Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Komedyja o kobiecym gamingu: "Moje marzenie się spełnia - żyję z e-sportu"

Polska zawodniczka tureckiego Besiktas opowiedziała nam o swoich początkach, drodze do profesjonalnego kontraktu oraz spojrzeniu na kontrowersje wokół w pełni żeńskich rozgrywek!

Po zakończonych niedawno Mistrzostwach Świata możemy chyba mówić o kolejnym przełomie. Rozgrywka nie tylko ewoluuje na Rifcie i w ramach znanej wam mety, ale również w świecie rzeczywistym, gdy rozgrywki przybierają format i rozmiary największych imprez sportowych. Kolejny wielki stadion wypełniony fanami, szacunki według których setki milionów zebrały się, by podziwiać najważniejsze rozgrywki przed ekranami swoich monitorów.

Rozwój sceny Ligi, w całej swej okazałości, boryka się jednak nadal z jednym istotnym problemem. Niemal wszystkie rozgrywki najwyższego szczebla są całkowicie zdominowane przez męską część społeczności graczy. I chociaż regularnie widujemy dziewczyny na widowniach e-sportowych wydarzeń, wciąż brakuje ich rywalizujących na największych światowych scenach.

 

Żeński e-sport w 2018

Sytuacja szczęśliwie ma się jednak ku lepszemu. Chociaż czołowe ligi regionów nie ograniczają udziału obu płci w rozgrywkach, zdecydowanie brakuje wciąż miejsc, w których dziewczyny mogłyby mierzyć się wyłącznie w swoim gronie. Do niedawna bardzo trudno było o jakiekolwiek rozgrywki tego typu, ale inicjatywy takie jak GirlGamer Festival pokazują, że jest jeszcze na scenie nisza, która zdecydowanie niszą być nie powinna. W składach formowanych na tego typu eventy nie mogło rzecz jasna zabraknąć również polskich akcentów, a z historią jednej z nielicznych, polskich i profesjonalnych reprezentantek możecie zapoznać się poniżej.

Olimpia „Komedyja” Cichosz to uczestniczka kobiecych rozgrywek już od 2015 roku. Brała udział w wielu turniejach sieciowych, a także zjeździła kawałek świata, by rywalizować z najlepszymi kobiecymi składami na arenach w eventach offline. Teraz jako zakontraktowana zawodniczka i dżunglerka tureckiego Besiktasu ma już na swoim koncie doświadczenia, których mogliby jej pozazdrościć przedstawiciele nieporównywalnie większej, męskiej odnogi sceny Ligi.

JP: Jak i kiedy rozpoczęła się twoja przygoda z LoLem i e-sportem?

OC: Moja przygoda z LoLem zaczęła się, kiedy poszłam na studia techniczne (na których wytrwałam calusieńki rok, moja studencka kariera poszła jednak w bardziej humanistycznym kierunku), a tam oczywiście stanowcza większość studentów to byli chłopacy. Mieszkałam wtedy też w akademiku, gdzie na piętrze mieszkali moi koledzy z roku — zaczęłam z nimi grać w LoLa, jeden z pierwszych skinów dostałam od nich (Panda Annie ku ścisłości) i tak jakoś się zaczęło.

Po czasie poznałam Reniferkę i jej przyjaciół, graliśmy rankedowe piątki, a po pewnym okresie podjęłam się swojej pierwszej roli w żeńskiej drużynie — midlanerki. Teraz tylko powstaje pytanie, czy żeńskie turnieje o RP-ki można już nazwać e-sportem? Dla nas to była okazja, żeby ze sobą rywalizować o miano najlepszej żeńskiej drużyny, no i zdobycia cennych RP na skiny. Jako swoją pierwszą poważną przygodę z e-sportem uważam ESWC w 2015 roku w Paryżu. Wtedy w pełni polską drużyną pojechałyśmy jako Xeno Dragons (francuska organizacja) mierzyć się z 7 innymi teamami z Europy.  

