Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Zagadka zmiany ról: Jak robią to profesjonaliści?

erkz nie jest pierwszym graczem, który zmienił rolę na najwyższym szczeblu rozgrywek League of Legends. Poznajemy parę wszechstronnie utalentowanych gwiazd, którym też powiódł się ten wyczyn.

To stało się tak szybko, że nawet obserwatorzy nie byli w stanie nadążyć.

„Łoo! Zabójstwo 1 na 1 na środku” — wykrzyczał David „Phreak” Turley, gdy oglądaliśmy sielankowe farmienie w górnej alei.

Luka „Perkz” Perković właśnie ograł przeciwnika, a kamera tego nie uchwyciła. Na krótkiej powtórce zobaczyliśmy, co stało się przed chwilą. Grając Syndrą, Perkz ogłuszył wrogą Ahri przy użyciu Precz, Słabeusze, a potem zadał sporo obrażeń Mroczną Kulą i Siłą Woli. Sekundę później wykorzystał Błysk, żeby trafić kolejną Mroczną Kulą i natychmiast rzucił superumiejętność, Wyzwoloną Moc, by dokończyć dzieła. Minęło dopiero 6 minut, a on zgromadził wynoszącą ponad 20 stworów przewagę nad przeciwnikiem i do tego zgarnął jeszcze zabójstwo.

To nie było nic dziwnego, zważywszy na to, że widzieliśmy, jak Perkz dominuje w środkowej alei w trakcie swojego debiutu w 2016 roku, kiedy to zdobył tytuł Debiutanta Splitu w wiosennym EU LCS. Dominował również na drodze do finałów europejskich play-offów oraz podczas występów na Mistrzostwach Świata. Jednakże dziwny, a raczej niezwykły, był jego przeciwnik. Perkz na MSI 2017 ograł Lee „Faker” Sang-hyeoka, najlepszego środkowego na świecie.

Perkz zabija Fakera na MSI 2017

Od tamtej pory Perkz utrzymuje światową klasę. Dlaczego w takim razie G2 Esports chciałoby ściągnąć go ze środka i dać jego posadę komuś innemu?

Tutaj pojawia się Rasmus „Caps” Winther, kolejny geniusz środkowej alei. Gdy był w Fnatic, zagrał w finale Mistrzostw 2018 na oczach milionów, mając zaledwie 18 lat. Wtedy europejska drużyna trafiła do finału po raz pierwszy od najwcześniejszej odsłony Mistrzostw, w której nie było żadnej drużyny z Korei ani Chin. Fnatic w 2018 roku miało prawdopodobnie najlepszy skład w League of Legends, jaki kiedykolwiek wyszedł z Europy, ale wkrótce miało się to zmienić.

Powiedzieć, że przenosiny Capsa do G2 Esports spowodowały niemałe zamieszanie, to jak nic nie powiedzieć. Caps miał przejąć rolę Perkza w środkowej alei, a Perkz miał przeprowadzić się na dół, żeby zająć pozycję prowadzącego. Wszyscy byli zdumieni. Po co w ogóle robić coś takiego? Na jakiej zasadzie miało to działać? Czy Perkz w ogóle umie grać prowadzącymi?

Perkz says he can play any champion

Perkz mówi, że potrafi grać każdym bohaterem

G2 Esports znajduje się na szczycie tabeli LEC z 13 zwycięstwami, więc odpowiedzią wydaje się być: Tak, Perkz potrafi zagrać mniej więcej wszystkim. Wygląda również na to, że zmiana ról była głównie jego pomysłem, ale mogła zostać wcielona w życie tylko wówczas, gdy trafił się odpowiedni gracz. Tym graczem był właśnie Caps.

— Chciałem mieć najlepszy możliwy skład — mówi Perkz. — Myślałem, że tych pięciu graczy będzie do siebie idealnie pasować zarówno w grze, jak i poza nią. Zastanawiałem się nad możliwymi składami na rok 2019 i doszedłem do wniosku, że najlepszą opcją będzie zmiana ról, jeżeli Caps dołączy do mojej drużyny. Prawdopodobnie nie zmieniłbym roli, gdybym nie miał Capsa u swojego boku.

Jak na razie zestaw tych pięciu graczy sprawdza się całkiem nieźle. G2 poniosło pięć porażek, co i tak stanowi sporą niespodziankę, biorąc pod uwagę to, jak dobrze zaczęli split. Decyzja Perkza o przeniesieniu się na dolną aleję wydaje się opłacać.

