Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Eliminacje na ostrzu noża dla Europy! Podsumowanie fazy play-in

Ostatni uczestnicy Mistrzostw wyłonieni podczas emocjonującego etapu kwalifikacyjnego! Sprawdź, kto podołał wyzwaniu i dołączył do najlepszych!

Damwon Gaming vs Lowkey Esports

Koreańczycy przeszli przez fazę grupową bez utraty punktu, dlatego w etap eliminacji weszli jako zdecydowani faworyci. Widzowie tym szerzej otwarli usta ze zdumienia, że pierwszy punkt serii powędrował do debiutującego na wielkiej scenie wietnamskiego Lowkey Esports. Nowicjusze postanowili zagrać wokół wymiany na liniach, dzięki czemu bardzo wcześnie narzucili przeciwnikom niewygodne tempo. Pierwsze zabójstwa i struktury wpadły na konto Wietnamczyków i to właśnie do nich należała wczesna faza gry. Doświadczenie i koreańska szkoła Ligi nie pozwoliły jednak bezproblemowo przekuć przewagi w zwycięstwo. Im dalej w las, tym większym kunsztem i opanowaniem popisywali się gracze Damwon. W okolicach 25. minuty różnica w złocie totalnie stopniała, a kolejne akcje szły po myśli faworyta. Dopiero szaleństwo późnej fazy gry oraz świetna dyspozycja strzelca Lowkey, czyli Celebrity, pozwoliły ponownie odwrócić losy spotkania. W samej końcówce Wietnamczycy rzucili się w stronę Nexusa rywala, wieńcząc pomyślne otwarcie serii pięknym backdoorem.

Wietnamczycy, choć dzielni i pomysłowi, na odpowiedź rywali nie musieli długo czekać. Choć ponownie udało się otworzyć mapę przelaniem pierwszej krwi, odwet był szybki i bezlitosny. Wiatru w żagle dostał grający Qiyaną ShowMaker. Podwójne zabójstwo przekuł na przewagę we wczesnej fazie gry, a tę niedługo później drużyna zamieniła na wygraną walkę i ważne cele Riftu. Koreańczycy niemal bezbłędnie rotowali, w odpowiednim miejscu i czasie oddając kolejne strzały w stronę oponenta. Wynik w serii wyrównali po zaledwie 26 minutach drugiego meczu.

damwon

Trzecia mapa rozpoczęła się bardzo podobnie. Znów pierwszy cios należał do Lowkey i znów niedługo później przewagę zaczęli zyskiwać Koreańczycy z Damwon. Ci ostatni swobodnie rozgrywali Rift przez ponad 20 minut, ale ostatecznie sami zapędzili się w kozi róg w leżach Barona. Jako drużyna byli wystarczająco silni, by tak szybko zabezpieczyć ważny cel mapy, ale w procesie doprowadzili do walki, z której żaden ich zawodnik nie wyszedł żywcem. Gracze Damwon otrzymali solidny cios, ale, jak się okazało, było to tylko opóźnienie nieuniknionego. As przy walce o Barona był najjaśniejszym punktem ich występu i już do końca meczu nie udało im się ponownie zagrozić wrogom. Damwon wyszło na prowadzenie!

W czwartym i, jak się okazało, ostatnim meczu serii, doskonale widać było już wpływ porażek na Wietnamczyków. Nowicjusze nie byli w stanie przejąć inicjatywy na żadnym etapie rozgrywki. Bardzo szybko zaczęli tracić cenne cele, a Damwon tym bardziej dociskało ich na ostatniej prostej do własnego awansu. Najszybsza, bo zaledwie 22-minutowa gra potwierdziła ostatecznie przewidywania publiki. Damwon Gaming, czyli trzecia drużyna koreańskiego LCK wygrała swoją serię eliminacyjną i awansowała do głównego etapu Mistrzostw!


Clutch Gaming vs Royal Youth

Ze składami z Ameryki nigdy nic nie wiadomo. W występach Clutch Gaming w grupach brakowało spokoju, ale trzeci skład LCS zdążył wyciągnąć wnioski. Pierwszy mecz rozpoczął się od ataku CG i choć turecki pretendent szybko i skutecznie odpowiedział, zaproponowana przez Amerykanów strategia lepiej starzała się w trakcie gry. Na nic były Royal Youth smoki oraz liczne zabójstwa. Clutch atakowało tam, gdzie boli najbardziej. Metodycznie rozpracowany Rift na kilka minut przed upływem dwóch kwadransów przeobraził się w zdobyte wzmocnienie Barona i niedługo później — pierwszy punkt w serii.

cg

Różnica poziomów pomiędzy pretendentami do udziału w mistrzowskiej wielkiej lidze była jeszcze bardziej widoczna w drugim spotkaniu. Royal Youth próbowało przejąć inicjatywę w pierwszych minutach, ale znów to Clutch znacznie lepiej zarządzało wizją, celami, mapą i ryzykiem. Jednym z kluczowych czynników stojących za przewagę Amerykanów było skuteczne powstrzymanie wrogiego dżunglera, który miał co najmniej utrudniony dostęp do swoich wzmocnień. Brak presji ze strony leśnika sprawił z kolei, że totalnie swobodnie mógł się poczuć Cody Sun. Strzelec Clutch Gaming był świetny podczas całej serii, ale ukoronowaniem rewelacyjnego występu był zdobyty w drugiej mapie quadra kill.

Trzecia mapa rozpoczęła się od drobnego zaskoczenia już na etapie wyboru postaci. Popularny Huni zdecydował się na wybór Ezreala na górną aleją. Tolerant, czyli wspierający Royal Youth, zdecydował się natomiast na dawno niewidzianego Blitzcranka. Obie drużyny puściły wodze fantazji, ale nawet w nietypowej kompozycji znacznie lepiej odnajdowali się zawodnicy Clutch. Mniej stabilnie i w zdecydowanie dłuższej rozgrywce, Amerykanie z Codym na czele ponownie potwierdzili jednak, że zasługują na awans bardziej niż turecki mistrz. Clutch Gaming po stosunkowo szybkim 3:0 awansowali do zasadniczej fazy MŚ!


Hong Kong Attitude vs Isurus Gaming

Kolejna para eliminacja i kolejny przypadek faworyzowanego zawodnika z Azji. W tej roli tym razem wystąpiło Hong Kong Attitude, które do turnieju awansowało dzięki dobrej dyspozycji w silnej LMS. Po drugiej stronie barykady znalazło się argentyńskie Isurus Gaming, które choć pozbawione szans w przewidywaniach ekspertów, nie zamierzało poddawać się bez walki. To właśnie do zawodników z Ameryki Południowej należały pierwsze minuty meczu. Pierwsza krew i zdobyte niedługo później drugie zabójstwo otworzyło wynik na korzyść Isurus, ale mniej więcej na tym skończyły się również podrygi argentyńskiego mistrza. HKA świetnie kontrolowało przebieg spotkania, zdobywając wszystkie dostępne na Rifcie smoki oraz robiąc ogromny użytek z wież oraz ich opancerzenia. Ekipa z Hong Kongu nie potrzebowała nawet 28 minut, by zadać rywalowi ostateczny cios. 1:0 dla HKE!

hke

Argentyńczycy weszli na Rift w drugiej mapie z nowymi siłami, nowym pomysłem na grę i świetną kompozycją! Perfekcyjnie skrojony zespół zyskał olbrzymią przewagę dzięki świetnemu i odważnemu rozegraniu Riftu przez środkowego formacji. Seiya jako Akali nie bał się podejmować ryzyka, a to popłacało raz za razem. Kolejne smoki oraz wieże pojawiały się na koncie Isurus. W parze z nimi szły zabójstwa i rosnąca w szybkim tempie przewaga w złocie. Zespół z Hong Kongu nie był w stanie odpowiedzieć na dobrze przemyślaną agresję rywala i w jednostajnym tempie oddalał się od upragnionego punktu. Isurus w świetnym stylu wyrównało wynik w serii!

W trzeciej rozgrywce na wierzch wyszły narastające emocje i presja. Zawodnicy obu formacji zaczęli grać bardziej zachowawczo, znacznie bardziej uważając na swoje kroki i tym razem mocno szczędząc sobie agresji. Poza drobnym epizodem w okolicy 26. minuty, oba zespoły przez niemal cały czas trwania meczu miały się na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie jednak, gdy było to najważniejsze, odważniejsi okazali się gracze azjatyckiego HKA. Reprezentanci LMS lepiej skupili się wokół celu zdobycia Barona, a jego wzmocnienie w trzecim kwadransie gry okazało się nieocenioną pomocą w kończeniu rozgrywki.

Isurus postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce w czwartym meczu serii, ale agresja wczesnej fazy gry totalnie odbiła się im czkawką. Hong Kong Attitude świetnie przeczytało niecne zamiary rywala, odpowiedziało ogniem we własnej dżungli i na bazie zyskanej wtedy przewagi zbudowało sobie fundament pod kolejne skuteczne ruchy. Isurus starało się odpowiadać, do końca gry pozostając w przewadze w zabójstwach i niektórych celach mapy, ale dobre chęci nie wystarczyły, by zmienić los. Hong Kong Attitude skutecznie poskromiło zapędy rywala i zakończyło serię 3:1, awansując tym samym do głównego etapu turnieju!