Niestety, po ESWC temat żeńskich turniejów nieco zamarł, a chyba jedyna liga jaka nam została to były ESL-owe turnieje, znowu o RP. W 2017 roku jednak za sprawą GirlGamer Festival temat się odrodził i to już na dużą skalę. Tym razem już w europejskiej drużynie, jako toplanerka, poleciałam do Macau w Chinach, aby zmierzyć się z teamami azjatyckimi. Trzecie miejsce miało nieco gorzki posmak, ale zwiastował coś lepszego, że będzie więcej turniejów w których będzie można rywalizować.

Kolejny rok, już 2018, kolejny GirlGamer Festival — tutaj tylko dodam, że w międzyczasie było parę lig online, takich jak Female Legends — tym razem w Portugalii. Drużyna była już zebrana, po raz kolejny europejska — wysokie miejsce na ligach online zdobyte, indywidualne osiągnięcia także miałyśmy i… udało się otrzymać zaproszenie. Po raz kolejny rywalizacja na dużej scenie, po raz kolejny stawienie czoła Azji, ale też i innym europejskim teamom. Byłyśmy najmłodszą drużyną i udało się nam zająć tam aż drugie miejsce. I to był tak naprawdę dla nas moment przełomowy — miałyśmy już palec, ale chciałyśmy też rękę, więc kiedy udało nam się zdobyć zainteresowanie tak dużego klubu jak Besiktas, nie wahałyśmy się ani chwili — i ani chwili też nie żałujemy.

komedyja

Olimpia „Komedyja” Cichosz wraz z zespołem podczas GirlGamer Festival 2018, wtedy jeszcze w barwach ASUS ROG. Fot. GirlGamer Festival

Kiedy postanowiłaś podejść do tego na zupełnie poważnie i stać się profesjonalistką? Jak zaczęłaś dążyć do tego celu?

To jest akurat dość ciekawe dla mnie pytanie, bo to chyba nie do końca było tak, że tylko ja dążyłam do celu, to cel chyba też wybrał mnie. Zabawnie to brzmi, ale tak naprawdę chociażby na turnieju w Chinach wylądowałam dość mocnym przypadkiem. Drużynie, która miała tam jechać, wykruszyła się toplanerka, więc zwróciła się do mnie. 

Na poważnie zaczęłam myśleć o profesjonalizmie chyba przed GirlGamer Festival 2018. To znaczy to nie tak, że nie myślałam o tym wcześniej, ale było to bardziej marzenie, o którym nie sądziłam, że kiedykolwiek stanie się prawdą. Jednak po tym, jak dostałyśmy zaproszenie na ten turniej, postanowiłam zawalczyć o nie i jak widać — udało się. Przed GirlGamer miałyśmy parę dni na znalezienie organizacji i prawdopodobnie każda europejska organizacja dostała ode mnie maila w tej sprawie, ale niesamowicie się cieszę, że to właśnie w tureckim klubie piłkarskim skończyłyśmy. Zwłaszcza że ich drużyna dostała się do tureckiego LCS-a, więc wiedzą, jak pracować z drużynami LoL-a.

Jak wyglądała twoja droga do Besiktasu?

Jak już wspomniałam w poprzednim pytaniu, po GirlGamer 2018 byłyśmy niesamowicie głodne sukcesu, zostania jedną z niewielu profesjonalnych żeńskich drużyn, a przede wszystkim najlepszą. To jest nasz cel.

Po zajęciu drugiego miejsca bez niewielkiego przygotowania — jako jedyne nie miałyśmy chociażby coacha, poczułyśmy, że stać nas na wiele. W swoim, że tak powiem, CV, mamy turnieje w Azji, Europie, turnieje online, dwie z naszych zawodniczek były/są subami w LCS-ie, supportka prawdopodobnie zdobyła najwyższe elo jako dziewczyna (challenger około 500 LP) i to przykuło uwagę Besiktasu. Potem to już była tylko kwestia dogadania szczegółów.

Na poważnie zaczęłam myśleć o profesjonalizmie chyba przed GirlGamer Festival 2018

Olimpia „Komedyja” Cichosz

Czego nowego doświadczyłaś po podpisaniu tego kontraktu, czego wcześniej w twojej karierze nie miałaś/nie było?