Oczywiście Perkz nie jest pierwszym graczem, który zmienił rolę ze świetnym skutkiem. Mateusz „Kikis” Szkudlarek zmieniał rolę z górnego na dżunglera i odwrotnie, grając w barwach wielu drużyn, między innymi G2 i Vitality, a Pierre „Steeelback” Medjaldi, kiedyś prowadzący w Giants, ostatecznie zdecydował się grać na pozycji wspierającego.

— Na początku kariery grałem na tej pozycji, która akurat była potrzebna — mówi Kikis, dżungler Rogue. — To było dawno temu, jeszcze w sezonie pierwszym. Byłem szóstym graczem w drużynie, więc gdy ktoś musiał załatwić jakąś sprawę związaną z prawdziwym życiem albo chciał iść na miasto, po prostu zajmowałem jego miejsce. Kiedy trafiłem do pierwszego składu, grałem głównie w górnej alei, do czasu aż zostałem dżunglerem w czwartym sezonie. Potem zmieniłem rolę na górnego, gdy zakwalifikowałem się do LCS z G2 i wróciłem do dżunglowania na dwa miesiące przed dołączeniem do Vitality.

Zawsze wybierałem na pierwszą pozycję prowadzącego, a na drugą wspierającego, gdy grałem w solo kolejce, i zauważyłem, że nawet z niewielką liczbą gier na wsparciu byłem w stanie robić wrogom obrzydliwe rzeczy.

Pierre "Steeelback" Medjaldi

— Jeśli chodzi o moją ostatnią zmianę roli, była to głównie moja decyzja, ponieważ Illuminar Gaming złożyło mi ofertę grania w ich drużynie na pozycji górnego. Kiedy bliżej przyjrzałem się ich składowi, stwierdziłem, że lepiej bym się tam wpasował, gdybym grał w dżungli. Zaproponowałem tę zmianę, a oni się zgodzili.

Komentator w szeregach Riot, Andrew „Vedius” Day, śledził karierę Kikisa i ani przez chwilę nie przestał być pod wrażeniem tego, jak dobrze Polak radzi sobie w wielu rolach. — Od jednego z najlepszych dżunglerów w lidze przeszedł do bycia jednym z najmocniejszych górnych, kiedy grał w G2, a potem znowu wrócił do dżungli. Odnosił całkiem spore sukcesy w obu rolach.

W przypadku Steeelbacka, który kiedyś reprezentował między innymi Vitality, Giants i ROCCAT, i który aktualnie gra na pozycji wspierającego w Team-LDLC, pierwszą rolą w karierze była rola prowadzącego.

— Podobało mi się atakowanie z dystansu i od kiedy pamiętam, uwielbiam wyzwanie, jakie stanowi unikanie umiejętności przez odpowiednie poruszanie się — mówi. — Zawsze wybierałem na pierwszą pozycję prowadzącego, a na drugą wspierającego, gdy grałem w solo kolejce, i zauważyłem, że nawet z niewielką liczbą gier na wsparciu byłem w stanie robić wrogom obrzydliwe rzeczy. Wtedy byłem w Giants i spróbowałem zagrać wspierającym przez jedną czy dwie gry. Pomyślałem sobie, że zostałem stworzony do tej roli!

Zmiana, ale czy na lepsze?

Kikis to kolejny zawodnik, który zmienił rolę ze świetnym skutkiem

Kikis to kolejny zawodnik, który zmienił rolę ze świetnym skutkiem

Niejeden gracz, który zdecydował się na zmianę ról, odnosił po niej wspaniałe sukcesy, a nawet przedłużał swoją karierę.

— Powiedziałbym, że moja zmiana ról była naprawdę udana. W roku 2017 zaliczyłem spadek ligowy, w 2018 byłem drugi na polskiej scenie, po czym zmieniłem rolę i po zaledwie czterech miesiącach niszczyłem wszystkich w LCS, zdobywając tytuł Najlepszego Zawodnika w sześciu z siedmiu gier i kwalifikując się na Mistrzostwa — opowiada nam Kikis.

Czy w takim razie najlepsi gracze League of Legends na świecie są po prostu tak dobrzy w każdej roli? Czy ta sztuka jest łatwa?

— Nie — odpowiada Vedius. — Wydaje mi się, że utrzymanie formy na poziomie profesjonalnym po zmianie ról jest trudną sztuką. Można by powiedzieć, że najłatwiej jest przebranżowić się ze środkowego na górnego, bo to zamiana jednej solowej alei na drugą. Ale zdolności mechaniczne to jedno, a zrozumienie tego, jak działa dana rola i jakie zadanie pełni w drużynie, to coś zupełnie innego.

