Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

„Znalezienie się w LEC było ostatnią szansą Origen” — xPeke o powrocie swojej drużyny na szczyt

Origen zniknęło na parę lat, ale wreszcie wróciło do LEC. Właściciel organizacji mówi o długiej drodze powrotnej i o tym, jak poszło jej zawodnikom w pierwszym tygodniu wiosennego splitu.

Po straceniu miejsca w EU LCS w 2017 roku Enrique „xPeke” Cedeño Martínez cały czas planował wrócić na szczyt. Jednakże nawet on wiedział, że musi myśleć realistycznie.

„Przez tych ostatnich parę lat moim celem był powrót do łask” — mówi xPeke po tym, jak jego drużyna kończy pierwszy tydzień wiosennego splitu LEC z przyzwoitym wynikiem 1-1. „Wreszcie wróciliśmy, a Origen ma porządne zaplecze, jest świetnie.

Ale chwilami oczywiście myślałem, że będzie naprawdę trudno i że mogą mi się skończyć możliwości. Chciałem próbować do ostatniej szansy, a było nią znalezienie się w LEC. Dlatego jestem niezmiernie szczęśliwy, że wszystko się udało i że z drużyną wróciłem do łask.”

Przy współpracy z RFRSH, firmą stojącą za Astralis, potęgą w CS:GO, Origen wróciło z przytupem, a xPeke jest nie tylko wdzięczny za daną mu szansę, ale też szczęśliwy, że wciąż może robić wszystko po swojemu.

„RFRSH ma już doświadczenie w e-sporcie, więc wie, jak wszystko tutaj wygląda. Ale to naprawdę dobrze dla mnie, ponieważ dostałem od nich wiele okazji, by współpracować, pomagać z marką i ogólnie angażować się we wszystko. Chcą, żeby Origen było Origen i nie mają zamiaru tego zmieniać. To wiele dla mnie znaczy, bo to wciąż moja drużyna i ją kocham. Cokolwiek by się nie działo, chcę, żeby odnosiła sukcesy.

Week 1 LEC

Origen chce z nowym składem osiągnąć co najmniej play-offy

Jeżeli Origen uda się powtórzyć sukcesy, jakie Astralis odnosiło w CS:GO w ostatnich latach, to 2019 może być wielkim rokiem dla xPeke i jego drużyny. Podczas pierwszego weekendu LEC Origen miało być może najtrudniejsze zadanie ze wszystkich drużyn w całej lidze. Musiało zmierzyć się z finalistami Mistrzostw w postaci Fnatic i półfinalistami Mistrzostw, czyli z G2, i xPeke jest niezmiernie zadowolony z tego, że jego ekipie udało się zakończyć tydzień z wynikiem 1-1.

„Będę naprawdę szczęśliwy, jeżeli uda nam się być topową drużyną” — powiedział xPeke po meczach. „Ale jeśli tylko będziemy w stanie wygrywać tak jak dzisiaj z Fnatic i innymi świetnymi zespołami, to zupełnie mi to wystarczy, jeśli chodzi o nasz pierwszy rok.”

Wynik 1-1 jest dobry dla morale. Szkoda, że nie udało nam się wczoraj wygrać z G2, bo nasza wczesna faza gry była dobra, ale nie spotkaliśmy się wcześniej z ich kompozycją drużyny, więc po prostu się rozsypaliśmy i byliśmy bezradni. Mimo to jestem usatysfakcjonowany naszymi występami.

Chciałbym dostać się z drużyną do play-offów, żebyśmy mogli się przekonać, jak mocni jesteśmy.

Enrique "xPeke" Cedeño Martínez

„Nie jestem rozczarowany porażką z G2, wręcz przeciwnie. Posłuchałem tego, co gracze mówili podczas meczu, i cały czas wyrażali się jasno. Planowali następny krok, nawet kiedy gra nie szła po ich myśli, bo przegrywali. Naprawdę trudno było coś zdziałać przeciwko kompozycji G2. Ale moi zawodnicy wciąż na spokojnie obmyślali kolejny ruch i rozmawiali o tym, jak chcą inicjować walki. Mówili, że muszą zrobić to albo że muszą zainicjować walkę w jakiś szczególny sposób. Świetnie jest mieć taką komunikację, ponieważ to właśnie z nią drużyny czasami miewają problemy. Jak przegrywają, to przestają rozmawiać.”

