Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Attila: „Będziemy na Mistrzostwach Świata!”

O zmianie nicku, ambicjach i pobycie w Korei. Gwiazda Vitality zasypana gradem naszych pytań!

Co stało się z „Minitroupaxem”?

Wybrałem ten nick, kiedy miałem 14 lat. LoL istniał wtedy od około roku i był moją pierwszą grą na PC - nigdy wcześniej nie grałem w nic na komputerze! Osobą, która pokazała mi tę grę, był mój były szwagier, Troupax. Cieszyłem się z gry, bo to było dla mnie coś zupełnie nowego, ale żeby kontynuować, potrzebowałem swojego pseudonimu. Nigdy wcześniej żadnego nie miałem, a Minitroupax wydało mi się zabawne. Miałem tylko 14 lat! [śmiech]. Wybrałem Minitroupaxa i po prostu dalej grałem, nie zastanawiając się nad tym dłużej. W pewnym momencie zacząłem być jednak rozpoznawalny w społeczności LoL-a, bo trafiłem do wysokiego Challengera. W sezonie 4. zacząłem grać na serio i brać udział w turniejach, choć nie było ich wiele - szczególnie, że jestem z Portugalii, a tutejsza scena jest dość mała. Nie myślałem, że cokolwiek z tego wyjdzie, dopóki nie dołączyłem do Giants. Po dostaniu się do LCS zdałem sobie sprawę, jak wielki mamy potencjał i pomyślałem, że czas na zmiany. Dostaniemy się na Mistrzostwa Świata i pomyślałem, że potrzebuję nowego pseudonimu, zanim tam trafimy.

Wspomniałeś, że Troupax to twój były szwagier, prawda?

Tak, historia między nim i moją siostrą jest dość pokręcona. Wzięła ślub, gdy miała zaledwie 20 lat - ja miałem wtedy 14. Żyliśmy z nią sami, bo moi rodzice znajdowali się w Szwajcarii, a my, jak wspominałem, w Portugalii. Moja siostra musiała być dla mnie zatem ojcem, matką i siostrą - wszystkim naraz. Musiała się mną zajmować tak, jakbym był jej dzieckiem, chociaż miała na głowie też studia i małżeństwo. To wszystko ją po prostu przytłoczyło. Rozwiodła się z nim po dwóch latach, ale on źle to przyjął i mieliśmy z nim później mnóstwo problemów. Noszenie jego imienia nagle przestało być fajne i po prostu poczułem, że muszę je zmienić.

attila

Zostawmy to i wróćmy do Ligi. Co sądzisz o waszym pobycie w Korei przed letnim splitem?

To było naprawdę dobre doświadczenie. To był pierwszy raz, kiedy opuściłem Europę. Podróżowałem sporo po naszym kontynencie, ale nigdy wcześniej nie zdołałem wyjechać poza jego granice. Korea to coś innego, nowego i interesującego. Mieliśmy okazję odwiedzić Afreeca Freecs w ich domu, by podejrzeć, jak żyją i pracują. Graliśmy z nimi oraz z innymi, czołowymi zespołami z Korei i Chin. Kilka z tych ekip pokazało nam rzeczy, których nie robi się w Europie. Naprawdę dużo się nauczyliśmy.

Jakiego typu rzeczy?

Oni robią wszystko na znacznie wyższym poziomie i nie grają według reguł. Często poświęcają coś, by później uzyskać coś bardziej wartościowego. Mają także znacznie lepsze zrozumienie mechanik gry, takich jak split-push.

„Koreańczycy są lepsi, ale zbyt łatwo się poddają”

Amadeu „Attila” Carvalho

A co sądzisz o ich sławnej solo kolejce?

