Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Droga do pucharu

Czyli jak zespół Samsung Galaxy wspiął się na sam szczyt.

Samsung Galaxy

W ostatnich latach organizacja Samsung Galaxy znajdowała się ukryta w cieniu potężnego SK Telecom T1, więc mało kto śledził ich poczynania. Tymczasem ona pracowała w pocie czoła nad prześcignięciem swoich największych rywali z ligi LCK — zarówno w lidze jak i na arenie międzynarodowej. Na Mistrzostwach Świata 2017 zespół Samsung Galaxy wreszcie pokazał efekty swojej pracy — rozniosł w pył zarówno Longzhu Gaming jak i SK Telecom T1, zdobywając tytuł mistrza świata. Ciekawi cię jak do tego doszło? W takim razie zapraszam na podróż w historii, która pozwoli Ci zrozumieć fenomen Samsung Galaxy.

Pierwszy sukces

Samsung Galaxy White

Opowiadanie tej historii należy rozpocząć od cofnięcia się do czasów Mistrzostw Świata 2014. Wielu z obecnych kibiców wtedy jeszcze nie wiedziało, że wkrótce zainteresują się sceną e-sportową League of Legends. Tymczasem na te Mistrzostwa Świata nie zakwalifikowali się poprzedni zwycięzcy tego turnieju, czyli dobrze znany zespół SK Telecom T1. W 2014 roku Lee „Faker” Sang-hyeok nie popisał się imponującą formą, więc faworytami na Mistrzostwach zostały siostrzane zespoły: Samsung Galaxy White i Samsung Galaxy Blue. Nikogo nie zaskoczył fakt, że to one grały pierwsze skrzypce na tym wydarzeniu.

Samsung Galaxy White

Pech chciał, że drużyny te spotkały się już w półfinałach, ponieważ ich starcie zdecydowanie wyglądało jak finał. Na Mistrzostwach Świata 2014 zwyciężyła drużyna Samsung Galaxy White, przegrywając zaledwie dwa mecze w trakcie całego turnieju. Szybko się okazało, że koreańską organizację już nie zadowolą inne sukcesy. Poprzeczka została podniesiona raz na zawsze. Niestety po osiągnięciu sukcesu drużyna poszła w rozsypkę. Dlatego planem organizacji na kolejne lata było zebranie składu, który dorówna poziomem Samsung Galaxy White. Następnym krokiem miało być uczynienie z nich kolejnego perfekcyjnego zespołu.

O krok od sukcesu

SSG

Kolejnym przełomem okazał się sezon szósty i zwieńczające go Mistrzostwa Świata 2016. Nowy skład Samsung Galaxy okazał się na tyle mocny, że nie tylko doskonale poradził sobie w letnim sezonie koreańskiej ligi LCK, ale również bez problemów zakwalifikował się do nadchodzących Mistrzostw Świata. Jednak dla organizacji tak naprawdę liczył się wyłącznie wynik na tym wydarzeniu. Drużyna Samsung Galaxy przeszła przez Fazę Grupową jak przez masło przegrywając tylko jeden mecz. W ćwierćfinale i półfinale rozniosła na strzępy reprezentacje Ameryki Północnej i Europy — Cloud9 i H2K Gaming, żeby spotkać się z SK Telecom T1 w finale.

SSG vs SKT T1 2016

Dopiero starcie z koreańskim rywalem przysporzyło tej ekipie trudności. Nie można nie nazwać tych spotkań fantastycznie wyrównanymi. Dla przykładu zespół Samsung Galaxy porażkę w pierwszym starciu, pomimo widocznej przewagi w zabójstwach. To pokazało widzom, że w tym przypadku gra rozgrywa się na zupełnie innym poziomie. W rozgrywce na takim szczeblu wszystko obraca się wokół walk drużynowych i udanej makrostrategii. Drużyna SK Telecom T1, dzięki niebagatelnemu doświadczeniu, wygrała pierwsze dwa spotkania, lecz wtedy Samsung Galaxy zmobilizowało się, żeby zremisować z wynikiem dwa do dwóch.

Faker 2016

Tytuł mistrza świata szóstego sezonu w ostateczności zależał tylko od wyniku ostatniego meczu Samsung Galaxy i SK Telecom T1. Przez 36 minut przewaga żadnego z zespołów nie przekroczyła dwóch tysięcy złota. Dopiero po tak długim czasie szala stanowczo przechyliła się na stronę ekipy Lee „Faker” Sang-hyeoka. Zatem można śmiało powiedzieć, że organizacja Samsung Galaxy już podczas Mistrzostw Świata 2016 była o krok od pełnego triumfu. Jednak najciekawsze są wnioski, jakie wyciągnęła z zajęcia drugiego miejsca. Z tego składu graczy nie został wymieniony ani jeden zawodnik.

Jeden za wszystkich

SKT T1 Duke

Tak śmiała decyzja organizacji Samsung Galaxy to unikat na skalę światową. Nawet jeśli drużyna jest niezwykle udana, jak na przykład SK Telecom T1, to szukani są utalentowani rezerwowi lub testowo wymieniani najsłabsi gracze. W przypadku drużyny Lee „Faker” Sang-hyeoka pożegnano się z Lee „Duke” Ho-Seongiem, a odchodzącego na emeryturę Bae „bengi” Seong-unga zastąpił utalentowany Han „Peanut” Wang-ho. Tymczasem skład Samsung Galaxy w sezonie siódmym pozostał dokładnie taki sam jak podczas Mistrzostw Świata 2016. Postanowiono zainwestować w dalszy rozwój i zgranie sprawdzonej ekipy, a nie szukanie nowych rozwiązań.

SKT T1 Bengi

Wielu analityków nazwało to bardzo dojrzałą decyzją. Takie podejście pozwoliło utrzymać pozycję na podium, w trakcie regularnych rozgrywek imponującej koreańskiej ligi LCK. Samsung Galaxy, pomimo niezwykle wyrafinowanej konkurencji, był w stanie wywalczyć sobie drogę do kwalifikacji do Mistrzostw Świata 2017. Oczywiście nie obyło się bez wielu niespodzianek, jak na przykład rozniesienie na strzępy powszechnie uwielbianego składu KT Rolster. Mieli otrzymać tytuł mistrza świata, a tymczasem przegrali z Samsung Galaxy trzy do zera już w regionalnych rozgrywkach Korei Południowej. Pierwsze totalne zaskoczenie.

Wszyscy za jednego

SSG CoreJJ

Kiedy zespół Samsung Galaxy oficjalnie znalazł się w Grupie C Mistrzostw Świata 2017, to przeszedł do wykonania swojej najważniejszej misji – zdobycia pucharu. Jego przeciwnicy w Fazie Grupowej na pierwszy rzut oka wydawali się zupełnie niegroźni, więc Koreańczycy byli pewni swojego awansu do Fazy Eliminacji. Tym razem to oni zostali zaskoczeni przez zjawiskową formę chińskiego zespołu Royal Never Give Up, który aż dwukrotnie rozłożył ich na łopatki. Na szczęście dla nich pozostali członkowie Grupy C nie stanowili dla nich absolutnie żadnego zagrożenia. Pokonanie G2 Esports i 1907 Fenerbahce było czystą formalnością.

SSG Cuvee

Dwukrotna klęska w starciu z Royal Never Give Up to jedyne widoczne i poważne potknięcie Samsung Galaxy w trakcie Mistrzostw Świata 2017. Pierwotnie mogło się wydawać zupełnie niegroźne, bo przecież i tak Koreańczycy bez problemu dostali awans do kolejnego etapu. Jednak fakt, że to Chińczycy wyszli z pierwszego miejsca w Grupie C z pewnością poważnie wpłynął na tempo rozwoju wypadków w Fazie Eliminacji. Awans Samsung Galaxy z drugiego miejsca skończył się spotkaniem z jednym z faworytów  Longzhu Gaming, już w ćwierćfinale. Tymczasem to starcie zasługiwało na bycie okrzyknięte „przedwczesnym finałem”.

SSG kontra LZ
SSG

Już w ćwierćfinale większości kibiców opadły szczęki aż do ziemii. Większość z fanów e-sportu spodziewała się solidnego zwycięstwa zespołu Longzhu Gaming. Tymczasem nie dość, że nie wygrał, to jeszcze poniósł sromotną porażkę. Zawodnicy Samsung Galaxy rozpracowali swojego przeciwnika w niezwykle przekonującym stylu. Nawet pierwszy wyrównany mecz potrafili obrócić na swoją korzyść, po czym zdominować wroga w walce na swoich warunkach. Ich przewagą okazała się zdolność adaptacji, ponieważ nawet w najgorszych warunkach potrafili dostosować się do tempa i typu starcia. W połączeniu z makro strategią to był hit.

SSG

W ćwierćfinałach Lee „Crown” Min-ho i Park „Ruler” Jae-hyuk pokazali, co to znaczy być prowadzącymi takiej drużyny jak Samsung Galaxy. Zagrania koreańskiego środkowego Taliyahą wielokrotnie wywołały erupcję radości na trybunach. Potrafił wyeliminować wszystkich przeciwników po kolei, nie wspominając o wcześniejszym podzieleniu całej wrogiej drużyny. Z kolei Park „Ruler” Jae-hyuk siał zniszczenie Tristaną i Varusem zawsze stając na wysokości zadania. Na uznanie zasługuje przede wszystkim za wielokrotne wymykanie się śmierci, gdyż naprawdę mało kto ginął tak rzadko jak ten koreański strzelec.

Ostatnia prosta

Team WE

Oprócz poważnego ciosu zadanego przez Royal Never Give Up w Fazie Grupowej, w Fazie Eliminacji pojawiła się kolejna rysa na nieskazitelnej zbroi Samsung Galaxy. Koreańska organizacja nie doceniła drugiej chińskiej drużyny, przez co oddała im pierwszy mecz. Team World Elite po prostu rzucił się do ataku od pierwszych minut licząc na szybkie i pomyślne zakończenie meczu. Tymczas ekipa Samsung Galaxy ewidentnie nie spodziewała się takiego zaangażowania od początku, przez co błyskawicznie znalazła się na stratnej pozycji. Niestety okazało się, że straty do prowadzących Chińczyków są zbyt duże do nadrobienia.

SSG po półfinałach 2017

Jednak w tym przypadku kolejny raz dały o sobie znać zdolności adaptacyjne Samsung Galaxy. Lee „CuVee” Seong-jin przerzucił się z Kennena na dużo wytrzymalsze postaci — Gnara i Shena. Natomiast rolę drugiego gracza pierwszej linii przyjmowali na przemian Lee „Crown” Min-ho i Kang „Ambition” Chan-yong. Uważny obserwator mógł bez problemu zauważyć zmiany zachodzące w doborze bohaterów przez Samsung Galaxy. Koreańczycy ponad wypracowaniem własnego stylu gry postawili dostosowanie się do przeciwnika, z którym walczą i obranie najskuteczniejszej taktyki przeciwko konkretnym graczom. 

 

Wielki finał

Stadion w Pekinie
SSG Crown

Najlepiej można to było zobaczyć w finale Mistrzostw Świata 2017, w którym Samsung Galaxy zmierzył się z broniącym tytułu SK Telecom T1. Oczywistym faworytem była drużyna Lee „Faker” Sang-hyeoka. Tymczasem kibiców i analityków spotkało nie lada zaskoczenie. Zawodnicy Samsung Galaxy byli perfekcyjnie przygotowani na to spotkanie. Lee „Crown” Min-ho już wcześniej zagrał Malzaharem na środkowej linii, lecz drużyna SK Telecom T1 wydawała się zupełnie bezbronna w starciu z tym bohaterem. Zespół Samsung Galaxy narzucił ostrą presję od pierwszych minut nie odpuszczając i nie dając zabójstwa wrogom aż do końca.

SSG Ambition

Pierwsze starcie z pewnością było poważnym ciosem dla morale SK Telecom T1, ponieważ mecz można śmiało nazwać masakrą. Przynajmniej z perspektywy strategii makro. Dlatego Lee „Faker” Sang-hyeok i Seung „Huni” Hoon Heo próbowali zaskoczyć oponentów silnymi, ale ryzykownymi bohaterami – Ryzem i Yasuo. Tymczasem zawodnicy Samsung Galaxy widząc, że ich kompozycja z pierwszego meczu wypadła pierwszorzędnie, postanowili ją w dużej mierze zachować. Postacie na dolnej i środkowej alei pozostały bez zmian. Tylko Kang „Ambition” Chan-yong został zmuszony do wyboru Jarvana IV przez bana Zaca.

