Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Mały Faker już nie taki mały: Caps błyszczy na Mistrzostwach

Duński środkowy miał coś do udowodnienia w półfinale Mistrzostw.

Tydzień po finale tegorocznych Mistrzostw Świata League of Legends Rasmus „Caps” Winther będzie obchodził swoje 20. urodziny i zdecydowanie będzie miał co wspominać.

Ten młody Duńczyk już ma całkiem imponującą karierę — osiągnął więcej niż większość graczy z LEC. Caps grał w barwach dwóch najwspanialszych drużyn League of Legends, jakie kiedykolwiek powstały w Europie, brał udział w międzynarodowych turniejach i je wygrywał, a do tego pod żadnym względem nie ustępował najlepszym graczom na całym świecie.

Ale wszystkie te osiągnięcia bledną w porównaniu ze zdobyciem Pucharu Przywoływacza dla Europy, czyli celem, jaki od zawsze przyświeca duńskiemu środkowemu. 

W zeszłą niedzielę Caps rozegrał jedną z najważniejszych serii w całej swojej karierze. Po mistrzowsku zagrał w zwycięstwie G2 3 do 1 nad SK Telecom T1, czym zaklepał swojej ekipie miejsce w finale Mistrzostw. Gwiazda G2 pokonała swoje demony, czyli Nieśmiertelnego Króla Demonów — jej drużyna wygrała z SKT, a Madryt oszalał. W niesamowicie zaciętych meczach G2 walczyło, przez większość czasu będąc w plecy, ale gdy tylko rywal się potykał, wykorzystywało jego błąd z zabójczą wręcz skutecznością.

Najtrudniejsze chwile europejscy zawodnicy przeżywali w czwartej grze, gdy SKT już prawie wyrównało wynik w serii. Caps przyznaje, że nawet on poczuł presję. „Szukałem sposobu na wygraną, niełatwo się grało” — powiedział po zwycięstwie. „To chyba była najtrudniejsza gra z całej serii. Próbowaliśmy rozgryźć, jak możemy wygrać, i zdaliśmy sobie sprawę, że mamy Syndrę, Ornna, Gragasa i Yasuo, więc mogliśmy z łatwością rzucić się na Nautilusa. Pomyśleliśmy, że jeśli będziemy się sporo bić, a ja będę miał Zhonyę na Vladimira, to prawdopodobnie wygramy.”

Podczas tych gier to zapewne Caps miał najtrudniejsze wyzwanie, ponieważ musiał mierzyć się z Lee „Faker” Sang-hyeokiem, czyli jednym z najlepszych graczy wszech czasów. U zarania swojej kariery Caps został ochrzczony „Małym Fakerem” w uznaniu jego umiejętności, które zdawały się nie z tego świata.

„Nie no, Faker dalej jest najlepszym graczem wszech czasów”

Rasmus “Caps” Winther

Mimo to Caps zrobił wszystko, co w jego mocy, żeby jego imię również przeszło do historii. Środkowy G2 wyraźnie stosował zagrywki psychologiczne podczas półfinału. Skopiował kciuk do góry Fakera podczas przedstawiania drużyn, po czym w pierwszej grze wybrał firmowego bohatera koreańskiej gwiazdy, Ryze’a. Jak gdyby chciał powiedzieć, że jest w stanie nie tylko dorównać Fakerowi, ale nawet go przewyższyć.

Caps naśladował Fakera na wiele sposobów, ale dodawał coś od siebie

Caps naśladował Fakera na wiele sposobów, ale dodawał coś od siebie

I właśnie to zrobił. Caps operował Ryze’em w inny sposób niż Faker — tanecznym krokiem udawał się na boczną aleję i niezwykle skutecznie stosował dywersję. Fani LEC w tym sezonie już nieraz widzieli tę strategię. Jednakże kiedy Faker dostał Maga Run w swoje ręce, nie poszło mu zbyt dobrze. Po raz pierwszy od 729 dni przegrał profesjonalną grę, grając tym bohaterem, a ostatnio stało się to finale Mistrzostw 2017, podczas którego SKT uległo Samsung Galaxy.

Caps stwierdził, że zmierzenie się z Fakerem grającym swoim najlepszym bohaterem było niesamowite. „To było dość ciekawe przeżycie, bo o ile pamiętam na MSI zawsze banowaliśmy Ryze’a” — tłumaczył. „Tym razem pomyślałem, że jeśli chcemy mieć dobry draft, to nie możemy go zbanować. Dlatego podjęliśmy rękawice i zagraliśmy przeciwko niemu, poszło całkiem nieźle, ale chyba tylko dlatego, że mieliśmy naprawdę dobrą kompozycję, która z łatwością mogła go poskromić. Ryze ma mnóstwo efektów kontroli tłumu, ale my też mieliśmy ich niemało, więc trudno było mu grać.”