Splyce vs Unicorns of Love

Jeżeli podczas fazy eliminacji brakowało Wam nieprzewidywalności i skrajnych emocji, ostatnia para, Splyce i UoL, zaprosiły na niepowtarzalne widowisko. Pierwsze spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami ekspertów. Stojące na podium wiodącego regionu Splyce popisało się świetnym zrozumieniem siły swoich bohaterów we wczesnej fazie gry i otworzyło wynik na górnej alei. Rywale Węży trzymali się założeń, nie oddając zbyt wiele inicjatywy naszym, ale za pierwszą krwią poszły kolejne. Splyce lepiej kontrolowało Rift, dzięki czemu stosunkowo szybko wypracowało sobie solidną przewagę i utrzymywało ją przez blisko 25 minut. Smoki, wieże, zabójstwa — gdy zdawało się, że Żmije obejmują rywala w ostatecznym uścisku śmierci, do gry powrócili zawodnicy lubianych Jednorożców. Zaczęło się od niefrasobliwej utraty Barona, przewaga zaczęła topnieć, a kwadrans później u steru stał już legendarny Edward i jego rosyjska formacja. Końcówka była bardzo niepewna, ale ostatnie słowo należało do Unicorns of Love — do nich trafił też pierwszy w tej serii punkt!

edward

Drugie spotkanie to stosunkowo pewna odpowiedź Splyce. Sprawy w swoje ręce wzięli świetnie dysponowani Viziscacsi, Xerxe oraz Kobbe. Niemal bezbłędnie rozgrywając swoje role, miarowo podchodzili swojego rywala, z każdą minutą zagarniając dla siebie coraz to większy kawałek tortu. W durgim meczu UoL zabrakło pomysłu, odwagi i szczęścia. Splyce w swoim stylu przeciągnęło mecz odrobinę dłużej, niż prawdopodobnie było to konieczne, ale co ważne, wyrównujący serię punkt trafił na konto naszych.

Idąc za ciosem, Splyce tym razem postawiło nieco więcej ciężaru swojej kompozycji na środkowej alei. Przygnieciony presją Humanoid bohatersko zyskał dla drużyny parę cennych chwil, a w późnej fazie gry niepowstrzymani okazali się Xerxe oraz Kobbe. Splyce ogrywało UoL, cierpliwie wyczekując dość licznych błędów Jednorożców i zyskując przewagę na ich bazie. Ponownie kluczem do bazy okazało się wzmocnienie Barona. Z nim na koncie mury bazy Unicorns of Love niemal natychmiastowo stanęły otworem. Linia po linii, inhibitor po inhibitorze. Splyce było w tym meczu cierpliwe i zachowywało się jak jeden organizm. W dobrym stylu i po zaledwie 30 minutach Węże wyszły na prowadzenie.

Przyciśnięte do ściany UoL musiało uciec się do szaleństwa, by wrócić do rozgrywki. Ich lekarstwem miała być kompozycja złożona z niewidzianego ostatnio tak często Karthusa w dżungli oraz Heimerdingera na dolnej alei. Jak to zwykle bywa w przypadku tak zaskakujących zespołów, kompozycja UoL świetnie ze sobą zagrała — była skuteczna i totalnie wybiła Splyce z dobrego tempa. Węże nie poddały się bez walki, ale ich starania kończyły się fiaskiem. Karthus i Heimerdinger świetnie kontrolowali defensywę drużyny, podczas gdy śmiercionośna Qiyana w rękach środkowego dokonywała wyroku na głowach zawodników Splyce. Nie pomogły nawet dwa skradzione przez Xerxe Barony. UoL było w tym meczu lepsze i zasłużenie wyrównało do 2:2!

Splyce nie mogło sobie pozwolić na powtórkę z rozrywki, dlatego w piątym meczu szybko wykluczyło Heimerdingera. Ściśle określona liczba banów nie wystarczyła jednak, by pozbyć się wszystkich problematycznych wyborów Jednorożców. W grze ponownie pojawił się Karthus, który zyskiwał drużynie naprawdę wiele świetnie kontrolowaną dżunglą. Jednorożce oddały nieco inicjatywy na dolnej alei, by bez walki pozyskać Heralda na drugiej części Riftu. Dzięki temu rozbiły aż 11 elementów opancerzenia wież i zyskały sporo złota, ale nie ze Splyce takie numery. Skomplikowane poczynania Jednorożców nie zdały się ostatecznie na nic w stosunku do inteligentnej i ostrożnej gry Żmij. Reprezentanci miarowo zyskiwali kolejne przestrzenie ciasnego Riftu, z każdą minutą przybliżając się do upragnionego awansu. Splyce doprowadziło fanów na krawędź swoich siedzeń, samą rozgrywkę ustawiając na ostrzu noża, ale ostatecznie obyło się bez tragicznych niespodzianek. Trzeci europejski reprezentant oficjalnie ostatnim członkiem głównej stawki Mistrzostw!

Który mecz podobał się wam najbardziej?
Zaskoczeni wynikami?

Dajcie znać, co sądzicie o całych play-inach!