Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Legends Never Die, czyli historia weteranów Mistrzostw Świata

Wielu jest weteranów League of Legends, ale czy wszystkich z nich stać na to, aby zostać prawdziwą legendą?

Mistrzostwa Świata League of Legends ruszyły kilka dni temu pełną parą! Pierwsza faza kwalifikacji (Play-In) trwa w najlepsze, a kibice w Chinach i na całym świecie uważnie śledzą poczynania swoich ulubieńców na Summoner’s Rift. 

Niemniej, wszyscy na pewno nie mogą się doczekać już tej właściwej fazy grupowej, gdzie na scenie zobaczymy prawdziwe gwiazdy. Tegoroczne Mistrzostwa w Chinach wydają się mieć pewien motyw przewodni, który ma zwrócić naszą uwagę na najbardziej doświadczonych graczy League of Legends. Na weteranów profesjonalnej sceny, którzy przez całą swoją karierę dawali z siebie wszystko, aby zawsze stawać na najwyższym stopniu podium. To właśnie tacy gracze mogą się dzisiaj poszczycić statusem legendy. To oni przejdą do e-sportowej historii, aby już na zawsze stać się wzorem dla młodszych graczy. 

Legends never die, they become a part of you…

Impact

Czy można wciąż mieć motywację do gry i chęć współzawodnictwa, jeśli kiedyś już stało się na samym szczycie? Odpowiedź na to pytanie zapewne zna Eon-yeong „Impact” Jung. Obecnie gracz górnej alei amerykańskiej ekipy Cloud9, Impact doskonale wie, co to znaczy być najlepszym. 

Impact

Impact odnalazł swoje miejsce w NA LCS, ale czy kiedyś jeszcze wróci na szczyt?

W 2013 roku wraz z resztą fenomenalnej wtedy drużyny SK Telecom T1, Impact zdobył wszystko, co można było zdobyć na profesjonalnej scenie. Dodatkowo bardzo szybko okrzyknięto go najlepszym graczem górnej alei na świecie, co Koreańczyk potwierdzał swoją grą na każdym kroku. Niezawodny instynkt, godna pozazdroszczenia mechanika i doskonała znajomość prawie każdej postaci granej wtedy na górnej alei — to były jego cechy charakterystyczne. 

Dzisiaj Impact nie dominuje już tak jak kiedyś, niemniej wciąż możemy dostrzec przebłyski jego dawnej formy w NA LCS. To co wydaje się być nieocenione i na zawsze już pozostanie poniekąd wizytówką Koreańczyka, to jego spokój i opanowanie. Nawet w najbardziej podbramkowych sytuacjach Impact potrafi zachować zimną krew i to dlatego wciąż jest wartościowym graczem. Pewnych rzeczy się po prostu nie zapomina i właśnie w tym tkwi sukces Impacta. Ciężko powiedzieć, czy to wystarczy, aby poprowadzić Cloud 9 do zwycięstwa w turnieju, ale jedno jest pewne — każdy przeciwnik widząc naprzeciw siebie byłego mistrza świata, na pewno dwa razy zastanowi się, zanim wyzwie go na pojedynek. 

Uzi

Śmiało można powiedzieć, że Zi-Hao „Uzi” Jian to największy pechowiec turnieju Mistrzostw Świata. Uważany za jednego z najlepiej wyszkolonych mechanicznie graczy nie tylko na swojej pozycji, Uzi ciągle wydaje się być nieco za plecami tych najlepszych. Dwukrotnie stawał przed szansą zdobycia tytułu, raz przeciwko SK Telecom T1 w 2013 roku, a drugi raz rok później, gdzie finał zdominowało Samsung Galaxy White

Uzi

Czy tym razem Uzi będzie w stanie opanować swoje emocje?

Będąc tak blisko, frustracja związana z porażką męczy podwójnie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że Uzi nie należy do graczy spokojnych. Mówi się, że jego gorący temperament to największa przeszkoda w drodze do jego sukcesu. Fani z kolei twierdzą, że to właśnie ten sam temperament i nieco bardziej chaotyczne podejście sprawiają, że Uzi gra bez żadnej presji i wręcz wyśmienicie kieruje niemal każdym Strzelcem na dolnej alei. Jeśli dodamy do tego fakt, że Uzi ma zaledwie 20 lat, to z pewnością można założyć, że jego legenda nie kończy się w tym miejscu, a już można go uznać za weterana sceny — nie każdy przecież ma dwa występy w finałach Mistrzostw Świata na koncie.

W tym roku Uzi znów reprezentuje swoją macierzystą ekipę — Royal Never Give Up. Czy tym razem uda mu się przezwyciężyć demony przeszłości i sięgnąć po tytuł? 

Legends never die, when the world is callin' you...

sOAZ

Już 6 lat minęło od momentu, kiedy Paul „sOAZ” Boyer zagrał w finale Mistrzostw Świata. Oczywiście wielu twierdzi, że Mistrzostwa Świata w I sezonie League of Legends to zupełnie inna bajka, bo przecież nie mieliśmy tam drużyn z Korei czy Chin. Niemniej jednak doświadczenie pozostaje na zawsze, a sam sOAZ pamięta czasy, kiedy Gragasem grało się na środkowej alei, a gracze wybierający Ashe decydowali się na Teleportację jako jeden z czarów przywoływacza. 

Soaz

Soaz ma za sobą wiele wzlotów i upadków, ale wciąż pozostaje jednym z najlepszych górnych

Dziś właściwie będąc twarzą brytyjskiej organizacji Fnatic, sOAZ powraca wraz z kilkoma młodszymi kolegami po fachu, aby zawojować świat. Tym razem droga jest o tyle trudniejsza, że Fnatic musi przebrnąć przez fazę kwalifikacji, a na drodze stoją wcale niełatwi przeciwnicy. sOAZ aż dwukrotnie w swojej karierze dochodził do półfinałów Mistrzostw Świata, raz w barwach właśnie Fnatic podczas III sezonu, a później jako gracz Origen w sezonie V.

Mówi się, że sOAZ, zupełnie jak wino — staje się coraz lepszy wraz z wiekiem. Problemem może być jego motywacja do gry, której czasami mu brakuje, jak zresztą sam twierdzi. Niemniej znany wszystkim graczom jest również tzw. sOAZ buff, który wydaje się uaktywniać zawsze w kluczowych fazach turnieju lub rozgrywek posezonowych — doświadczenie! 

Can you hear them screaming out your name?

Doublelift

Dla Yilianga „Doublelifta” Penga wspomnienia z poprzednich Mistrzostw Świata mają zapewne słodko-gorzki smak. Niestety częściej wpisywał się on w rolę komentatora/eksperta, aniżeli sam zasiadał za myszką i klawiaturą na scenie. Dzisiaj sytuacja ma się zupełnie inaczej, bo Doublelift i TSM wkraczają do Chin jako bardzo mocni reprezentanci NA LCS. Wystarczy zresztą zaznaczyć, że TSM jako jedyna organizacja brali udział we wszystkich dotychczasowych Mistrzostwach. 

DLift

Doubelift musiał wiele poświęcić, aby stać się jednym z najlepszych

Sam Doublelift pamięta na pewno, kiedy to w 2011 roku podczas Mistrzostw I sezonu jego ekipa EPIKGamer dostała łupnia właśnie od TSM. Historia toczy się jednak bardzo szybko i dzisiaj Doublelift jest po drugiej stronie barykady, głodny sukcesów. Wszyscy kibice śledzący jego karierę znają historię, która opowiada o początkach jego przygody z e-sportem, kiedy pod presją rodziców musiał opuścić rodzinny dom, aby móc grać i spełniać się w tym, w czym czuł się najlepiej. Sam ten fakt świadczy o tym, że Doublelift ani myśli tracić motywacji i rezygnować ze swoich marzeń o mistrzostwie, bo przecież całe to poświęcenie nie może pójść na marne. 

Jako gracz dolnej alei TSM, Doublelift ma spore wsparcie w postaci swoich kolegów, gdzie szczególnie Søren „Bjergsen” Bjerg wydaje się być w doskonałej formie. Jedyną przeszkodą w drodze TSM do fazy pucharowej może być ich zbytnia pewność siebie, a jak wiemy, sam Doublelift znany jest z tego, że nie szczędzi szorstkich słów swoim przeciwnikom. 