Przede wszystkim fakt, że mogłam rzucić pracę! Dzięki Besiktasowi jestem w stanie utrzymać się z „grania”, bo oczywiście granie nie jest jedyną rzeczą, jaką robimy. Mamy również coacha, Kondzisana, możliwość korzystania z GH Besiktasu w Istambule. Nie musimy się także martwić o loty, zakwaterowanie etc. Menadżer także jest dostępny w niemal każdej chwili, aby pomóc, a także odciążyć nas w sprawach organizacyjnych typu zapisy na turnieje, co pozwala skupić się nam tylko na grze.

Dodatkowo chyba muszę stwierdzić, że wcześniej nie miałam żadnych wywiadów, a tutaj odpowiadam już na drugi :) 

Bardzo podoba mi się także podejście Besiktasu do nas — chcą wydobyć z nas cały potencjał, pomóc nam w rozwoju zarówno indywidualnym, jak i drużynowym.

Załóżmy, że masz przed sobą młodą, ambitną zawodniczkę, która decyduje się spróbować zostać profesjonalistką i prosi cię o pomoc. Biorąc pod uwagę twoje doświadczenia, jakich rad byś jej teraz udzieliła?

To jest dość specyficzne pytanie, na które mogę odpowiedzieć tylko, jeśli byłaby zainteresowana żeńską sceną. Ale zakładając, że tak by było, to przede wszystkim przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę, cytując klasyka. Chociażby na Facebooku jest kilka prężnie działających grup dziewczyn grających w lola — zarówno międzynarodowych, jak i polskich. Twitter jest także całkiem niezłym nośnikiem. Kilka „podaj dalej” i można znaleźć swój wymarzony skład.

Potem jest, nie będę ukrywać, dużo żmudnej roboty. Mi tak naprawdę zajęło 3 lata, aby być gdzie jestem. 3 lata grania niemal głównie o RP (nie licząc dwóch turniejów) może dużo osób zniechęcić, ale wydaje mi się, że teraz to już będzie działało dużo szybciej. Niemniej przydałoby się kilka nawet takich online lig wygrać, bo od tego się zaczyna, zresztą tam najlepsze żeńskie drużyny często się spotyka, można się wykazać, a potem pokazać potencjalnej organizacji. Więc chyba moja główna rada to zacisnąć zęby i iść do przodu, ale mieć też awaryjny plan „na życie”, bo jeśli e-sport jest ciężkim kawałkiem chleba, to żeński e-sport jest kamieniem młyńskim.

Jeśli e-sport jest ciężkim kawałkiem chleba, to żeński e-sport jest kamieniem młyńskim.

Olimpia „Komedyja” Cichosz

 

Razem czy osobno?

Chociaż ligi istotnie nie zabraniają udziału obu płci jednocześnie, z wielu przyczyn rozgrywki zdominowane są przez męską część społeczności. Jednym z ważniejszych czynników jest oczywiście liczebność. Tę, według przeróżnych badań, szacuje się na coraz korzystniejszą dla kobiet, bo faktycznie coraz więcej dziewczyn decyduje się na grę, a także całkiem poważne starania w kolejce rankingowej czy turniejach. Wciąż dominację na tym gruncie utrzymują jednak faceci między innymi dlatego, że jest ich co najmniej kilka razy więcej. Inną, choć dość kontrowersyjną kwestią, są różnice biologiczne. Badane na szeroką skalę od dekad nie wyrokują jednak ostatecznie, czy i jak wielki wpływ mają te różnice na kondycję w rozgrywkach e-sportowych. Niepewny grunt pozostaje neutralnym polem dla eksperymentów, ale trend pokazuje coraz większe zainteresowanie kreowaniem turniejów wyłącznie dla kobiet.

Czy według Ciebie w rywalizacjach e-sportowych powinien istnieć twardy podział na turnieje, ligi, drużyny męskie/żeńskie i dlaczego?

