Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Kolejny Polak w LEC, czyli Oskar „Selfmade” Boderek w SK Gaming

Konkurencja w dżungli robi się poważna. Do pojedynkujących się Kikisa i Jankosa dołączył nowy zawodnik. Prosto z hiszpańskiej sceny — czy da radę doświadczonym rywalom?

Do doborowego grona najlepszych graczy kontynentu dołącza w tym roku kolejny Polak. Obok Jankosa, Kikisa i Jactrolla będzie czwartym rodakiem, który LEC rozpocznie od angażu do pierwszego składu swojej drużyny. Przyjrzyjmy się, dlaczego warto zwrócić uwagę na Oskara „Selfmade'a” Boderka i jego SK Gaming!

Hiszpańska trampolina

Na łamach lolesports opisywaliśmy dla was historie dziesiątek graczy, ich pochodzenie i przygody w drodze na szczyt. Jednym z motywów, który szczególnie przebija w kontekście tych dróg oraz naszych rodaków, jest przystanek w Hiszpanii. Wielu utalentowanych zawodników z naszego kraju wybierało grę właśnie w tamtejszej lidze LVP (wcześniej po prostu SuperLiga Orange) przez jej rozwiniętą infrastrukturę i profesjonalizację przez lata niedostępną w innych częściach Europy. Jednym z najznamienitszych przykładów przejścia tej drogi jest przecież Jactroll. Wspierający Vitality wyemigrował wstępnie na hiszpańskie podwórko, by tam pokazać się szerszej publiczności i dopiero tą drogą zdołał zakwalifikować się do LCS. Podobne plany zdawały się przyświecać Mystiquesowi (który trafił w tym roku na listę rezerwową do exceL) oraz bohaterowi tego artykułu. Drugi wspierający wciąż walczy o swoją szansę i jest jej naprawdę bliski, ale to właśnie przed Selfmade'em otwierają się wrota do potencjalnie olbrzymiej kariery w najważniejszej lidze Europy.

Oskar również zdecydował się na grę w hiszpańskich ligach oraz pucharach, a pierwszy większy kontrakt podpisał z zespołem ThunderX3 Baskonia. Dżungler bardzo szybko zaadaptował się do gorętszego klimatu oraz tamtejszych zasad gry, czego efekty mogliśmy oglądać już parę miesięcy po jego dołączeniu do drużyny. Pierwsze miejsca obu części 12. sezonu SLO trafiły na konta Polaka i jego ekipy, a jego kariera dopiero miała nabrać tempa.

smm

Złamany kieł

Niedługo później z częścią starej załogi przeniósł się do nowego domu, czyli organizacji MAD Lions. Drużyna wspierana przez doświadczonego Araneae z miejsca stała się lokalną potęgą. Coraz częściej na ustach ekspertów pojawiały się pseudonimy Nemesisa, Crownshota czy właśnie Selfmade’a. Roster Lwów okazał się być wręcz perfekcyjną mieszanką, która nie tylko była zazwyczaj piekielnie skuteczna, ale i widowiskowa. Gracze zasłynęli agresywnym, pewnym rozegraniem swoich taktyk, co zaprowadziło ich daleko już w 2017 roku. Niestety jednak… nie tak daleko, jak zapewne by chcieli.

W tekst po raz kolejny musimy wspomnieć Jactrolla, bo wraz z końcem 2017 roku i on postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu awansować do LCS. Tamten sezon był ostatnim, w którym widzieliśmy Challenger Series, dlatego droga do największej ligi była stosunkowo prosta — wygraj regionalną ligę, wygraj Challenger Series i następujący po nim turniej promocyjny. Trzy kroki, które oddzielały chłopców od mężczyzn, czy jak kto woli — amatorów od profesjonalistów. Jactroll nie musiał wtedy nawet wygrywać regionalnej ligi (co prawda zrobił to, ale później!), ale dzięki angażowi w Giants to on rozdawał karty w tym narodowym pojedynku. Wspierający awansował do LCS, gdzie jego roster wykupiło Vitality, a Selfmade pozostał w Hiszpanii, by jeszcze przez jeden sezon szlifować tam swoje umiejętności.

Waleczny jak lew

Kolejne miesiące to już jednak znacznie bardziej pozytywne zestawienie przede wszystkim sukcesów. Polakowi udało się zdobyć dwa kolejne, najważniejsze trofea w Hiszpanii i choć pierwsze European Masters skończyło się mało satysfakcjonującym 3-4 miejscem, przez kolejną edycję przeszedł jak błyskawica, zdobywając puchar. W międzyczasie na jego konto wpadły również trofea pomniejszych turniejów i nawet drobna zadyszka podczas fazy grupowej letniego splitu LVP nie przyćmiła potencjału dżunglera, o którym w bliskiej przyszłości miała się przekonać cała e-sportowa Europa. Powstanie LEC zmieniło wiele, a jednym z pośrednich rezultatów okazało się dołączenie do ligi nowych, ale również starych i utytułowanych organizacji. Zdecydowaną przedstawicielką drugiej grupy jest drużyna SK Gaming, którą powinniście kojarzyć, jeżeli interesowaliście się Ligą parę lat temu. W tym sezonie najważniejsze jest jednak, że w jej barwach zobaczymy właśnie Selfmade’a!

O jego awansie do dużej ligi mówiło się od dawna, mówiliśmy i my. Nie ma wątpliwości, że dżungler niczym lew wywalczył sobie ten kontrakt i na niego zasłużył. Pozostaje zatem trzymać kciuki, by i przed wielką publicznością był w stanie pokazać, że jest godny, by go zatrzymać!

Debiut Selfmade’a w LEC już w piątek, 18 stycznia!

Będziecie kibicować nowemu Polakowi w stawce?
Uważacie, że może już konkurować z doświadczonymi Jankosem i Kikisem?