Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Hegemonia Azji

Pożegnanie zachodnich zespołów w dwóch ostatnich ćwierćfinałach.

Fnatic

W ostatni weekend odbyły się dwa ostatnie ćwierćfinały, w których kolejny raz zachodnie drużyny zmierzyły się z azjatyckimi organizacjami. Najpierw w sobotę ostatni pozostały na scenie reprezentant Europy — Fnatic zmierzył się z czołową chińską reprezentacją — Royal Never Give Up. Następnie widzowie mogli obejrzeć długie starcie amerykańskiego Cloud9 i kolejnego chińskiego zespołu — Team World Elite. Niestety pomimo starań i wielu fantastycznych akcji ani Europejczykom, ani Amerykanom nie udało się przejść do półfinałów. Awans wywalczyły sobie dwie chińskie drużyny – jak do tego doszło?

Fnatic kontra Royal Never Give Up

Pierwszy mecz

FNC kontra RNG
SoaZ Broxah

Po porażce Misfits wcześniejszego dnia, oczy wszystkich europejskich fanów (w tym zawodników z pozostałych drużyn EU LCS) zwróciły się na Fnatic. Ostatniej ekipie Europejczyków przyszło zmierzyć się z faktycznie najlepszym zespołem chińskiej ligi — Royal Never Give Up, w którym gospodarze tegorocznych Mistrzostw Świata pokładają największe nadzieje. Analitycy jeszcze przed rozpoczęciem tego turnieju zwrócili uwagę, że ten zespół z Jianem "Uzi" Zi-Hao na czele ma potencjał pokonania najlepszych drużyn Korei Południowej. Dlatego przed Fnatic stało naprawdę trudne wyzwanie, lecz dla obu stron był to pojedynek o wszystko.

Rekkles

Zawodnicy Fnatic fantastycznie rozpoczęli pierwszy mecz pomimo tego, że Martin „Rekkles” Larsson nie dostał Tristany tylko Sivir. Do 20. minuty wydawałoby się, że bez problemu uda im się utrzymać drobną przewagę nad Chińczykami. W szczególności dobrze grał RasmusCaps” Winther, który poszedł śladami koreańskich środkowych i zdecydował się na grę Taliyahą. Natomiast na górnej alei Paul „sOAZ” Boyer wybrał Trundle’a, aby zabezpieczyć się przed obrońcami przeciwników, czyli Cho’gathem Yana „LetMe” Jun Ze i Sejuani Liu „mlxg” Shi Yu. Co w takiej sytuacji mogłoby pójść nie tak, kiedy wszystko wyglądało tak pięknie?

RNG

Martin „Rekkles” Larsson został pożarty [R] — Ucztą, a Paul „sOAZ” Boyer uznał, że mimo tego podejmie walkę czterech na pięciu. Od tego momentu Fnatic straciło kontrolę nad mapą. Zabójstwa wrogów okupywali stratami swoich sojuszników, a przewaga Royal Never Give Up cały czas rosła aż do zwycięstwa Chińczyków. Graczem spotkania bez wątpienia został Yan „LetMe” Jun Ze, który wielokrotnie ustawiał walki swojemu zespołowi, a oprócz tego eliminował jednego z zawodników Fnatic za pomocą [R] — Uczty. Każda walka drużynowa zainicjowana przez górnego Royal Never Give Up kończyła się tragedią dla Europejczyków.

Drugi mecz

Rekkles Jesiz Caps

Kolejne starcie rozpoczęło się bardzo zaskakująco już podczas selekcji bohaterów. Paul „sOAZ” Boyer zagrał Cho’gathem, który w poprzednim pojedynku okazał się być zgubą Fnatic. Natomiast Martin „Rekkles” Larsson zdecydował się na wybór Vayne, z której grania był znany jego konkurent na linii Jian „Uzi” Zi-Hao. Jednak Chińczycy też nie byli bierni, ponieważ skontrowali Jannę Jesse „Jesiz” Le’a za pomocą Soraki Shi „Ming” Sen Minga. Azjaci od początku bili Europejczyków na głowę w zdobywaniu złota, lecz Rasmus „Caps” Winther odegrał się rewelacyjnymi zagraniami Taliyahą, w tym jednym, gdzie walczył sam na trzech i zabił wroga.

