Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Zmiany na scenie esportowej! Europa rządzi na Worldsach

Na Mistrzostwach Świata nie brakuje niespodzianek. Niespodziewanie dobrze idzie drużynom z EU LCS - w półfinałach znalazły się aż dwie. Czyżby zmieniał się odwieczny układ w esportowym świecie League of Legends?

“Ten sezon należy do chińskich drużyn”. “LPL dominuje, a Uzi to dla RNG bilet do finałów tegorocznych Mistrzostw Świata”. “Nawet jeśli Europa będzie sobie nieźle radzić, i tak prędzej czy później natknie się na drużynę z Korei lub Chin”. “Rekkles jest dobry, ale nie można go porównywać z Deftem”.

Przyzwyczailiśmy się do wielu tego typu fraz. Z roku na rok powtarzała się ta sama historia. Jednak teraz nadszedł czas by pokazać, że jest inaczej.

Trudny sezon dla europejskich drużyn

Vitality

Team Vitality

Początek wiosny przyniósł dziesiątki transferów. Po ubiegłorocznym sezonie wiele drużyn zostało z jednym “starym” graczem lub utworzyło zupełnie nowy skład. Na scenie pojawili się nowi, niesamowicie utalentowani zawodnicy. Midlaner Vitality – włoski geniusz Daniele "Jiizuke" di Mauro, nie bez powodu na koniec wiosennego splitu otrzymał tytuł Outstanding Rookie. Również Minitroupax pokazał, że można na nim polegać. Wiosenny split zakończył z pięcioma wyróżnieniami Player of the Game, zajmując tym samym pierwsze miejsce w tej kategorii. Vitality udowodniło, że młodej krwi nie należy lekceważyć. Po letnim splicie EU LCS, w którym zajęli drugie miejsce, od razu zakwalifikowali się do fazy grupowej Worldsów. Mówiono, że trafili do grupy śmierci. Nie dość, że starli się z RNG – drużyną uznawaną za faworytów turnieju, to jeszcze na swojej drodze stawili czoła Gen.G, koreańskim weteranom, oraz Cloud9 – obecnie najsilniejszej drużynie z Ameryki Północnej. Vitality należą się ogromne brawa. Na pierwszych Worldsach, w jakich wzięli udział, dwukrotnie pokonali drużynę z Korei oraz zdołali odebrać jedno zwycięstwo gigantom z Chin. Czapki z głów.

G2 Esports

G2 Esports

G2 Esports napotkało sporo problemów na swojej drodze do półfinałów. Nowa drużyna i ciągłe zmiany w mecie spowodowały, że G2 musiało walczyć o swoje miejsce na Mistrzostwach Świata. Jednak drużyna, która czterokrotnie z rzędu zdobywa tytuł europejskiego czempiona, łatwo się nie poddaje. Krok po kroku zawodnicy wspinali się coraz wyżej i wyżej pokonując drużyny z całego świata, zwyciężając z wynikiem 3:2 przeciwko RNG, aż w końcu znaleźli się w półfinale. Ogromnym asem w rękawie G2 jest umiejętność grania drużynowo i świadomość tego, kto może poprowadzić kolegów do zwycięstwa. Wunder niejednokrotnie pokazał, że górna aleja należy do niego. Z drugiej strony cały zespół zdaje sobie sprawę z tego, jak cennym jest zawodnikiem. Doskonale wykorzystuje presję, jaką ich toplaner może wytwarzać na mapie, będąc samemu w alei. Jeśli chodzi o botlane – Hjarnan i Vadid mieli na worldsach niejedną okazję rozwiać wątpliwości co do tego, że grają na światowym poziomie. Co się natomiast tyczy Perkza – mimo że stylem gry różni się od Capsa i nie jest tak często stawiany w centrum uwagi europejskich fanów, jest równie niebezpieczny, co jego duński rywal.

Dawniej myślałem, że koreańskie czy chińskie drużyny są po prostu zbyt dobre. Z kolei teraz wszyscy myślą, że mamy szansę. Że możemy to zrobić. I to jest ogromna różnica w stosunku do poprzednich lat

Vadid

Fnatic

Fnatic

Fnatic pozostało praktycznie bez zmian. Na dolnej linii u boku prowadzącego zamiast Jesiza stanął Hylissang. Wraz z kolejnymi tygodniami gra i meta coraz bardziej ewoluowały. Zwłaszcza na dolnej alei. Momentami strzelcy byli kluczowym elementem drużyny, a innym razem mogli zostać zastąpieni postaciami takimi jak Swain czy Vladimir. Latem Rekkles rozegrał jedynie 5 z 18 meczów. Resztą zajął się Bwipo – obecny toplaner zespołu. Mimo niepewnego sezonu weterani poradzili sobie doskonale. O Mistrzach Europy możecie więcej przeczytać tutaj. Najlepsi z najlepszych idą po puchar Mistrzów Świata i mało kto będzie miał szansę teraz stanąć im na drodze.

Chiny jako faworyci po MSI. Korea zostaje w tyle

EDG

Po MSI powszechnie uważano, że Uzi to obecnie najlepszy gracz na świecie. Meta skupiała się wtedy intensywnie dookoła AD Carry. Byliśmy tuż przed zmianami, które miały wprowadzić granie dookoła jednego hyper-carry. Zmianami, które wprowadziły spory chaos na scenie e-sportowej i szybko zostały wycofane. Strategia i współpraca całej piątki zaczęła liczyć się bardziej niż kiedykolwiek, a w tym naprawdę jesteśmy świetni. Drużyny, które swoje nadzieje pokładały w jednym utalentowanym graczu, przestały stanowić duże zagrożenie.

Jestem przyzwyczajony do chińskich drużyn grających zbyt agresywnie.

Rekkles
Korea

Europejskie talenty takie jak Caps, Rekkles, Jizuke, Wunder pokazują, że europejscy zawodnicy potrafią grać na tym samym poziomie co gracze z Azji. Trenerzy robią wszystko, by każdy z piątki dawał z siebie 100%, a sama drużyna jako całość działała perfekcyjnie. Na dodatek fakt, że mistrzostwa odbywają się w Korei, a drużyny z tego regionu zdobywały tytuł czempiona pięć razy z rzędu, nakłada na nich ogromną presję.

Jeszcze nigdy nie stanowiliśmy dla Dalekiego Wschodu takiego zagrożenia.

Czy waszym zdaniem w finale zmierzą się dwie drużyny z Europy? Czy Ameryka i Chiny stanowią duże zagrożenia dla Fnatic i G2? Dajcie znać w komentarzach!