Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Trudne początki Fnatic

Czy możemy już zgadywać, które drużyny poradzą sobie najlepiej?

W czasie splitów w League of Legends nie można pozwolić sobie na przerwę od gry. Niezależnie od tego, jakie zdobywa się wyniki i niezależnie od tego, czy klient gry stale wyrzuca do pulpitu, a jednemu z członków drużyny trzeci raz spalił się zasilacz. Możesz spróbować poddać grę i zaryzykować ostracyzm ze strony innych graczy, ale sezon toczy się dalej.

Przy odpowiedniej ilości czasu wszystko jest możliwe. Co roku w rozgrywkach League of Legends doświadczamy wielu zaskoczeń i rozczarowań. Dlatego gdy fani obwieszczają upadek starego faworyta lub nadejście nowych mistrzów już w pierwszych tygodniach sezonu, szybko przekonują się, że ich przewidywania były mocno przesadzone. W tym kontekście warto wspomnieć o Fnatic.

Początki Fnatic

Fnatic doświadcza właśnie najgorszego startu w historii (0-4). Trzeba jednak pamiętać, że w zeszłym roku rozpoczęli sezon rozczarowującym wynikiem 2-2, ponosząc klęskę w starciu z nowo powstałym składem H2K. G2 mają teraz znacznie lepszą passę, chociaż jeszcze w poprzednim splicie również mieli kłopoty. Mimo wszystko tylko jedna z tych drużyn sięgnęła po puchar w europejskich rozgrywkach zeszłego roku.

Trudne początki to nic nowego dla graczy Fnatic. Spokojny jest także trener Joey „Youngbuck” Steltenpool, który przyczynił się do dotarcia drużyny do światowego finału w poprzednim sezonie. Ostatni split, który spędził ze swoją byłą drużyną G2, był równie trudny.

Po dotarciu do finału Mid-Season Invitational 2017 G2 Esports zaczęło okazywać zmęczenie. Pierwsze cztery gry letniego splitu 2017 ukończyli z wynikiem 3-1. Ich jedyne zwycięstwo było wynikiem wyrównanej walki przeciw drużynie ROCCAT, która do końca splitu pozostała na szarym końcu grupy. G2 zdobyło w tym roku czwarty z rzędu tytuł pomimo trudności z nadążeniem za Fnatic w swojej grupie.

Przypływ i odpływ

W tym samym splicie Misfits Gaming brało udział w dogrywkach. Wynik 6-7 raczej nie zapowiadał dla nowej drużyny przejścia do letniego finału 2017 wraz z odzyskującym formę G2. Pomimo trzech porażek z rzędu Misfits zakwalifikowało się do Mistrzostw i rozegrało legendarną serię pięciu gier przeciw SK Telecom T1. Wiele osób wciąż uważa, że seria powinna była zakończyć się na korzyść Misfits.

Można więc uznać za ironiczne, że w kolejnym roku po bardzo mocnym starcie Misfits nie pokazali się z najlepszej strony w późniejszych etapach. Letni split 2018 rozpoczęli bardzo sprawnie. G2 zaczęło od 4-0 i kontynuowało passę aż do 6-0, ale Misfits zdobyło imponujące dziewięć zwycięstw i zakończyło pierwszą połowę z wynikiem 10-1. W drugiej połowie coś poszło nie tak i ukończyli ją ze słabym wynikiem 1-8. Misfits zdobyło czwartą pozycję w splicie, biorąc udział we wszystkich playoffach.

A photo of Jiizuke during Week 2 of the LEC

Daniele „Jiizuke” di Mauro i Vitality mknęli jak burza w pierwszych tygodniach LEC

Ani G2, ani Misfits nie zdobyli tytułu w letnim splicie. Nie był to zresztą wyjątkowy przypadek w sezonie 2018. W poprzedzającym wiosennym splicie doszło do niespodziewanej hegemonii dwóch drużyn na samym starcie. Niedawno zakwalifikowana drużyna Vitality zdawała się być niepowstrzymana, kończąc dwa pierwsze tygodnie z wynikiem 3-1 (i zapewniając tytuł nowicjusza splitu Daniele „Jiizuke” di Mauro po zaledwie czterech meczach). Wynik urósł do imponującego 7-1. To coś, czego dokonało niewiele początkujących drużyn w swoim pierwszym sezonie.

