Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Z pomarańczu w czerń – xPeke I jego “vendetta”.

Historia Peke jeszcze do niedawna nierozerwalnie związana z historią Fnatic – wspólnie z fińskim junglerem Laurim ”Cyanide” Happonenem przez prawie 4 lata stanowili filar, na którym opierała się drużyna. Razem z Fnatic Peke podniósł puchar Mistrzostw Świata, zwyciężał w turniejach na całym świecie, a także na zawsze zapisał się w historii esportowych rozgrywek League of Legends podczas IEM Katowice 2013, gdzie w desperackiej próbie zniszczył nexus SK Gaming. Nic tak nie mówi o marce gracza jak ruch nazywany jego imieniem – a pojęcie ”backdoor” na długi czas zamieniło się na ”xPeke”. Wydawało się niemożliwym, by Fnatic rozstał się ze swoją ”twarzą”, a także by sam Peke chciał opuścić swojego wieloletniego pracodawcę.

Hiszpan wraz ze swoją drużyną wkraczając w nowo utworzony League of Legends Championship Series – LCS w 2013 roku mieli już opinię jednego z faworytów ze względu na ich wynik w prestiżowym turnieju IPL5, gdzie w finale ulegli jedynie uznawanej za wtedy najlepszą na świecie drużynie World Elite. Fnatic spełnilo pokładane w nim nadzieje – zwyciężyło w finałach zarówno wiosennego jak i letniego sezonu, a także zaliczyło świetny występ na Mistrzostwach Świata Sezonu Trzeciego. Po powrocie z Los Angeles, drużynie udało się po raz kolejny zwyciężyć w wiosennych playoffach. Ze względu na ich ”specyficzny” sposób rozgrywania sezonu, wśród społeczności ukuło się żartobliwe powiedzenie o EULCS - ”Każdy pokonuje każdego, a na końcu wygrywa Fnatic”.

1

Upadek

Sielanka Fnatic nie mogła jedna trwać w nieskończoność. Nie zdoławszy zakwalifikować się na Mistrzostwa, członkowie drużyny Evil Geniuses podjęli trudną decyzję – część z nich opuściła Europę, by spróbować swych sił w NALCS, podczas gdy Henrik ”Froggen” Hansen otrzymał od swojej nowej organizacji – Alliance – zadanie zbudowania superteamu. Do Duńczyka dołączyły same gwiazdy – były AD Carry Lemondogs – Erik ”Tabz” van Helvert, gwiazda soloq jungler Ilyas ”Shook” Hartsema, oraz były support SK Gaming Patrick ”Nyph” Funke. Początki nie były łatwe, ale w letnim sezonie Alliance zdominowało przeciwników i zwróciło swój wzrok ku najgrubszemu kęsowi na talerzu – pucharowi EULCS.

Fnatic radziło sobie dobrze w regularnym sezonie – z wynikiem 19-9, xPeke z drużyną ze spokojem podchodzili do playoffów. Ich pierwszym oponentem był ROCCAT - ”żółtodzioby” LCS. Zapowiadało się na jednostronną serię. Polacy jednak nie zamierzali dać za wygraną – mimo iż xPeke zdeklasował Remigiusza ”Overpowa” Puscha, mając olbrzymią przewagę w zabitych minionach w każdej z gier, to taktyczna gra ROCCATu spawiła, że Fnatic potrzebowało aż piątej gry, by w wielkich bólach wywalczyć sobie miejsce w finale. Wiedząc, że półfinał był cięższą przeprawą niż powinien, Peke i spółka z ponurymi nastrojami przystąpili do walki z Alliance. Nie byli jednak w stanie powstrzymać superteamu Froggena, i po raz pierwszy na pucharze EULCS została zapisana drużyna inna niż Fnatic.

Mistrzostwa przyniosły kolejne rozczarowanie. Porażka była zwłaszcza bolesna, bo tylko jeden atak przesądził o tym, że Fnatic nie zagrało w ćwierćfinale, gdy Lauri ”Cyanide” Happonen został powstrzymany przez OMG ułamek sekundy przez zniszczeniem nexusa. Po przegranej z Chińczykami, Fnatic ukończyło swój występ w Singapurze na fazie grupowej, podczas gdy OMG awansowało, by w zmierzyć się z Najin White Shield. Przelana czara goryczy skłoniła xPeke do intensywnych rozmyślań w drodze do domu.

2

Fnatic w czerni

Po powrocie do Europy było już pewne, że Fnatic nie utrzyma się w dotychczasowym składzie – Martin ”Rekkles” Larsson opuścił drużynę, by zając miejsce AD Carry Elements – byłego Alliance, podczas gdy Lauri ”Cyanide” Happonen planował emeryturę. Peke podjął więc niespodziewaną decyzję – po 4 latach opuścił Fnatic i założył własną organizację – Origen – hiszpańskie ”Początek”.