RNG

Wszystko było na najlepszej drodze do zwycięstwa, gdyż zespół Fnatic posiadał przewagę aż pięciu tysięcy złota i siedmiu zabójstw do dwóch. Jednak pomysł walki z Baronem Nashorem pod czujnym okiem Royal Never Give Up nie był dobrze przemyślany. Chiński dżungler Liu „mlxg” Shi Yu ukradł tego potwora, a następnego zabił, zanim Fnatic się zorientowało. Niestety w końcu Mads „Broxah” Brock-Pedersen został złapany w niekorzystnej pozycji, co błyskawicznie przekształciło się w masakrę europejskich zawodników. Przewaga w złocie nie zdała im się na nic, ponieważ drużyna Royal Never Give Up od razu przeszła do zakończenia gry.

Trzeci mecz

FNC

Fnatic znalazło się o krok od ostatecznej porażki, więc poszło na całość w wyborach bohaterów. Dotychczas Paul „sOAZ” Boyer był niezwyciężony, kiedy grał Gnarem, z kolei Martin „Rekkles” Larsson wreszcie dostał w swoje ręce przepotężną Tristanę. Jednak mecz od początu układał się bardziej po myśli Royal Never Give Up. Stres po dwóch porażkach odcisnął widoczne piętno na zawodnikach Fnatic, ponieważ radzili sobie najgorzej w tym starciu z Chińczykami. Połączenie [R] — Kataklizmu (Jarvana IV) i [R] — Bohaterskiego Wejścia (Galio) okazało się fenomenalnym sposobem na przełamanie obrony Europejczyków.

Rekkles

Jednak Fnatic wcale nie zamierzało się poddać, w szczególności kiedy stawka była tak wysoka. Pomimo krwawej jatki urządzonej przez Royal Never Give Up, przedstawiciele EU LCS byli w stanie odroczyć klęskę do momentu, w którym okazali się silniejsi. W końcu to zawodnicy Fnatic wyłapywali wrogów, a nie na odwrót. Walka przeniosła się z bazy Europejczyków pod Nexus Chińczyków. Royal Never Give Up również nie chciało odpuścić do samego końca, ponieważ jeszcze raz byli w stanie ukraść Barona Nashora. Jednak to wcale nie pomogło im w walce z dobrze zorganizowanym i wyposażonym składem Fnatic. Pierwsze zwycięstwo reprezentantów EU LCS.

Czwarty mecz

RNG kontra FNC

Na początku widownia została zaskoczona przez wybór Rasmusa „Caps” Winthera, który wybrał zupełnie do niego niepasującego bohatera — Galio. Szybko okazało się, że to pierwszorzędny pomysł, gdyż zapewnił swojej drużynie nie tylko Pierwszą Krew na górnej linii, ale również kolejne na dolnej alei. Znowu początek meczu wyglądał cudownie dla ekipy Fnatic, ponieważ nurkowanie pod wieżę wroga pod osłoną [R] — Kosmicznej Poświaty wychodziło jej perfekcyjnie. Środek spotkania wyglądał naprawdę wyrównanie, lecz nikt z Europejczyków nie był w stanie dojść do Twitcha, którym grał Jian „Uzi” Zi-Hao, więc zaczęli odpadać.

Rekkles

Niestety to powtórzyło się również w kolejnych walkach drużynowych. Wyglądało na to, że w kompozycji ekipy Fnatic zabrakło bohaterów zadających obrażenia, ponieważ podczas trwania superumiejętności Tarica nie byli w stanie nikogo zabić. Czterech obrońców i Varus to stanowczo zbyt mało, żeby zmieść Royal Never Give Up z powierzchni ziemi. Dlatego każde kolejne starcie kończyło się gorzej dla Fnatic. Ostatecznie reprezentacja EU LCS okazała się zupełnie bezsilna w starciu z Corkim Li „Xiaohu” Yuan Hao i Twitchem Jiana „Uzi” Zi-Hao. Ostatnia nadzieja europejskich fanów umarła, kiedy po raz trzeci ich Nexus został zniszczony.