Nie podobała mi się i często na nią narzekałem. Nie mieliśmy na nią zbyt wiele czasu, bo większość czasu poświęcaliśmy na scrimy z innymi drużynami. Kiedykolwiek miałem jednak czas wolny, to starałem się pograć trochę solo. Skończyłem w okolicach 100 punktów w Masterze, ale... oni cały czas się poddają. Są zdecydowanie lepsi, poziom jest wyższy niż w Europie - zarówno pod kątem mechanicznym, jak i decyzyjnym, ale po prostu zbyt często odpuszczają. Czasami przeprowadzasz invade’a na 1. poziomie, dwóch graczy zginie, a tuż po tym wszyscy odpuszczają i zasypują czat wiadomościami, że gra jest skończona i powinniśmy się poddać. Trochę to rozumiem, bo w ich kraju bardzo popularne są kafejki internetowe, więc dosłownie czas to pieniądz. Jeżeli zaoszczędzą go trochę w każdej grze, to rozegrają ich więcej. I czasem mają nawet rację, poddając się, ale ogólnie przychodzi to im zbyt łatwo i to mi się nie podobało.

Wspomniałeś o waszym spotkaniu z Afreeca Freecs - jaka jest tego historia?

Wszystko w Korei zostało zorganizowane przez naszego znajomego, który jest tam bardzo popularny i ma dobry kontakt z tamtejszymi drużynami. To on odpowiadał za ustawianie nam terminów spotkań, scrimów itd. To on zaplanował nasze gry z AF, ale oni poszli o krok dalej i zdecydowali się zaprosić nas do siebie. Mogliśmy zagrać z nimi więcej gier, ale również zjeść wspólny obiad i spędzić ze sobą trochę czasu. Bardzo ciekawie było zobaczyć, jak radzą sobie z 10-osobowym składem, który dzieli jeden dom. Oni też byli jednak ciekawi, jak my sobie radzimy i jakie mamy zwyczaje. Myślę, że sporo się od nich nauczyliśmy, ale oni również dowiedzieli się czegoś o nas. Wszyscy na tym zyskaliśmy.

WARTO WIEDZIEĆ: Afreeca Freecs to wicemistrz koreańskiej ligi LCK z wiosennego splitu sezonu 2018. Na drodze do drugiego miejsca pokonali takie potęgi jak SKT T1 czy KT Rolster, a ulegli wyłącznie Kingzone DragonX.

 

A jak wypadła Korea pod kątem zżywania się zespołu?

Mieliśmy tam tylko 3 dni wolne, które poświęciliśmy na spacery i próbowanie tamtejszej kuchni - jest zupełnie inna niż europejska. Nie mieliśmy zatem zbyt wiele czasu dla siebie, ale myślę też, że aż tak go nie potrzebowaliśmy. Ja, Jiizuke, Jactroll i Gilius znamy się jeszcze z ligi hiszpańskiej. Razem przebrnęliśmy przez nią aż do 4. miejsca w ostatnim splicie w LCS. Gilius miał już co prawda doświadczenie, ale relegowany musiał coś udowodnić na nowo - tak jak my od zera będąc debiutantami. Cała ta droga bardzo nas związała, bo musieliśmy spędzać mnóstwo czasu razem i na sobie polegać. Cabochard i Yamato dołączyli do nas później, ale szybko się zaaklimatyzowali i jesteśmy teraz czymś więcej niż kolegami.

„W Vitality jesteśmy więcej niż kolegami”

Amadeu „Attila” Carvalho

Z Korei wróćmy do Europy i poprzedniego splitu. Vitality zaprezentowało się naprawdę dobrze, ale raczej niestabilnie. Macie jakiś pomysł, jak uniknąć tego latem?

