Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
European Masters

Czy xPeke i Origen wrócą na szczyt?

Po dłuższej ciszy ze strony Origenu, zespół wrócił nagle ze składem gwiazd, którym chce podbić European Masters. Czy mają na to szanse?

Mało co potrafi tak mocno zelektryzować fanów jak powrót legendy. Przypomnienie europejskiej społeczności o tym, że Origen nadal istnieje i zaprezentowanie składu gwiazd sprawiło, że kibice oszaleli z radości. Ogromna liczba komentarzy i polubień na Twitterze świadczą o tym, że xPeke ze swoją formacją wciąż mają miejsce w sercach fanów. Czy zespół, który w przeciągu zaledwie dwóch lat wspiął się na szczyt, by z niego potem z hukiem spaść, da radę wrócić w dobrym stylu?

Historia xPeke

Rozważania o Origenie trzeba zacząć od przybliżenia osoby założyciela tej formacji, czyli xPeke. Hiszpan to w końcu legenda nie tylko europejskiej, ale też światowej sceny League of Legends. Enrique Cedeño Martínez grał praktycznie od początku istnienia profesjonalnych rozgrywek. Co dodatkowo jest niezwykle ciekawe i rzadkie, w ciągu całej swojej kariery reprezentował tylko dwie formacje. Najpierw było to Fnatic, a później założone przez niego Origen. Znany do dzisiaj z charakteru, wiecznego uśmiechu, świetnej gry i “legendarnego backdoora”.

Fnatic sezon 1

Fnatic wygrało Mistrzostwa Świata Sezonu Pierwszego

Zacznijmy jednak od początku, szczególnie że pierwszy rok gry xPeke był jednym z jego najlepszych. Po krótkim epizodzie gry dla półprofesjonalnych drużyn, Hiszpan trafił do Fnatic. Formacji dopiero raczkującej w League of Legends, ale już dobrze znanej na scenie e-sportu. Właśnie w jej barwach xPeke i reszta drużyny tworzyli początki profesjonalnych rozgrywek, jakie znamy dzisiaj. Fnatic z Hiszpanem na środkowej alei wygrało Mistrzostwa Świata sezonu pierwszego i rozpoczęło wciąż rozwijającą się i rosnącą scenę zawodowego League of Legends. Po tym zwycięstwie wszyscy zawodnicy formacji stali się niezwykle popularni w Europie. Sam xPeke w tym czasie zaczął być uważany za jednego z najlepszych zawodników środkowej alei świata. Sezon drugi nie był jednak do końca udany dla obrońców tytułu Mistrzowskiego. Na początku zajmowali wysokie miejsca na turniejach na Starym Kontynencie, ale ostatecznie zawiedli w najważniejszym momencie roku. Fnatic nie dało rady awansować na najbardziej prestiżowe zawody roku, czyli Mistrzostwa Świata i nie miało okazji bronić swojego tytułu.

Drużyna niedługo później dokonała jednak czego innego. Dała radę zakwalifikować do nowo powstałej ligi w Europie, czyli Europe League of Legends Championship Series. xPeke poprowadził swoją drużynę do czołówki drużyn LCS. Co najważniejsze, na koniec sezonu Fnatic dostało się do finału, w którym pokonało Gambit, wygrywając ligę i awansując po raz kolejny na Mistrzostwa Świata. Tam ulubieńcy Europy zaprezentowali się całkiem solidnie, gdzie doszli do półfinałów i dopiero tam ulegli chińskiemu Royal Club. Sezon czwarty Fnatic rozpoczęło dobrze. Na IEMie w Katowicach drużyna doszła do finału, po drodze pokonując między innymi Cloud9. Europejczycy nie mieli już jednak szans w finale z KT Rolster Bullets i przegrali 0-3. Podczas wiosennej i letniej rundy rozgrywek xPeke razem z drużyną radzili sobie całkiem dobrze. Pierwsze miejsce w Spring Splicie i drugie w Summer Splicie. Mistrzostwa Świata Sezonu czwartego były jednak smutnym czasem dla całej społeczności europejskich fanów. Z fazy grupowej nie wyszło ani Fnatic, ani żadna inna drużyna z EU LCS.

xPeke

Fani kochali xPeke oraz jego charyzmę i humor podczas wywiadów

Wtedy xPeke podjął ważną decyzję. Hiszpan zdecydował się odejść z Fnatic i założyć własną formację. Była to bardzo smutna wiadomość dla fanów. Midlaner był wręcz twarzą swojej dotychczasowej drużyny. Uwielbiany za wieczny uśmiech i dobry humor wydawał się być integralną i nierozłączną częścią Fnatic. Trudno było sobie wyobrazić, że ktoś może go zastąpić. W tym czasie jednak Enrique miał już inny cel przed sobą. Zrealizowanie swojego marzenia i założenie swojej formacji. W ten sposób powstało Origen.

