Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Bwipo: „Ludzie, którzy pragną twojej porażki, motywują cię najbardziej.”

Jako rezerwowy Bwipo z Fnatic doświadczył swojej pierwszej przegranej w półfinałach MSI przeciwko Royal Never Give Up z wyjątkowego punktu widzenia. Otworzył się dla nas po meczu i opowiadał o zmaganiach na scenie międzynarodowej oraz o tym, jak to jest zastępować sOAZa, giganta górnej alei.

Jak się czujesz po meczu?

Udzielanie wywiadów takich jak ten pomaga mi uświadomić sobie, że tysiące ludzi chce się dowiedzieć, co u mnie i życzyć mi dobrze. Dzięki temu łatwiej mi jest pogodzić się z przegrywaniem. Dlatego lubię wywiady po przegranych, ponieważ wiem, że dziennikarze są łącznikiem pomiędzy mną a tymi wszystkimi ludźmi, których obchodzę i którzy chcą, żebym odnosił sukcesy. Zagrałem wystarczająco dużo gier w kolejce solo, by wiedzieć, że nieważne, jak dużo przegrywasz, to o ile potrafisz się podnieść i zacząć wygrywać, staniesz się lepszy. Mam nadzieję, że pokażę to w letnim splicie.

Zagrałem wystarczająco dużo gier w kolejce solo, by wiedzieć, że nieważne, jak dużo przegrywasz, o ile potrafisz się podnieść i zacząć wygrywać.

Gabriël "Bwipo" Rau

Jak wyglądały przygotowania Fnatic przed turniejem międzynarodowym?

Zostaliśmy w domu drużyny w Berlinie, więc krajobraz nie zmienił się tak bardzo, jak można by było się tego spodziewać po udziale w turnieju międzynarodowym. Dla mnie faza grupowa sprawiała wrażenie jakbyśmy grali w EU LCS, więc nie było dużej różnicy. Nasze pierwsze gry nie poszły najlepiej, mieliśmy ciężki dzień. Pomyślałem sobie wtedy: „OK, jestem do tego przyzwyczajony, wystarczy tylko robić to co zwykle i będzie git”. Także, ogólnie rzecz biorąc, kiedy grałem w fazie grupowej, nie czułem, że jest to część międzynarodowego turnieju takiego jak MSI, ale w Paryżu było zupełnie inaczej. Czułem, że graliśmy przeciwko graczom, których pokonanie byłoby naprawdę czymś.

Czułem, że graliśmy przeciwko graczom, których pokonanie byłoby naprawdę czymś.

Gabriël "Bwipo" Rau

Wydawało mi się, że wygrywanie gier w EU LCS, a nawet tych w Kopenhadze nie dowiodło niczego nikomu i to zawsze było dla mnie trochę smutne, prawda? Nawet kiedy grałem naprawdę dobrze, ludzie by po prostu to przyjęli do wiadomości i zajęli się Capsem albo Rekklesem. Rozumiem to — oni są naprawdę świetni i wydaję mi się, że zawiodłem ich na MSI. Nawet podczas fazy grupowej było wiele gier, w których mogłem zrobić coś więcej, ale po prostu mi to nie wyszło.

Dla mnie osobiście było to wspaniałe doświadczenie i zawsze staram się wyciągnąć z przegranych wszystko, co mogę. Przegrywanie w ten sposób znaczy, że mogę przejrzeć każdą swoją śmierć i ustalić, jakie błędy popełniłem i jak mogę sprawić, żeby już nigdy się nie powtórzyły. Mogę się z tego wiele nauczyć, ale to naprawdę samolubne, ponieważ pociągnąłem drużynę ze sobą na dno. To nie jest tak, że nie chciałem wygrać. Starałem się, jak mogłem, i dałem z siebie wszystko, ale to było za mało.

bwipo_2

Jak dołączyłeś do Fnatic?

