Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Europejskie Jednorożce

Unicorns of Love jest drużyną, która gości w EU LCS już od długiego czasu, a w którym to zyskała sobie ogromną ilość fanów, głównie dzięki wykorzystaniu, a nawet eksponowaniu swojej nazwy na wszelakie sposoby. Pytaniem jest natomiast: czym zespół ten może przemówić do osób, które nie są fanami połączenia miłości z jednorożcami?

Tym właśnie, co wyróżnia Jednorożce od reszty Europy, jest fakt, że mimo niezadowalających wyników w LCS często potrafiły one zaskoczyć, a przynajmniej pokazać wyższy poziom niż zakładano, grając przeciwko drużynom z innych znaczących regionów. Przykładem tego jest ostatni turniej Intel Extreme Masters Championship, w którym UoL pokonało koreańskie Kongdoo Monsters i odpadło dopiero w grze na Flash Wolves, które ostatecznie wygrało cały turniej. Ostatnio coraz częściej okazuje się, że tak bardzo jak Europa potrzebuje możliwości zaskoczenia na arenie międzynarodowej, tak bardzo UOL nie jest w stanie wypracować sobie wielu okazji do walki poza LCS, a może powinno.

UoL

Brak, ale jak?

Mimo faktu, że Unicorns of Love było w stanie niejednokrotnie pokazać się w pozytywnym świetle na arenie międzynarodowej, to jak na zespół zasilający szeregi EU LCS już od znaczącego czasu, brakuje im występów pozaeuropejskich. Drużyna uczestniczyła przecież, jedynie w trzech znaczących turniejach międzynarodowych, którymi były IEM San Jose 2015, IEM San Jose 2016 i IEM Katowice 2017. Tym co podkreśla brak porządnych wyników, jest fakt, że na pierwszy z wcześniej wymienionych turniejów drużyna została zaproszona, ze względu na wyniki głosowania fanów, a nie, jak na przykład w przypadku TSM, ponadprzeciętne osiągniecia.

Można jednak powiedzieć, że w porównaniu do ROCCAT, które wyszło poza progi Europy tylko raz, jest to i tak dobry wynik. Warto natomiast podkreślić, że UoL wielokrotnie było bardzo bliskie zapewnienia sobie miejsca na Mistrzostwach Świata, zawsze odpadając z rejsu w ostatnim momencie. Warto też pamiętać, że turnieje Intel Extreme Masters nie są tak prestiżowe, tudzież nie mają tak wysokiego poziomu rywalizacji, jak na przykład ostatnie Mid-Season Invitational, które znacząco przyczyniłoby się do rozwoju drużyny. Przecież nic nie poprawia poziomu zaawansowania tak, jak możliwość ćwiczenia i grania meczy turniejowych na najlepsze zespoły z każdego regionu. Typ rywalizacji, taki jak MSI, nie wyróżnia się jedynie wysokim poziomem rozgrywek, ale także możliwością poznania stylu gry innych regionów, co ze względu na stosunkowo niewielką ilość spotkań międzynarodowych, jest niepowszednią możliwością na poszerzenie horyzontów.

G2, które reprezentowało Europę na ostatnim MSI jest perfekcyjnym przykładem pozytywnego wpływu jaki mogą mieć spotkania międzynarodowe na poprawę formy. Mimo trudnego i powolnego początku jaki mogliśmy zobaczyć podczas fazy grupowej, nasz reprezentant niesamowicie zaskoczył w meczach decydujących o pozostaniu w turnieju. G2 z drużyny, która miała ogromne problemy na scenie międzynarodowej przerodziło się w finalistę, pokonującego chińskie WE wynikiem 3-1 i stawiające opór koreańskiemu tytanowi SKT T1 wygrywając jedną grę w spotkaniu finałowym.

G2 vs UoL EU Finals 2017

Zaskoczenia przeszłości i przyszłości

Nie bez powodu Jednorożce są głównym tematem tego artykułu, bo to potencjalnie one mogą okazać się nadzieją, albo przynajmniej asem w rękawie Europy na zbliżających się Mistrzostwach Świata. W kontekście poprzednich paragrafów można by pomyśleć, że ta teoria nie ma sensu, sugerują one przecież niedostateczne wyniki drużyny na lokalnej scenie. Wystarczy jednak bliżej przyjrzeć się historii UoL, która udowadnia, że niejednokrotnie organizacja była w stanie wygrać mecze, które z pozoru wyglądały jak starcie Dawida z Goliatem.

Prawdopodobnie najlepszym i zarazem najbardziej rozpoznawalnym tego przykładem był półfinałowy mecz IEM San Jose 2015 rozgrywany przeciwko Team SoloMid. Ówczesny mistrz Ameryki został pokonany przy wykorzystaniu Twisted Fate’a, ale nie jako maga środkowej alei, a dżunglera. Warto też dodać, że zagrał nim nie kto inny, ale Mateusz „Kikis” Szkudlarek, Polak i do niedawna gracz górnej alei we Fnatic Academy. Tak nietypowe wykorzystanie bohatera jest wartościowe nie tylko ze względu na potencjalne zaskoczenie przeciwnika, ale także na możliwości, jakie otwierają się w fazie wyboru postaci. Wczesny wybór Twisted Fate’a sprawił że Søren „Bjergsen” Bjerg — gracz środkowej alei w TSM poczuł się komfortowo z wyborem Xeratha, chociaż w ostatecznym rozrachunku musiał zmierzyć się z LeBlanc, co okazało się dalekim od równego pojedynku.

Unicorns of Love mocno się zmieniło od tamtego czasu, na miejscu Polaka przecież gra aktualnie rumuński dżungler Andrei „Xerxe" Dragomir, a nie była to jedyna zmiana, bo w chwili obecnej pod szyldem jednorożców zostali jedynie gracz górnej alei — Kiss „Vizicsacsi" Tamás i wspierający — Zdravets „Hylissang" Galabov. Narastającym więc pytaniem jest: czy UoL wciąż jest w stanie zaskoczyć? Odpowiedzią na to pytanie jest najprawdopodobniej osoba, która jest z zespołem od samego początku — Fabian „Sheepy" Mallant, który jako trener zajmuje się strategią drużyny już trzeci rok i niezmiennie wprowadza na scenę coraz to nowe postaci. Najaktualniejszym tego przykładem jest wykorzystanie Warwicka, od którego inne drużyny długo stroniły, ale kiedy został wykorzystany w odpowiedniej sytuacji, zapewnił zwycięstwo nad Origen i Splyce.

Wilki i Jednorożce

Unicorns of Love wydaje się być niesamowicie indywidualne i oryginalne, nie tylko w swoim oddaniu nazwie, ale także podejściu do gry. Okazuje się jednak, że jednorożce mogą być zaskakująco mocno powiązane z azjatyckimi wilkami, a dokładniej Flash Wolves. Pierwszym podobieństwem są problemy z wygrywaniem w swoim regionie. Mimo tego, że FW prawie nieustannie, od rozpoczęcia tajwańskiej ligi LMS, znajduje się w czołowej dwójce, to wielokrotnie drużyna nie była w stanie pokonać ahq e-Sports Club. Powodowało to, że zespół często nie dostawał się na turnieje międzynarodowe, a nawet jeżeli się to udawało, to często wychodząc z drugiego miejsca. Sprawiało to, że niejednokrotnie organizacja musiała się liczyć z trudniejszymi przeciwnikami już na początku spotkań poza granicami Tajwanu. Najważniejszym jest jednak, że pomimo różnicy w wynikach w tabeli, Flash Wolves na arenie międzynarodowej często osiągało podobne, a czasami nawet lepsze wyniki od AHQ. Było to szczególnie widoczne w grach na czołowe drużyny z Korei, które niejednokrotnie zostawały pokonane właśnie przez wilki, a nie mistrzów LMS.

Żeby docenić wartość tytułu pogromców Korei, trzeba najpierw zrozumieć kontekst, który stoi za tym tytułem. Najlepszym przykładem na wprowadzenie do zrozumienia tego tematu są ostatnie Mistrzostwa Świata, które zostały wygrane przez koreańskie SK Telecom T1. Podczas eliminacji grupowych SKT T1 przegrało jedynie jedną grę, właśnie na Flash Wolves. Osiągnięcie to nabiera jeszcze większego znaczenia w odniesieniu do tylko 2 przegranych koreańskiego giganta na niekoreańskie drużyny w tym turnieju.

Potyczka Szczęścia z Siłą

Jednym z głównych motywów powracających w tym artykule jest potrzeba tajnej broni, pewnego zaskoczenia, które uratuje honor Europy, a może nawet pozwoli na pozytywne zaskoczenie. Powodem tego jest pewne osłabienie regionu, którym jest EU spowodowane odejściem części talentu ze sceny i problemami z występami międzynarodowymi. Wystarczy przecież spojrzeć na poprzedni sezon, w którym G2 Esports, które zdominowało LCS, ale grając na MSI, a nawet Mistrzostwach Świata wypadło zaskakująco słabo. Okazało się wtedy, że ostatnią deską ratunku zostało H2K. Niestety tak bardzo jak niesamowitym było dojście H2K do półfinału mistrzostw, tak drużyna została ostatnio osłabiona po przeprowadzeniu ogromnych zmian wśród graczy i aktualnie ma problemy z utrzymaniem trzeciego miejsca w EU LCS, nie mówiąc już o walce poza Europą. Więc co jeżeli G2, mimo swojego udanego występu na MSI 2017 nie poradzi sobie ze swoją klątwą, a H2K nie wróci do swojej starej formy?

Może to właśnie Unicorns of Love jest odpowiedzią. Drużyna już dwa lata temu, mimo niskiego poziomu indywidualnego graczy, nierzadko zaskakiwała, a teraz kiedy zespół jest skompletowany na nowo, wygląda na silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Teraz jedyną bronią w arsenale Jednorożców nie jest już element zaskoczenia i odrobina szczęścia, a połączenie tych dwóch elementów ze stabilnością zagwarantowaną wysokim poziomem indywidualnym każdego z graczy. Tak jak Flash Wolves przez długi czas nie było w stanie przejąć pierwszego miejsca w LMS, tak i UoL brakiem stabilności blokowało sobie możliwość uczestnictwa w wydarzeniach poza Europą. Więc jeżeli UoL utrzyma swój aktualny poziom na split przed Mistrzostwami Świata, to bardzo prawdopodobnym jest, że wkrótce przekonamy się, czy to nie oni zasłużą na tytuł pogromcy Korei.