W duchu nadanej nazwy Enriqe postanowił zacząć od samego początku – Challenger Series. Dołączył do niego wieloletni kolega z drużyny Paul ”sOAZ” Boyer i wspólnie zaczęli szukać nowych twarzy do skompletowania drużyny. Pierwszym nabytkiem był rodak xPeke – Alfonso ”Mithy” Aquirre Rodriguez, doświadczony support, były gracz Lemondogs. Nie była to jednak łatwa decyzja – Mithy miał opinię toksycznego gracza w soloq, co doprowadziło do nałożenia na niego kary rocznej niemożliwości uczestnictwa w LCS. Peke musiał podjąć ryzyko, jednak po odpowiednim wywiadzie był pewien, że Mithy zmienił się i będzie cennym nabytkiem dla jego drużyny.

Miejsce junglera zajął Maurice ”Amazing” Stückenschneider – który, pomimo zadowalającego występu Team SoloMid na Mistrzostwach, tęskniąc za Europą, opuścił drużynę i wrócił do domu. Pozostała już tylko pozycja AD Carry, na którą Peke ”namaścił” wcześniej nieznanego Jespera ”Nielsa” Svenningsena. W takim składzie, nowo uformowany Origen obrał na swoją kwaterę luksusową willę w gorącej Hiszpanii i rozpoczął przygotowania do walki o LCS.

Nie byłoby przesadą powiedzieć, że podróż Origen przez Challenger Series poszła jak po maśle – przez cały sezon tylko raz musieli uznać wyższość swoich przeciwników – LowLandLions.White - co zapewniło im pierwszą lokatę z wynikiem 9-1. Podczas playoffów ”Czarny Fnatic”, bo taki przydomek nadała im społeczność, także przegrali tylko jedną grę z polskim Reason Gaming, a następnie zmietli w finale Copenhagen Wolves Academy i dzięki nowemu systemowi, zapewnili sobie automatyczny awans do LCS.

3

Znowu w siodle

Zarówno Czarny, jak i Pomarańczowy Fnatic zaczęły sezon z wysokiego C – 5 zwycięstw pod rząd. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta i wszyscy z niecierpliwością czekali na pierwsze spotkanie obydwu drużyn, aby dowiedzieć się, która z drużyn pierwsza utraci serię zwycięstw. Peke został jednak znowu wzięty z zaskoczenia przez nikogo innego niż ROCCAT, który bezproblemowo rozprawił się z Hiszpanem i jego drużyną. Origen straciło impet i przegrało z Fnatic, jednak szybko wróciło do swojej dominującej formy i zakończyli swój pierwszy sezon całkiem komfortowym drugim miejscem.

Peke i jego drużyna mieli jednak inny problem – poprzez występ tylko w jednym sezonie ich jedyną nadzieją na Mistrzostwa było pokonanie Fnatic w finale playoffów, albo zwyciężenie w gauntlecie. Pierwsza opcja wydawała się praktycznie niemożliwa – stając w szranki z Origen w finale Fnatic mogło poszczycić się serią 21 zwycięstw pod rząd. Peke i jego drużyna nie dali się jednak zdemotywować i już w pierwszej grze przerwali zwycięską passę. Mimo, że gracze Origen starali się ze wszystkich sił i doprowadzili aż do decydującej piątej gry, to jednak ”stary” Fnatic musiał uznać wyższość ”nowego” Fnatic. Origien miał już tylko jedną szansę – gauntlet.

4

Paradoksalnie, największe wyzwanie czekało na xPeke i ferajnę już pierwszego dnia – po miażdżącym zwycięstwie nad GIANTS, na bilet do Paryża zęby ostrzył sobie także ROCCAT. Kapitan Origen miał do nich niezwykłego pecha – o mało nie pozbawili go biletu na poprzednie mistrzostwa, a także byli jedyną drużyną oprócz Fnatic, której Origen nie mógł pokonać w sezonie. Zapowiadał się wyrównany mecz, chociaż po fenomenalnym występie w finale wszyscy komentatorzy spodziewali się jednostronnego wyniku. Mimo to, ROCCAT pokazał, że nigdy nie należy go lekceważyć i jak zwykle sprawił xPeke kłopoty. Dopiero w piątej grze Origen było w stanie pokazać, że to jednak oni zasługują na Mistrzostwa i całkowicie zdominowali ROCCAT w szybkim, 23 minutowym meczu. Po wyczerpującej serii, pokonanie Unicorns of Love okazało się być tylko formalnością - ”Czarny Fnatic” nie oddał nawet jednej gry.

5

Mistrzostwa nie będą łatwą przeprawą dla Origen – będą musieli stawić czoła takim gigantom jak LGD i KT Rollster. Jeśli chcą wywalczyć miejsce w grupie, ich kapitan będzie musiał jeszcze raz obudzić w sobie tego Peke, który zasiewał strach w sercach mid-lanerów na całym świecie - ale dla kogoś, kto w parę miesięcy zbudował jedną z najlepszych drużyn w Europie, to chyba nie powinno być problemem.