Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Wydarzenia

5 najbardziej ikonicznych starć Rift Rivals

Czyli spotkania w turniejach Rift Rivals, które trzeba zobaczyć na własne oczy.

Plakaty na Rift Rivals

Na całym świecie rozpoczęło się aż pięć różnych edycji międzynarodowego wydarzenia Rift Rivals. Dzięki tej unikatowej formule widzowie będą mogli zobaczyć starcia, które w poprzednich warunkach nie miałyby szansy zostać zrealizowane. Cloud9 kontra Unicorns of Love? Samsung Galaxy kontra Royal Never Give Up? To wszystko przed fanami sceny e-sportowej League of Legends. Jednak w każdym turnieju są mniej i bardziej atrakcyjne pojedynki. Dlatego czas zaprezentować listę pięciu najbardziej ikonicznych starć Rift Rivals, czyli spotkań, których nie można opuścić.

 

G2 Esports kontra Team SoloMid

Niebieska edycja Rift Rivals

G2 Trick
Zven i Lothar

Napięcie pomiędzy tymi dwoma drużynami to zdecydowanie najświeższa i najbardziej zacięta relacja na obecnej scenie e-sportowej. Nie bez powodu. Pierwszym motywem uzasadniającym zawiść jest odwieczna rywalizacja dwóch najstarszych regionów. W Ameryce Północnej i Europie znajdowały się dwa pierwsze serwery, a pierwsze poważne turnieje były rozgrywane właśnie pomiędzy tymi dwoma regionami. Ponadto zarówno G2 Esports jak i Team SoloMid utrzymują tytuł najlepszych drużyn swoich rejonów. Obydwa zespoły zajęły pierwsze miejsce nie tylko w regularnych wiosennych sezonach EU i NA LCS 2017, ale także w barażach.

Bjergsen, Zven i Mithy

Pierwsze ujście emocji miało miejsce tuż po wiosennej edycji rozgrywek LCS 2017. Turniej MSI 2017, oprócz prezentacji poziomu aktualnych mistrzów świata, podniósł temat odwiecznej konkurencji Ameryki Północnej i Europy. EU > NA? Czy też może NA > EU? Pech chciał, że czas i rozłożenie siły biorących udział reprezentantów jednoznacznie pokazały, że miejsce w fazie eliminacji znajdzie się tylko dla lepszej drużyny z tej dwójki. Marzeniem zespołu Team SoloMid było przebicie wyników swoich konkurentów z Counter Logic Gaming z poprzedniego roku. Z kolei drużyna G2 Esports miała misję odkupienia swoich win z MSI 2016.

Bjergsen - wywiad po meczu

Pierwsze starcie czołowych zespołów dwóch najstarszych regionów wygrała organizacja Team SoloMid. Zawodnikom G2 Esports zabrakło dosłownie paru uderzeń na Nexusie przeciwników, więc można tutaj mówić o zwykłym niefarcie. Natomiast nikt nie może ocenić tego meczu jako mało zaciętego, gdyż poziom zespołów prezentował się naprawdę podobnie. Ich drugie spotkanie, tak jak pierwsze, było ekstremalnie wyrównane. Tym razem G2 Esports okazało się dominujące. Zabicie Barona Nashora, a następnie fantastyczne zagranie Kang-Yuna „Trick” Kima Gragasem eliminujące Sørena „Bjergsen” Bjerga, pozwoliły na zamknięcie gry.

G2 Esports

Ostatecznie to reprezentacja Europy G2 Esports stała w blasku fleszy na MSI 2017. Dlatego niebieska edycja Rift Rivals to doskonała okazja dla Team SoloMid na dokonanie zemsty. Amerykańscy zawodnicy na pewno dadzą z siebie wszystko, żeby upokorzyć swoich pogromców z MSI 2017 na ich własnej ziemi. Tym bardziej, że wśród widzów krąży przekonanie, że jeśli najlepsza drużyna NA LCS wygra z pierwszym zespołem EU LCS, to oznacza wyższość regionu Ameryki Północnej nad całym rejonem europejskim. 

