Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Czy to będzie rok Kikisa?

Od Szaty Maga i Illuminar, przez Mistrzostwa Świata w Vitality, aż po… Rogue! Co czeka na Kikisa w 2019 roku?

Jeszcze rok temu przygotowywania do tego tekstu musiałyby rozpocząć się od rajdu po przybytkach okolicznych wróżek. Kariera Mateusza od jakiegoś czasu pikowała, a on zbliżał się niebezpiecznie do bodaj najniższego punktu dotychczas. Nikt nie wiedział wtedy bowiem, jak długo potrwa ten stan i czy w ogóle jest z niego wyjście. Kikis ostatkiem sił zebrał się jednak w sobie, by wykrzesać pokłady potencjału i wylać je na polską scenę. Teraz, zaledwie rok później, jest z nią o wiele, wiele lepiej. Wtedy jednak pokaźne portfolio nagród musiało ustąpić trudom, z jakimi borykały się lokalne organizacje. Angaż w Fnatic czy G2 przestał mieć znaczenie, a pokaźne CV kompletowane przez blisko 8 lat musiało poczekać na lepszych odbiorców, bo na polskim podwórku Kikis musiał zacząć od drużyny w zasadzie amatorskiej.

kikis

Zbudowana wtedy Szata Maga szybko zyskała na doświadczeniu Mateusza, stając się z miejsca drugą siłą polskich rozgrywek, a miejscami podgryzając nawet tron Illuminar. Roszady w stworzonej na dziko drużynie uniemożliwiły kompanom Kikisa osiągnięcie pożądanych szczytów, więc i sam zainteresowany musiał szukać alternatyw. Brak znaczących sukcesów korelował proporcjonalnie z ambicjami, które pchały Mateusza poza Szatę Maga, a jak się miało później okazać, również poza skalę oczekiwań widzów.

Krótka przygoda z amatorskim składem zakończyła się transferem w szeregi byłego rywala. Illuminar, święcące triumfy niemal nieprzerwanie od kilku lat, pozyskało Kikisa w miejsce swojego poprzedniego dżunglera, a ruch ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Na nowej-starej pozycji (zawodnik grał już przecież w dżungli kilka lat wcześniej), obudziły się jego przywódcze zapędy. Z centrum akcji łatwiej było mu dostrzec nadarzające się okazje. Dzięki zaangażowaniu i doświadczeniu zdołał ponieść chybotliwego mistrza Polski na swych barkach aż na szczyty, których Illuminar nie widziało ani wcześniej, w erze przed Kikisem, ani później, już po jego odejściu. Wspierana przez Mateusza drużyna była absolutnie niepokonana na rodzimej scenie, a ponadto udało jej się zająć solidne drugie miejsce w pierwszej edycji European Masters. To, jak dobrym materiałem na zawodnika był Kikis, wielu wiedziało już od lat. Część ekspertów miała się o tym jednak przekonać dopiero, gdy sam zawodnik przypomniał o sobie w istotnych europejskich rozgrywkach.

kikis

Jego najnowsza historia powinna być wam najlepiej znana. Dołączenie do Vitality z początku miało dla drużyny próbą operowania sześcioosobowym rosterem. Sprawiający problemy Gilius dość szybko został usunięty jednak na ławkę, a niedługo później zupełnie rozpłynął się w cieniu rzucanym przez Polaka. Kikis do Vitality, jak i do całej Ligi wszedł jak do siebie. Rozgrzewka na polskiej scenie i przygoda w EU Masters stała się dla niego idealną rozgrzewką przed poważniejszymi wyzwaniami największej ligi Starego Kontynentu. Pragnące udziału w MŚ Vitality sięgnęło po nowego dżunglera, co może i było ryzykowne na tym etapie rywalizacji, ale przecież do odważnych świat należy. Kikis zaczął się rewelacyjnie prezentować już od pierwszych minut powrotu na Rift. Zdobywał kolejne tytuły MVP, a jego wartość w oczach publiki coraz bardziej rosła.