I to jest kolejne ciężkie pytanie. Teoretycznie chociażby LCS-y są otwarte dla każdego, niezależnie od płci, ale mimo wszystko pomijając Remilię, kobiety nie doczekały się swojej reprezentantki w najwyższych ligach. Podoba mi się rozwiązanie, jakie zrobiło w tym momencie F1 — niedawno trafiłam na newsa, że tworzą wyścigi (przepraszam, nie jestem ekspertką w sprawach wyścigów, więc moje słownictwo nie będzie w tej kwestii zbyt profesjonalne) tylko dla kobiet, ponieważ od bodajże 40 lat żadna kobieta nie ścigała się profesjonalnie — pomimo, że tak jak w LoLu, są one otwarte dla obu płci.

Zatem gdzieś tutaj tkwi problem. I skoro tradycyjne sporty są z tego względu podzielone, to dlaczego nie zrobić tak i w e-sporcie? Żeński CS:GO ma już wiele swoich turniejów i to o naprawdę dużej wadze i puli nagród, takich jak WESG czy tych podczas IEM-u, więc mam nadzieję, że doczekamy się tego samego w LoL-u.

girlgamer

Wyłącznie żeńskie turnieje otwierają branżę na dotychczas niedostępne rynki. Fot. GirlGamer Festival

Jakie jest twoje stanowisko w kwestii niektórych zarzutów o różnicach biologicznych?

Od razu zaznaczam - nie jestem ekspertem w tej kwestii, żadnym lekarzem, psychologiem, więc to co powiem, jest tylko moją prywatną opinią. Ludzie lubią sprowadzać e-sport do rąk. Dziewczyny mają dwie ręce, chłopacy mają dwie rece, więc jest fair, prawda? Nie do końca. Przecież tutaj używa się głównie mózgu — nie chodzi tylko o to jak gramy 1v1 czy 2v2, gra mikro i makro, to jak się gra pod stresem. A mózgi kobiet i mężczyzn działają inaczej. Nie gorzej, ale inaczej — są inaczej zbudowane. Zatem skoro w sporcie gdzie na przykład liczy się najbardziej kondycja fizyczna, sport jest rozdzielony ze względu na różnice w budowie ciała, mięśni itd., to czy można winić dziewczyny za to, że grają odseparowane ligi?

Nie sprowadzałabym różnic w e-sporcie do „co kobiety robią lepiej” i „co mężczyźni robią lepiej”.

Olimpia „Komedyja” Cichosz

Czy podczas gry z samymi dziewczynami brakuje ci jakichś cech graczy, które obserwujesz chociażby na solo kolejce?

Szczerze mówiąc, chyba nie. Jedyne, za czym czasami tęsknię to czasy, kiedy nie miałam nawet 30 lvla i grało się tylko dla zabawy. Teraz ARAMy mnie już nawet nie bawią, bo mogłabym spędzić ten czas grając soloQ.

 

Polska na e-sportowej mapie żeńskich rozgrywek

Chociaż coraz więcej słyszymy o rozwoju e-sportu czy w tym wypadku w szczególności jej żeńskiej odnogi, zdaje się, że w naszym kraju nadal jest z tym niemały problem. Co bardzo cieszy, w niewielkiej grupie profesjonalistek mamy już nasze bardzo pewne reprezentantki. Najlepsze z nich, takie jak bohaterka tego wywiadu, mogą pozwolić sobie na utrzymanie z tej pasji, ale kontraktów nadal szukać przede wszystkim poza granicami naszego kraju.

Czy według twojej wiedzy i obserwacji jest już obecnie szansa, by obsadzić jedną całą i w pełni żeńską ligę/turniej w Polsce?

Na żeńską ligę w Polsce nie ma szans, w tym momencie aktywnie działające w pełni polskie teamy można policzyć na palcach jednej ręki byłego drwala. Jednak europejską ligę, której na przykład finały byłyby w Polsce? Jak najbardziej. Weźmy pod uwagę, ile jest teamów biorących udział w ogólnych ligach, a potem weźmy pod uwagę, jak dużo mniejszy procent jest żeńskich graczy — dlatego planując coś takiego trzeba patrzeć, że tak powiem, europejsko, nie regionalnie.

Jak z twojej perspektywy wygląda rozwój sceny kobiecego gamingu na przestrzeni ostatnich paru lat i co oceniasz na plus, a co wciąż na minus?