 

Fnatic kontra Cloud9

Niebieska edycja Rift Rivals

Cloud9
SoaZ

W odróżnieniu do pierwszego starcia, drużyny Fnatic i Cloud9 posiadają bogatą historię spotkań. Oba z nich konkurowały na międzynarodowe scenie, kiedy organizacja G2 Esport jeszcze nie powstała nawet w planach Carlosa „ocelote” Rodrígueza Santiago. Ich pierwsze spotkanie miało miejsce zaraz po wejściu zespołu Cloud9 na arenę międzynarodową, czyli po zakwalifikowaniu się do letniej odsłony NA LCS 2013 i ukończeniu jej z wynikiem 25-3. Amerykański sen trafił na z Fnatic w ćwierćfinałach Mistrzostw Świata 2013. Tam spotkało ich bolesne zderzenie z rzeczywistością — scena amerykańska nie była prawdziwym wyzwaniem dla Europy.

Fnatic

Zespół Fnatic rozłożył drużynę Cloud9 na łopatki z wynikiem dwóch zwycięstw i jednej porażki. Enrique „xPeke” Cedeño Martínez pokazał wtedy nieziemską klasę, kończąc mecz Kassadinem z wynikiem 11/0/7. To wydarzenie zapoczątkowało długą rywalizację pomiędzy organizacjami Cloud9 i Fnatic. Amerykanie nie pozostali dłużni na długo, ponieważ spotkali się ze swoimi pogromcami już pod koniec tego samego roku w Bitwie Atlantyku. Los oczywiście chciał, aby ich przeciwnikiem był nie kto inny, a właśnie zespół Fnatic. Tym razem chęć dokonania zemsty okazała się znacznie silniejsza od reprezentacji Europy.

Jensen i Sneaky

Drużyna Fnatic została dosłownie zdewastowana przez Amerykanów dwa do zera. Hai „Hai” Du Lam pokazał swojemu poskromicielowi, jak on gra Kassadinem i Kha’zixem na środkowej alei. Później losy obu omawianych drużyn jeszcze wielokrotnie się splatały. Na przykład podczas wydarzeń: All-Star Paris 2014, mistrzostwach świata IEM 2014 w Katowicach i w grupie B na Mistrzostwach Świata 2015. Póki co organizacja Fnatic prowadzi jednym zwycięstwem w zmaganiach z Cloud9 na wszelkiego rodzaju turniejach międzynarodowych. Jak każdy się domyśla, ten kruchy status quo może ulec zmianie podczas niebieskiej edycji Rift Rivals.

Sneaky

Zdecydowanie najciekawszym elementem tego spotkania będzie rywalizacja strzelców obu drużyn. Martin „Rekkles” Larsson i Zachary „Sneaky” Scuderi pierwszy raz spotkali się w 2013 roku i od tego czasu wciąż utrzymują się wśród najlepszych prowadzących na świecie. W międzyczasie Martin „Rekkles” Larsson awansował z uzdolnionego dzieciaka na kapitana legendarnej organizacji i zyskał sławę jako najlepszy Kennen na dolnej linii. Tymczasem Zachary „Sneaky” Scuderi to jedyny gracz oryginalnego Cloud9, który pozostał w głównym składzie. W odróżnieniu od rywala gustuje w bardziej klasycznych rozwiązaniach —  widzowie znają go z fantastycznej gry Jhinem.

 

SK Telecom T1 kontra Flash Wolves

Czerwona edycja Rift Rivals

SK Telecom T1
Flash Wolves

Flash Wolves to niepozorna organizacja tajwańskiego pochodzenia, która zyskała sławę na całym świecie. Co można takiego zrobić żeby stać się znanym na międzynarodowej scenie? Odpowiedź jest prosta: wielokrotnie rozłożyć na łopatki mistrzów świata. Pierwsze spotkanie SK Telecom T1 z drużyną Flash Wolves miało miejsce stosunkowo niedawno, ponieważ podczas turnieju MSI 2016. Koreańska potęga już wtedy była dwukrotnym i obecnym mistrzem świata. Tymczasem opór stawiony przez Tajwańczyków zadziwił widzów na całym świecie — zespół Flash Wolves dwukrotnie wygrał z SK Telecom T1 w fazie grupowej. 

