Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Top Lane Week polish original article cover
Poradniki

Czego nie robić na górze?

Czyli 10 postaw, które rujnują górną linię.

Brąz

Z okazji tygodnia górnej alei wypadałoby przygotować kompleksowy poradnik jak grać na tej linii. Jednak to byłoby zdecydowanie za proste, gdyż takich przewodników było już całe mnóstwo. Dlatego postanowiłem podejść do tego tematu z zupełnie innej strony. Skoro istnieją tysiące pomysłów jak zwyciężyć na swojej linii, to czy są postawy, które prawdopodobnie doprowadzą do porażki? Oczywiście, że tak. Choć niektóre mogą równie dobrze mieć miejsce na innych liniach, to wszystkie 10 wymienionych filozofii gry, występują na górnej alei.

W takim razie czas przekonać się jakie jest 10 światopoglądów, które prawdopodobnie zrujnują górną linię. Ostrzeżenie od autora: artykuł silnie satyryczny, może zawierać śladowe ilości sucharów, a z pewnością obfituje w sarkazmy i ironie. Wszyscy dalej czytający są serdecznie proszeni o pozostawienie dystansu za sobą.

Dusza podróżnika

Stopień zrujnowania linii: 9/10

 

Nasus

"Haaa!", czyli Nasus autorstwa Jasinai @DeviantArt

Rola górnego przeważnie wiąże się z długimi, koszmarnie nużącymi minutami ciągłego farmienia stworów. Nie wszystkim odpowiada ten schemat, pomimo miłości do bohaterów występujących na tej linii. Co w takiej sytuacji można zrobić? Odpowiedź jest prosta. Udać się w podróż po Summoner’s Rift. Tutaj czujny czytelnik z pewnością zapyta się: a co z przeciwnikiem? Właściwie to nic. Prawdopodobnie zostanie i będzie spokojnie zbierać złoto. Przecież taki Nasus spokojnie zbierający ładunki [Q] – Wysysającego Uderzenia to nie problem, a jeśli już to dopiero za 20 minut. Zatem nie ma co się martwić, ponieważ przez ten czas można bezstresowo podziwiać urokliwą faunę i florę świata Runeterry. 

Oryginalny podróżnik

Pierwszy podróżnik w wykonaniu kuglu @DeviantArt

Wędrówkę wypada zacząć brzegiem rzeki, wtedy pozostaje szerokie spektrum wyboru co do kolejnych celów. Podczas takiej podróży warto odwiedzić środkową linię, pomachać toporem sojusznikowi i jego wrogowi, a następnie udać się w leśne ostępy. Można tam obserwować dzikie potwory w ich naturalnym środowisku. Natomiast na obiad polecam Miodowe Owoce. Kolacji nie będzie, bo do tego czasu grzecznie farmiący konkurent zejdzie z górnej alei i rozniesie w pył całą drużynę. Graj odpowiedzialnie – zostań na linii. 

 

Prawdziwy pretendent

Stopień zrujnowania linii: 6/10

Kiedy tuż przed rozpoczęciem meczu gracz oglądał 300 albo inny solidny film akcji, to często ma inne pojęcie odwagi i męskości niż jego sojusznicy. Dlatego w obliczu niechybnej śmierci, tutaj czytaj: „posiadania 200 punktów zdrowia podczas ganku wrogiego dżunglera”, taki osobnik dumnie podnosi głowę i krzyczy: „No dalej!”. Po czym staje w miejscu i prowokująco czeka na oponentów. Przecież tylko skończony tchórz uciekłby za wieżę, prawda? Najwyraźniej tak. 

Mój topór łaknie krwi.

Olaf, Berserker

Po wydaniu z siebie przerażającego okrzyku bitewnego, który po raz enty wywołał zawał u sąsiadki, prawdziwy pretendent zbierając wszystkie swoje siły rzuca się na co najmniej dwójkę konkurentów. Następnie desperacko nawala QWER, po czym… po prostu ginie, ponieważ jeden solidny strzał w twarz od wrogiego dżunglera w zupełności wystarcza, żeby go skutecznie zlikwidować. Inny górny mógłby wyciągnąć poważne wnioski: „Może przesadziłem? Może nie powinienem iść yolo.”, lecz ten tylko wzrusza ramionami zrzucając winę na donośność bojowego ryku – na drugi raz zrobi to głośniej.

