Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

„Dopóki gram, chcę dać z siebie wszystko, żeby odnieść sukces” — Jankos o triumfie G2 w LEC

Jankos opowiada o jednym z najważniejszych dni w jego karierze: finale letniego splitu LEC 2019.

G2 Esports heroicznym wysiłkiem pokonało Fnatic w finale letniego splitu LEC 2019, ochrzczonego przez wielu mianem najlepszej serii w historii europejskich rozgrywek. Był to niezwykle zacięty mecz i każda z drużyn miała swoje chwile, a do tego doszła jeszcze elektryzująca atmosfera w greckich Atenach.

Dla polskiego dżunglera, Marcina „Jankosa” Jankowskiego, który nie tylko podniósł puchar LEC, ale zdobył też tytuły najlepszego zawodnika splitu i serii, była to wyjątkowo dobra noc. Marcin opowiada nam, co przeszło mu wtedy przez głowę i o tym, co czeka G2 w przyszłości.

EUforia

Po niebywałej serii pięciu gier gracze G2 wybuchli radością, a Jankos krzyczał tak bardzo, że osunął się na ziemię i prawie zemdlał.

Choć wszyscy reprezentanci G2 wydawali się spokojni i opanowani, Jankos przyznał, że napięcie było przeogromne: „Po czwartej grze byłem bardziej zestresowany niż w zeszłym tygodniu, bo jeśli wtedy byśmy przegrali, wciąż mielibyśmy szansę, a teraz kolejna porażka oznaczałaby eliminację. Dlatego mimo że starałem się wyluzować i odprężyć, to wciąż o tym myślałem”. 

„Myślałem również o Capsie i o tym, że może przegrać ze swoją byłą drużyną, Fnatic. Zastanawiałem się, co ma w głowie i czy też się stresuje. Miałem nadzieję, że wszystko było z nim OK” — mówi Jankos. „Ale wydaje mi się, że grał naprawdę dobrze, i tuż po wygraniu czwartej gry czułem, że wygraliśmy całą serię, bo my po prostu nie przegrywamy piątych gier. Miałem wrażenie, że Fnatic będzie bardziej zestresowane niż my, a mieliśmy naprawdę dobry plan na grę po niebieskiej stronie, który zaradziłby problemom z gier pierwszej i trzeciej. Powinniśmy dużo sprawniej zakończyć piątą grę, szczególnie biorąc pod uwagę zdobytą przez nas przewagę, ale i my, i Fnatic czuliśmy presję — oni też popełnili wiele błędów. Gracze w obu drużynach umierali strasznie często. To był naprawdę trudny mecz”.

Jankos Athens

Jankos zwyciężył po serii pięciu zaciętych gier

Fnatic to trudniejszy przeciwnik niż SKT

To nie pierwsza piąta gra G2 w tym roku. Nowo koronowani mistrzowie LEC w sensacyjnym stylu pokonali legendarną drużynę z Korei, SK Telecom T1, po czym sięgnęli po puchar Mid-Season Invitational.

Jankos wierzy jednak, że seria przeciwko Fnatic była o wiele trudniejsza: „To chyba najtrudniejsza seria do trzech wygranych, jaką kiedykolwiek rozegrałem. W meczu przeciwko SKT na MSI miałem wrażenie, że wszystkie gry były jednostronne. Wtedy na piątej mapie też mieliśmy Syndrę w dolnej alei, ale uzyskaliśmy przewagę i nie daliśmy im wrócić do gry. W serii z Fnatic było jednak trochę inaczej — zaczęliśmy trollować i daliśmy im szansę na zwycięstwo”.

„Fnatic operowało bohaterami, których musieliśmy wybanować, bo nie czulibyśmy się komfortowo, gdyby znaleźli się po drugiej stronie Summoner’s Rift. Fnatic ma po prostu inny styl, a SKT było przewidywalne” — dodaje. „Na MSI nie było wielu zmian z gry na grę, jeśli chodzi o wybieranie bohaterów. Wiedzieliśmy, czego oni chcą i czego sami chcemy, więc wiedzieliśmy też, że możemy ich zaskoczyć. Przygotowanie się na mecz z Fnatic było potwornie trudne”.

„Jestem lepszy niż kiedykolwiek”

Po wielu trudach w wielu drużynach Jankos wreszcie znalazł się na samym szczycie i widzi owoce swojej pracy. Uważa jednak, że było warto: „Wydaje mi się, że gracze ewoluują z roku na rok. Choć kiedyś robiłem więcej niesamowitych zagrywek, teraz na pewno jestem lepszy niż kiedykolwiek. Nie tylko zmieniłem się jako osoba, ale też rozwinąłem się jako gracz”.

Przed serią trener Team Vitality, Jakob „YamatoCannon” Mebdi powiedział, że wierzy, iż Jankos stał się bardziej wszechstronnym dżunglerem. Gwiazda G2 zgadza się z tym: „Chyba po prostu jestem stary — grałem tyloma bohaterami i w tylu stylach, że po prostu wiem wszystko. Grałem Morganą w dolnej alei, Braumem w dżungli. Nie ma postaci, którą bym nie zagrał.

Uważam, że Broxah super dobrze gra Lee Sinem, ja tak nie umiem. Ale uważam też, że jestem lepszy na każdym innym bohaterze. W trakcie meczu czułem, że gram lepiej od niego”.

Jako że Mistrzostwa majaczą już na horyzoncie, Jankos ma zamiar spędzić trochę czasu w domu ze swoją rodziną, ale z drugiej strony nie może się doczekać, aż znowu zagra na dużej scenie. Przysięga, że zrobi wszystko, aby uzyskać najwyższe osiągnięcie w League of Legends.

„Wierzę w siebie, staram się wycisnąć ze swojej kariery jak najwięcej, bo przez ostatnie parę lat nie było wybitnie kolorowo. Teraz wreszcie dostałem odpowiednią szansę i mam naprawdę świetną drużynę, więc dopóki wciąż gram, chcę dać z siebie wszystko, żeby odnieść prawdziwy sukces”.

Gdzie Jankos plasuje się w rankingu najlepszych dżunglerów na świecie? Czy G2 jest w stanie wygrać Mistrzostwa? Dajcie nam znać w komentarzach poniżej!