Faker

Niestety nie dano im było się spotkać w późniejszej grupowej fazie turnieju, gdzie przedstawiciele ligi LMS mogli by ostatecznie wykazać swoją wyższość nad Koreańczykami. Kolejna okazja nadarzyła się dopiero na Mistrzostwach Świata 2016, gdzie los chciał, aby obie organizacje znalazły się w tej samej grupie. Co prawda drużynie Flash Wolves nie udało się przejść do kolejnego etapu, to i tak stanęli na wysokości zadania, remisując z SK Telecom T1. Sang-hyeok „Faker” Lee grający Cassiopeią został całkowicie zniszczony przez Yi-Tanga „Maple” Huanga grającego Aurelionem Solem ze wsparciem Hau-Hsuana „Karsa” Hunga. 

Flash Wovles na MSI 2017

Nikogo nie zaskoczył fakt, że pierwszy zespół LMS i czołowa drużyna LCK ponownie spotkały się podczas MSI 2017. Tym razem analitycy i widzowie nie tylko byli gotowi na starcie Dawida i Goliata, ale również spora część z nich liczyła na zwycięstwo Flash Wolves. Tymczasem Tajwańczycy zremisowali z SK Telecom T1 w fazie grupowej i wreszcie znaleźli się naprzeciwko Koreańczyków w fazie eliminacji. Tam koreańscy mistrzowie świata pokazali swoją prawdziwą siłę, dominując reprezentację ligi LMS z wynikiem trzy do zera, czym wyrównali swoje wyniki z przeszłości. Pomimo tej porażki, Flash Wolves wciąż są nazywani „pogromcami Koreańczyków”.

Huni, Bang i Peanut

Żaden zespół spoza Korei Południowej nie wygrał tyle razy z SK Telecom T1 co Flash Wolves. Dlatego to spotkanie jest powszechnie uznawane za jedno z najciekawszych, o ile nie najciekawsze starcie całego turnieju Rift Rivals. Widzowie spodziewają się kolejnej porażki Sang-hyeok „Faker” Lee z rąk uzdolnionego Yi-Tanga „Maple” Huanga. Z drugiej strony Flash Wolves wygrało tylko jeden mecz przeciwko Wang-ho „Peanut” Hanowi, więc spora część widzów i analityków dopatruje się najciekawszego starcia nie na środku, a właśnie w dżungli. Tym bardziej, że Hau-Hsuan „Karsa” Hung również preferuje agresywny styl gry.

 

Fnatic kontra Team SoloMid

Niebieska edycja Rift Rivals

TSM kontra FNC
Rekkles i Fnatic

Kolejnym wyróżniającym się spośród innych spotkaniem z pewnością można nazwać starcie Fnatic i Team SoloMid. Dlaczego? Ponieważ te organizacje są nie tylko jednymi z najstarszych organizacji e-sportowych na scenie League of Legends, ale również podmiotami, które zyskały renomę legendarnych drużyn. Zarówno Fnatic jak i Team SoloMid utrzymują się na szczycie od pierwszego sezonu, więc widzowie mają do czynienia z naprawdę doświadczonymi organizacjami. Spotkanie podczas niebieskiej edycji rozstrzygnie, który zespół lepiej wygląda po prawie siedmiu latach konkurowania przez Ocean Atlantycki. 

Svenskeren

Pojedynek z Fnatic będzie niesłychanie ciekawy, ponieważ zarówno Søren „Bjergsen” Bjerg jak i Dennis „Svenskeren” Johnsen doskonale pamiętają zawodników tej europejskiej drużyny z czasów, kiedy sami jeszcze grali w EU LCS. Martin „Rekkles” Larsson i Paul „sOAZ” Boyer wielokrotnie ścierali się z Duńczykami z Team SoloMid, a Jesse „Jesiz” Le był przez cały rok w jednej drużynie z Dennisem „Svenskeren” Johnsenem. Złośliwi nazywają to starcie „Europa kontra Europa”, lecz według mnie zdecydowanie lepszy wydźwięk ma określenie tego spotkania: „Pojedynek starych znajomych po latach”.