SSG

Drugi mecz wypadł lepiej dla SK Telecom T1, ponieważ udało im się uzyskać wczesną przewagę. Jednak została ona całkowicie utracona w wielkiej walce drużynowej po 20. minucie. Od tego momentu Samsung Galaxy kontrolowało wszystkie cele na mapie i choć nie padło ani jedno zabójstwo aż do końca gry w 34. minucie, to wciąż pogłębiało przepaść różnicy w złocie pomiędzy konkurentami. To nie pierwsze „bezkrwawe” zwycięstwo Samsung Galaxy. Jak widać opanowali do perfekcji zdobywanie przewagi i zamykanie gry bez etapu polowania na wrogów i angażowania się w poważne walki drużynowe.

 

Ostatni cios

SSG Crown
SSG

Przewaga dwa do zera w tak ważnym starciu widocznie zabolała graczy SK Telecom T1 — w ćwierćfinałach i półfinałach przegrywali już dwa do jednego, lecz tak źle jeszcze nie było. Dlatego znajdując się o krok o porażki powinni wybrać swoich najmocniejszych bohaterów. Jednak Samsung Galaxy doprowadziło do tego, że Lee „Faker” Sang-hyeok znalazł się w kropce. Galio został zbanowany, a Ryze okazał się zupełnie nieskuteczny, więc środkowy SK Telecom T1 wybrał Karmę. Wielu analityków tylko pokręciło głowami widząc ten wybór, gdyż według nich to kolejny przejaw bezsilności wobec Malzahara Lee „Crown” Min-ho’a. 

SSG Cuvee

Wreszcie wyglądało, że zespół SK Telecom T1 się zmobilizował, gdyż prowadził nie tylko w złocie, ale również w celach. Do 31. minuty byli mistrzowie świata uzyskali aż siedem tysięcy złota przewagi, lecz jak się okazało, to była złudna przewaga. Samsung Galaxy wciąż potrafiło obrócić walkę drużynową na swoją korzyść dzięki fantastycznemu wejściu Lee „CuVee” Seong-jina Cho’gathem. W ten sposób społeczność League of Legends zyskała nowego mistrza świata. Zawodnicy Samsung Galaxy zrównali swoich konkurentów z Korei Południowej z ziemią, więc nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie oni zasłużyli na ten tytuł.

Samsung Galaxy - mistrz świata siódmego sezonu.

Samsung Galaxy - mistrz świata siódmego sezonu.

 

Podsumowanie wyczynów Samsung Galaxy

Finał 2017

Co zatem najbardziej przyczyniło się do sukcesu Samsung Galaxy? Na pewno fakt, że drużyna została pozostawiona bez zmian po Mistrzostwach Świata 2016, ponieważ więź między graczami i komunikacja zostały wzmocnione. Skupienie się na taktyce makro i uzależnienie wyniku gry od przebiegu walk drużynowych, również odegrało swoją rolę. Jednak kluczowym czynnikiem było rozpracowanie konkurencji z ojczyzny, czyli pozostałych przedstawicieli koreańskiej ligi LCK. Nie ulegało wątpliwościom, że to właśnie oni będą największym i najpoważniejszym zagrożeniem na drodze do pucharu Mistrzostw Świata 2017.

SSG CoreJJ

Lee „CuVee” Seong-jin (górny), Kang „Ambition” Chan-yong (dżungler), Lee „Crown” Min-ho (środkowy), Park „Ruler” Jae-hyuk (strzelec) i Jo „Core JJ” Yong-in (wspierający) to nowi mistrzowie świata. Aż rok czekali na okazję do rewanżu za finał Mistrzostw Świata 2016, lecz teraz już wiadomo, że dobrze wykorzystali ten czas. Skupiając się na zaledwie paru wymienionych czynnikach i dokładając do tego ciężki trening, gracze Samsung Galaxy byli w stanie zdetronizować SK Telecom T1. Jak widać sława i doświadczenie na arenie międzynarodowej to nie wszystko, a oprócz treningu trzeba również poznać swojego przeciwnika.

A czy według Ciebie Samsung Galaxy zasłużyło na tytuł mistrza świata?