Zdolności mechaniczne to jedno, a zrozumienie tego, jak działa dana rola i jakie zadanie pełni w drużynie, to coś zupełnie innego.

Andrew "Vedius" Day

— Gotowość do przystosowania się i uczenia jest tutaj kluczowa. Zdobycie wiedzy o tym, jak używać Teleportacji lub Porażenia w odpowiednim momencie, nie wydaje się być trudne, ale na najwyższym poziomie rozgrywek może wymagać poświęcenia dużej ilości czasu.

Czas jest jedną z rzeczy, które włożyli w szlifowanie swoich umiejętności gracze, którym zmiana roli wyszła na dobre.

— Przed początkiem sezonu bardzo dużo ćwiczyłem — mówi Perkz. — Nie zlekceważyłem zmiany roli i chciałem być możliwie jak najlepszy, więc na początku popychałem się do granic możliwości, żeby przejść z bardzo agresywnego stylu gry na bardziej opanowany.

— Musiałem grać więcej niż zwykle, przez co prawie w ogóle nie wychodziłem ze swojego pokoju — stwierdza Kikis. — Oglądałem też sporo powtórek, żeby zorientować się we wszystkim związanym ze ścieżkami w dżungli, odpowiednimi przedmiotami i pulą bohaterów.

Nie ma takiego bohatera, którym nie potrafiłbym zagrać.

Luka “Perkz” Perković

Na szczęście meta League of Legends była dla Perkza łaskawa. Mógł posiłkować się paroma bohaterami, którymi grał w poprzednim splicie na środku, i zabrać ich ze sobą na dolną aleję. Rozegrał trzy gry Lucianem podczas lata 2018 i zaliczył tyle samo gier na tym bohaterze podczas wiosennego splitu 2019. W poprzednim splicie rozegrał dwie gry Kai’Są, a w tym zagrał nią cztery razy. Udało mu się nawet raz wyciągnąć z rękawa Zoe, czyli bohaterkę najczęściej wybieraną przez niego w letnim splicie 2018.

Zmiany, zmiany, zmiany

Generalnie ci gracze są tak dobrzy, że mogą nauczyć się grać którymkolwiek bohaterem, jeśli będą ćwiczyć wystarczająco dużo. W przypadku niektórych nie trwa to długo.

— Nie ma takiego bohatera, którym nie potrafiłbym zagrać — przyznaje Perkz z dozą zuchwałości.

— Zmieniłem rolę na tydzień przed rozpoczęciem EU Masters — mówi Kikis. — Na początku nie miałem zielonego pojęcia, co robię, ale pod koniec turnieju zostałem jednym z najlepszych dżunglerów. Pula bohaterów w dżungli była mi dość znana, ale i tak musiałem zacząć grać nowymi postaciami takimi jak Olaf. Po moim pierwszym meczu powstał mem dotyczący mojej gry tym wikingiem, ale zanim turniej się skończył, stałem się mistrzem Olafa.

Jednakże Perkz i Steeelback mieli trochę więcej wiary w swoje umiejętności, jeśli chodzi o granie bohaterami, z którymi nie są zbyt zaznajomieni.

— Od zawsze czasami grywałem na wsparciu w solo kolejce — mówi Steeelback. — Łatwo przychodzi mi opanowywanie bohaterów wspierających, trudniejsze jest wybieranie odpowiednich przedmiotów, bo to zupełnie nowa i obca rzecz.

G2 pokonuje Fnatic podczas wiosennego splitu LEC 2019.

Po świetnych występach jako prowadzący Perkz myśli, że w dowolnym momencie mógłby znowu zmienić rolę: — Wiem, że byłbym w stanie zagrać na dowolnej roli na poziomie profesjonalnym. Przeprowadzka na dolną aleję była bardzo łatwa, bo stamtąd też jestem w stanie poprowadzić drużynę do zwycięstwa, czyli zrobić to, co lubię i co mi odpowiada. Podoba mi się fakt, że mogę przechylić szalę zwycięstwa na korzyść mojej drużyny, kiedy tylko zdobędę parę przedmiotów. Jeżeli umrę mniej razy niż przeciwny prowadzący, będę od niego silniejszy.