Olaf i spółka.

Olaf i spółka. JollyMaw @DeviantArt.

 

Rambo: Pierwsza krew

Stopień zrujnowania linii: 5/10

Taka sytuacja: wróg ma swoje ostatnie punkty zdrowia, akurat na jeden cios, ale ukrywa się pod swoją wieżą i nie wyściubia stamtąd nosa. Wtedy zdecydowana większość graczy doznaje pewnej przemiany. Znasz to uczucie, kiedy wiesz, że wlecenie na pełnej prędkości po to zabójstwo to zły pomysł, ale i tak zamierzasz to zrobić. Chodzą legendy, że niektórym w głowach gra wtedy pewna melodia: „My mind is telling me no, but my body…”, ale to tylko ludowe bajania.

Co się wydarzy później, łatwo przewidzieć. Przysłowiowy Lee Sin pięknym lotem koszącym wleci pod wieżę oponentów, po czym dostanie od niej cios i zginie. W jeszcze gorszej wersji nie dość, że sam nic nie ugra, to jeszcze jego przeciwnik dostanie zabójstwo, ponieważ chwilę wcześniej zahaczył go jakąś umiejętnością. Tragedia. Niestety nie da się tego uniknąć, gdyż dotychczas jeszcze nikt nie wymyślił sposobu na walkę z taką pokusą.

 

Wojownik, a nie farmer

Stopień zrujnowania linii: 7/10

Farmer Teemo.

Farmer Teemo. TCBunny @Tumblr

Równie „doskonałym” pomysłem jest wybranie kariery wojownika. Przecież prawie pokojowe farmienie stworów zaraz obok swojego wroga jest poniżej honoru górnego. Konkurenta trzeba zgnieść na miazgę, ignorując te małe gryzące pchły. Oczywiście większość takich walk jest przegrywana przez wojownika, ze względu na obrażenia zadane przez całą falę zlekceważonych stworów. Niby niewielkie i słabe, ale i Herkules, ekhm… zawodzi, kiedy ludzi kupa.

Gragas

Farmer Gragas.

Po czym poznać prawdziwego „wojownika”? Charakterystyczną cechą z pewnością jest ilość zabitych stworów – całe 30 w 20 minucie meczu. Czy to w czymś przeszkadza? Właściwie to nie, lecz z każdą upływającą minutą taki gracz bawi się coraz gorzej. Dlaczego? Cóż, na początku gry nawet może zdobyć parę zabójstw i prowadznie. Później jednak przeciwnicy kupują sobie coraz to lepsze przedmioty z pewnością za złoto otrzymane za pomocą hakerskich kodów. No nic, przegrać z hakerem to nie wstyd. 

 

Kleryk Broni

Stopień zrujnowania linii: 4/10

Lucian

Zwolennicy wybierania tytułowego bohatera na górną linię to zupełnie osobna kategoria. Na ich czele stoi sam Seong-Hoon „Huni” Heo, obecnie górny zespołu SKT T1, a wcześniej można było go podziwiać w szeregach amerykańskiego Immortals i europejskiego Fnatic. Pierwszy zdecydował się na wybór Luciana podczas półfinału rozgrywek NA LCS 2016. Wszyscy fani amerykańskiej ligi z pewnością mieli okazję oglądać jego poczynania na żywo, a pozostałym przedstawię skróconą wersję. 

Projekt: Lucian.

Projekt: Lucian. Autorstwa wacalac @DeviantArt.

Na początku wszystko wyglądało fantastycznie. Niestety w drugiej połowie meczu COŚ poszło mocno nie tak, gdyż wydawało się, że Lucian nie zadaje Maokaiowi żadnych obrażeń. Złośliwi mówią, że to fatalna decyzja profesjonalnego gracza, ponieważ jego uderzenia wręcz leczyły Spaczonego Drzewca. Dobrze widać, że zupełnie się nie znają na rzeczy. Z pewnością zawiedli pozostali gracze z drużyny Immortals. Zresztą opowieści o tym mijają się z celem, lepiej zobaczyć jak „Huni” zagrał nim przeciwko Maokaiowi Kevina „Hauntzer” Yarnella w półfinałach wiosennego sezonu NA LCS 2016.

 

Artysta

Stopień zrujnowania linii: 1/10

Totem wizji.