Rozgrywałem dużo gier w kolejce solo w sezonie 7 i zawsze byłem w okolicy najlepszych 25 albo 10 graczy w rankingu. Naprawdę bardzo starałem się zostać zauważony, ponieważ wcześniej grałem dla amatorskich drużyn, co nie wyszło mi na dobre, bo nie zyskałem rozgłosu, którego potrzebowałem. Kiedy trafiłem do Dark Passage, tureckiej drużyny, uświadomiłem sobie, że moja ranga coś znaczy. Po prostu więc grałem, grałem i grałem. W końcu skontaktowałem się z Dexterem i przez niego zacząłem rozmowy z Fnatic. Byłbym rezerwowym na letni split 2017, a nawet na Mistrzostwa Świata, ale nie mieli dla mnie miejsca w domu drużyny.

Tyle znanych imion, a ja jestem gościem, który grał w kolejce solo przez dwa lata, starając się jak mógł, by dostać się do drużyny.

Gabriël "Bwipo" Rau

Śmieszną rzeczą jest fakt, że dołączyłem do Fnatic split później. Po tym, jak dostali się do ćwierćfinałów Mistrzostw Świata nie było pewne, czy zostanę częścią drużyny czy nie, ponieważ nie mogli się zdecydować pomiędzy mną a innym rezerwowym. Koniec końców nie odzywali się do mnie przez dwa tygodnie, więc pomyślałem, że to wszystko spełznie na niczym, a potem obudziłem się pewnego dnia i nagle chcieli, żebym podpisał kontrakt. To było naprawdę wyjątkowe i jestem przeszczęśliwy, że wzięli mnie pod swoje skrzydła. Już wtedy podziwiałem graczy takich jak Rekkles, sOAZ, Caps, a nawet i Hylissang, bo wiedziałem wówczas, że Hylissang miał stać się częścią Fnatic. Tyle znanych imion, co nie? A ja jestem gościem, który grał w kolejce solo przez dwa lata, starając się, jak mógł, by dostać się do drużyny. I ni z tego, ni z owego dołączam do Fnatic i wprowadzam się do domu drużyny.

Główna różnica pomiędzy rezerwowym „na miejscu”, a zwykłym rezerwowym jest taka, że rezerwowi często nie grają aż do czasu międzynarodowych albo dużych wydarzeń takich jak finały. Ponieważ żyłem z kolegami z drużyny, to wolno mi było ćwiczyć tak, jak działo się to u nich. Oczywiście nie grałem zbyt wielu gier 5 na 5, ale mogłem oglądać nagrania z gier treningowych i uczyć się z nich. Bardzo mi to pomogło, a otrzymanie szansy na pokazanie, co potrafię, naprawdę wiele dla mnie znaczy.

W szczególności chcę podziękować sOAZowi, bo to on nalegał, żebym mógł brać udział w grach treningowych. Zrobił to nie dlatego, że chciał zobaczyć, jak gram, ale dlatego że chciał się przekonać, jak gra jego drużyna, i spróbować zrozumieć, co było nie tak. Dzięki temu dostałem szansę udowodnić, że sam jestem dobrym graczem, a Fnatic nie czuło potrzeby, by poszukać zmiennika, gdy sOAZ doznał kontuzji. Właśnie to dodało mi dużo sił, kiedy graliśmy półfinały i finały wiosennego splitu. Powiedzieli: „Dobrze, że mamy ciebie”. Nie było nikogo, kto sprawiał wrażenie, że nie spał w nocy, bo zamartwiał się myślami typu: „O nie, nie mamy sOAZa, nie ma opcji, żebyśmy wygrali”. Wszyscy byli równie pewni siebie i nigdy nie sprawili, że czułem się jak niepotrzebny ciężar.

Przed MSI odkryłem, że jednak jestem ciężarem, co było dla mnie bardzo bolesne.

Gabriël "Bwipo" Rau

Przed MSI odkryłem, że jednak jestem ciężarem, co było dla mnie bardzo bolesne, bo nie chciałem zawadzać drużynie. Wiem, że mogę być lepszy i wnieść coś od siebie, ale nie mogłem pokazać tego na MSI. Nawet w grach, w których wyglądałem dobrze, było to głównie dzięki moim kolegom z drużyny, a nie moim własnym wysiłkom. Mam nadzieję, że w letnim splicie pokażę, że potrafię być lepszym graczem.

Jakie to uczucie, gdy stadion pełen fanów wykrzykuje nazwę twojej drużyny?