Perkz przyznaje jednak, że profesjonalne granie w League of Legends to ciężki kawałek chleba — wcale nie jest łatwo. — Bycie środkowym to po prostu o wiele trudniejsza rola. Żeby grać na środku na najwyższym poziomie, musisz rozumieć, jak działają wszystkie inne aleje w grze, ponieważ jesteś w centrum mapy i to ty przez większość czasu dyktujesz tempo. Nic dziwnego, że pozwolił Capsowi wziąć ten ciężar na siebie. — Na dole sprawy mają się trochę inaczej, bo w fazie gry w alei polega się na wspierającym i dżunglerze.

Wyniki G2 spełniają wszelkie oczekiwania względem tej drużyny, więc wygląda na to, że Perkz spisuje się w swojej nowej roli. Ale czy statystyki to potwierdzają?

W letnim splicie 2018, grając w środkowej alei, osiągnął stosunek Z/Z/A wynoszący 5,7. Wiosenny split 2019 w roli prowadzącego? Stosunek Z/Z/A o wartości 5,4. Jego statystyki dotyczące liczby zabitych stworów na minutę i udziału w obrażeniach zadawanych przez całą drużynę również są porównywalne. Perkz gra tak dobrze jak zawsze, a jego drużynie też wcale nie idzie gorzej.

G2 ma nowego środkowego, ale gra tak dobrze jak zawsze

G2 ma nowego środkowego, ale gra tak dobrze jak zawsze

W swojej pierwszej profesjonalnej grze w dolnej alei Perkz wykręcił statystyki 7/3/10, kompletnie dominując Origen. — No dobra — powiedzieli wszyscy — ale grał Zoe, która przecież jest środkową. Dlatego Perkz w następnej grze zagrał Kai’Są i nawet nie umarł, kończąc grę z wynikiem 8/0/6 przeciwko Eliasowi „Upset” Lippowi. Upset jest uważany za jednego z najlepszych prowadzących w Europie i grał Ezrealem, pierwszorzędnym wyborem w panującej wtedy mecie. Nie udało mu się jednak zgarnąć ani jednego zabójstwa przez całą grę.

Misfits z pewnością stanowiłoby dla Perkza wyzwanie, prawda? Wyśmienity gracz taki jak Steven „Hans Sama” Liv na Kaliście skończył tak samo jak wszyscy inni wrogowie Perkza, który tym razem grał Yasuo. Chorwat ponownie nie umarł ani razu. Wyszło na to, że jego taktyka dotycząca bycia silniejszym od przeciwnika poprzez umieranie mniej razy od niego była dobrą taktyką.

A co z Fnatic? Czy była drużyna Capsa mogła sprawić, że gorzko pożałowałby swojego odejścia? Czy Martin „Rekkles” Larsson mógł ośmieszyć G2, które zdecydowało o wysłaniu Perkza na dolną aleję? Fnatic nie zaczęło splitu najlepiej, ale ostatnio coraz bardziej przypomina swoje dawne wcielenie. Czy zwycięstwo nad G2 miało stać się początkiem powrotu do formy?

Skończyło się na tym, że te dwie drużyny rozegrały najkrótszą dotychczas grę w LEC. G2 miało 14 100 szt. złota przewagi w 20 minucie i 35 sekundzie, kiedy to zniszczyło Nexus przeciwników. Perkz zrobił 2/1/6 na Lucianie, a Broxah był jedynym zawodnikiem Fnatic, któremu udało się zdobyć zabójstwo. Dopiero po dwóch tygodniach od tamtej porażki Pomarańczowi zaczęli wygrywać.

Perkz już nie może robić tych niesamowitych zagrywek w pojedynkę, do których był przyzwyczajony. Najprawdopodobniej już nie znajdzie się w pojedynku jeden na jeden z Fakerem, i choć gra przeciwko jednym z najlepszych prowadzących na całym świecie, zazwyczaj jego wspierający kryje mu plecy albo jego dżungler czeka w odwodzie. Ale, jeżeli popatrzy się na to, jak gra w dolnej alei i walkach drużynowych, nie można zaprzeczyć, że idzie mu tam co najmniej tak samo dobrze jak na środku. Niezależnie od tego, czy tańczy po polu bitwy jako Lucian albo Kalista, czy idzie na całość, grając Kai’Są lub Yasuo, Perkz nie odnotował jeszcze zbyt słabego występu.

— Nie spodziewałem się, że będzie tak łatwo — mówi Perkz. Zważywszy jednak na jego dotychczasową, jakże imponującą karierę, czy kogoś to zaskakuje?