Rozwinęło się na pewno dużo, głównie dzięki GirlGamer Festival, które pokazało, że da się zrobić duży żeński turniej, ściągnąć dużych sponsorów. 
Co oceniam na plus? Chociażby to, że organizatorzy turniejów i organizacje zdały sobie sprawę, że posiadanie żeńskiego składu umożliwia im dostęp do pewnego sektora, który był zamknięty bez nich. Chociażby GirlGamer, któremu udało się zdobyć Sephorę jako jednego z głównych sponsorów.

Co oceniam na minus? Chociażby fakt, że organizacje często chcą mieć żeńskie teamy tylko po to, żeby je mieć. Ot, koszulka, kanał na Discordzie i tyle. Mało która drużyna ma takie możliwości jak my. A tak naprawdę sam trener już robi dużą różnicę.

girlgamer

GirlGamer to nie tylko rozgrywki, ale również konferencja i prelekcje o kobiecym gamingu. Fot. GirlGamer Festival

Jak to wygląda w Polsce względem Europy czy nawet konkretnie Turcji?

Ciężko mi ocenić jak to wygląda w Polsce przede wszystkim dlatego, że nigdy nie grałam w polskiej organizacji ani nie znałam nikogo, kto by to zrobił. Nawet grając w pełni polskim teamie w 2015 musiałyśmy znaleźć organizację za granicą.

Jeśli chodzi o EU i Turcję, wydaje mi się, że zostałyśmy dużo cieplej przyjęte przez fanów BJK. Każda z nas otrzymała i otrzymuje ogromne ilości komentarzy i wiadomości prywatnych z życzeniami powodzenia, powitaniem w klubie etc.

Jaki region jest obecnie wzorcem (taką Koreą dla pro-LoLa kilka lat temu), do którego powinna dążyć reszta świata? Co ten region/kraj robi dobrze i co można by zaadaptować u nas?

Wydaje mi się, że tegoroczne Worldsy pokazują, że żaden region w tym momencie nie będzie typowym wzorcem do naśladowania. Przez lata próbowaliśmy naśladować Azję i walczyć z nią jej własną bronią, ale ona zawsze była o krok do przodu. Choć miewała problemy z regionami, które grają „własnym” stylem. Więc chyba to jest coś, na co trzeba zwrócić uwagę - nie adaptować się do czyjegoś stylu, naśladować, ale szlifować swój własny.

Gdybyś miała szansę ot tak zmienić jakiś aspekt polskiego, kobiecego gamingu, co zdecydowałabyś się zrobić?

Przede wszystkim dobrze by było, gdyby polskie organizacje zwróciły uwagę na polskie drużyny, zarówno w LoL-a jak i CS-a, bo w obu przypadkach muszą one szukać „domu” za granicą.

Polskie drużyny muszą szukać „domu” za granicą

Olimpia „Komedyja” Cichosz

Stawki w męskich rozgrywkach są nam z grubsza znane. Jak to wygląda w przypadku kontraktów, lig i turniejów dla dziewczyn?

Jeśli chodzi o pensje to niestety nie mogę powiedzieć dokładnej kwoty w naszym przypadku. Jeśli chodzi ogólnie - niestety wiele organizacji nie oferuje żadnej pensji, lub też oczekuje bardzo wiele za bardzo niskie kwoty.Jeśli chodzi o turnieje, to jest naprawdę różnie. Są turnieje mające tysiąc euro w stawce, jest GirlGamer, które miało 20 tysięcy, a są też turnieje azjatyckie z pulą nawet 100 tysięcy.

Czy pensje są już na takim poziomie, by można było z nich “wyżyć”?

W naszym przypadku mogę mówić o tym jak o pracy, niestety więcej nie mogę powiedzieć — kontrakt.

A jak to wygląda w Polsce? Byłabyś w stanie obecnie załatwić sobie u nas drużynę, która by ci na to pozwoliła?

Nie sądzę, próbowałam jedną z polskich organizacji zainteresować naszą drużyną, niestety nawet nie dostałam odpowiedzi na maila.