Całkiem niezłe. Dzięki temu uświadamiasz sobie, że ci wszyscy ludzie chcą, byśmy odnieśli sukces. Naprawdę trudno opisać to słowami. To była moja pierwsza gra przeciwko drużynie z Chin, międzynarodowej drużynie, więc czułem, że to my byliśmy gospodarzami i mieliśmy przewagę, bo graliśmy u siebie. Ludzie chcieli, żebyśmy wygrali i robili wszystko, co mogli, by ich usłyszano. Myślę, że to naprawdę fantastyczne.

bwipo_1

Sion to bohater, z którego jesteś znany. Jak się czułeś, grając nim na MSI?

To przecież Caps, on i tak poprowadzi grę, a jeżeli postawi się go w dobrej sytuacji, to będzie robił wyśmienite zagrywki.

Ogólnie wybraliśmy Siona, bo oni wzięli Irelię. Sion to bardzo wytrzymały górny i dobrze mieć go przeciwko prowadzącym. Jest też głównym powodem, dla którego ostatnio nie widywaliśmy prowadzących na górnej alei. Jak jakaś drużyna wybierze Siona, to jedyną opcją jest wzięcie obrońcy przeciwko niemu. W końcu nasi przeciwnicy wzięli Vladimira, co jest względnie dobrym zestawieniem dla mnie. Myślę, że miałem całkiem niezłą wczesną fazę gry w alei, bo wywierałem sporą presją, ale problem tkwi w tym, że Vladimir jest dużo lepszy później. Z mojego punktu widzenia czas nie był po mojej stronie, więc bardzo starałem się dostać się na środek, „włączyć” Capsa i pozwolić mu na rotowanie po mapie.

Niestety mieliśmy jeden niefortunny wypadek — tę dużą walkę 3 na 3, gdzieś w okolicach poziomu 4. Wyszło dwa za dwa, ale to nie jest najlepszy wynik, prawda? Capsowi też to dużo nie pomogło, a przecież taki był cel. Naprawdę chciałem, żeby coś zyskał z tej walki, bo to przecież Caps, który i tak poprowadzi grę, a jeżeli postawi się go w dobrej sytuacji, to będzie robił wyśmienite zagrywki. Mój plan gry przewidywał pomoc środkowi, a potem przejście z niego na dół i granie z dwoma prowadzącymi.

bwipo_3

Sion był najlepszym bohaterem do wybrania w ciemno i może robić dokładnie to — naciskać na górną aleję, zejść do rzeki, a jeśli zdarzyłaby się walka, użyć superumiejętności i się tam pojawić. Caps to klucz do większości siły Fnatic, dzięki czemu łatwiej jest mi go wspierać. Chyba właśnie dlatego wybrałem Siona. Nie spodziewaliśmy się Irelii. RNG ją wybrało, jednak my wiedzieliśmy, że jest dobrą bohaterką. Grałem nią dużo w kolejce solo, więc rozumiałem, gdzie leży jej siła, ale nie byłem pewien, czy pójdzie na górę czy nie. Może miałem wziąć Swaina, bohatera, na którym czuję się bardziej swobodnie? RNG uszczupliło pulę górnych, banując Camille i Gangplanka, czyli bohaterów, na których czuję się komfortowo, więc zdecydowałem się na innego bohatera.

W skrócie, w pierwszej grze chcieliśmy grać przez środek. Schrzaniliśmy walkę 3 na 3, a potem też tą 2 na 2. Była również walka, gdzie miałem Teleportację za 5 sekund, ale RNG zaatakowało właśnie w tym czasie. Byłem naprawdę smutny, bo przez to grała stała się bardzo trudna. Zaczynaliśmy się rozkręcać, ale nie byliśmy w stanie dopiąć wczesnej fazy gry na ostatni guzik.

bwipo_8

Jak wyglądała wasza komunikacja w drugiej grze?

