Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Czy powinniśmy obawiać się NA na Rift Rivals?

Europejczycy to wciąż zdecydowani faworyci nadchodzącego wielkimi krokami RR. Czym może nas zaskoczyć reprezentacja zza oceanu?

Rift Rivals pomiędzy zachodnimi regionami jeszcze nigdy nie było tak emocjonujące. Dotychczas kolejne edycje zapewniały nam sporą dawkę zaskoczeń, ale poziomu sportowego nie porównywano z tym znanym z MSI czy tym bardziej z Mistrzostw Świata. Ten sezon stara się to jednak zmienić, a globalna rewolucja trwa! Zespoły z zachodnich regionów stawiają coraz śmielsze kroki na międzynarodowych scenach. Do tego stopnia, że w półfinale ostatnich MŚ mieliśmy aż 2 zespoły z Europy i jeden z Północnej Ameryki. Na MSI, jak wciąż dobrze pamiętamy, było jeszcze lepiej. Reprezentanci tych kontynentów trafili razem do wielkiego finału, a nasze G2 z Jankosem na czele sięgnęło po puchar.

msi

Poziom zachodniej sceny stale wzrasta i dlatego też nadchodzące RR jest tak ważne. To ostatni przystanek światowego tournée, nim najlepsi skupią się na ostatniej prostej przed Mistrzostwami. To również ostatnia szansa, by sprawdzić dyspozycję naszych czempionów na wrogim gruncie i oszacować ich siłę przed najważniejszym wyzwaniem roku. Czy Ameryka będzie jednak dla nas jakimkolwiek wyzwaniem?

W zespołach zza oceanu istnieje co najmniej kilka powodów, dla których warto sądzić, że tak. Co by nie mówić o regionie amerykańskim, o jej sile od dawna stanowią przede wszystkim transfery. Tamtejsza infrastruktura sprzyja pozyskiwaniu talentów z całego świata, a profesjonalne organizacje nie szczędzą zasobów, by się o nie upominać. Jedną falą, szczególnie popularną ostatnimi czasy, stały się migracje zawodników z Korei. Choć pierwsze poważne ruchy w tę stronę datuje się na lata 2014-2015 — wtedy też między innymi z SK Telecom T1 pozyskano wciąż grającego w NA LCS Impacta, parę głośnych nazwisk pojawiło się w regionie dopiero niedawno. Mowa między innymi o Bangu oraz CoreJJu. Ten drugi, zdaje się, trafił na razie lepiej. Jego Team Liquid święci triumfy w lidze, było finalistą MSI, a teraz w letnim splicie wciąż utrzymuje się na szczycie. Ważnym elementem tego sukcesu jest wspierający z Korei. Ameryka będzie mogła skorzystać z jego usług również podczas Rift Rivals, a duet Doublelift-CoreJJ jest czymś, czego nawet nasi europejscy czempioni powinni się obawiać.

dl

Drugą i dalece szerzej zakrojoną falą transferową była niegdyś masowa emigracja Europejczyków. Utratę zawodnika pokroju Capsa czy Perkza trudno jest nam sobie nawet wyobrazić, ale dobrych kilka lat temu amerykańskie formacje nie znały litości w podkupowaniu naszych talentów. Europa szczególnie odczuła to na przykładzie środkowych. Nasz kontynent słynie ze świetnych zawodników tej pozycji, a część naprawdę wybitnych jednostek od kilku sezonów gra już po stronie rywala. Najznamienitszym przykładem tamtych czasów był transfer Bjergsena. Duńczyk stawał się jednym z najbardziej obiecujących graczy regionu, ale swoją karierę postanowił rozwinąć w Team SoloMid. W legendarnej formacji spędza już szósty sezon i nadal jest jej ważnym ogniwem.

bjergsen

Bjergsen to jednak jedynie czubek góry lodowej, bo problem sięga znacznie głębiej. Jak głęboko? W sześciu rosterach uczestników Rift Rivals znajduje się zaledwie jeden środkowy niebędący Europejczykiem. To Goldenglue z Cloud9, ale i on pełni obecnie rolę zaledwie rezerwowego tej drużyny. Co całkiem prawdopodobne, na Rifcie w nadchodzącym turnieju nie zobaczymy żadnego niepochodzącego z Europy zawodnika środkowej alei, ale to jednocześnie dobra i zła wiadomość. Dobra, bo to powód do dumy. Nasz region jest niezwykle płodny, jeśli chodzi o talenty i graczy z tej pozycji. Najlepsi obsadzają całą zachodnią czołówkę i to na obu kontynentach. Złą jest natomiast ich obecna zespołowa przynależność. Bjergsen, Jensen i Nisqy, czyli reprezentanci kolejno TSM, TL i C9 to wielka siła tych formacji. Każdy, bez względu na to skąd pochodzi, skieruje swój talent i wysiłek przeciw naszym ulubieńcom. Na bok będą musiały zostać odstawione dawne sympatie i powiązania narodowe. Mithy wyjdzie na Rift zmierzyć się ze swoim starym kompanem Zvenem. Caps, nawet tak daleko od domu, będzie musiał udowodnić swoją wartość na tle innych duńskich środkowych.

jensen

Innym czynnikiem, który może wpłynąć na przebieg turnieju jest różnica mety w obu regionach. Cały świat idzie zazwyczaj w mniej więcej tym samym kierunku, korzystając wzajemnie ze swoich odkryć i wyników lokalnych eksperymentów. Różnice krystalizują się jednak często na poziomie pojedynczych linii czy kompozycji i tak też jest w przypadku NA i EU. Amerykanie stosują znacznie „cięższe” dolne aleje. Podczas gdy Yuumi coraz częściej dopuszczana jest do gry u nas, za oceanem prawie zawsze jest zablokowana. Alternatywnie gracze wsparcia stawiają na przykład na Nautilusa, a także eksploatują siłę rosnącej na popularności u nas Lux. Obie te postaci dopiero przebijają się do nurtu naszej mety, dlatego reprezentanci Europy mogą mieć kłopoty z odnalezieniem się w grze przeciwko tym bohaterom.

Podobnie ma się sprawa z górną aleją. Najbardziej skuteczni za oceanem Aatrox i Kennen to popularne wybory również u nas, ale ich współczynnik zwycięstw nie jest nawet porównywalny. Elektryczny Yordle jest idealnym przykładem. W obu regionach wybrany dokładnie 8 razy. W LCS wygrał 7 z tych gier, w LEC zaledwie jedną. Amerykanie nie są faworytami tego Rift Rivals, dlatego powinniśmy spodziewać się skomplikowanych zabiegów taktycznych i kompozycyjnych z ich strony. To jedna z nielicznych furtek, którymi mogą próbować przedostać się po zwycięstwo.

na

Jeszcze inną zaletą graczy LCS może okazać się miejsce rozgrywania turnieju. Ze względu na organizację Mistrzostw w Europie, Rift Rivals po raz drugi z rzędu zawita na sceny za oceanem. Drużyny z LCS będą gospodarzami. Będą mogli czuć się komfortowo wśród swoich fanów, a także nie sięgną ich niedogodności związane z dalekimi podróżami. Mówi się, że sprzyjająca danej drużynie publiczność to szósty zawodnik, więc przez całe Rift Rivals Europejczycy będą grali w osłabieniu.

Czy uważacie jednak, że to wystarczy Amerykanom, by nas pokonać?
Kto według was zatriumfuje w Rift Rivals?
I na który mecz czekacie najbardziej?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!