Jednym z powodów był nasz brak doświadczenia. Byliśmy i wciąż jesteśmy młodym zespołem. W poprzednim splicie mieliśmy 3 debiutantów w LCS - wydaje mi się, że najwięcej spośród wszystkich drużyn, i Giliusa, który grał tu wcześniej, ale był poza ligą przez ostatni rok czy dwa. Jako nowy zespół musimy wiedzieć, jak się dostosować, ale zawsze powtarzałem, że jeżeli drużyna w swoim pierwszym splicie zmiata większość bardziej doświadczonych konkurentów, to będzie się tylko rozwijać. Nadal myślę, że będziemy jak Misfits przed rokiem. Nie zaczęli zbyt dobrze, ale skończyli na czwartym miejscu wiosną, a latem awansowali do Mistrzostw Świata. Myślę, że uda się nam to samo, a być może poradzimy sobie nawet lepiej. Musimy się po prostu ogarnąć i pilnować, by AŻ TAK nie ekscytować się w trakcie gry. Zyskujemy coraz więcej doświadczenia i będziemy lepsi niż w poprzednim splicie.

Co z waszą pewnością siebie? Tryskaliście nią w poprzednim splicie, jesteście teraz bardziej pokorni?

[śmiech] Myślę, że nadal jesteśmy tak samo pewni siebie. Jeżeli w siebie nie wierzysz, nikt inny tego nie zrobi. Wiara w powodzenie swoich celów to klucz do sukcesu. Nawet przed startem wiosennego splitu mówiłem, że moim celem nie jest nawet wygranie LCS, chociaż to pewien krok na drodze do Mistrzostw oraz pokazania się z jak najlepszej strony na międzynarodowej scenie. Vitality jako organizacja nie miała nigdy swojego reprezentanta na takim poziomie rozgrywek i myślę, że możemy im to dać. Z 3 debiutantami na pokładzie pokazaliśmy wiele, a będziemy jeszcze lepsi.

attila

Byłeś najbardziej nagradzanym zawodnikiem (pod kątem MVP) wiosną, ale nie trafiłeś do rankingu All-Pro Team, w którym głosują inni gracze. Co o tym sądzisz?

Tak naprawdę to nawet nie wiedziałem. Nie jestem typem gościa, który martwi się liczbą MVP, tytułów debiutanta roku itp. Nie obchodzi mnie to. W Hiszpanii dostawałem mnóstwo tych nagród i prawie zgarnąłem MVP całego splitu po tym, jak go wygraliśmy. Nie udało się jednak i nic się nie stało. To zawsze miłe uczucie, ale następnego dnia już o tym nie pamiętasz. Poza tym każdą nagrodę i tak dedykuję mojej drużynie, bo jeżeli grają postaciami takimi jak Karma na środku czy Lulu, to tak naprawdę ustawiają grę pode mnie i łatwo o nagrody. Nie odmówię kolejnej nagrody, ale naprawdę nie obchodzi mnie zdanie innych.

Ok, na koniec 10 szybkich strzałów. Krótkie pytanie, krótka odpowiedź:

Jaka była pierwsza postać, którą grałeś w Lidze? Rammus
Ulubiona postać? Vayne
Gdybyś mógł przywrócić jedną postać do mety, to którą byś wybrał? Miss Fortune
Na jakiej innej pozycji chciałbyś grać, gdybyś musiał zmienić swoją? Środek/Support
Najbardziej niedoceniony gracz EU LCS? Jactroll
Najtrudniejszy do pokonania przeciwnik z twojej pozycji? Rekkles
Podziwiasz jakiegoś gracza, a jeżeli tak to kogo? Wcześniej Rekklesa, teraz Uzi
Ulubiona drużyna? RNG
Co robiłbyś, gdyby nie kariera w LCS? Przed Ligą myślałem o zostaniu psychologiem i prawdopodobnie wróciłbym do studiowania.
Wolałbyś dostać Q Morgany czy wdepnąć w grzyba Teemo? Wdepnąć w grzyba. Zdecydowanie.

Attila wraz z Vitality już w ten weekend zmierzy się z H2k, a także jak dotąd niepokonanym Misfits. Koniecznie sprawdźcie, jak sobie poradzą na lolesports.com!