Historia Origen

xPeke w Origen

xPeke w swojej nowej drużynie miał grać na środkowej alei. Wokół siebie zbudował niezwykle silny skład. Na górną aleję ściągnął z Fnatic sOAZa, z którym grał wspólnie już od kilku lat. Do dżungli z TSM-u trafił Amazing. Supportem po długim okresie zawieszenia od profesjonalnej gry został Mithy. Największą niewiadomą był strzelec drużyny. Został nim młody Duńczyk Zven, o którego talencie dużo się wtedy mówiło, ale trudno było stwierdzić, jak poradzi sobie w środowisku pełnym mniej lub bardziej błyszczących w ostatnim czasie gwiazd profesjonalnej sceny.

Origen dostało się szybko do EU Challenger Series dzięki wypracowanej wysokiej pozycji w zespołowej drabince zespołowej, jaka obecna była wtedy w kliencie gry oraz wygraniu turnieju kwalifikacyjnego. Zdominowali także wiosenny split EU CS, podczas którego przegrali zaledwie jedną grę. Także w playoffach poradzili sobie świetnie, ponownie oddając tylko jedną mapę. Dzięki zajęciu pierwszego miejsca w fazie pucharowej Origen, zgodnie z obowiązującymi wtedy zasadami, automatycznie awansowało do EU LCS na miejsce Meet Your Makers.

Origen w LCS

Drużyna przebojem wdarła się do najlepszej europejskiej ligi i szybko wspięła się do górnej części tabeli. Miało dodatni bądź wyrównany stosunek wygranych do przegranych ze wszystkimi zespołami poza Fnatic (co oczywiście nie dziwi, bo stara drużyna xPeke była niepokonana w letniej rundzie rozgrywek) i, co ciekawe, Roccatem, który jeszcze miał narobić hiszpańskiej formacji kłopotów w niedługim czasie. Zajmując drugie miejsce w tabeli Origen awansowało bezpośrednio do półfinałów play-offów. Tam dość łatwo wygrało z H2K, ale później przegrało w niezwykle wyrównanym finale z Fnatic, co interesująco podsumowuje wspólną historię xPeke i jego byłego zespołu.

Origen zajmując dopiero drugie miejsce nie miało jeszcze zapewnionego awansu na Mistrzostwa Świata. Aby się tam dostać, potrzebna była wygrana w jeszcze jednym turnieju. Większość analityków stawiało na łatwe zwycięstwo formacji xPeke. Giants i Unicorns of Love w tym czasie wydawały się być dużo słabsze od drużyny gwiazd. Dość niespodziewaną przeszkodą okazał się jednak Roccat. Drużyna z dwoma Polakami w składzie jak równy z równym starła się z Origenem i potrzeba było aż pięciu gier, żeby wyłonić zwycięzcę, którym okazała się hiszpańska formacja. Późniejsze spotkanie z UOL-em, którego wygrany miał awansować na Mistrzostwa, wydawał się już spacerkiem dla Enrique i reszty jego drużyny.

Origen

Origen doszło do półfinałów Mistrzostw Świata

Origen okazało się czarnym koniem Mistrzostw Świata. Drużyna trafiła do “Grupy Śmierci” z amerykańskim TSMem, koreańskim KT Rolster i chińskim LDG i raczej mało kto mówił, że ma jakiekolwiek szanse z niej wyjść. Mimo tego Europejczycy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, wygrywając pierwsze cztery gry, co wystarczyło, by zapewnić sobie awans do fazy pucharowej i przyczyniając się do eliminacji faworytów amerykańskich fanów oraz dobrze ocenianych chińczyków. W ćwierćfinałach przedstawiciele EU LCS zmierzyli się z tajwańskim Flash Wolves. Origen poradziło sobie dość łatwo, a sOAZ zdobył nawet efektownego Pentakilla. W półfinale jednak xPeke musiał przyznać wyższość koreańskiego SKT prowadzonego przez praktycznie niepopełniającego w tamtym czasie żadnych błędów Fakera.