Druga drużyna była jeszcze większym zaskoczeniem. Chociaż nowicjusze często zachodzili daleko w Europie, nikt nie spodziewał się, że jedyną drużyną mogącą zagrozić Vitality będzie Giants Gaming. Giants rozszerzyło wynik 3-1 do 5-2, ponosząc porażkę w starciu z Vitality. Zwycięstwo nad Giants Gaming miało miejsce w niemal tym samym czasie, co zupełnie odwrotna sytuacja drużyny H2K. Rozpoczęli z wynikiem 1-3, spadając aż do 1-7, jednak zakwalifikowali się do wiosennych playoffów 2018. Ani Team Vitality, ani Giants nie przeszli do finału, mimo że byli oczywistymi faworytami.

Szukanie niszy

Wyraźnie można dostrzec, że istnieje spora przepaść między wczesnymi rozgrywkami i późniejszymi etapami. Pytanie brzmi: dlaczego?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Część wczesnych zwycięstw była uzależniona od mety. Drużyny Misfits i G2 znalazły swoją niszę w mecie wczesnych rozgrywek lata 2018, chociaż obrały nieco odmienne taktyki.

A photo of Schalke 04 Esports during Week 2 of the LEC

Schalke 04 zaczęło sezon 9. wyjątkowo solidnie

Obecnie Schalke 04 przeżywa wyjątkowo mocny start 2019 roku. Można by rzec, że takiego wyniku należy spodziewać się po drużynie o tak mocno określonej tożsamości. Jonas „Memento” Elmarghichi oraz Donggeun „Ignar” Lee czują się bardzo pewnie we wczesnej grze.

Jako drużyna Schalke skupili się na współpracy gracza na środku i dżunglera przy obronie i atakach na dolnej alei. Dzięki ich częstym wypadom Elias „Upset” Lipp mógł wykonywać zagrania lepsze od prawdziwych gwiazd ligi. Pomimo przemyślanej strategii i początkowego wyniku 3-1 Schalke nie mogło zaprezentować nic poza swoją wczesną grą. Dodatkowo przez trudności z późną grą uzyskali jeden z najdłuższych średnich czasów gier rozegranych w lidze.

Zaczęły pojawiać się problemy, jednak dobry układ graczy zapewnił mocny start. Vitality było drużyną działającą w podobny sposób w 2018 roku, chociaż cechowała ją odmienna strategia. Za każdym razem Erberk „Gilius” Demir gankował przeciwnika na drugim poziomie, aby zdobyć przewagę, a gdy Jiizuke miał już gotową superumiejętność, bezlitośnie gankowali dolną aleję aż do zniszczenia wieży. Wydaje się proste, ale gdy inne drużyny skupiają się na podstawach, a ty zmierzasz do konkretnie obranego celu, łatwo jest zdobyć przewagę.

Nie jest źle

Pod warunkiem, że przeciwnik nie ma fundamentów w małym palcu.

Obecne porażki Fnatic i Origen nie mają określonego charakteru. Jednocześnie uważam, że warto dalej dopingować te drużyny. Członkowie Fnatic przyznają, że żaden z nich nie chce tracić na znaczeniu. Mimo wszystko drużyna stworzyła kilka sytuacji, w których idealne byłoby skupienie graczy środkowych na dolnej alei w podobny sposób, jak czyniła to drużyna Schalke. Czy ktoś wątpi, że obecny skład drużyny nie byłby w stanie dobrze tego rozegrać? Ekipa nawet w trudnych sytuacjach radziła sobie dobrze, grając grupowo i przejmując inicjatywę walką z zaskoczenia.

Origen ma jeszcze lepszą sytuację. Do tej pory ich porażki wynikały ze źle przeprowadzonych zmian. Niektórzy gracze wybierali drogę na mapie tak, że dawali złapać się w pułapkę. Mimo wszystko założenia rotacji graczy były trafione. Origen nie musi zmieniać podstaw swojej strategii, to kwestia odpowiedniego wykonania. Fnatic i Origen mają większą szansę na zrozumienie swoich błędów niż drużyny ze średniego szczebla. Jednocześnie uważam, że Fnatic ma większą szansę na zdobycie przewagi po zakończeniu fazy walk w alejach niż Schalke.

Na szczęście split nie kończy się po pierwszych tygodniach, chociaż wiele osób tego by pragnęło. Gdyby tak się działo, świat LEC wyglądałby zupełnie inaczej. Tu mamy drużyny szykujące się na maraton, nie na sprint. Chociaż udało się nam już wyłonić najlepszych sprinterów LEC, nikt nie jest w stanie stwierdzić, kto wygra cały wyścig.

Ci, którzy się poddają, nigdy nie będą zwycięzcami.

Czy Fnatic odzyska siły? Ile czasu obecny skład drużyny będzie potrzebował, aby się zgrać? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach.