Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
European Masters

EU Masters lato 2019 - momenty i wspomnienia

Drugi najważniejszy turniej europejskiej sceny jest już za nami. Przyjrzyjmy się chwilom, które najbardziej zapadły nam w pamięci.

European Masters to zderzenie naprawdę wielu świetnych zespołów oraz zawodników o potencjale europejskim, o ile nie światowym. Reprezentanci tutejszych regionów spotkali się na Rifcie, by wyłonić ten najlepszy i nie ma co ukrywać — wszyscy siadaliśmy wieczorami przed transmisją, by przekonać się, że będzie to Polska i drużyny z Ultraligi. Oczekiwania były wielkie, a bańka pompowana przez ekspertów i komentatorów większa z każdym kolejnym zwycięstwem. Świetny grupowy start REC i DV1 sprowokował nas do dalekosiężnych marzeń o polskim finale w Katowicach już podczas pierwszego dnia fazy zasadniczej turnieju.

Niesieni uwielbieniem fanów zawodnicy polskich formacji pokazali Europie kawał dobrej Ligi. We wstępnym etapie turnieju bardzo jasno błyszczał klejnot DV1, czyli Matisław. Przy użyciu Syndry doskonale rozprawiał się z rywalami…

… i bywał przy tym na tyle brutalny, że część jego zagrań trzeba było “ukryć” przed wzrokiem wrażliwszej części widowni.

Im dalej w las, tym jednak więcej drzew, a w przypadku zaciętej rywalizacji z EU Masters - więcej wymagających przeciwników. Ku uciesze fanów i REC, i devils.one zdołali awansować z poziomu swoich grup. W ćwierćfinałach zrobiło się naprawdę gorąco i emocjonalnie, a nasi czempioni walczyli do ostatniego tchu.

Nawet zamknięci na wrogim gruncie, otoczeni przez będącego w przewadze rywala zdołali wychodzić z opałów obronną ręką.

Choć gubili się pod presją, a ich zagraniom było daleko do ideału, dali Europie pokaz prawdziwie zaciętej walki, a nam, poprawiając wynik sprzed splitu, pokazali, że sytuacja w polskiej Ultralidze coraz bardziej się poprawia. Ten sezon Polacy skończyli rozpalając nasze nadzieje, dlatego już nie możemy doczekać się kolejnych rozgrywek oraz następnego sezonu European Masters.

Nasze oczekiwania są tym większe, że Polacy pokazali pazur w starciach z naprawdę wymagającym rywalom. Obserwatorom turnieju ze szczególnie dobrej strony dali się poznać zawodnicy hiszpańskiego Vodafone Giants.

Ich górny Th3Antonio był jednocześnie utrapieniem swoich rywali oraz absolutną gwiazdą widowiskowych zagrań. Jego Cho’Gath pozwolił Gigantom przejść kilku trudniejszych rywali i gdyby mógł, zapewne znacząco pomógłby również jego drużynie w wielkim finale. Cho’Gath zbanowany? Bez obaw, REC poznało również potęgę Hiszpana grającego Irelią.

Gdy górny nie domagał, jego buty wypełniał wszechstronnie utalentowany Milica. Był w stanie dominować rywali na środkowej alei, ale również pobawić się w złodzieja buffów, gdy drużyna naprawdę tego potrzebowała.

Jakkolwiek hiszpańscy Giganci by się nie starali, w tym turnieju mógł być tylko jeden zwycięzca, a tym razem poza zasięgiem wszystkich znalazło się niemieckie BIG. Berlin International Gaming nie oczarowało publiki najgorętszymi zagraniami. Ich zawodnicy nie porwali tłumów, ale na Rifcie po prostu nie mieli sobie równych. Jako jeden organizm pokazali całej stawce European Masters, że Hiszpania to już nie jedyny liczący się w tym turnieju region. I Niemcy mają swojego mistrza.

A jakie momenty Wy zapamiętaliście najlepiej?
Jesteście zaskoczeni zwycięstwem BIG?
A może liczyliście na jeszcze więcej ze strony polskich ekip?

Dajcie znać w komentarzach poniżej!