Przed następnym sezonem stało się to, czego obawiali się fani xPeke. Hiszpan zapowiedział, że nie będzie już dłużej pełnił roli środkowego w swojej drużynie. Miał bardziej skupić się na zarządzaniu zespołem i pełnić jedynie rolę awaryjnego zmiennika, który miał ratować sytuacje w kryzysowych chwilach. Nadzieja na grę Enrique wciąż była, bo mówiło się, że Origen będzie próbowało zaimplementować koreańskie strategie gry ze zmiennikami i sześcioosobowym składem. Wielu jednak spodziewało się, że xPeke będzie powoli znikał ze sceny profesjonalnych graczy i skupiać się będzie na zespole i jego potrzebach. Jego miejsce miał zająć PowerOfEvil. Zawodnik wciąż jeszcze młody, który doświadczenie zbierał póki co reprezentując barwy Unicorns Of Love. Wielu w tym czasie krytykowało ten wybór. POE był uważany za przyzwoitego gracza, ale jego decyzje dotyczące sięgania po dziwne postaci oraz budowanie niestandardowych przedmiotów często przyćmiewały jego umiejętności.

POE

PowerOfEvil miał ciężkie zadanie, żeby wypełnić miejsce po xPeke

Zgodnie z tym, czego większość się spodziewała, xPeke nie pojawiał się zbyt często na Summoner’s Rift podczas wiosennego splitu. Pojawił się na scenie zaledwie trzykrotnie i prezentował się wtedy średnio. Origen wygrało wszystkie gry z nim, ale sam Enrique mocno się do tego nie przyczynił. Sama drużyna radziła sobie dobrze. Często jednak było widać, że bez xPeke brakuje czasem dowódcy, a zawodnicy nie zawsze mieli pomysły, jak rozgrywać gry. Wciąż dała jednak radę zająć czwarte miejsce w tabeli i awansować do play-offów. Tam Origen nagle zaczęło grać jak inny zespół. Najpierw zniszczyło Unicorns of Love w ćwierćfinale, a później w dość wyrównanej serii wygrało z H2K. Zostało zatrzymane dopiero w finale, gdzie rosnące w siłę G2 wygrało swój pierwszy split.

Początek upadku

Forg1ven

Forg1ven miał być nowym Zvenem, ale szybko rozstał się z drużyną

Między splitami Origen zostało bardzo poważnie osłabione. Gwiazdorski bot lane Zven i Mithy zmienili barwy i przeszli do G2. Podobno jedną z przyczyn było stresująca i mało przyjazna atmosfera, jaka panowała w zespole. Fani niezbyt dobrze przyjęli zmiany. Szczególnie że nowymi zawodnikami mieli być kontrowersyjny grecki strzelec FORG1VEN oraz Hybrid, który dopiero co rozstał się z drużyną Ocelote’a. Już po trzech tygodniach słabej gry zespół rozszedł się ze swoim ad carry. xPeke musiał szybko łatać drużynę i sam zajął pozycję strzelca. Jego dyspozycja jednak nie była na wysokim poziomie. Widać było w jego grze małe doświadczenie na tej pozycji oraz małą liczbę rozgrywanych w ostatnim czasie meczy. Hiszpan znalazł więc dla siebie zastępstwo. Toaster miał ratować tonący statek, jakim w tym czasie było Origen. Zawodnik był jednak nowicjuszem, który wciąż potrzebował nauki, a nie presji jaką wywierały na niego słabe wyniki drużyny. W związku tym xPeke musiał powrócić na pozycję strzelca. Nękane kryzysami wewnętrznymi Origen zajęło w lidze dopiero dziewiąte miejsce. Dało jednak radę w turnieju reelegacyjnym i pozostało w EU LCS.

Nowy skład Origenu

Nowy skład Origenu niepokoił wielu fanów formacji

Przed następnym sezonem zespół rozpadł się całkowicie. Poza samym właścicielem, z drużyny odeszli wszyscy zawodnicy. Fani formacji mieli jednak duże nadzieje. Wierzyli, że xPeke zbuduje Origen od nowa i powróci na szczyt. Wielu liczyło też, że Hiszpan sam zawita na środkowej alei. Kiedy jednak skład został ogłoszony, większość kibiców czuła się mocno zawiedziona. Na górnej alei grać miał Satorius, w dżungli Wisdom. Nową dolną aleją miało być połączenie Tabzza i Hiivy. Największe kontrowersje wywołał midlaner. Został nim praktycznie nieznany w Europie NaeHyun, który grał wcześniej tylko w chińskiej drugiej lidze i kompletnie sobie tam nie radził. Origen w przewidywaniach umiejscowione było na spodzie tabeli i rzeczywistość szybko to potwierdziła. W nowym formacie Best of 3 przez pierwsze sześć tygodni nie wygrało nawet pojedynczej gry. Brakowało przede wszystkim dowodzenia. Gracze wydawali się nie rozumieć mapy i tego co powinni robić jako zespół. xPeke ponownie przyjął na siebie ciężar ratowania drużyny. Tym razem postanowił wejść w buty wspierającego, a Hiiva został usunięty. Nie uratowało to jednak Origenu. Ostatnie miejsce w tabeli ponownie zmusiło formację do gry w turnieju reelegacyjnym. Tam porażki najpierw z Misfits Academy, a potem z Giants wysłały formacje xPeke do Challenger Series.

Po ponownym rozstaniu ze wszystkimi zawodnikami Origen do gry w EU CS wykupiło cały skład formacji Wind and Rain. Formacja nie poradziła sobie jednak w drugiej europejskiej lidze i zajęła tam czwarte miejsce. W 2018 roku razem z odejściem Challenger Series dalsze losy drużyny były niejasne. Wielu wręcz zapomniało o formacji, spodziewając się że została rozwiązana, a uwielbiany kiedyś przez całe rzesze fanów xPeke rozstał się z profesjonalnym League of Legends. Potem jednak okazało się, że Origen powróci i to z przytupem. Specjalnie na European Masters zbudowało zespół gwiazd. Powoli prezentowani zawodnicy zwiększali hype jaki powstał wokół Origenu. Społeczność fanów ożyła i przypomniałą sobie o istnieniu formacji. Wygrana albo chociaż dobry wynik w tym turnieju, może być dla xPeke bardzo ważny. Na pewno będzie starał się on w nadchodzącej procedurze akceptacyjnej dostać do nowego francyzowego EU LCS. Ogromna ilość fanów i dobre wyniki zdecydowanie mogą pomóc powrócić do najlepszej europejskiej ligi w 2019 roku

Expect

Expect

Expect zebrał ogromną ilość doświadczenia podczas gry w G2

Koreański toplaner to zawodnik, którym fani Origenu ekscytują się prawdopodobnie najmniej. To solidny zawodnik, który razem z G2 trzykrotnie wygrał EU LCS. Jednak mimo jego stabilnej i dobrej gry, zazwyczaj nie był postrzegany tak dobrze jak Perkz, Zven czy Mithy. Niezależnie od tego, jak sobie radził, znajdował się w cieniu innych zawodników swojej formacji. Podobnie może być w jego nowej ekipie. Wszyscy mówią o nowym dżunglerze, środkowym czy strzelcu, a ogłoszenie Expecta jako nowego toplanera przeszło raczej bez echa. Widać to nawet w polubieniach na Twitterze. Ogłoszenie Expecta polubiło niecałe osiem tysięcy fanów, natomiast Froggena aż siedemnaście tysięcy. Koreańczyk miał okazję udowodnić, że tym razem pozostałe gwiazdy go nie przyćmią, i dowieść swojej wartości.

Expect najskuteczniejszy był na postaciach skupionych na obrażeniach, którymi mógł dominować linie albo prowadzić w walkach drużynowych późnej fazy gry. Rumble, Camille czy Gankgplank to bohaterowie, z którymi szczególnie się kojarzy. Oczywiście tak jak każdy profesjonalny toplaner, musiał wielokrotnie dopasowywać się do drużyny i sięgać po tanków. Na nich także spisywał się dobrze. jednak dużo rzadziej zwracał wtedy na siebie uwagę w grach. Ze swoim dużym doświadczeniem na scenie profesjonalnej zarówno europejskiej, jak i światowej, Expect może być uważany za jednego z silniejszych graczy górnej alei w całym turnieju. Czy jednak poradzi sobie z żądnymi zwycięstwa nowicjuszami, których mnóstwo jest w European Masters? Póki co Origen nie dawało mu zbytnio możliwości, żeby się wykazać. Grając Cho’Gathem i Sionem zaprezentował się solidnie, jednak nie miał możliwości, by być prowadzącym drużyny.

inSec

Jeden z niewielu graczy na całym świecie, którym ma zagranie nazwane jego nickiem. Koreańczyk to wręcz legendarny gracz, znany przede wszystkim z gry Lee Sinem i wkopywaniem przeciwników prosto w ręce swojego zespołu. Zawodnik swoje najlepsze dni ma już jednak dawno za sobą. Ostatnie prawie dwa lata spędził jako dżungler w drugiej lidze w Chinach i nawet tam często, potocznie mówiąc, “grzał ławę”. Czy wzięcie go ma jakikolwiek sens dla Origenu?