Oprócz brutali w Leauge of Legends grają również ludzie o zdecydowanie delikatniejszej naturze. Do tej grupy zaliczają się tak zwani „artyści”, którzy gdzie się nie pojawią, tam tworzą cudowne dzieła. Pomysły są naprawdę rozmaite, zaczynając od układów ze wspierającym po taniec z wrogiem. Jednak górna aleja wprowadza wiele ograniczeń w tej kategorii, więc najczęściej spotykanymi artystami są malarze Totemami Wizji. 

Zyra kontra Nami.

Zyra kontra Nami w wydaniu sterces7 @DeviantArt.

Chociaż ostatnio ze względu na ich ograniczenia ilościowe ciężko stworzyć coś imponującego. Dlatego prawdziwi maniacy tworzą swoje obrazy z Totemów Dalekowidzenia, które nie znikają z upływem czasu. Niestety ze względu na długi czas odnowienia stworzenie czegoś imponującego wymaga godzinnego meczu lub pomocy całej drużyny. Dlatego mając ograniczone możliwości ciężko o zrujnowanie rozgrywki innych graczy, gdyż fizycznie nie da się poświęcić temu zbyt dużo swojej uwagi. Ze względu na liczne przeszkody artyści to „gatunek wymierający” w typowych grach, gdyż obecnie przenieśli się do narzędzia treningowego, gdzie nie ma żadnych ograniczeń.

 

Typowa gapa

Stopień zrujnowania linii: 3-8/10

"Ooooops."

Marcus "Dyrus" Hill

Kiedy już wymyślisz jak rozwalić system świetną taktyką i ustalasz z kolegą/koleżanką wymianę bohaterów, to czy coś może pójść źle? Tak, po wyborze postaci dla partnera można wyjść do ubikacji albo pójść po picie i zastać ekran wczytywania, a na nim Dr Mundo z Porażeniem, który miał iść na górną aleję. Najlepszym rozwiązaniem to iść postacią wspólnika na swoją linię i przecierpieć ten mecz, a nuż uda się wygrać.

Typowa gapa.

Typowa gapa. ElizabethBeals @DeviantArt

Co ciekawe ten kłopot w końcu dotyka każdego z graczy o największym stażu w grze. W tym profesjonalistów. Oczywiście można też być Marcusem "Dyrus" Hillem i mimo przeciwności losu świetnie dawać sobie radę. Co można wywnioskować z jego przypadku? To, że nie należy rezygnować z walki. W końcu istnieje taka niepisana zasada, że najbardziej trollowe drużyny zawsze wygrywają.

 

„Ja nie dam rady?!”

Stopień zrujnowania linii: 9/10

Nietypowy Heimerdinger w wizji Headfrost @DeviantArt

Nietypowy Heimerdinger w wizji Headfrost @DeviantArt

Ten moment, kiedy najlepszy przyjaciel mówi tobie, że nie dasz rady zagrać na górnej alei jakimś nieznanym lub słabym na tą linię bohaterem.  W takiej sytuacji aż 95 na 100 zbadanych graczy odpowiedziało „Ja nie dam rady?!”, po czym w obronie honoru gracza podjęło rzuconą rękawice. Oczywiście wyzwania mają to do siebie, że prezentują wysoko postawiona poprzeczkę, bo po co zakładać się o coś prostego? Dlatego wyzwania z reguły przewidują idee typu: Heimerdinger budowany pod obrażenia ataku albo Renekton oparty na mocy umiejętności.

Wyzwanie? Jest. Determinacja? Jest. Wykonalność? Cóż… Przy fantastycznych umiejętnościach i sporej dozie szczęścia czemu nie. Jednak z reguły wygląda to tak: najpierw na czacie widać „Spokojnie dam sobie radę, easy!”, potem „Nie wiem co się stało, zaraz go rozjadę…”, a ostatecznie „Umarłem 10 razy w 16 minut, ponieważ byłem gankowany. To nie moja wina!”. Brzmi znajomo? Niestety spora część najtrudniejszych prób sił tak się kończy.

 

Król kozackich Teleportacji

Stopień zrujnowania linii: 2/10

"Krytyka nie wpływa na moją grę, ale na mój humor owszem."