 

Konsekwencje różnic

Infrastruktura, biologia, historia czy regionalny udział w rynku. Niezależnie od tego, na który aspekt porównań kobiecego oraz męskiego gamingu spojrzymy, nie sposób nie myśleć również o ich konsekwencjach. Te zaczynają się często już na poziomie pojedynczych rozgrywek i podejścia do gry, a kończą na liczebności widowni i wysokościach czeków w najważniejszych turniejach. Chociaż wszystko ma się ku lepszemu, upłynie jeszcze na pewno sporo czasu, nim stricte kobiecy e-sport osiągnie porównywalny rozmiar i poziom profesjonalizacji.

Czy odczuwasz obecnie lub odczuwałaś w przeszłości jakieś trudności w grze lub prowadzeniu kariery wyłącznie ze względu na swoją płeć? Jeżeli tak, to jakie?

Szczerze mówiąc, to też zależy. Ja chociażby gram na soloq pod neutralnymi nickami, pseudonimami artystów etc, więc ciężko powiedzieć, patrząc na mój nick, że jestem dziewczyną. ‘Komedyja’ używam tylko oficjalnie, już dawno nie gram pod tym nickiem w soloq. I od razu uprzedzam, konto na EUNE pod tym nickiem nie należy do mnie :) 

Czy dla najlepszej graczki na świecie jest obecnie jakaś przeszkoda w środowisku e-sportowym, której według ciebie nie może przeskoczyć?

Obawiam się, że wiele drużyn miałoby obawy przed umieszczeniem dziewczyny w domu pełnym chłopaków, obawiając się rozproszenia graczy. Nikt tego nie powie publicznie, ale jestem niemal pewna, że większość osób zarządzających takimi drużynami, mając do wyboru lepszą dziewczynę i gorszego chłopaka, poszłoby jednak za chłopakiem.

Jak wygląda w waszym zespole kwestia scrimów?

Scrimujemy na chłopaków, od chyba D3 do Mastera. Zdarzył się nawet jakiś regionalny team. Jak to scrimy, wiadomo, z większymi i mniejszymi sukcesami, w zależności od tego chociażby, czy chcemy przećwiczyć kompozycję, w której czujemy się dość pewnie, czy też próbujemy całkowicie nowych taktyk. Jeśli chodzi o częstotliwość, to staramy się jak najwięcej, kilka razy w tygodniu.

Jakie jest twoje największe e-sportowe marzenie?

Moje marzenie chyba właśnie się spełnia — gram z osobami, które są dla mnie niemal jak rodzina, „żyję” z e-sportu. Przez pół roku przed Besiktas wstawałam o 5 rano, szłam na pociąg, do pracy, wracałam o 18 i grałam. Różnica jest ogromna. Dodatkowo zobaczyłam Azję, kawałek Europy, a jeszcze sporo przed nami.

Ale na pewno chciałabym, aby nasza drużyna była najpierw najlepszą żeńską drużyną, a potem zaczęła się pokazywać na ogólnych turniejach.

girls gamer

Fot. GirlGamer Festival

Na sam koniec — co chciałabyś przekazać czytelnikom tego artykułu?

Chyba po prostu, aby traktowali dziewczyny w grze tak jak każdego innego gracza. Nie wyzywaj kogoś już w lobby, bo ma żeński nick — nie zrobiłbyś tego przecież komuś o nicku... nie wiem, „Green Lantern” na przykład. Ot, nick jak nick. Daj temu komuś najpierw zagrać grę. 

A jeśli chcesz wspierać żeński esport — zostaw paru dziewczynom „lajka” na social mediach, skomentuj coś, to ma bardzo duże znaczenie. 

I dzięki wielkie, że chcieliście przeczytać, co mam do powiedzenia!

Aby wspierać kobiecy e-sport, koniecznie śledźcie również kolejne poczynania Komedyji! Możecie porozmawiać z nią podczas streamów na Twitchu, a także odwiedzić jej profile na Twitterze, Facebooku i Instagramie!

W komentarzach poniżej podzielcie się również swoimi opiniami na temat żeńskich rozgrywek e-sportowych oraz poruszanych wyżej kwestii!

 

fot. GirlGamer Festival