1

Byliśmy pod presją i chyba to stanowiło największy problem. Wydawało nam się, że jeżeli nasi wrogowie użyliby superumiejętności Tahm Kencha na mnie, to musieliśmy coś zrobić albo zyskać coś gdzie indziej na mapie. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to Baron Nashor. Ten Baron. Musisz wziąć Barona, kiedy przeciwnik idzie na dolną aleję. Tak przecież mówi najstarsza zasada League of Legends, prawda? Jeżeli wróg zgankuje dolną aleję po 20 minucie, idziesz na Barona. Niestety dla nas to nie była dobra decyzja. Chyba nie powiedziałem drużynie, że jestem bezpieczny. Umarłem dopiero wtedy, gdy skoczyłem na Caitlyn. Jak tylko użyłem E i trafiłem Hakami, wiedziałem, że zaprzepaściłem grę. Jeżeli byśmy poczekali, a ja poszedłbym z drużyną, to wydaję mi się, że wygralibyśmy tamtą grę. Dlatego jestem bardzo, bardzo smutny, że nam się to nie udało.

Nawet mimo tamtego błędu, kiedy wziąłem inhibitor i prawie całą bazę, byłem pewien, że mogłem wziąć wieżę bez stworów, a potem przeprowadzić ukradkowy atak. Po tym, jak zabiliśmy Vladimira, powinienem był pójść prosto na ich bazę, zniszczyć wieżę Nexusa i spróbować skończyć grę. Gdybym tak zrobił, czterech pozostałych zawodników RNG musiałoby przyjść, żeby mnie zatrzymać. Wtedy moja drużyna byłaby ze mną, więc w najgorszym wypadku po prostu byśmy odpuścili i wzięli Starszego Smoka. Ale nie wytrzymałem presji. Nie połasiłem się na tę zagrywkę, więc spróbowałem uciec, ale i tak umarłem. Nie zyskałem też wystarczająco dużo czasu, żebyśmy wzięli Starszego. Wydaję mi się, że cała wina za tę grę leży po mojej stronie. Popełniłem dwa czy trzy ogromne błędy, przez które przegraliśmy. Robiłem też sporo dobrych rzeczy, ale te błędy były zbyt ciężkie i za duże. To naprawdę była sytuacja pełna napięcia.

Jak tylko trafiłem Hakami, wiedziałem, że zaprzepaściłem grę.

Gabriël "Bwipo" Rau
bwipo_4

Nigdy wcześniej nie widzieliśmy Singeda w twoim wykonaniu. Jak poszła tamta gra?

Miałem Singeda w zanadrzu od czasu finałów EU LCS. Od tamtej pory zawsze byłem gotowy go wybrać. Byłem przygotowany nim zagrać, ponieważ wierzę, że dobrze sobie radzi na Shena i Ornna, ale nie byłem w stanie tego zaprezentować tak dobrze, jakbym chciał. Pamiętam, że umarłem w okolicy poziomu 7., bo mnie zgankowali, a mogłem przetrwać dzięki jednej prostej interakcji. Kiedy Ornn używa Zewu Boga Kuźni, możesz użyć kleju, przez co on nie jest w stanie przekierować swojej superumiejętności — jego E jest zakodowane jako doskok. Nie miałem okazji pokazać tej interakcji, choć bardzo tego chciałem. Druga interakcja polega na tym, że kiedy Ornn używa Ognistego Miecha, możesz go przerzucić. Wtedy zadaje obrażenia w przeciwną stronę, więc nie nakłada na ciebie Kruchości i zadaje zdecydowanie mniej obrażeń. Singed po prostu wchodzi w falę stworów, Ornn używa Ognistego Miecha, a ty go przerzucasz i tak w kółko. Zrobiłem tak kilka razy.

Nie było powodu, żebym to ja grał, jeżeli bym tylko kopiował sOAZa.

Gabriël "Bwipo" Rau

Ta gra była bardzo trudna, a my całkowicie skupiliśmy się na wypróbowaniu czegoś nowego. Na Singedzie od zawsze szło mi najlepiej. Wtedy, w styczniu, zdecydowaliśmy, że nie było powodu, żebym to ja grał, jeżeli bym tylko kopiował sOAZa. Dawanie mi tych wszystkich bohaterów nie miało sensu, bo, prawdę mówiąc, sOAZ jest po prostu na nich lepszy ode mnie. Dlatego zdecydowaliśmy, że będę grał Singedem, Camille i Gangplankiem.