Z końcem sezonu zasadniczego nie obyło się bez emocji. Kilka potknięć drużyny na finiszu oddało sporo inicjatywy w ręce rywali, a w pewnym momencie udział w Mistrzostwach Świata nie zależał już nawet bezpośrednio od Mateusza i spółki. Szczęście sprzyja jednak podobno lepszym, a ostateczny układ sił w Europie zapewnił jego drużynie wycieczkę do Południowej Korei. Vitality jako niedawni debiutanci pociągnęli za sobą jeden z najciekawszych storyline'ów, jakich doświadczyliśmy w tym roku. Ekipa przepełniona świetnymi osobowościami, talentem, ale i przede wszystkim — ambicją, pojechała na obcy grunt, by walczyć o honor kontynentu i swoje marzenia.

kikis

Przygoda z Mistrzostwami Świata nie trwała dla Vitality zbyt długo, bo rozpoczęła i zakończyła się zaledwie w fazie grupowej. "Zaledwie" to jednak dość krzywdzące uproszczenie, bo emocji, których dostarczyła nam ta drużyna, nie zapomnimy jeszcze przez długi czas. Garstce narwańców udało się rozłożyć byłych mistrzów świata na łopatki dwukrotnie oraz dać pstryczka w nos wielkiemu Uziemu. Grupa śmierci, w której upatrywano upokorzenia Vitality, stała się ringiem, z którego Kikis i spółka wychodzili już jako równi pozostałym rywale. Zabrakło naprawdę niewiele, by wielka historia mogła stać się jeszcze większa dla nich w fazie play-off, ale i tak tegoroczny występ rodaka można było uznać za udany. Biorąc pod uwagę skalę wzrostu od punktu w czasie sprzed roku, od którego zaczynaliśmy — Kikis na powrót wystrzelił swoją karierę w kosmos.

Dobre wyniki Vitality zdawały się być dobrym prognostykiem dla celów drużyny w kolejnym sezonie, ale Mateusz zdecydował się ostatecznie kontynuować swoją karierę poza strukturami tej organizacji. Jak stwierdził w niedawno udzielonym wywiadzie dla eweszło, zgłosiło się po niego co najmniej parę podmiotów, ale ostatecznie padło na Rogue, którego cały skład mamy już oficjalnie potwierdzony w bazie kontraktowej. Decyzję sam zainteresowany tłumaczy enigmatycznie ciekawym podejściem do niego samego oraz polskiej sceny, ale również osobami stojącymi za organizacją oraz faktem, że drużyna zostanie stworzona wokół niego.

kikis

Do Rogue trafiło aż 3 byłych członków tegorocznego Roccat. Górę zasili koreańczyk Profit, który miewał swoje momenty, ale często nie udawało mu się błyszczeć wystarczająco mocno na tle drużyny. HeaQ, czyli strzelec ekipy, jest przez niektórych uważany za jednego z najbardziej utalentowanych i niedocenionych graczy młodego pokolenia, którzy wciąż kryją się w cieniu bardziej doświadczonych kolegów. W końcu w roli trenera ujrzymy również wieloletniego współpracownika Roccat, czyli fredy’ego. Stawkę zamykają Sencux z Misfits, który był jednocześnie mocnym punktem tej drużyny oraz zawsze drugim aktorem po Hansie, a także Wadid z G2 Esports.

Wszystkich ich zdaje się łączyć element nieokrzesanego potencjału, który czeka teraz tylko na środowisko, w którym mógłby rozkwitnąć. Rogue ma być takim środowiskiem, ale i miejscem, w którym w buty prawdziwego lidera będzie mógł wejść Kikis. Nie da się ukryć, że na Rifcie pod kątem doświadczenia nie będzie miał sobie równych. Niedawne podrygi w nieco bardziej decyzyjnej roli wyszło mu ponadto na dobre, więc i to daje pewne szanse powodzenia tej organizacji.

Rogue debiutuje wraz z nowym obliczem europejskiej ligi, czyli LEC. Imagine Dragons czy Steve Aoki, czyli znani udziałowcy ekipy, wraz z kadrą zarządzającą postawili na naprawdę ciekawy eksperyment. W przeciągu niespełna roku polski zawodnik górnej alei przebranżowił się, kilka razy zmienił trykot, zaskoczył wszystkich w Lidze i na Mistrzostwach, a ostatecznie stał się również liderem i twarzą nowego, dużego gracza europejskiej sceny. Biorąc pod uwagę trend wzrostowy, Rogue nie ma się o co martwić, jednak czy Mateusz podoła bądź co bądź nowemu wyzwaniu w takiej skali?

Czy 2019 będzie rokiem Kikisa?
Co sądzicie o jego transferze do Rogue? To dobra decyzja?