Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

4 powody, dla których G2 pozostanie poza zasięgiem Fnatic

Fnatic goni. Rozwścieczeni wicemistrzowie świata wygrzebali się z dołka, a teraz są na dobrej drodze, by zdobyć kolejny europejski puchar. Gdyby tylko nie musieli walczyć już z G2…

Dyspozycja Pomarańczowych może przyprawiać konkurencję o dreszcze. Od Rogue aż po G2, w drugiej połowie splitu niemal wszyscy przekonali się o niszczycielskiej formie Fnatic powracającego z martwych. Podczas ćwierćfinału Vitality zostało wybrane, zjedzone i przeżute, a echo tego pogromu rozniosło się po zapleczach ligi. Czy największy dominator tego roku — ten, który to samo Fnatic rozniósł w lekko ponad 20 minut, powinien jednak obawiać się tej siły? Oto 4 powody, dla których obstawianie mistrzostwa Jankosa wciąż wydaje się rozsądniejszym wyborem.

Caps > Nemesis

Nowy nabytek Pomarańczowych może i mieć niebywały potencjał, ale jego rola w drużynie jest wciąż bardzo rozmyta. Słoweński środkowy czarował hiszpańską widownię, ale zderzenie z rzeczywistością poziomu LEC ujawniło, że jego sztuczki to zwykła iluzja. Młodziutki zawodnik ma oczywiście sporo udanych występów, ale te często przeplatane były grami przeciętnymi lub nawet zwyczajnie słabymi. Na jego nieszczęście wszedł w ogromne buty gracza, który dla Fnatic stał się w krótkim czasie wyznacznikiem bohatera i takich też czynów oczekiwała od niego drużyna.

nemesis

Nemesis nie zadawał jednak najwięcej obrażeń. W porównaniu z resztą drużyny mógł pochwalić się najlepszym KDA, ale odstawał w innych równie ważnych statystykach. We współczynniku udziału w zabójstwach znalazł się jedynie przed Bwipo, a to stosunkowo wiele mówi o jego wkładzie w budowanie zespołowej przewagi — przynajmniej w tym ograniczonym zakresie. Podczas splitu Nemesis solowo zabijał 4 razy, a w tym samym czasie Caps znalazł aż 12 ofiar. Nie ma poza tym wątpliwości, że Duńczyk jest zawodnikiem bardziej kompletnym, wszechstronnym, doświadczonym. Na tych wartościach swą potęgę podczas splitu budowało G2 i na tych samych filarach może oprzeć finałową strategię. Fnatic nie ma tego komfortu i choć liczymy na wielką karierę Nemesisa w przyszłości, jego potencjał może nie ujawnić się w całości już w tym splicie.


Uniwersalność

G2 ma wręcz absurdalnie duży zasób bohaterów oraz stylów gry, w których może przebierać do woli. Wciąż pamiętamy, jak niezwykle przytłaczająca kombinacja Zoe, Jayce’a i Karthusa dziesiątkowała szeregi Origen w ich pierwszym spotkaniu tego splitu. Wyjątkowa kompozycja była pierwszą i w zasadzie jedyną tego typu, bo kolejne mecze G2 opierało na innych, różnorakich taktykach i bohaterach. Nie zabrakło składów skoncentrowanych wokół wsparcia prowadzących — wtedy, gdy grali Karmą i Rakanem, a Jankos pokazał nam naprawdę świetnego Iverna, a także zdecentralizowanych z bardziej rozmytą odpowiedzialnością — z Olafem, Akali i Dravenem oraz Sejuani w wydaniu z górnej alei.

jankos

Fundamentem tych taktyk jest olbrzymie doświadczenie zawodników, świetne pomysły, odwaga do eksperymentowania oraz czynniki poboczne, czyli na przykład to, że na bocie tej drużyny gra jeden z najlepszych środkowych ostatnich lat. Właśnie dzięki temu Samurajowie mogą pozwolić sobie na wystawienie Cassio, Zoe lub Yasuo na bocie i wciąż działać świetnie. Rekkles jest oczywiście światowej klasy strzelcem, ale jego ograniczone mistrzostwo może nie wystarczyć podczas tak trudnej i nieprzewidywalnej próby.


Przygotowanie taktyczne

Podczas gdy Fnatic produkuje się, by przejść przez kolejne etapy turnieju, G2 spokojnie zasiada na ligowym tronie, przyglądając się swojej konkurencji. Rozsądnym z perspektywy Pomarańczowych byłoby przedstawienie taktyk innych, niż planują na ostateczne starcie. Nie ma jednak co się oszukiwać, Fnatic nie dysponuje aż tak szerokim wachlarzem możliwości, a ich ostatnie triumfy to bardziej kopia znanych już rozwiązań i nieudolne próby ich zatrzymania, aniżeli kunszt oryginalności. Karthus w dżungli, który potwornie skarcił w ćwierćfinale Vitality, pojawił się wielokrotnie w rękach Broxaha i działał dobrze, ale ten rzadko kiedy miał oponenta, który umiałby się mu postawić.

broxah

Kto jednak, jak nie Jankos, który przyłożył rękę do popularyzacji tego wyboru w Europie, miałby lepsze pojęcie o tym, jak grać na Żniwiarza? Jeżeli Fnatic wyłączy się tę postać — podczas fazy banów lub usilnym nękaniem już na Rifcie  to utalentowany dżungler Pomarańczowych może znaleźć się w poważnych tarapatach. Jego ikoniczny Lee Sin nie radzi sobie zbyt dobrze w obecnej mecie. Drugi najczęstszy wybór to Nocturne, ale tego z kolei G2 zapewne albo wybierze, albo zbanuje. G2 miało olbrzymi komfort przewagi, dzięki czemu już w regularnej fazie splitu mogło sobie pozwolić na eksperymenty. Fnatic przez ostatnie 3 miesiące bezustannie walczy — przez większość czasu o przetrwanie. Nie można nie ulec wrażeniu, że najlepsze Fnatic mogło już w tym splicie pokazać.


Fnatic wygrało ostatni pojedynek z G2, ale…

Fani wicemistrzów świata mogą zapierać się, że przecież ostatni mecz należał właśnie do nich. W rewelacyjnym stylu Fnatic wróciło do rozgrywki i wyszarpało zwycięstwo w ostatnich sekundach, ale za tym sensacyjnym triumfem stoi parę naprawdę kruchych argumentów. Nie zapominajmy, że:

  • Fnatic prowadziło i straciło inicjatywę. O ich zwycięstwie zdecydowały dosłownie sekundy i prawdopodobnie co najmniej trochę szczęścia

  • G2 grało z Promisq zamiast Mikyxa — ta różnica musiała odbić się na dyspozycji zespołu na Rifcie

  • Samurajów stać na więcej przynajmniej pod kątem draftu. Kompozycja oparta o Zeda, Ryze’a i Cassio to ryzyko, na które mogli sobie pozwolić

Czy dominujące ten split G2 pozwoliłoby sobie na podobne wybory, gdyby na szali znajdowało się na przykład mistrzostwo Europy? Być może już niedługo się przekonamy, bo choć starcie tych potęg nie jest jeszcze pewne, obie drużyny w bardzo zdecydowany sposób zmierzają ku imprezie w Rotterdamie.

Uważacie, że Fnatic i G2 dojdą do wielkiego finału?
I kto według was zdobędzie mistrzostwo tego splitu i dlaczego?

Dajcie znać w komentarzach!