wprowadzonych z sezonem szóstym, średni czas meczu w amerykańskiej lidze spadnie do 37 minut. Tutaj pozostał bezbłędny. Ale inne regiony z reguły radzą sobie jeszcze szybciej z niszczeniem Nexusa. Dowiedzmy się, skąd bierze się to dynamiczne tempo.

Priya “Jatt” Jattan, komentator NA LCS przewidział, że wskutek zmian wprowadzonych z sezonem szóstym, średni czas meczu w amerykańskiej lidze spadnie do 37 minut. Tutaj pozostał bezbłędny. Ale inne regiony z reguły radzą sobie jeszcze szybciej z niszczeniem Nexusa. Dowiedzmy się, skąd bierze się to dynamiczne tempo.

Winners

Team Immortals pokonało Team Impulse w rekordowo niskim czasie, 18 minut 15 sekund. Nie oddali przy tym żadnego życia.

Nowy sezon, mniej League of Legends?

Riot Games już w pre-season zaprezentował szereg nowości w mechanice gry, które w praktyce oznaczają skrócenie długości meczu. Zmiany w wieżach, wydłużenie czasu odnowienia po śmierci, pojawienie się Rift Heralda, powiększony pasywny przyrost złota miały olbrzymi wpływ na meta game i na to, co ujrzeliśmy w pierwszej kolejce rozgrywek profesjonalnych.

W zeszłym roku na głównych turniejach rozegrano 1763 bitw na Summoner’s Rift, a jedna trwała średnio 37 minut i 39 sekund. W 2016 w styczniu próbka danych jest ponad dwudziestokrotnie mniejsza, ale i tak widać wyraźnie zarysowany trend: gry są krótsze aż o trzy minuty (3,2 - dla ścisłości).

No właśnie - aż czy jedynie? Póki co czekamy na większą stabilizację danych. Rozstrzał między ligami jest spory: “GG WP” usłyszymy głosem Quickshota i Deficio jeszcze przed 30 minutą (śr. 29:57), podczas gdy w Korei Doa i MonteChristo oznajmią zwycięstwo dopiero przy 40 minucie (śr. 38:11). Wciąż, średnia długość meczu 34 minuty i 27 sekund oznacza, że w roku 2016 możemy spodziewać się 92 godziny League of Legends mniej do oglądania. Cóż, zostaje więcej czasu na granie…!

Czym bronić…

...bo narzędzi obrony jest mniej. Nowością jest osłabienie niemal każdej wieży na Przylądku Przywoływaczy. W League of Leagends, gdzie mimo wszystko podstawą gry jest niszczenie bazy przeciwnika, każda zmiana przy turretach jest niebagatelna. I mamy tego rezultaty.

Zewnętrzne Wieże co prawda są lekko wzmocnione, natomiast Wewnętrzne i Inhibitorowe nie są tak stabilne jak ich pierwowzory z poprzedniego sezonu. Jest to następstwo tego, że ich bazowe statystki są niskie na początku meczu i dopiero z czasem nabierają wytrzymałości. Konkluzja? Jak zniszczysz Zewnętrzną Wieżę, to przełamie się tama, przez co może zostać zalany teren aż do bazy przeciwnika. Po prostu - wzięcie każdej kolejnej struktury jest bardzo łatwe do wykonania. A pamiętając, że wykonanie zadania gratyfikowane jest porcją złota, drużyny zaczynają patrzeć na te budowle jak na pieniądze leżące na ziemi, czekające tylko na podniesienie.

I właśnie takie wzmocnienie ekonomii często kusi różne ekipy. Jedną z nich było Jin Air Greenwings z koreańskiego LCK. Tydzień temu pokonali oni aktualnych mistrzów świata - SK Telecom T1 w zdecydowanym stylu 2:0. Wybrali aż pięciu strzelców w dwóch meczach. Decyzja ta miałą służyć wyposażeniu kompozycji w jak największą ilość postaci, które swoimi autoatakami od samego początku gry będą szybko niszczyć wieże. I koncepcja została zrealizowana - Graves na górnej alei bez pomocy Dżunglera niszczy strukturę w dwunastej minucie.