 

Team World Elite kontra Cloud9

WE kontra C9

Pierwszy mecz

Cloud9

Ostatnim reprezentantem szeroko pojętego zachodu był zespół Cloud9, który w niedzielę stawił czoła kolejnej chińskiej drużynie – Team World Elite. Dociekliwi fani i analitycy uznali to za prawdziwy łut szczęścia, ponieważ ich przeciwnicy byli zdecydowanie najsłabszym z wrogów, na których mogli trafić. Za Amerykanów trzymały również kciuki europejskie organizacje, które zdążyły już odpaść. Dlatego na Cloud9 ciążyła olbrzymia odpowiedzialność. Dlatego Nicolaj „Jensen” Jensen od początku nie zamierzał się ograniczać, wybierając Aureliona Sola na środkową linię. Tam zmierzył się z Corkim, którym Su „Xiye” Han-Wei ma rewelacyjne wyniki. 

WE Xiye

Cały mecz skupił się wokół starcia tych dwóch tytanów środkowej alei. Nicolaj „Jensen” Jensen raz za razem rzucał Su „Xiye” Han-Wei’owi wyzwania. Zarówno w postaci pojedynku jak i w formie wyścigu podczas ganku sojuszniczych linii. Chińczyk starał się podążać za nim, lecz przegrał ze względu na fantastyczną mobilność Aureliona Sola. Nicolaj „Jensen” Jensen był praktycznie wszędzie, gdzie był potrzebny. Z powodzeniem zgankował górną aleję, lecz zaraz można było go zobaczyć również na dolnej. Jego imponująca passa została przerwana dopiero podczas walnego starcia przy Baronie Nashorze.

c9

Zespół Team World Elite zdecydowanie lepiej sobie radził w fazie walk drużynowych, ponieważ kiedy tylko do niej doszło, to bez problemu byli w stanie wyłuskać wrogich prowadzących. Najlepiej sprawił się Xiang „Condi” Ren-Jie, który wielokrotnie idealnie podzielił wrogów za pomocą [R] — Wybuchającej Beczki. W ten sposób tak ciężko wywalczona przewaga z wczesnych etapów gry została całkowicie zaprzepaszczona. Już w 30. minucie Team World Elite prowadziło w złocie i kontroli na mapie. Cloud9 walczyło do końca, lecz w wyrównanej grze drobne błędy zadecydowały o zwycięstwie chińskiej reprezentacji.

Drugi mecz

C9

Jednak to nie zniechęciło Cloud9 przed podjęciem dalszej, jeszcze bardziej zażartej walki o awans do półfinałów. Jung „Impact” Eon-yeong zaszokował widownię wyborem Singeda na górną linię. W kolejce solo/duo to często oznacza (dyplomatycznie mówiąc) „niestandardową” grę. Natomiast górny Cloud9 pięknie pokazał, że Szalony Chemik również może być częścią drużyny. Oprócz tego Amerykanie oparli swoją strategię na kombinacji umiejętności starej jak świat — połączeniu [R] — Rozkazu: Fali Uderzeniowej Orianny i [R]  Kataklizmu Jarvana IV. Z całą pewnością można powiedzieć, że ta para wciąż doskonale działa razem.

WE Condi

Chińczycy doskonale wiedzieli, jak odpowiedzieć na takie zagrywki, przez co gra znowu cechowała się niezwykłym wyrównaniem. Obie drużyny szły łeb w łeb aż do niespodziewanego zwrotu akcji, kiedy ekipa Cloud9 zdecydowała się zrobić Barona Nashora, zanim zorientują się ich przeciwnicy. Zamiar się powiódł, chociaż brakowało dosłownie sekund, aby cały Team World Elite dotarł na miejsce. Umiejętne rozegranie walki na rzece pozwoliło Amerykanom zdobyć ostateczną przewagę, co wykorzystali bez mrugnięcia okiem, kiedy skierowali się bezpośrednio na wrogi Nexus. Pomimo oporu wygrali grę, remisując z Chińczykami.

Trzeci mecz

C9 Sneaky

Pamiętając jak ekstremalnie wytrzymały był w poprzednim meczu, Jung „Impact” Eon-yeong ponownie wybrał Singeda. Jednak tym razem to nie on wywoływał pełne niedowierzania okrzyki widzów. Dzięki serii doskonale rozegranych wczesnych walk drużynowych na dolnej alei, Zachary „Sneaky” Scuderi stał się prawdziwym potworem już po 10. minucie. Nawet kiedy wydawało się, że Su „Xiye” Han-Wei dopadnie go Jaycem, to amerykański strzelec wyniósł z tego starcia Tristaną aż dwa zabójstwa. Cloud9 w pełni zdominowało tę grę, kończąc ją w rekordowym tempie — tylko 24. minut. Wyjątkowo śmiałe zwycięstwo Amerykanów.

