Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Czy Caps jest już lepszy od Fakera?

Nie ma nawet 19 lat, ale drobny Duńczyk rzuca już cień, w którym znajduje się większość światowej czołówki.

Dobra dyspozycja Europy na tych Mistrzostwach stanowi trzon fabuły, która porwała nasze serca w ostatnich tygodniach. Vitality pokonujące największe gwiazdy. G2 awansujące do półfinału, pomimo początkowych trudów, by w ogóle zakwalifikować się do Mistrzostw. W końcu również Fnatic, które po świetnym roku, teraz, na najważniejszej imprezie, wygląda jak najbardziej kompletna z ekip całej światowej czołówki. Stoimy w morzu emocjonujących zdarzeń i szczęśliwi rezultatami naszych ulubieńców nie dostrzegamy, że być może nas na największej fali ku wielkiemu sukcesowi sunie młody duński środkowy.

Skąd się wziął?

Pomimo bardzo młodego wieku, Caps zaliczył już kilka występów w zupełnie różnych ekipach. Pierwsze profesjonalne rozgrywki środkowego datuje się na rok 2015. Tamtejsze rezultaty ani stawki, o które grał, nie były nawet porównywalne z obecnymi, ale dały początek karierze, która zaczęła rozwijać się niezwykle szybko. Pierwsze podrygi w tamtym roku przeszły w zasadzie bez echa, ale już w 2016 na radarach łowców talentów pojawił się młodziutki Duńczyk. Gracz równolegle dawał się poznawać na solo kolejce, robiąc wrażenie na najlepszych graczach kontynentu, oraz przechodził do coraz poważniejszych wyzwań w profesjonalnej karierze gracza. Swoiste przełamanie pojawiło się wraz z angażem do mousesports. Znana organizacja starała się wtedy o udział w Challenger Series, a jednym z członków zespołu, który wystawiła, był właśnie Caps. Co ciekawe, u jego boku pojawili się wtedy również Norskeren oraz Upset — obaj święcący obecnie mniejsze lub większe sukcesy jako młode talenty EU LCS.

caps

Fnatic podczas debiutu Capsa wiosną 2017. Zaczęło się od przegranej 1:2 przeciw G2.

Gracze nie podołali zadaniu, mouz nie wyszło z grupy, ale kariera i tak stanęła przed nimi otworem. Caps jeszcze w tym samym splicie zaakceptował ofertę od Nerv i ostatecznie trafił do turnieju i chociaż ten nie poszedł mu on najlepiej, otworzył mu kolejne drzwi do kolejnych lig i późniejszych sukcesów. Lato 2016 spędził w Turcji, ciągnąc tamtejsze Dark Passage do mistrzostwa, a tuż po tym pojawiła się oferta od Fnatic.

Młodzik z problemami

W momencie dołączenia do Pomarańczowych, o Duńczyku było już całkiem głośno. Na ustach widzów europejskich zmagań były oczywiście jego zagrania, ale i niesławne wybryki z solokolejki. Jego ambicje przebijały się przez niego zbyt mocno i często w formie gniewu wylewały na towarzyszy broni. Przez jakiś czas identyfikowano jego zachowanie jako poważny problem, który tak jak w kilku innych przypadkach mógłby spowolnić lub w ogóle zatrzymać karierę. Fnatic wzięło wtedy odpowiedzialność na swoje barki pomimo wewnętrznych problemów i zajęło się w pewnej mierze wychowaniem swojego zawodnika. Iskierka talentu, którą dostrzeżono u niego, zaczęła tlić się coraz mocniejszym światłem, a organizacja zainwestowała dużo, by zrobić z niej potężny płomień.

caps

Pierwsze dwa splity były efektem procesu, który po prostu musiał nastąpić. Drużyna zebrana na nowo zaczęła dogrywać się na Rifcie oraz poza nim, a w rezultacie Fnatic kończyło rozgrywki na “zaledwie” trzeciej pozycji. Już w pierwszym roku gry w LCS Capsowi udało się jednak pojechać na Mistrzostwa. Młodziutki, choć wciąż relatywnie nieopierzony środkowy, dostał bilet na turniej w Chinach, gdzie po raz pierwszy mógł skonfrontować swoje umiejętności z najlepszymi. Stosunkowo niewiele brakowało, by Caps zagrał wtedy linię przeciw Fakerowi. Plany pokrzyżował Uzi do spółki z RNG, ale być może wyszło to wszystkim na dobre. Europejczyk nazywany pieszczotliwie baby-fakerem mógł spokojnie dojrzeć, by zaledwie rok później wyjść z cienia legendy i zacząć pisać swoją.

