Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Jak powstaje Ultraliga?

Już wkrótce kolejny pełen emocji sezon w Ultralidze. Sprawdźcie, co o usprawnieniach, pracy w telewizji oraz szansach faworytów mówią osoby odpowiedzialne za sukces tych rozgrywek!

Za niecały tydzień do życia wróci największa liga naszego kraju. Rift rozgrzeje się do czerwoności, gdy lokalni czempioni zetrą się w walce o puchar, chwałę oraz bilet wstępu do rozgrywek w ramach prestiżowego European Masters. Pierwszy sezon Ultraligi na długo zapadnie nam w pamięci dzięki bezprecedensowemu podejściu do realizacji, humorowi i masie świetnych, e-sportowych emocji podczas transmisji. Sezon zerowy był przetarciem szlaku. Pierwszy wyniósł polską scenę na europejski poziom. Drugi, za sprawą tej samej grupy profesjonalistów, ma nas wystrzelić na orbitę.

O kwestie związane z realizacją oraz samą warstwą sportową zapytaliśmy ekspertów, komentatorów i prowadzących, których możecie kojarzyć z transmisji Ultraligi.

Z czego jesteście najbardziej zadowoleni po sezonie pierwszym?

Michał „Avahir” Kudliński (komentator): Z uformowania ekipy. Sezon zerowy miał charakter prowizoryczny, podczas gdy pierwszy był de facto realnym startem produktu, jakim jest Ultraliga. Gdzie wcześniej komentatorzy i redakcja pracowali częsciowo dorywczo i improwizacyjnie, w ostatnim sezonie ruszyliśmy jako ekipa i praca zespołowa pozwoliła wykorzystać potencjał zarówno każdej osoby, jak i kolektywu ogólnie. To przełożyło się na wiele niezapomnianych chwil.

Co nowego czeka widzów w tym sezonie?

Dawid „Azonh” Letachowicz (prowadzący): Ostatnie dwa sezony były małym poligonem treningowym. Czy jesteśmy w stanie tworzyć takie, a nie inne formaty, które urozmaicą transmisję? Czy to będzie dobrze wyglądać? Czy widz odbierze to tak, jak chcemy? Teraz na większość tych pytań znamy odpowiedź. Zacznijmy od podstaw, czyli usprawnienia audiowizualne. Chyba wszyscy lubimy oglądać kawał dobrego League of Legends, oprawiony w ładną szatę graficzną i dobrą muzykę. Ale można zadać pytanie “No tak, jednak czy tego już nie było?” Uwierzcie mi na słowo - nie było.

Uwagi społeczności to coś, co bardzo pomaga nam się rozwijać. Często osoby trzecie widzą nasze wady, które nam umykają. Jednak często ciężko jest wprowadzić uwagi z dnia na dzień, to jest proces. Proces, na który mieliśmy teraz czas i go wykorzystaliśmy. 
Cała ekipa poznała się lepiej, złapaliśmy lepszą synergię i wiemy, jak grać dokoła naszych atutów i wad. Sami będziecie mogli to ocenić już 18 czerwca na antenie Polsat Games.

Na koniec to, na co każdy czeka - zawodnicy i ich organizacje. Pojawi się kilka nowych twarzy, kilka nowych składów mieliśmy już nawet okazję oglądać na polskiej scenie i odnoszę wrażenie, tak czysto na papierze, że walka o podium będzie dużo bardziej zacięta, niż może się to w teorii wydawać!

Na co teraz zamierzacie postawić większy nacisk, co poprawić, usprawnić, a co po prostu zmienić?

Daniel „Rajon” Pastusiak (komentator, prowadzący): W nadchodzącym sezonie chcemy postawić nacisk na jeszcze więcej contentu dookołaligowego. Ludzie polubili Ultraligę za jej specyficzny i wyrazisty styl oraz treści, które dostarczamy. Odświeżona szata graficzna to druga bardzo ważna kwestia, którą widz od razu będzie mógł zauważyć. 

