Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Jankos najlepszym dżunglerem świata?

G2 jest jedną z dwóch ostatnich ekip pozostałych wciąż na placu boju w największym turnieju roku. Jankos, siłą rzeczy, jest zatem jednym z dwóch pozostałych w tym miejscu dżunglerów. Czy oznacza to zatem, że Polak to prawie lub być może po prostu najlepszy dżungler na świecie?

W kontekście tych rozważań zawsze arcyważny jest także czynnik historyczny. Jeżeli spojrzymy na karierę Polaka, łatwo dostrzeżemy nierówności, przez które musiał przemknąć na drodze do tego miejsca. Niekiedy były to prawdziwe góry i doliny. Szczególnie niestabilny okres przypada na czas, kiedy Jankos zasilał szeregi teamu ROCCAT. Z powodu całkowicie polskiego składu tego zespołu, wielu fanów dżunglera wciąż postrzega tamten okres za najlepszy, najbardziej sentymentalny. Być może dlatego, że związany z czasami, gdy ci sami fani stawiali razem z Marcinem swoje pierwsze kroki na Rifcie. A może dlatego, że w pewnym sensie, na jakimś poziomie podświadomości wierzyli, że na ich oczach rodzi się prawdziwa gwiazda. Mając przed oczami Jankosa z obecnych czasów, w koszulce G2 i z całym zestawem nagród, trudno nawet wyobrazić sobie te początki, a warto zaznaczyć teraz i zaznaczać w przyszłości — początki te nie były łatwe.

jankos

Wszystko to prowadzi do dość zadziwiającej obserwacji i wynikającego z niej wniosku. Podczas gdy kariera większości zawodników e-sportowych bardzo szybko się rozwija, ale na przestrzeni zaledwie kilku lat totalnie blednie, wyniki Jankosa stają się z czasem istotnie coraz lepsze. Z roku 2015 i chybotliwego Roccat skaczemy do połowy 2018 — czasów, gdy pozornie świetne na papierze G2 zaczęło doświadczać coraz to większych problemów nawet na własnym podwórku. Ognisty duet Perkz-Jankos stracił swój pierwotny blask, Wunder był świetny, ale jako samotna wyspa Riftu nie był w stanie wpłynąć na wynik wielu kluczowych spotkań swojej drużyny. Wreszcie również Hjarnan i Wadid, bodaj najbardziej problematyczne ogniwo organizacji. Latem tamtego roku Samurajowie zajęli dopiero 4 miejsce w fazie zasadniczej, przegrywając także totalnie fazę play-off. Szanse na awans do Mistrzostw wisiały na włosku, ale G2 stanęło na wysokości zadania. MVP pamiętnego finału tych regionalnych kwalifikacji trafiło do Jankosa.

jankos

Turniej ten zapoczątkował prawdziwie złotą erę w historii kariery Polaka. W następnych 7 turniejach najgorszym rezultatem G2 było 3-4 miejsce z… poprzedniej edycji Mistrzostw. Europejczycy ulegli triumfującemu później Invictus Gaming, a tak przegrać, to prawie jak wygrać. Szczególnie, że reszta rywalizacji kończyła się od wtedy złotem dla G2 i złotem dla Polaka. Zespołowe rezultaty są najbardziej widowiskowe, ale za każdym pojedynczym triumfem stojącym na drodze do tych pucharów i koron stał również stabilnie strateg, pomysłodawca, król pierwszej krwi. 6 tytułów MVP w fazie zasadniczej wiosny, 6 tytułów MVP w fazie zasadniczej lata. Wreszcie tytuł najlepszego gracza całego letniego splitu LEC. To wszystko było tylko rozgrzewką do turnieju, o którego wygraniu marzy chyba każdy zawodnik Ligi.

W Europie Jankos miał do pokonania wielu świetnych dżunglerów, ale głównymi pretendentami do tronu Polaka byli stale Broxah i Xerxe. Obaj, jak się okazało, trafili na scenę tegorocznych MŚ. Obaj jednak musieli się już z nimi pożegnać. Broxah miał swoje momenty, ale popisał się ostatecznie dużą niestabilnością na przestrzeni gier, w których miało to bardzo duże znaczenie. Świetnie występował między innymi jako Lee Sin czy Gragas, ale pozbawiony obu tych bohaterów nie domagał w nieco innej roli jako Elise czy Rek’Sai. Duńczyk wiele razy dał popalić Polakowi na deskach w LEC, ale na dłuższym dystansie po prostu nie udźwignął ciężaru rywalizacji. Xerxe natomiast to stylistycznie dżungler dużo bliższy Jankosa. Zawodnik Splyce również bardzo duży nacisk kładzie na sprytne rozegranie wczesnej fazy gry oraz na śmiałe, wręcz agresywne współprace z sojusznikami. Węże pokazały światu więcej niż się spodziewaliśmy, ale w rywalizacji na linii Xerxe-reszta dżunglerskiego świata było widać różnicę tak i w LEC, jak i na MŚ.

Prawdziwym wyzwaniem dla Jankosa miała się zatem okazać dopiero mistrzowska stawka. Talenty takie jak Clid, Tarzan czy Ning miały zweryfikować wartość Polaka. Poprzeczka została zawieszona naprawdę wysoko również przez media, bo pamiętny artykuł ESPN umieścił Jankosa na samym szczycie rankingu zawodników całej rywalizacji. Wszystko wskazuje jednak na to, że jak najbardziej słusznie. Tarzan owszem, zmusił Jankosa do wielu błędów i między innymi dzięki jego zasługom Griffin wyszło z grupy A jako pierwsze, a G2 jako drugie. W ostatecznym rozrachunku obie ekipy nie zdążyły spotkać się na gruncie bardziej sprawiedliwej serii BO5, a szkoda. Tarzan rozegrał jednak świetną fazę grupową tylko po to, by tydzień później totalnie posypać się w starciu z Ningiem i jego IG. Obu tamtych ćwierćfinalistów nie ma już zresztą nawet w rywalizacji, bo jeden po drugim z niej odpadli. Jankos pozostał w niej natomiast na tyle długo, by powalić na kolana Canyona z Damwon Gaming i, przede wszystkim, legendarnego Clida z SKT w ostatni weekend. Pojedynek z koreańskim mistrzem wielu ekspertów uważa za ostatni etap, za swoistą walkę z bossem. Tę, co warto dodać, Jankos rozegrał wyśmienicie, zgarniając za nią nawet MVP półfinału.


Oczywiście rywalizacja się jeszcze nie skończyła, ale nie sposób uciec przeczuciu, że G2 jedną nogą jest już na pierwszym stopniu podium. Jankos czuje już na swej skroni chłód złotej korony. Być może nie tylko mistrza świata, ale i najlepszego zawodnika swojej pozycji, jakiego może obecnie zaoferować Liga.

post-semis

“Myślę, że nie ma na świecie nikogo innego, żadnego innego dżunglera… nawet Tarzan, mimo tego, że w ostatnich grach nie zagrałem dobrze przeciw niemu, nikogo, kto byłby lepszy ode mnie. Mogę grać przeciwko każdemu i poradzę sobie co najmniej dobrze…”

Tak brzmiały słowa Jankosa po wygranej na Damwon Gaming...

Uważacie, że po zwycięstwie na SKT są wciąż w mocy?
Czy Jankos jest najlepszym dżunglerem świata?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!