Oczywiście xPeke ma nadzieję na coś więcej niż parę zwycięstw przeciwko dobrym drużynom: „Chciałbym dostać się z drużyną do play-offów, żebyśmy mogli się przekonać, jak mocni jesteśmy, to rozsądny cel. Ale cele drużyny się zmieniają. Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, mieliśmy dość wysokie ambicje. Chcieliśmy osiągnąć play-offy i celować w Mistrzostwa, ale raczej chodziło nam o to, że będziemy na to pracować. Chociaż teraz, po trenowaniu przez kilka tygodni, gracze myślą, że z łatwością damy radę. Nie myślimy o Mistrzostwach jak o marzeniu, pracujemy, żeby się tam dostać.”

xPeke, Martin "Deficio" Lynge

xPeke jest zadowolony z pierwszych wyników Origen w LEC

Choć skład Origen jest nowy, ta organizacja była na szczycie już wcześniej. Teraz, gdy istnieje LEC, xPeke należy do wąskiego grona osób, które mogą porównać nową ligę ze starym EU LCS. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy, były zmiany w studiu.

„Marka LEC jest naprawdę niezła, a Riot dopilnowało, żeby każdy o niej usłyszał. Za kulisami jest jeszcze lepiej, naprawdę ma się wrażenie, że jest się w superlidze. Wszystko nosi znamiona marki, począwszy od kawiarni, przez pokoje dla graczy, a na korytarzach skończywszy. Kiedy chodzi się po studiu, na każdym kroku opada szczęka. Gdziekolwiek byś nie poszedł, choćby i do toalety, czujesz, że jesteś w LEC.”

Można też robić to co my i co tydzień latać z Kopenhagi do Berlina.

Enrique "xPeke" Cedeño Martínez

Jednakże zmiana tożsamości to nie wszystko. Długoterminowa współpraca z partnerami oznacza, że Origen już nigdy nie powinno znaleźć się w takiej sytuacji, w jakiej było w 2017 roku.

„Przez to, że nie ma możliwości spadku z ligi, drużyny mogą z łatwością pozyskiwać sponsorów” — mówi xPeke. „Jeżeli przegra się dwie pierwsze gry, nie będą zaniepokojeni. Nie będą panikować z powodu dwóch przegranych. Sponsorzy wiedzą, że zawsze można odbić się od dna, więc drużyny mogą eksperymentować i być bardziej kreatywne. Można też robić to co my i co tydzień latać z Kopenhagi do Berlina. Nie podjęlibyśmy się tego, gdybyśmy bali się o spadek. Zdecydowalibyśmy się na bezpieczną opcję i zostali w Berlinie, bo nie musielibyśmy się wtedy stresować. Ale wierzę, że to, co robimy, jest słuszne, i teraz mamy szansę, żeby to sprawdzić.”

Od kiedy był zawodnikiem, minęło trochę czasu, ale xPeke ma tylko 26 lat. Mówi, że brakuje mu grania, ale nie wydaje się, żeby cokolwiek miało odciągnąć go od bycia właścicielem drużyny.

„Brakuje mi samej atmosfery turniejów, ale ani trochę nie tęsknię za przygotowaniami, które do nich prowadzą, bo wiem, że wymaga to ogromnego wysiłku i włożenia wielu godzin w trenowanie. Oczywiście brakuje mi też wychodzenia na scenę. Fajnie byłoby zagrać jeszcze raz, ale wiąże się to z wieloma obowiązkami wykraczającymi poza pojawienie się na scenie.”

xPeke pozostawia te obowiązki swoim nowym zawodnikom i wierzy, że będą mieli rok pełen sukcesów. My natomiast możemy jedynie poczekać i obserwować, jak daleko zajdą.

Wejdźcie na watch.lolesports.com 26 stycznia, żeby przekonać się, czy xPeke i Origen sprostają swoim ambicjom w meczach drugiego tygodnia.