Misją, którą dodatkowo obraliśmy sobie w tym sezonie, będzie próba dotarcia do widza nieendemicznego, niebędącego klasycznym e-sportowym świrem. Dlatego będziemy tworzyć częściej również materiały edukacyjne, ujawniające tajniki rozgrywki. Jak historia pokazuje, z Ultraligi do LEC jest bardzo blisko, dlatego również będziemy mocno wspierać się wiedzą naszych zawodników.

W czym pomaga wam transmitowanie gier w telewizji?

Daniel „Rajon” Pastusiak: Myślę, że na samym starcie splendor i otoczka telewizji każdą nową osobę nieco przytłacza, nie dotyczy to tylko tych pracujących przed kamerą. Teraz jednak cała ekipa ma doświadczenie dwóch sezonów. Kredyt zaufania, jaki otrzymujemy od kierownictwa, wpływa na niesamowity luz podczas transmisji.

Telewizja pomaga nam przede wszystkim budżetowo i technicznie odsłaniając możliwości, których jeszcze nikt nie miał w Polsce. Dodatkowo samo hasło — e-sport w telewizji potrafi zachęcić do oglądania nawet tych, którzy niewiele do czynienia mieli wcześniej z League of Legends.

Porozmawiajmy zatem o samej rozgrywce. Co sądzicie o sile zmienionego rosteru Rogue? Czy nadal są faworytami?

Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk (komentator): Myślę, że Rogue Esports Club ma przed sobą trudne zadanie. Zmiany w składzie, zwłaszcza tak obfite, zawsze będą powodować regres w wytworzonych schematach gry, synergiach oraz możliwościach drużynowych. W międzyczasie devils.one cały czas szlifują te czynniki, nie mówiąc już o mechanicznych aspektach gry. Gracze Rogue będą musieli najpierw się “dotrzeć” a dopiero potem myśleć o pracy nad bardziej skomplikowanymi zagadnieniami drużynowymi i taktycznymi. Co sądzę o samej sile składu? Wydaje mi się, że zawodnicy mają ogromny potencjał - nie można przejść obojętnie obok takich nicków jak HeaQ czy Selfie. W warunkach polskiej sceny każdy z nich jest gwiazdą i bardzo ciekawi mnie jak sobie poradzą.

Jestem też niesamowicie zafascynowany behavem, bo jest nieco kontrowersyjnym graczem, ale ma duży potencjał i zastanawiam się, jak bardzo może się rozwinąć pod skrzydłami organizacji. Niestety, tak jak wspomniałem wyżej, to devils.one jest dla mnie faworytem. Progres od powstania składu do stanu obecnego jest widoczny gołym okiem i naprawdę imponujący. Co więcej, jestem przekonany, że pod względem umiejętności czysto mechanicznych Rogue, mimo wszystko, nie odstaje już aż tak jak w poprzednim sezonie.

Który transfer międzysezonowy wydaje się najciekawszy? Na którym najwięcej ma szansę zyskać docelowa drużyna?

Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk: To jest wbrew pozorom bardzo trudne pytanie — wiele drużyn dokonywało mocarnej ilości zmian, mamy przecież kilka nowych organizacji. Z perspektywy samej wymiany zawodników będę intensywnie przyglądał się PRIDE. Ich skład w poprzednim sezonie naprawdę miał ogromny potencjał, sam byłem dużym fanem deflesa oraz trymbiego, którzy pokazali się solidnie, co zresztą potwierdził transfer wspierającego do Hiszpanii. Niestety obecne PRIDE nie ma z poprzednim nic wspólnego, a ja wątpię by miało osiągnąć podobne sukcesy.

Graczem, który mimo wszystko wydaje się perspektywiczny pod banderą tej organizacji jest Color. Transferem, który może okazać się kluczowym jest Selfie - zastąpienie Larssena na pewno nie będzie łatwe, lecz Polak niejednokrotnie udowadniał, że ma duży potencjał, nawet na scenie międzynarodowej. Jeżeli Rogue ma powtórzyć sukces z sezonu pierwszego, wydaje mi się, że Wolski musi stać się jednym z filarów formacji.

Które spotkanie pierwszego sezonu wspominacie najlepiej?

