Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Jankos w półfinale Mistrzostw!

O drodze Polaka od problemów na lokalnej scenie aż po najlepszą czwórkę świata.

Droga Jankosa na przestrzeni ostatniego roku jest doprawdy fascynująca. Zmiana barw pod koniec siódmego sezonu dała nową nadzieję, ale Polak pozostał w uwięzi sinusoidy, której bieg niemal od zawsze dyktował jego rezultaty. Ten rok nie był w tej kwestii wyjątkiem. Marcin z dużym trudem wywalczył czwartą lokatę w Europie, a teraz, niewiele później, jesteśmy świadkami, jak jego G2 staje się jedną z czterech najlepszych ekip całego ligowego świata. Co sprawiło, że najpopularniejszy polski dżungler stoi obecnie przed szansą na największe osiągnięcie w karierze?

G2...K?

O transferze Jankosa spekulowało się już jakiś czas przed faktycznym ogłoszeniem zmiany barw. Uroczy bromance, który malował się często na naszych oczach między polskim dżunglerem oraz Perkzem, w końcu ewoluował na tyle, by dać początek erze zupełnie nowego G2. Chorwat, jako trzon starego, utytułowanego zespołu, został osią, wokół której zbudowano nową europejską siłę. Siłą, której motorem miał być między innymi Jankos. Synergii obu tych zawodników wyczekiwano z wielkim zaciekawieniem, bo styl ich gry, przynajmniej w teorii, świetnie ze sobą współgrał. Perkz przez lata dał się poznać jako gracz solidny, sprytny i agresywny. Szczególnie tą ostatnią cechą charakteryzował się natomiast również Jankos. Król pierwszej krwi w 2017 dał się zapamiętać przede wszystkim jako morderczy Kha’Zix, Lee Sin, Elise czy Graves. Wymagający odwagi styl gry przekładał się na sukcesy, ale zawirowania mety ostatecznie wybiły Polaka z rytmu. Rok zakończył on wtedy wybierając głównie Sejuani oraz Gragasa, jednak zarówno po jego grze, jak i wynikach, widać było, że nie są to dla niego najbardziej komfortowe picki.

jankos

Zmiana roli dżunglera z końcówki jego kariery w H2K niewinnie wskazywała również na to, co miało się stać w obecnym sezonie. Fani Polaka oraz entuzjaści gry Perkza nie mogli się doczekać synergii tego duetu, ale, przynajmniej na początku, czekał ich niemały zawód.

Niewygody nowej roli

Chociaż wszyscy spodziewali się świetnych, widowiskowych zagrań, niedorzecznie wysokich współczynników przelanych pierwszych krwi oraz dominacji polsko-chorwackiego duetu, Jankos dostał w G2 zgoła inne zadanie. Przynajmniej na początku testowano go bowiem w roli, którą pożegnał sezon siódmy. Najczęściej w całym wiosennym splicie przyszło mu siadać w siodle Sejuani, ale jego grze brakowało wtedy polotu. Polak nie odnajdował się jako Gniew Północy w stu procentach, bo brakowało mu pewnej kontroli nad wczesną fazą gry. Sporo gier musiało zostać przegranych, nim tęgie głowy odpowiedzialne za taktykę G2 doszły do wniosku, by Jankosa wpuszczać w buty takich zabijaków jak Olaf, Kha’Zix czy chociażby Skarner.

jankos

Popularnością wiosną tego roku cieszył się również Zac. Zielony, glutowaty bohater dawał dżunglerowi możliwości, które współgrały z jego stylem gry, a to bezpośrednio przekładało się na triumfy G2.

Statystyki 3 najczęściej wybieranych przez Jankosa bohaterów wiosną 2018:

Bohater

Liczba gier

Współczynnik wygranych

Sejuani

6

33.3%

Zac

6

66.7%

Skarner

5

80%

W przeciągu splitu zespół dotarł się taktycznie, a Jankos częściej mógł wybierać preferowane przez siebie postaci. G2 pomimo okresu eksperymentów odniosło wtedy dość duży sukces, choć dla samego Jankosa srebro było zapewne niewiele znaczącym świecidełkiem. W gablocie nagród Polaka wciąż brakuje ligowego pucharu, ale wiosną na Fnatic nie było mocnych. Split zakończył się dla niego mało satysfakcjonującym drugim miejscem na podium, które spotęgowało tylko głód wobec prawdziwie istotnych sukcesów.

Dobre złego początki

Letni split przywitał nas wszystkich niespodziewanym zwrotem mety w kierunku, którego Liga nigdy dotąd nie widziała. Szaleństwo, jakie dotknęło wtedy Rift, na kilka tygodni zupełnie wywróciło do góry porządek pozycji, z którym jesteśmy doskonale zaznajomieni. Okazało się wtedy również, że jednym z absolutnie najskuteczniejszych taktycznych rozwiązań będzie oddelegowanie Jankosa na... Brauma. G2 idealnie dopasowało swój gry do strategii funnel, a my po raz kolejny mogliśmy być świadkami skuteczności polsko-chorwackiego duetu. Tym razem w zupełnie innym świetle, rzecz jasna, bo agresję dżunglera zastąpiła znana z dolnej alei troska o prowadzącego. Przez krótki czas powtarzano żartobliwie, że Jankos stał się najlepszym wspierającym, a przynajmniej Braumem Europy i że na tej pozycji przerósł nawet swojego byłego kolegę z zespołu, czyli Vandera.