IMG_1467.jpg by Bruce Liu on 500px.com

W przypadku inSeca raczej trudno mówić, żeby formacja wzięła go dla jego dobrej gry. Koreańczyk odstaje poziomem gry od najlepszych dżunglerów w European Masters. Sięgnięcie po niego wydaje się jednak całkiem dobrym marketingowym zabiegiem zarówno dla drużyny, jak i dla samego zawodnika. Origenowi może zapewnić to solidną dawkę nowych fanów. W Europie inSec jest wciąż bardzo pozytywnie kojarzony i mało kto wie o tym, że ostatnio grał w zaledwie drugiej lidze. Wciąż postrzegany jest jako genialny Lee Sin. Dla samego Koreańczyka natomiast może to być sposób powrotu do gry na wysokim poziomie. Całkowita zmiana środowiska i możliwość by pokazać się z dobrej strony, może potencjalnie pomóc mu znaleźć miejsce w jakiejś formacji.

Dużo jednak będzie zależało od tego jak się zaprezentuje. Jeśli nie poradzi sobie z europejskimi leśnikami, to może oznaczać to koniec jego kariery. Póki co jego występy były co najwyżej średnie. Wydaje się często zagubiony na mapie i nie ma pomysłu, co powinien robić. Popełnia także błędy dość podstawowe, jak użycie Porażenia na przeciwnym zawodniku zamiast na Baronie. Problemem jest też jego komunikacja z drużyną. Podobno jest on w stanie zrozumieć zaledwie 10% tego co mówi jego zespół, co widać w grze, gdzie nie zawsze współpracuje on dobrze z pozostałymi zawodnikami.

Froggen

Froggen

Ostatnio Froggen reprezentował barwy Echo Fox

Powrót Duńczyka do Europy najbardziej zelektryzował fanów profesjonalnego League Of Legends. To przecież “żywa” legenda, która w przeciwieństwie do wielu innych zawodników, których kojarzymy z pierwszych sezonów, wciąż gra na wysokim poziomie i nic nie zapowiada, by miała popaść w zapomnienie. Jest to też niezwykle ciekawa historia, że  kiedyś dziesiątki tysięcy fanów śledziło starcia Froggena i xPeke na środkowej alei, a teraz zawodnicy spotkali się w jednej drużynie. Pierwszy jako jej midlaner, a drugi jako właściciel. Dodatkowo Duńczyk jest najbardziej rozpoznawalnym graczem Anivii na świecie, a swoje wysokie umiejętności gry "Kriofeniksem" zaprezentował w dogrywce przeciwko exceL. Froggen być może już od kilku lat nie walczy o pierwsze miejsca w lidze, ale w NA LCS prezentował się jako stabilny i solidny środkowy, na którym mogła polegać drużyna.

Duńczyk będzie prawdopodobnie najsilniejszym zawodnikiem formacji. Froggen to stary wyjadacz, który świetnie radzi sobie mechanicznie, a także widział na Summoner’s Rift tak dużo, że trudno go zaskoczyć. Najlepiej radzi sobie przede wszystkim na skalujących się postaciach, które pełnię swojej siły pokazują w walkach drużynowych. Wtedy też jego doświadczenie może przydać się w koordynowaniu działań drużyny. Podobnie jak inSec, Froggen zapewnił Origenowi ogromną ilość nowych fanów. Wciąż w jego grze widać problemy, za które krytykowany był już od dłuższego czasu. Lubi on stworzyć na środkowej alei coś w stylu swojej twierdzy, gdzie spokojnie siedzi, farmi i broni wieży. Przez to w jego grze zdarza się brakować aktywności, szczególnie w początkowej fazie gry.