Mikołaj „Silv4n” Sinacki (komentator): Jest to spotkanie szóstego tygodnia: Rogue Esports Club vs Esports Academy. Przyznam się bez bicia, powody są całkiem proste, ale według mnie fundamentalne dla e-sportu jako zjawiska, które zapewnia rozrywkę jak i również emocje. REC było wtedy bezsprzecznym faworytem ligi, a EAC zajmowało przedostatnie miejsce w tabeli i tak naprawdę tylko zwycięstwo na Rogue mogło zapewnić im awans do play-offów. Warto tutaj zaznaczyć, że EAC było drużyną, która wcześniej występowała w ligach przeznaczonych dla zespołów uniwersyteckich, więc ich pojawienie się w Ultralidze było precedensem. Nie byli może najsilniejsi, ale ludzie ich polubili, to była ekipa kumpli z uniwerka, której część śniła e-sportowy sen.

Przygotowaliśmy mowę motywacyjną dla Esports Academy na ten mecz, zbudowaliśmy wokół niego otoczkę niesamowicie ważnego, mimo że wszyscy spodziewali się raczej niskiego poziomu sportowego. I tutaj zaczyna się najpiękniejsze: EAC postawiło sie Rogue! Przez znaczną część meczu to Esports Academy dyktowało warunki, to oni posiadali przewagę, to oni wyłapywali przeciwników i wygrywali teamfighty. Oczywiście na sam koniec przegrali ten mecz, ale uważam za niesamowicie wyjątkowe, jak wszystkie rzeczy się ze sobą zgrały — waga meczu, mowa motywacyjna, opór ze strony EAC — to wszystko razem wybrzmiało bardzo głośno. Na sam koniec jest jeszcze jeden ważny w tym starciu dla mnie aspekt — e-sport zaczął się od drużyn, które nie miały sztabów szkoleniowych, które były złożone ze znajomych z podwórka. Istniały tylko dlatego, że ludzie w nich lubili grać w gierki i siebie nawzajem. I takie właśnie było EAC, a i tak było w stanie postawić się drużynie, którą obecnie w znacznej części możemy obserwować w LEC. Byli oni swego rodzaju portalem do czasów, które powoli zaczynają się rozmywać ze względu na profesjonalizację e-sportu, a pewnego dnia znikną na dobre.

Na starcie których drużyn czekacie najbardziej w tym sezonie?

Tomasz „Magvayer” Filipiuk (komentator): Trudno wyodrębnić tylko jedno spotkanie. Przede wszystkim jestem ciekawy, jak pokaże się nowe Rogue, ale wracając do meczów, z największą niecierpliwością czekam na spotkania „wielkiej trójki”, czyli: devils.one, Rogue oraz iHG. Diabły już udowodniły, że aktualnie są lepsi od illuminar, Rogue nadal jest dla mnie sporym znakiem zapytania, a iHG z Rybsonem i Konektivem na pewno ma ambicje na co najmniej drugie miejsce.

Jest jednak jedno zestawienie, na które czekam najbardziej, czyli pojedynek Luckera oraz HeaQ. Ten pierwszy twierdzi, że po emigracji Woolite'a do LEC jest najlepszym strzelcem w Polsce. Z drugiej strony mamy HeaQ, który moim zdaniem nie jest tak słaby, jak go ludzie malują. Zdziwiłbym się, gdyby któraś z niewymienionych tutaj drużyn miałaby znaleźć się w czołowej trójce.

A na które spotkania Ultraligi wy czekacie najbardziej?

Napiszcie w komentarzach, obserwujcie bohaterów stojących za sukcesem Ultraligi oraz koniecznie oglądajcie jej rozgrywki. Start już 18 czerwca!


Michał „Avahir” Kudliński: Twitter, Facebook
Dawid „Azonh” Letachowicz: Twitter, Facebook
Daniel „Rajon” Pastusiak: Twitter, Facebook
Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk: Twitter, Facebook
Mikołaj „Silv4n” Sinacki: Twitter, Facebook
Tomasz „Magvayer” Filipiuk: Twitter, Facebook