Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Jak Splyce rozpocznie nową przygodę z Mistrzostwami? Startuje faza play-in!

Już za chwilę ruszają rozgrywki największej imprezy e-sportowej świata! Faza play-in to jej pierwszy etap, w którym rozstrzygną się losy ostatnich uczestników grup. Oczy Europy zwrócone są przede wszystkim na worek, do którego trafiło tutejsze Splyce.

LEC zaliczyło w tym roku świetny debiut. Odkąd europejska liga zyskała swoją niezależną tożsamość i wyraźną identyfikację, na arenie jej rozgrywek wzrósł również poziom jej rozgrywek. Poza drobnymi wyjątkami, lwia część tutejszej stawki reprezentuje poziom, o którym jeszcze przed laty moglibyśmy tylko marzyć. Co jednak ważniejsze, na szczycie tabeli, dumnie i w blasku reflektorów, smaży się Jankos wraz ze swoją wesołą ekipą. Polak reprezentuje drużynę, której dominujący styl doceniają media i eksperci na całym świecie. I choć europejska liga widywała bardziej stabilne występy lokalnych dominatorów, większość ekspertów zgadza się, że pod kątem poziomu G2 to historycznie absolutna czołówka. Stojące tuż za Samurajami Fnatic również reprezentuje rewelacyjny poziom. Przed rokiem na szyjach Pomarańczowych zawisły srebrne medale Mistrzostw Świata, a teraz zawodnicy tej legendarnej formacji z pewnością będą chcieli co najmniej powtórzyć tamten sukces. Ze względu na bardzo niefortunne losowanie i trafienie na grupę śmierci nie będzie łatwo, ale i G2, i Fnatic, ze względu na wszystko, co obie te ekipy zrobiły dla europejskiej sceny, stosunkowo łatwo zaufać.

eu

Wielką niewiadomą pozostaje jednak trzeci reprezentant Europy. Walka o podium LEC była naprawdę zacięta i przez blisko pół roku bliżej niego było raczej Origen, aniżeli Splyce. Węże standardowo już stały się najpierw najlepszą wśród najbardziej niedocenionych ekip, a później stopniowo wyrabiały sobie własne imię w europejskim panteonie gwiazd. Splyce to zgoła inna — taktycznie i realizacyjnie ekipa. Jej znakiem rozpoznawczym jest świetne zrozumienie mechaniki późnej fazy gry. Choć ich mapy rozgrywane są bardzo zachowawczo i długo, ich taktykę wciąż chwali się za skuteczność i konsekwencję. Trudno o bardziej obrazową i trafną analogię — Splyce niczym zaciskający się na szyi ofiary wąż daje poczuć swój uścisk na szansach rywali, których spotyka na Rifcie. Z każdą minutą przeciwnicy trzeciej ekipy Europy coraz bardziej oddalają się od upragnionych punktów, celów i awansów. Czy Splyce zdoła jednak przełożyć swój atut również na grunt międzynarodowej sceny?

spy

Europejczycy są gospodarzami tegorocznej edycji Mistrzostw, dlatego stosunkowo łatwo powinno być o wsparcie tak zwanego szóstego zawodnika. Trybuny szybko wypełnią się zwolennikami tutejszych bohaterów, co powinno stanowić o przewadze Splyce, a w późniejszych etapach również Fnatic i G2 Esports. Węże będą miały jeszcze jedną drobną pomoc w postaci wejścia w turniej w jego najwcześniejszej fazie. Zawodnicy będą mogli rozgrzać się na stosunkowo łatwym gruncie, bo przeciw ekipom reprezentującym potencjalnie słabsze regiony. Jeżeli Splyce zamierza marzyć o zawojowaniu rywalizacji, konieczne będzie oczywiście totalnie zdominowanie play-inów. Parę gier na tym etapie powinno jednak pomóc Europejczykom w wyczuciu trendów mety — również tej egzotycznej, z którą na Kontynent mogli przybyć rywale. Kim zatem będą bezpośredni przeciwnicy Splyce i czy jest się kogo obawiać?

Na nieszczęście fanów europejskich rozgrywek, w play-inach można było trafić lepiej. Nie jest zupełnie najgorzej, ale Splyce przyjdzie się zmierzyć z ekipami, które przynajmniej mają już jakieś międzynarodowe doświadczenie. Zarówno skład DetonatioN FocusMe, jak i Isurus Gaming mieliśmy już okazję oglądać tu i ówdzie. Drużyną potencjalnie słabszą, przynajmniej na papierze, jest obecnie druga z wymienionych ekip. Argentyńskie Isurus dwukrotnie, w 2017 i 2019, wzięło udział w rozgrywkach w ramach turnieju Mid-Season Invitational. Jako dominator swojej ligi wysłannicy Południowej Ameryki podchodzili do wielkiej sceny, ale każdorazowo mocno obijali się o jej niewygodne rogi. W obu przypadkach graczom tej formacji udawało się zdobyć pojedyncze punkty, ale te nigdy nie wystarczyły, by choć opuścić fazę wstępną turnieju. Jeżeli mielibyśmy się jednak pokusić o znaczące plusy, to należy do nich Warangelus, czyli prowadzący Isurus Gaming. Strzelec jest jednym z jaśniejszych punktów ekipy i z całkiem niezłej strony dał się poznać światu już na ostatnim MSI. W rozgrywkach swojej ligi jest dominującą siłą Isurus, wyciągając średnio prawie jedną trzecią obrażeń zespołu na każdej mapie.

isg

Nieco więcej obaw w sercach fanów Splyce może wywoływać DetonatioN FocusMe. Japoński mistrz to niekwestionowany lider tamtejszych rozgrywek, którego coraz bardziej ciągnie również na międzynarodową scenę. DFM mieliśmy szansę oglądać na obu dużych imprezach ostatniego roku. Najpierw Japończycy zaliczyli dość niefortunny chrzest na Mistrzostwach Świata. Potem czekało na nich legendarne EDG. Chińczycy nie pozostawili złudzeń, eliminując drugą azjatycką drużynę w szybkim 3:0. Kilka miesięcy później przyszedł jednak czas również na MSI. Druga z wielkich imprez pozwoliła Japończykom na rozpostarcie skrzydeł i wygranie aż czterech map. Lepsi w grupie fazy wstępnej okazali się ostatecznie Rosjanie z Vega Squadronu, natomiast mistrzowie LJL dostali parę minut, by zaprezentować się szerszej publiczności i dość dobrze skorzystali z tej szansy. Na eksperckim radarze pojawiły się pseudonimy Cerosa i Yutapona. Obaj zawodnicy nadal zasilają szeregi DFM i według przewidywań mogą stać się głównym czynnikiem, dzięki któremu Japonia wyjdzie z cienia drużyn z innych części Azji.

dfm

Detonation FocusMe to jednak nie tylko doświadczenie międzynarodowe. Ich znakiem rozpoznawczym są eksperymenty mety, którym regularnie poddają swoich rywali w ramach rozgrywek LJL. Dość powiedzieć, że jednym z najpopularniejszych wyborów ich górnego jest Tahm Kench, że środkowy grał w tym splicie Heimerdingerem, Ziggsem i Shyvaną, a zawodnik wsparcia Lee Sinem. Splyce jest oczywistym faworytem swojej grupy play-inów ze względu na rangę naszego regionu, dlatego rywale Węży będą musieli sięgnąć po inne narzędzia, by się przebić. Różnorodność draftowa, której nie powstydziliby się zawodnicy G2, może być jednym z takich narzędzi.

Pierwsze starcia Splyce już w najbliższą środę o 14:00! Trzecia ekipa Europy w drugim meczu turnieju zmierzy się ze swoim lokalnie najgroźniejszym przeciwnikiem. Zwycięstwo lub porażka na DFM w tym momencie może stanowić o dynamice dalszego rozwoju Splyce w całym turnieju. Dwie z trzech ekip grup play-inów wyjdą do fazy eliminacji, ale celem jest niewątpliwie zwycięstwo.

Nadchodzące mecze Splyce:

vs DFM - środa, 14:00
vs ISG - środa, 18:00
vs DFM - piątek, 13:00
vs ISG - piątek, 17:00

Czy Splyce może czuć się pewnie?
Jak oceniacie szanse Europejczyków w fazie play-in?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!