FORG1VEN

forg1ven

Forg1ven razem z H2K doszedł do półfinału Mistrzostw Świata

Powrót Greka do drużyny to jednocześnie interesująca, co niepokojąca decyzja. Forg1ven to jeden z najlepszych mechanicznie strzelców w Europie, który wielokrotnie pokazał jak silny może być, jeśli tylko nie przeszkadza mu jego własna drużyna. Jednocześnie wszyscy wiemy o jego toksycznych skłonnościach. Krytykowany przez wielu zawodników za psucie atmosfery i niepotrzebne atakowanie swoich kolegów z drużyny. Wielokrotnie mówił jednak, że jego podejście sie poprawiło. Dodatkowo obecność w drużynie samych doświadczonych i chociaż w miarę utytułowanych zawodników powinno ukrócić jego agresywne podejście.

Forg1ven trenował od dłuższego czasu mniej niż typowy zawodowy gracz, jednak już kilkukrotnie pokazał że przerwy od ćwiczenia wcale nie zmniejszają jego umiejętności. To jeden z niewielu zawodników, który wydaje się mieć grę na najwyższym poziomie we krwi. Prawdopodobnie będzie niezwykle cennym nabytkiem dla drużyny.  Powinien bez problemu poradzić sobie z pozostałymi strzelcami w European Masters i być może pomóc Origenowi wygrać cały turniej. W jego przypadku jednak wciąż czasem budzą się zmory przeszłości. Grek nie odpuści żadnego miniona ani żadnej okazji, by zdobyć jeszcze trochę złota. Przez to czasem wydaje się jakby grał bardziej przeciwko stworom, a nie przeciwnym graczom. Spóźnianie się do walk z powodu zdobycia jeszcze jednej fali czy bycia na bocznej alei, kiedy na środkowej walczy jego zespół, to sytuacje, które zdarza nam się widzieć.

Jesiz

Jesiz

Ostatni zawodnik Origenu to wypożyczany z Fnatic Jesiz. Jego dołączenie nie ekscytowało tak fanów jak wiadomość o Froggenie czy inSecu, jednak zdecydowanie powinno uważać się go za wartościowy nabytek. Duńczyk ma ogromne doświadczenie z gry profesjonalnej, który dodatkowo mógł przez długi czas doskonalić swoją fazę linii przy Rekklesie. Dzięki temu powinien dobrze współpracować z Forg1venem, który jeśli tylko ma przy sobie solidnego wspierającego to potrafi przejąć kontrolę nad większością gier.

Jesiz to dość defensywny gracz. Nie kojarzy się z rozpoczynaniem walk drużynowych, czy z agresywnymi ruchami po mapie. To zawodnik, który trzyma się blisko swojego strzelca i maksymalnie go wzmacnia. Janna czy Lulu to postaci, z którymi się głównie kojarzy. Z jednej strony powinno to wzmacnia głównego prowadzącego drużyny jakim może być Forg1ven. Z drugiej jednak Grek lubi grać agresywnie na linii, a Jesiz raczej się z tym nie kojarzy. Mimo tego uważam, że to duo powinno dobrze radzić sobie na dolnej alei. Problemem jednak wydaje się jego współpraca z resztą zespołu. Najlepiej widać to było w pierwszej grze Origenu, kiedy Jesiz kilkukrotnie świetnie użył podbicia Alistara na nawet czterech przeciwnych graczy, ale został osamotniony przez resztę zespołu, który postanowił się wycofać.

Podsumowanie

European Masters

Czy Origen poradzi sobie w European Masters?

Póki co Origen wykonał plan minimum. Spotkania w fazie grupowej w wykonaniu zespołu nie były perfekcyjne, jednak nie można wymagać za dużo. Skład nie miał w końcu czasu na wypracowanie synergii i rozwiązaniu problemów komunikacyjnych. Fani drużyny muszą mieć nadzieję, że xPeke pomoże swoim zawodnikom w szybkim poprawieniu współpracy, co pomoże Origenowi zajść daleko w turnieju.

Skład Origenu póki co został podpisany tylko na czas European Masters. Został stworzony przede wszystkim po to, by przypomnieć wszystkim o formacji xPeke i pokazać jak dużo fanów wciąż pamięta o drużynie i się nią ekscytuje. Będzie to silną kartą przetargową przy procedurze akceptacyjnej do EU LCS. Tym bardziej, że zawodnicy drużyny są solidni i powinni dobrze poradzić sobie w dalszej fazie turnieju.

Jak daleko, waszym zdaniem, da radę dojść Origen?