Ambition

Zupełnie jak jego pseudonim, Chan-yong „Ambition” Kang zawsze celował wyżej niż inni. Kiedy zaczął karierę w 2011 roku, grając jeszcze wtedy na środkowej alei, Ambition bardzo szybko stał się jednym z lepszych środkowych w Korei. Bardzo długo był przywiązany do organizacji CJ Entus, a zaskoczeniem może być fakt, że dopiero rok temu zobaczyliśmy go po raz pierwszy na scenie Mistrzostw Świata, już wraz z ekipą Samsung Galaxy

Amb

Ambition to kwintesencja opanowania, czy to wystarczy, aby stać się najlepszym?

Obecnie Ambition jest już zupełnie innym graczem, niż był kiedyś — zmienił praktycznie wszystko, poczynając od pozycji, a kończąc na podejściu. Niełatwo jest zmienić swoje przyzwyczajenia i zmienić pozycję na Summoner’s Rift, a Ambition tego dokonał i dość powiedzieć, że ta zmiana wyszła mu na dobre. Będąc od dwóch sezonów dżunglerem, Ambition wykorzystuje swoje doświadczenie podczas gry i prowadzi młodszych kolegów. Choć warto zaznaczyć, że początki miał raczej trudne. Wielu uważa, że Samsung Galaxy w tym sezonie może uplasować się na podium, nie mówiąc o utarciu nosa tym największym. 

They never lose hope when everything's cold...

Clearlove

Oto faworyt gospodarzy obecnych mistrzostw w Chinach, gracz Edward Gaming, Kai „Clearlove7” Ming. Uważany za jednego z najlepszych dżunglerów na scenie LPL, Clearlove może poszczycić się naprawdę pokaźnym dorobkiem na własnym podwórku. Dominował na regionalnej scenie jeszcze w barwach WE, choć to właśnie występy w EDward Gaming przyniosły mu światową sławę. 

Clear

To może być jedna z ostatnich szans dla Clearlove'a, aby poprowadzić EDG do zwycięstwa

Przez swoich kolegów z drużyny nazywany jest Kapitanem — nie bez powodu. Dowodzi poczynaniami swojej ekipy od początku do końca i potrafi zdominować grę praktycznie wykluczając się z udziału w zabójstwach. Szczególnie w początkowej fazie gry częściej możemy go spotkać raczej w dżungli niż pomagającego na liniach, Clearlove doskonale wie kiedy i gdzie uderzyć, aby przeciwnika zabolało najbardziej. Elise, Nunu, Rammus, Kha’Zix? Żaden styl nie jest mu obcy. Clearlove od dawna nie kryje się z tym, że chce wszem i wobec udowodnić, że to EDward Gaming jest najlepszą drużyną na świecie. Czy uda mu się już teraz? Presja i oczekiwania spoczywają na jego barkach, ale należy zadać sobie pytanie: kto, jak nie on?  

Faker

Legenda. Człowiek, który od kilku sezonów nosi miano najlepszego gracza na świecie i póki co nic nie wskazuje na to, aby ten tytuł ktoś mu odebrał. Sang-hyeok „Faker” Lee znów ma ambicje udowodnić, że nie przez przypadek już trzykrotnie wznosił Summoner’s Cup. Tym razem, zadanie ma o wiele trudniejsze, niż w poprzednich sezonach, bo mówi się, że SK Telecom T1 gdzieś po drodze straciło formę. Coraz więcej osób wątpi, że ich dominacja nadal będzie trwać – nawet nie podając żadnych konkretnych argumentów, kibice oczekują po prostu czegoś nowego. 

Faker

Czy pojawi się kiedyś ktoś, kto będzie jeszcze lepszy niż Faker?

Faker zdaje sobie nic nie robić z tych komentarzy, a jego cel jest oczywisty. W wieku 21 lat osiągnął już wszystko i to kilkukrotnie na scenie League of Legends, ale jego zapał do gry i wrodzona chęć ciągłego wygrywania na pewno nie pozwolą mu oddać korony bez walki.

Faker jest tym samym dla League of Legends, czym Michael Jordan jest dla koszykówki. Jego obecność na liście legendarnych graczy jest pewniakiem — być może nawet zawsze będzie wpisywany na tę listę jako pierwszy. 

But you'll never see the price it costs – the scars collected all their lives...

Kto umocni swoją legendę na tych Mistrzostwach?

Kto napisze nową historię?