Z czasem stałem się całkiem dobry na Camille i Gangplanku. To byli moi bohaterowie i nasi wrogowie wiedzieli, że jeżeli byłem w składzie, to bym nimi zagrał. Singedem... zagrałem tylko raz, to było taka moja gra do 1. zwycięstwa. Dokładnie tak jak w EU LCS. Grałem z drużyną i dostałem okazję, żeby się wykazać. Musiałem wygrać i starać się z całych sił. Zawsze, kiedy wrogowie wybierają Ornna albo Shena, chcę grać Singedem, bo wiem, że mogę wtedy poprowadzić moją drużyną do zwycięstwa.

Po prostu popełniłem dużo prostych błędów w tym meczu. To rozczarowujące — mogłem pokazać się z dużo lepszej strony i być dużo lepszym graczem, ale niestety nie udało mi się to.

To rozczarowujące — mogłem pokazać się z dużo lepszej strony i być dużo lepszym graczem, ale niestety nie udało mi się to.

Gabriël "Bwipo" Rau

Jakie to uczucie grać przed tak wielką publicznością?

Wydaję mi się, że dobrze sobie z tym poradziłem. Wcale nie grałem przez to gorzej, a jeżeli już to tylko dlatego, że nie mam wiele doświadczenia, a to była gra o wysoką stawkę. Po prostu podejmowałem bardzo złe decyzje, chyba. Ciężko stwierdzić. Muszę sprawdzić, co zrobiłem źle i dlaczego zrobiłem to źle. Na razie skupiam się na aspekcie „dlaczego”. Czy to naprawdę był błąd? Kiedy grasz gry w kolejce solo, błędy są oczywiste. Ale kiedy grasz 5 na 5 z drużyną, często bywa tak, że to ktoś inny mówi ci, gdzie masz być. Nigdy nie wiadomo.

I w tym tkwi sedno sprawy. Dla mnie nie jest to trudne, bo zawsze biorę pełną odpowiedzialność. Właśnie to jest najważniejsza rzecz dla gracza — branie odpowiedzialności za własne błędy. Kiedy popełnię wiele błędów, zaczynam brać odpowiedzialność za błędy innych graczy, by mogli skupić się na grze. Słynna „moja wina”. Po prostu mówisz „moja wina”. Wszyscy się wtedy skupiają na nowo.

bwipo_5

Czy czujesz na sobie presję ze strony fanów, żeby grać dobrze?

To, co najbardziej pomaga mi uświadomić sobie, gdzie jestem, niezależnie od tego, czy gram źle czy dobrze, to fakt, że zawsze znajdą się osoby, które kibicują sOAZowi. Dzięki temu wiem, że cokolwiek by się nie działo, chcą, żeby on odnosił sukcesy. To usprawiedliwia wszystko, co mówią mi fani. Kiedy mnie obrażają za bycie kiepskim, kiedy mówią, żebym wrócił na ławę, kiedy mówią, że zagrałem dobrze, ale mają nadzieję, że sOAZ będzie mógł niedługo zagrać... Nieważne, czy mi dopingują czy po mnie jadą. Tu nie chodzi o presję, po prostu niezależnie od mojej interakcji z fanami, oni chcą żeby albo mnie, albo sOAZowi poszło dobrze. Najczęściej kibicują nam obu.

Chcę pokazać im, że motywują mnie do bycia najlepszym, jak tylko mogę.

Gabriël "Bwipo" Rau

Zamiast więc czuć presję, chcę odwdzięczyć się tym ludziom, bo poświęcają swój cenny czas i oglądają nasze gry albo piszą coś miłego. Nawet jak po mnie jadą, to robią to, bo chcą żebym ja, sOAZ albo ogólnie Europa była lepsza. Wydaję mi się, że nie robią tego, by mi dopiec, ale raczej, by coś z tego wyciągnąć. Zamiast się denerwować i pisać rzeczy na Twitterze, po prostu staram się wygrać grę. Chcę pokazać im, że motywują mnie do bycia najlepszym, jak tylko mogę. Po przegranej nie ma takiej możliwości.

Jakie masz stosunki z sOAZem?

Jesteśmy przyjaciółmi. Dogaduję się ze wszystkimi, ale to wcale nie jest tak, że łączy nas wyjątkowo silna wieź, bo obaj gramy na górnej alei. Nie jest też tak, że on bierze mnie na bok i daje jakieś porady albo pomaga mi mentalnie. Wiele osób myli się co do naszych stosunków, myśląc, że sOAZ jest moim osobistym trenerem. Poświęca mi dokładnie tyle samo czasu, co innym graczom. Cały czas uczymy się od siebie, bo po to właśnie jest przyjaźń, szczególnie pomiędzy wszystkimi członkami drużyny.