Dojrzewanie ekspresowe

Aż dziw bierze, że wszystkie opisywane wyżej wydarzenia zdarzyły się na przestrzeni ostatnich lat. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w momencie gdy Caps wyjdzie na Rift w finałowej potyczce Mistrzostw, sam nie będzie miał skończonych jeszcze nawet 19 lat. Progres jaki dokonał się w Capsie oraz jego otoczeniu w ostatnim roku jest wręcz niebywały. Z pyskatego, problematycznego młodzika, przez coraz bardziej stabilne oparcie dla drużyny w Lidze i ćwierćfinalistę Mistrzostw aż po stan obecny. Duńczyk nie tylko był zmuszony, by dojrzeć mentalnie i poprawić swoje zachowanie na solokolejce, ale przede wszystkim zrobił gigantyczny krok w kierunku świetlanej przyszłości i kariery.

caps

Pod wodzą kolejnych trenerów dostosował swoją grę do dynamiki swojej drużyny. Rekkles, będący przez długi czas liderem zespołu, mógł wreszcie odetchnąć. Niektóre rozegrania taktyczne Fnatic w bardzo oczywisty sposób używały natomiast specyfiki gry Szweda. Ten lubił często zaszywać się na linii i farmić do oporu, by robić różnicę w późnej fazie gry. Zbawienny w tym procesie był zatem udział Capsa, który skutecznie zajmował się robieniem problemów rywalom w innych częściach mapy.

Zmysł lidera rozwinął się w nim ponadto na tyle mocno, że ciężar prowadzenia gry spoczął na nim również, gdy Rekkles trafił na ławkę na połowę splitu. Pozornie szalony pomysł okazał się być tak naprawdę genialny, bo kosztem odrobiny ego prowadzącego Pomarańczowych, rozwinął nam się lider europejskich zmagań, który nie ma sobie równych lokalnie i, jak być może niedługo się przekonamy, również na scenie Mistrzostw. Sześcioosobowy, choć w pełni funkcjonalny roster Fnatic czyni tę ekipę teraz faworytem do zdobycia pucharu.

fnatic

I choć wszystko to jest niezwykle imponujące i wręcz nieprawdopodobne, na pierwszym planie i tak znajdą się jego zagrania prosto z Riftu. Sytuacje takie jak ta poniżej pokazują, że Caps aktualnie niemal nie ma problemów.

  • Duńczyk poradzi sobie pod presją, bo pokazuje to w najważniejszych rozgrywkach w Europie i na świecie.

  • Poradzi sobie jako lider zespołu, gdy Rekklesa dopadnie gorszy okres, bo potwierdził to latem w EU LCS.

  • Wyjdzie przeciw każdemu środkowemu świata i zagra bez kompleksów, co zdążył już wielokrotnie pokazać na turniejach w ostatnim roku.

Wielu z was mogło jeszcze nie interesować się profesjonalną sceną czy w ogóle Ligą, gdy Faker stawiał swoje pierwsze kroki. Jeden z najlepszych graczy świata i absolutna legenda przygasa jednak, a na jego miejsce mamy już nowych, gotowych kandydatów. Tak się akurat również składa, że jeden z nich, bodaj najbardziej obiecujący, to Europejczyk, zawodnik Fnatic i potencjalny MVP i mistrz świata w 2018. Jeżeli przegapiliście rządy Fakera, bo na przykład byliście zbyt młodzi, otwórzcie szeroko oczy i rozsiądźcie wygodnie w najbliższą sobotę o godz. 8:30 na watch.lolesports.com. Szykuje nam się nowy, światowy lider środkowej alei i nie może was zabraknąć, gdy na dobre zaczną się rządy Capsa.

 

Uważacie Capsa za talent godny porównań z Fakerem?
Co Duńczyk robi lepiej, a co gorzej od koreańskiej legendy?
Dajcie znać w komentarzach!