SKT T1

Jain Air Greenwings wykorzystali kompozycję opartą na trzech bądź dwóch strzelcach, by rozpocząć szturm na wieże SKT T1

Kim bronić…

...bo obrońców też coraz mniej. A mówiąc ściślej: żywych. Bowiem death timery, czyli czas oczekiwania na odnowienie po śmierci, zostały zwiększone aż do 42 minuty gry względem starego sezonu. Zabijanie wrogów daje teraz spore pole do manewru i pozwala na wykonanie wielu zadań na mapie. Chociażby - wzięcie wieży, czemu nie? są teraz bardziej osłabione. Co więcej, śmierć na lini jest bardziej dotkliwa, gdyż o wiele później na nią wrócimy, tracąc jeszcze więcej złota i doświadczenia, a to rezultuje powiększaniem przewagi przeciwników.

Rift Herald

Mówiąc pokrótce o młodszym braciszku Baron Nashora: dodaje siły właścicielowi wzmocnienia oraz minionom, które stoją obok postaci. Pozwala to na nałożenie olbrzymiej presji na lini, tworząc problem z czyszczeniem fali creepów.

Widać to na filmiku poniżej, gdzie podczas meczu polskiej drużyny, Illuminar Honor Gaming przeciwko HUMA przechwycony przez Werlyba Rift Herald umożliwia zaatakowanie gónej alei, a jego sojusznikom środkowej. Nasi rodacy ugięli się pod ciężarem, zostali zmuszeni do rozpaczliwej inicjacji walki, celem obrony wieży na mid lane. Stracili jednak wskutek potyczki i swoje życia, i wspomniany przed chwilą kawałek ich bazy.

Koniec late game’u?

Kiedy bolid League of Legends przycisnął pedał gazu i włączył najwyższe obroty - czy jest jeszcze miejsce dla powolnych, skalujących się postaci? Origen w meczu z H2K postawiło na połaczenie Ryze’ i Kassadina. Jak dobrze wiemy, nasi “fioletowi magowie” potrzebują czasu, aby się rozkręcić. I ze strony ekipy Nielsa naiwnym było przypuszczenie, że H2K Gaming pozostanie pasywne przez pierwsze trzydzieści minut meczu. I tak Jankos, Vander i spółka atakowali co się dało, bez przerwy wywierając presję na liniach. Kassadin i Ryze nigdy nie urośli w siłę, co skończyło się porażką Origen. Czy tutaj mamy wyrok śmierci zadany late game’owym potworom? Niekoniecznie.

Na takie eksperymenty trzeba po prostu dobrze przygotować kompozycję - tak jak zrobiło to KT Rolster w meczu przeciwko Afreeca Freeks. Mając wave clear Lux i splitpush Luciana i Fiory, przedłużyli mecz na tyle, że byli w stanie zgarnąć nawet pięć smoków. Co prawda zajęło to sporo minut, ale byli w stanie odpowiednią defensywą zanegować silny mid game przeciwników i pokonać Afreeca Freecs.

KT Rollster

KT Rolster pokazuje, że jest jeszcze miejsce na late game w League of Legends.

Będzie jeszcze szybciej?

Na koniec warto zauważyć jedną rzecz. Wraz z upływem kolejnych sezonów, gracze coraz lepiej rozumieją strategiczne podłoże gry. To sprawia, że coraz częściej po prostu wiedzą, jak szybko i sprawnie skończyć mecz dzięki uzyskaniu wcześniej małej przewagi. Dlatego spodziewamy się, że dopóki nie zobaczymy znaczących zmian w mechanice gry, mecze będą po prostu naturalnie trwały coraz krócej. A oczywiście, o ile nie będzie ten proces zachodził kosztem dostarczanych wrażeń z oglądania, nie mamy nic przeciwko temu.