jankos

Funnel zakończył jednak swój żywot, a wraz z ostatnim meczem G2 na Rift Rivals rozpoczął się prawdziwie mroczny okres w historii polskiego leśnika i jego ekipy. Perkz i spółka nie mogli odnaleźć się w zaistniałej sytuacji przez całe tygodnie. Niepowstrzymani na początku splitu nagle zaczęli mieć problemy z dowiezieniem do mety dwóch pojedynczych zwycięstw z rzędu. Po raz kolejny pojawił się wśród taktyków G2 dylemat wobec tego, na jakich postaciach Jankos da z siebie wszystko. Na potęgę testowano wtedy Trundla i Taliyah i chociaż tamte doświadczenia będą miały swój udział w odbywających się obecnie Mistrzostwach, wtedy nie zwiastowały niczego dobrego. Rezultaty w kratkę przyczyniły się do konieczności rozegrania 3-drogowej dogrywki pomiędzy G2, Vitality oraz Schalke, a zespół Jankosa przegrał wtedy wszystko, co było do przegrania. Zaledwie 4. lokata w regularnym splicie oraz aż 5-6 w fazie play-off była ciosem, która dla wielu widzów EU LCS oznaczała jedno — brak Jankosa na Mistrzostwach w 2018.

jankos

Droga na szczyt

G2 nagle stanęło nad przepaścią, a jeden, choćby i drobny błąd oznaczałby eliminację z udziału w największym turnieju roku. Drużynie Jankosa brakowało punktów mistrzowskich, by awansować do nich bezpośrednio, dlatego ostateczną deską ratunku musiały stać się regionalne kwalifikacje. Dotychczasowe wyniki wysłały ich w środek stawki, więc ostatecznie czekał ich pojedynek ze Splyce (wygrany wtedy po zaciętej walce 3:2) oraz Schalke (3:1), które niewiele wcześniej poległo w finałowej batalii przeciwko Fnatic. Szczególnie w tej ostatniej, gdy na szali dosłownie znalazły się bilety do Korei, z dobrej strony pokazał się polski dżungler. Po raz pierwszy od dawna wyszedł wtedy ze swojej strefy komfortu i zagrał czterema różnymi bohaterami, pokazując jednocześnie, jak wszechstronnie uzdolnionym jest zawodnikiem. Poszło mu świetnie Olafem i Skarnerem, ale i Sejuani, a z takim prognostykiem G2 pożegnało sezon w Europie.

jankos

Drużyna Jankosa na Mistrzostwach to natomiast zupełnie inny skład. Taktyki prezentowane przez europejskich zawodników w Korei to jakby wypadkowa ich wszystkich dotychczasowych doświadczeń w roku. Szczególnie dobrze wypadli na tym gruncie Wunder oraz Hjarnan, dla których turniej ten jest szczególnie łaskawy i dobry. Dla Jankosa jest to natomiast niemal druga młodość, bo Polak ma do dyspozycji cały arsenał postaci, w których może do woli przebierać i karać tym samym swoich oponentów.

Faza play-in okazała się w jego rękach retrospekcją wczesnych gier letniego splitu. W jego rękach często lądowała chociażby Taliyah i Camille, których możliwości playmakingu były jednym z kluczowych czynników, stanowiących o awansie G2 do właściwej fazy turnieju.

Kiedy ta już jednak nastąpiła, G2 postanowiło otworzyć się na międzynarodową scenę w jedyny sposób, który daje zachodowi w tym roku tyle sukcesów. Bezustanne dążenie do wzorców dalekiego wschodu wpędzało nasze drużyny w kompleksy i powstrzymywało je przed wielkimi sukcesami przez całe lata. Europa postanowiła zatem zagrać w swoją grę na terenie rywala, a G2 z Jankosem i Perkzem na czele, idąc ich śladem, w swoją.

Niezwykłe zdolności adaptacji G2 wyszły na wierzch przede wszystkim w ich ostatnim pojedynku z faworyzowanym RNG. Niemal nikt nie spodziewał się, że europejski 3 seed sprosta Uziemu i jego powerhousowi, ale tak właśnie się stało, gdy Jankos dostał w swe ręce Nocturna i Olafa. Chiński styl gry zdawał się stawiać dużo na drugą linię i utrzymywanie swojego lidera przy życiu, więc Polak zdecydował się na postaci, których zatrzymanie w dotarciu do drugiej linii wroga jest niemal niemożliwe.

Półfinały Mistrzostw

Ta fantastyczna droga doprowadziła Jankosa oraz G2 aż do półfinału największego turnieju roku. Ekipa, która z trudem utrzymywała się latem w okolicach europejskiego podium, teraz stoi przed realną szansą, by zagrać o koronę najlepszych na świecie. Na ich drodze stoi jeszcze chiński Invictus Gaming oraz wygrany z pary Cloud9-Fnatic, chociaż po zwycięstwie nad RNG do każdego kolejnego starcia powinni podchodzić z podniesionym czołem. G2 nie jest już zagubionym we własnym stylu którymś z kolei składem Europy, a Jankos nie jest jednym z wielu dżunglerów, którego najlepsze lata pozostają symbolem przeszłości. Ekipa Polaka to jedna z najlepszych drużyn świata i możemy być dumni, że nasz rodak jest po troszę jej fundamentem, motorem napędowym i duchem jednocześnie.