„Nie chcę znowu skończyć na drugim miejscu, więc po prostu damy z siebie wszystko i to powinno wystarczyć”

Rasmus “Caps” Winther

„Nie no, Faker dalej jest najlepszym graczem wszech czasów” — dodał Caps. „Ostatnie parę lat nie było dla niego najlepsze, ale nie stracił ani trochę dawnego blasku. To niesamowite, ile wygrał Mistrzostw i MSI. Nadal jest diabelnie dobry. Moim zdaniem grał najlepiej z całej swojej drużyny i to dzięki niemu SKT wygrało drugą grę i zbliżyło się do zwycięstwa w czwartej.”

Gwiazda G2 zmusiła Fakera do wysilania się do granic możliwości, a co czyni ten wyczyn jeszcze bardziej imponującym, zrobiła to, nie czując się w 100% dobrze. „Rozchorowałem się dwa dni przed serią, a dzień przed nią przeleżałem w łóżku. Martwiłem się o swoje zdrowie i wkurzyłem się na chorobę, bo pomyślałem, że możemy przez nią nie wygrać” — wytłumaczył Caps.

Caps nie czuł się najlepiej w starciu z SKT, ale zacisnął pięści i stanął na wysokości zadania

Caps nie czuł się najlepiej w starciu z SKT, ale zacisnął pięści i stanął na wysokości zadania

„Doping publiczności na pewno nam pomógł. Przed rozpoczęciem serii bolała mnie głowa, ale zanim zaczęliśmy trzecią grę, byłem pełen energii. Dostałem potężny zastrzyk adrenaliny, głównie dzięki temu, że fani ani na chwilę nie przestawali nam kibicować. Nie da się zasnąć, kiedy ktoś krzyczy, więc trochę się rozbudziłem. Zdecydowanie poczuliśmy się lepiej.”

Caps ma teraz tydzień na odzyskanie sił i zaplanowanie z drużyną strategii na pojedynek z równie ekscentrycznym FunPlus Phoenix. Duński środkowy jest pierwszym graczem z Europy, który zagra w dwóch finałach Mistrzostw — i to w dwóch z rzędu. W zeszłym roku zaszedł tak daleko i został zniszczony przez drużynę z LPL, więc jest boleśnie świadomy zagrożenia, jakie stanowi FPX.

„Drużyny z LPL ogólnie są bardzo agresywne. SKT najczęściej gra podręcznikowo, więc łatwo jest przewidzieć jego następny krok. Składy z LPL grają zupełnie inaczej, dlatego trudno jest domyślić się, co planują w następnej kolejności. Do tego grają o wiele szybciej, więc trzeba umieć wykorzystywać ich błędy, bo bez tego zostanie się daleko, daleko w tyle.”

Caps z doświadczenia wie, że drużyny z LPL są niebezpieczne, ale nie może doczekać się spotkania z Doinbim

Caps z doświadczenia wie, że drużyny z LPL są niebezpieczne, ale nie może doczekać się spotkania z Doinbim

„Graliśmy sparingi z drużynami z LPL” — ciągnął dalej Caps. „Rozegraliśmy mnóstwo meczów przeciwko FPX i oczywiście nieźle się na nich przygotujemy. Na pewno opracujemy jakieś plany i pomysły. Nie chcę znowu skończyć na drugim miejscu, więc po prostu damy z siebie wszystko i to powinno wystarczyć.”

Do Capsa trafiło wiele memów z serii „Claps or Craps”, które dotyczyły jego nierównych występów, ale teraz najważniejsze jest pokazanie stabilności. Jedna seria dzieli G2 od zdobycia pierwszego od ośmiu lat tytułu Mistrzostw Świata dla Europy i podniesienia Pucharu Przywoływacza przed 20 000 wiwatujących fanów. Po ogromnym rozczarowaniu z zeszłego roku Caps na pewno będzie zdeterminowany, żeby udowodnić, że rozwinął się jako gracz od czasu reprezentowania Fnatic i że jest częścią najsilniejszego składu, jaki kiedykolwiek widziała Europa.

Kto zwycięży w starciu G2 i FunPlus Phoenix? Czy Caps sprosta Doinbiemu? Dajcie nam znać, co myślicie, w komentarzach poniżej?