Paul "sOAZ" Boyer

Teleportacja to najbardziej charakterystyczny czar przywoływacza górnej alei. Dlatego każdy prawdziwy górny szczyci się swoją umiejętnością fantastycznego wyczucia czasu na użycie tego czaru. Doszło do tego, że gracze przebijają się w coraz to lepszych zagraniach – piękne wykonanie Teleportacji oznacza długie dni sławy na serwerze. Każdy chciałby być jak Paul „sOAZ” Boyer, międzynarodowy król ucieczek Teleportacją. Niektórzy uważają, że za wybitne osiągnięcia w dziedzinie ucieczek powinien zostać nagrodzony białą flagą.

"Powtarzałem wiele razy poddawanie się i zbieranie się po tym."

Wu-Yeong "Seraph" Shin

Jednak czy coś może pójść nie tak? Właściwie to zdecydowana większość jakichkolwiek ruchów w League of Legends niesie ze sobą pewne ryzyko. Przede wszystkim można zginąć w trakcie jego użycia, ale z tym ryzykiem każdy się liczy. Dlatego większość pretendentów do tytułu Paula Boyera chowa się po krzakach. Jednak czasem również zdarza się, że można zginąć po wykonaniu Teleportacji, co zaprezentował Wu-Yeong "Seraph" Shin cofając się w czasie na prośbę redakcji. Nie ma to jak komitet powitalny.

 

Wiecznie nieobecny

Stopień zrujnowania linii: 4/10

Efekty nieobecności - Urusai-baka @DeviantArt.

Efekty nieobecności - Urusai-baka @DeviantArt.

Każdemu zdarzają się niespodziewane okoliczności zmuszające go do odejścia od komputera. Sporej części z nich nie da się przewidzieć – jak na przykład telefon od cioci. Jednak nieznoszące sprzeciwu zaproszenie matki na obiad jak najbardziej można przepowiedzieć, gdyż zapach grochówki od dobrej pół godziny pozbawia świeżego powietrza wszystkich domowników. Nawet nie trzeba wyjaśniać jak nieobecność gracza wpływa to na górną linię – przeciwnik ma po prostu wolną rękę.

O ile powyższy akapit skoncentrował się na przypadkach zasługujących na rozgrzeszenie, to ten skupi się na tych, którym należy się co najmniej piąty krąg piekła. Mowa o premedytacji. Kiedy górny (albo inny gracz) z czystej złośliwości wychodzi z gry lub odchodzi od komputera, to automatycznie kwalifikuje się do kategorii bez absolucji. Dodatkowo wzrasta wtedy stopień zrujnowania linii, ponieważ rzadko kiedy taki incydent trwa zaledwie minutę lub dwie. 

 

Kodeks Przywoływacza

Kodeks Przywoływacza w rękach Ryze'a.

Kodeks Przywoływacza w rękach Ryze'a.

W wyżej wymienionych punktach nie zostały uwzględnione albo zostały tylko wspomniane typy graczy, które ewidentnie łamią Kodeks Przywoływacza. Wynika to z jego celu, gdyż został zaprojektowany tak, żeby wyeliminować najbardziej toksyczne zachowania, które osiągają maksymalny stopień zrujnowania nie tylko linii, ale również meczu dla pozostałych graczy. Dlatego wszelkiego rodzaju bluzgi, ginięcie z premedytacją i pozostałe wykroczenia zostały pominięte w ogólnym rozrachunku ze względu na ich oczywistość.

 

Kalejdoskop „przegrywów”

Fail

Jak widać można umiejętnie zrujnować sobie górną linię na wiele sposobów. Część z wyżej wymienionych przykładów powodowana jest przypadkiem lub nieuwagą, inne z kolei niedoskonałością ludzkiej istoty (której nie ma się co wstydzić - nikt nie jest idealny). Jednak wszystkie z nich łączą dwie wspólne cechy – przynależność do górnej alei i zbędność, gdyż wszystkie z nich zdarzają się na górnej linii i jednocześnie mogą się okazać zbytecznym utrudnieniem w osiągnięciu zwycięstwa. Żeby nie doprowadzić do wrzenia miłośników nurkowania pod wieże przeciwników, pojednawczo dodam, że od każdej reguły są wyjątki. 

A teraz czas wyznać „grzechy”.

Które z wyżej wymienionych fatalnych pomysłów popełniasz najczęściej?

A może wystrzegasz się ich jak ognia?

Podziel się swoim podejściem w komentarzach!