Kolegujemy się, ale ciągle się zastanawiałem, czy sobie na to zasłużyłem. A czy on zasłużył na to wszystko, co mu się przydarzyło? I inne takie... zawsze było mi trudno przełknąć to wszystko. Nie mogę po prostu do niego podejść i powiedzieć: „Ej, stary”, bo wydaję mi się to nie na miejscu. Nie wiem, jak ubrać to w słowa... to, co mu się stało, jest naprawdę niefortunne. A jego nieszczęście to moje szczęście, więc trudno mi jest się mu odwdzięczyć. Po prostu staram się być szczęśliwy i przenosić tę energię na resztę drużyny, dzięki czemu są bardziej zmotywowani do ćwiczenia i grania. Uważam, że to jeden z głównych powodów, dla których Fnatic odnosi sukcesy. Oczywiście przegraliśmy na MSI, ale miejsce w najlepszej czwórce też jest niczego sobie.

Cały czas uczymy się od siebie, bo po to właśnie jest przyjaźń, szczególnie pomiędzy wszystkimi członkami drużyny.

Gabriël "Bwipo" Rau
bwipo_6

Czy masz jakieś plany przed początkiem letniego splitu?

Na pewno ważne jest, żebym grał dużo w kolejce solo. Zapuszczę wąsy, bo przegrałem zakład. Ja i Youngbuck pojawimy się na następnej transmisji z EU LCS z trzytygodniowym wąsem. A tak poza tym, to pewnie spróbuję pobyć trochę z rodziną. Poznać nowych znajomych i ogólnie rozmawiać z ludźmi. Jednym z powodów, dla których uwielbiam udzielać wywiadów, jest to, że mogą z tobą porozmawiać! Chciałbym mieć więcej czasu, by na spokojnie porozmawiać z pracownikami Riot. Ci wszyscy ludzie pracują, by osiągnąć jeden wspólny cel — pozwolić osobom takim jak ja grać w swoją grę. Myślę, że to jest wspaniałe. Chciałbym móc naprawdę podziękować każdemu z nich osobiście i pokazać, że doceniam wszystko, co dla nas robią. Jakby się nad tym zastanowić, to oni nie dostają żadnych nagród.

bwipo_7

Setki ludzi na stadionie starało się, żebyśmy mogli rozegrać nasze gry, żeby wszystko przebiegało gładko i żebyśmy czuli się komfortowo. Chciałbym im podziękować za cały ich wkład. Muszę uświadomić sobie, że mam farta. Mam farta, że mogę być tu, gdzie jestem. Mam farta, że mogę spędzać czas z ludźmi, którzy się o mnie troszczą, i tymi, którzy chcą, żebym odnosił sukcesy, a nawet z tymi, którzy pragną mojej porażki. Koniec końców, to właśnie ludzie, którzy pragną twojej porażki, motywują cię najbardziej.

W trakcie przerwy będę grał więcej w League of Legends. Choć przez pierwszy tydzień raczej nie będę się zbytnio napinał. Chcę pobyć trochę z rodziną, bo nie wiem, czy wiesz, ale moja mama w dużej części stoi za moim sukcesem. Zrezygnowałem ze szkoły na dwa lata i próbowałem zostać profesjonalistą, a ona wspierała mnie przez cały ten czas. Chcę być przy niej tak tyle, ile tylko mogę, by podziękować jej za to, co dla mnie zrobiła. Moja mama jest po prostu najlepsza i chciałbym móc spędzać z nią więcej czasu i pokazać jej, jak bardzo doceniam ją i wszystkich innych w moim otoczeniu. Fakt, że chcesz przeprowadzić ze mną wywiad i pomóc mi podzielić się tą wiadomością jest po prostu cudowny. Bardzo dziękuję.

Koniec końców, to właśnie ludzie, którzy pragną twojej porażki, motywują cię najbardziej.

Gabriël "Bwipo" Rau

Pokaż Bwipo i reszcie Fnatic, że ich wspierasz na @Bwipolol.