Czwarty mecz

Team WE

Drużyna Cloud9 potrzebowała tylko jednego zwycięstwa, aby być pierwszym i jedynym półfinalistą z zachodu. Niestety jej czwarte starcie z przedstawicielami chińskiej ligi LPL od początku szło nie po myśli Amerykanów. Liczne błędy graczy Cloud9, głównie wynikające ze zbytniej chciwości, doprowadziły do sytuacji, w której Team World Elite zyskał sporą przewagę za darmo. Chińczycy pokazali, co się dzieje, jak się ich lekceważy. Błyskawicznie zmienili styl gry na agresywny — już w 20. minucie meczu wynik wynosił jeden do dziewięciu na rzecz Azjatów. Cloud9 przeszło do panicznej defensywy we własnej bazie.

WE Xiye

W szczególności wyróżnił się Su „Xiye” Han-Wei, który grając Taliyahą, potrafił obrócić nawet najbardziej fatalne położenie na swoją korzyść. Wielokrotnie zawodnicy Cloud9 wpadali w pułapkę wyłącznie dzięki trzeźwej ocenie sytuacji środkowego Team World Elite. Fantastycznym wyczuciem wykazał się również Jin „Mystic” Sung-jun, którego [R] – Żywy Pocisk prawie zawsze trafiał cel, jakby był automatycznie sterowany. Amerykanom udało się ich odeprzeć, lecz okupili to zniszczoną bazą. Walka z Chińczykami mającymi aż 12 tysięcy złota przewagi w końcu okazała się zbyt trudna, co zakończyło ten mecz na korzyść Team World Elite.

Piąty mecz

Cloud9

To była ostatnia nadzieja dla zachodnich zespołów na chociaż pojawienie się w półfinałach Mistrzostw Świata 2017. Dlatego skład Cloud9 zdecydował się wybrać swoje sprawdzone postacie, które wcześniej zapewniały im zwycięstwo: Shena na górze, Sejuani w dżungli, Oriannę na środku, Caitlyn jako strzelca i Lulu we wsparciu. Tymczasem Team World Elite zaskoczył widownię wyborem swojego środkowego, który słynął z gry zabójcami i mobilnymi magami. Su „Xiye” Han-Wei wybrał Galio, co zapewne świadczyło o strategii skoncentrowanej wokół strzelca chińskiej drużyny, który ponownie grał Kog’mawem.

Team World Elite

O dziwo liczne zabójstwa Cloud9 na początku meczu wcale nie zagwarantowały Amerykanom przewagi w złocie. Dlatego walki drużynowe w późniejszych etapach meczu były stosunkowo wyrównane. Tym razem popisał się Ke „957” Changyu, który Gnarem siał prawdziwy zamęt w szeregach wrogów. Dwa Smoki Ognia na koncie Chińczyków wcale nie pomogły Cloud9 wygrzebać się z dołka. Szybko doszło do oblężenia bazy Amerykanów. Przedstawiciele NA LCS nie byli w stanie dostać się do strzelca Team World Elite, więc Jin „Mystic” Sung-jun bezbłędnie poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa i przez to awansu do półfinału.

 

Podsumowanie ćwierćfinałów

FNC Rekkles

Niestety widzom przyszło się pożegnać z Fnatic i Cloud9, tak jak wcześniej musieli powiedzieć do widzenia drużynie Misfits. Pozostaje mieć nadzieję, że e-sportowe organizacje z zachodu wyciągną wnioski z tej porażki. Do kolejnego etapu przeszły zespoły Team World Elite i Royal Never Give Up, przez co w nadchodzących półfinałach zaprezentują się tylko zespoły pochodzące z Azji. To smutna lekcja dla pozostałych regionów, lecz nie zmienia to faktu, że w półfinałach będzie się działo. Teraz czas zadać pytanie, na które już nie ma oczywistej odpowiedzi dla europejskich fanów.

Za kogo trzymasz kciuki w półfinałach?