Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
European Masters

Kto był gwiazdą European Masters?

Słowo o największych talentach letniej odsłony EU Masters.

Letnie rozgrywki w ramach European Masters już za nami. Reprezentanci czołowych europejskich lig starli się ze sobą, a w wielkim finale na katowickiej ziemi wyłoniony został mistrz  Mad Lions. Jeżeli zastanawiacie się, na kogo podczas tej edycji szczególnie warto było zwrócić uwagę — zerknijcie na poniższe zestawienie!

Oskar „Selfmade” Boderek

Mad Lions E.C.

Zaczynamy od Polaka, o którym głośno jest już od dawna i którego dalszych kroków nadal wyczekuje „lwia” część Europy. Dżungler Mad Lions to jeden z najlepszych leśników nieznajdujących się jeszcze w LCS, co sam zainteresowany zdołał nam już wielokrotnie potwierdzać w różnych turniejach. Fani gracza powinni kojarzyć go przede wszystkim z jego występów w lidze hiszpańskiej, gdzie od dłuższego czasu święci triumfy. Bo chociaż jego ekipa nie miała najlepszego sezonu regularnego — przed play-offami znajdowała się na zaledwie na czwartej pozycji, na etapie pucharowym i tak potwierdziła ponownie, że jest pierwszą siłą Hiszpanii.

Kluczowym czynnikiem dla sukcesów tej drużyny od początku jej istnienia jest Selfmade. Polak przeniósł się do LVP jako młody talent, a po krótkiej przygodzie w ThunderX3 Baskonii zasilił szeregi Mad Lions, gdzie z miejsca podjął walkę na najwyższym poziomie i pokazał się szerszej publice. Przez pierwsze splity „wygrzewał się” w swojej roli, szczególnie gdy mistrzostwo w 2017 zdobywało Giants Only The Brave z Jactrollem w składzie (później nieco zmieniony skład tej ekipy stał się znanym nam obecnie z LCS Teamem Vitality). Od dobrego roku trudno jednak o dobrą konkurencję dla Polaka na jego pozycji w kraju oraz w Europie poza LCS. W ostatnim splicie LVP Selfmade uzyskał 4 tytuły MVP rozgrywek, co uplasowało go na trzecim miejscu spośród wszystkich graczy oraz na pierwszym wśród dżunglerów. A jego drużyna? Już w poprzedniej edycji European Masters Mad Lions było jednym z faworytów do zgarnięcia tytułu. Wtedy superskład Origin pokrzyżował plany mistrza Hiszpanii, ale w letnich rozgrywkach takich przeszkód nie było. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów, Mad Lions przeszło pewnie przez wszystkie przeciwności. Lwy ryknęły z najwyższego stopnia podium, pokazując Europie, że rozgrywki poniżej LCS są już dla nich niewystarczające.

Emil „Larssen” Larsson

Ninjas in Pyjamas

Osiemnastoletni Szwed jest jednym z nielicznych graczy, których pomimo młodego wieku możecie już kojarzyć z aren LCS. Obiecujący środkowy ma w swoim portfolio naprawdę sporo drużyn, a najbardziej uważni z was mogą go pamiętać jeszcze z gry u boku Woolite’a, gdy w 2017 roku obaj znaleźli się w Challenger Series pod banderą Wind and Rain. Polski snajper i jego szwedzki wspólnik nie zapamiętają tamtego okresu zbyt dobrze, w końcu jedynie otarli się o awans do LCS, ale tamtejszy angaż otworzył im obu kilka dodatkowych drzwi. Dla Larssena oznaczało to dołączenie do Ninjas in Pyjamas, które jako szwedzka organizacja bierze udział w nordyckich rozgrywkach regionalnych. Do letniej edycji EU Masters NiP dołączyło z drugiego miejsca w swoim regionie (pierwsze w Nordic Championship zajął Team Atlantis), więc czekało je jeszcze przeprawa przez fazę Play-In turnieju. Tę, jak zapewne wiecie, zdominowała nasza Szata Maga, ale Szwedzi nie pozostali dłużni swoim rywalom w kolejnych grach i ostatecznie awansowali do właściwego etapu turnieju. Od tego czasu było wyłącznie lepiej, bo drużyna, która ledwo dostała się swej grupy, po dwóch meczach była już na jej prowadzeniu z zapewnionym awansem do dalszej części pucharowej rywalizacji.

larssen

Emil „Larssen” Larsson, fot. ESL

Pałeczkę lidera, gdy tylko było to od niego wymagane, chętnie przejmował Larssen. Pod wodzą jego zdecydowanych zagrań NiP radziło sobie wyśmienicie w kluczowych grach, a jego bogaty champion pool stał się solą w oku oponentów. Na przestrzeni turnieju zobaczyliśmy jego Kassadina, Ryze’a, Corkiego, Akali i Fizza. Jego drużynie, między innymi dzięki zasługom Szweda, dość niespodziewanie udało się dojść aż do wielkiego finału. W pojedynku na szczycie NiP uznało ostatecznie wyższość Lwów z Selfmadem na czele, ale ekipie Larssena i tak należą się uznanie i chapeu bas!

Kristian „TynX” Hansen

GamersOrigin

Kolejny po Selfmade dżungler w stawce oraz kolejny reprezentant czołówki lokalnej europejskiej sceny. Tym razem przedstawiamy Duńczyka grającego w barwach francuskiej drużyny, która jest plus-minus tym dla Francji, czym Mad Lions jest dla rozgrywek w Hiszpanii. GO ma nieco gorszy bilans zwycięstw w lokalnych pucharach, ale pomimo niedługiej historii ma już na swym koncie kilka ważnych triumfów, a ich końcowe rezultaty niezależnie od rangi turnieju oscylują zawsze bardzo blisko podium. GamersOrigin to również drużyna z pierwszego seeda, a i na tym podobieństwa między nimi i Lwami się nie kończą. W poprzedniej edycji GamersOrigin również brało udział i podobnie jak Mad Lions, zajęło 3-4 pozycję. Ekipa Selfmade’a odpadła po zaciętej walce z Origen, a TynX dostał lanie od polskiego powerhouse’u. Obie drużyny były wtedy stawiane w roli faworytów i choć żadna wtedy nie podołała zadaniu, oczekiwania względem nich nie zmalały przez ostatnie miesiące.

Nazwisko TynXa już przed turniejem pojawiało się często na ustach europejskich fanów. Od innych leśników w rywalizacji Duńczyk odróżniał się stylem gry oraz champion poolem. I chociaż pierwsze dni turnieju pokazały, że gracz potrafi dostosować się do ostatnich trendów, w jego rękawie do samego końca pozostały niezwykle niebezpieczni Nidalee oraz Graves. GamersOrigin bezstratnie przeszło przez fazę grupową, ale tuż za nią czekało na nich NiP. Kolektywny upór tych ostatnich wystarczył, by doprowadzić szwedzką formację do samego finału, a ofiarą po drodze stety-niestety stał się właśnie TynX. Jego drużynie zabrakło pewności siebie i odpowiednich decyzji w najtrudniejszych momentach. Mistrz Francji musiał się ostatecznie pożegnać z turniejem na etapie ¼ finału, ale ich leśnik niezmiennie pozostaje wciąż jedną z jaśniejszych gwiazd europejskiej dżungli poniżej LCS.

Juš „Crownshot” Marušič​

Mad Lions E.C.

Zestawienie, po świetnym występie w finale, zamyka drugi z reprezentantów hiszpańskich Lwów. Wspólnik Selfmade’a przeszedł podobną drogę co Polak, chociaż w zastępach Mad Lions znajduje się dopiero od początku tego roku. W roli strzelca zastąpił Jesklę, a dolna aleja jego ekipy momentalnie zyskała na nowej dynamice. Crownshot oczywiście, tak jak wszyscy strzelcy świata, musiał się uporać z wahaniami mety w tym sezonie, dlatego też jego lokalne występy nie były niekiedy tak kluczowe i widowiskowe, jak mogłyby się wydawać gry Polaka. Jego stabilność na przestrzeni ostatnich splitów pozwoliły mu jednak zyskać sobie miano gracza, na którym można polegać. Nic dziwnego zatem, że hiszpańska formacja zdecydowała się skoncentrować sporo zasobów wokół swojego prowadzącego.

Podczas całego turnieju zobaczyliśmy Słoweńca na kilku różnych bohaterach i na niemal każdym zdołał pokazać się jako gracz piekielnie niebezpieczny. Fanom szczególnie w pamięć powinna zapaść dominacja z pierwszej finałowej mapy, gdy na jego liczniku zabójstw pojawiła się pechowa — w tym wypadku dla ofiar z NiP, trzynastka. Kompozycje Mad Lions zdawały się potęgować pozytywny wpływ stylu gry prowadzącego. W chaosie walki Crownshot często pozostawał niemal niedostępny dla ataków oponenta. Jego pozycjonowanie w walkach drużynowych idealnie współgrało z taktyką reszty drużyny. To natomiast w prostej linii przekładało się na dużą liczbę zadawanych obrażeń i stosunkowo niską śmiertelność. Pięciu zawodników Mad Lions to pięć talentów, obok których nie można przejść obojętnie. Jeżeli jednak zamierzacie się przyglądać komuś szczególnie, chociażby w powtórce katowickich finałów, Crownshot to wasz pewniak.

Kogo jeszcze widzielibyście w tym zestawieniu?
Kto według was szczególnie dobrze poradził sobie podczas European Masters?
Dajcie znać w komentarzach!