Doublelift i TSM

Mecz z Team SoloMid to prawdziwe wyzwanie dla nowych nabytków Fnatic. Mads „Broxah” Brock-Pedersen i Rasmus „Caps” Winther wcześniej nie mieli okazji stanąć naprzeciwko tak doświadczonych zawodników, którzy wciąż przeżywają lata swojej świetności. Pięć zabójstw Orianną, wykonane przez Søren „Bjergsen” Bjerg w starciu z Cloud9 podczas wiosennego splitu NA LCS 2017, tylko potwierdza domniemanie fantastycznej formy Team SoloMid. Z drugiej strony Fnatic nie raz zaskakiwało sceptycznych widzów w trakcie starć na międzynarodowych turniejach, więc również w tym przypadku można się spodziewać wszystkiego po europejskiej legendzie.

 

Royal Never Give Up kontra Samsung Galaxy/SK Telecom T1

Czerwona edycja Rift Rivals

Royal Never Give Up
SKT kontra RNG

Każdy prawdziwy fan chińskiej sceny e-sportowej doskonale wie, że organizacja Royal Never Give Up nie miała szczęścia na arenie międzynarodowej. Od lat jest jedną z naczelnych drużyn chińskiej ligi i konkuruje na scenie e-sportowej od drugiego sezonu osiągając poważne sukcesy. Jednak gdyby nie organizacje SK Telecom T1 i Samsung Galaxy, to już może trzykrotnie osiągnęłaby tytuł mistrza świata. Tymczasem za każdym razem drużyna Royal Never Give Up przegrywała z wyżej wymienionymi koreańskimi potęgami. Dodam, że dodatek o „nigdy nie poddawaniu się” w nazwie jest powiązany właśnie z tymi porażkami.

Samsung Galaxy na MŚ 2016

Historia pecha Royal Never Give Up zaczyna się w trakcie Mistrzostw Świata 2013. Po pokonaniu drużyn OMG i Fnatic, chiński zespół w finale trafił na SK Telecom T1. Koreańczycy zafundowali mu pogrom trzy do zera. Drugi raz organizacja musiała się obejść ze smakiem podczas kolejnych Mistrzostw Świata, w 2014 roku. Wtedy również przeszła przez etap eliminacji jak burza, lecz w finale została rozgromiona przez Samsung Galaxy White trzy do jednego. To nie koniec. Sytuacja z SK Telecom T1 na drodze powtórzyła się podczas MSI 2016 w półfinałach i w ćwierćfinałach Mistrzostw Świata 2016

Royal Never Give Up

Nie ma żadnej drużyny, która byłaby więcej razy o włos od tytułu mistrza świata niż Royal Never Give Up. Jednak jak widać po nazwie — organizacja ani myśli się poddawać. Do boju poprowadzi ją Shi Yu „mlxg” Liu i Yuan Hao „Xiaohu” Li, którzy ciągną swoją drużynę do przodu na środkowej linii i w dżungli od dwóch lat. Razem tworzą mechanizm, który jest w stanie stawić czoła nawet takim graczom jak Sang-hyeok „Faker” Lee i Wang-ho „Peanut" Han. Organizacja Royal Never Give Up z pewnością będzie chciała zemścić się za utracone szanse na mistrzostwo, więc można się spodziewać naprawdę wyjątkowego spotkania.

Wisienki na torcie Rift Rivals

Rift Rivals

Jak widać po pięciu najbardziej ikonicznych starciach Rift Rivals, niektóre ze spotkań z pewnością wywołają więcej emocji u widzów. Chociaż zdarzą się też takie, do których sami profesjonalni gracze podejdą zupełnie inaczej. W końcu niektóre sprawy trzeba doprowadzić do końca, a dopełnienie odwetu na przeciwnikach zza oceanu jak najbardziej klasyfikuje się do tej kategorii. Dla mnie najciekawsze spotkanie to Fnatic kontra Cloud9, ze względu na starcie Martina „Rekkles” Larssona i Zachary’ego „Sneaky” Scuderiego. 

A ty? Na co czekasz?

Który pojedynek Rift Rivals wygląda najciekawiej?