Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Letni split poza Europą

Czyli jak pozostałe ligi przygotowały się do MŚ 2018

Podczas gdy nasze oczy były zwrócone na rozgrywki lokalnej sceny oraz wielkie starcia europejskich potęg, w pozostałych regionach działo się w najlepsze. Czołowe drużyny ze wszystkich lig przygotowują się już do najważniejszego wydarzenia roku, a więc mamy chwilę, by przyjrzeć się pozaeuropejskim wydarzeniom z ostatnich miesięcy. Jeżeli nie mieliście czasu lub okazji, by śledzić rozgrywki poza EU LCS, poniższe zestawienie jest dla was!

Ameryka Północna - NA LCS

Zacznijmy od regionu, który choć geograficznie jest tak odległy, od samego początku istnienia Ligi był nam najbliższym kulturowo rywalem. Starzy wyjadacze na pewno kojarzą dominujące tam drużyny-marki, które towarzyszyły nam przez całe lata i które całkiem regularnie były również reprezentantami tamtego regionu w potyczkach międzynarodowych. Na samym szczycie amerykańskiej ligi nie ma bowiem aż tak dużej niespodzianki. Pierwsze miejsce zdobyła ekipa Team Liquid, w której skład wchodzą między innymi legendarny strzelec Yiliang „Doublelift” Peng, a także gwiazdy takie jak Pobelter, Xmithie czy Impact. Roszady w amerykańskich formacjach to chleb powszedni NA LCS, czego świetnym przykładem jest koczowniczy tryb kariery ich prowadzącego. Kojarzony niegdyś przede wszystkim z CLG, jeszcze niedawno zdecydował się kontynuować swoją przygodę pod banderą TSM. Coś, co wydawało się przetrwać lata, ponownie skończyło się niecały rok temu i ponownie stety-niestety w atmosferze skandalu. Co by jednak nie mówić o transferach Doublelifta, jedno trzeba mu oddać — wygrywa dla swoich drużyn trofea i nie inaczej było latem tego roku.

doublelift

Drugie i trzecie miejsce trafiły do 100 Thieves oraz legendarnego już Cloud9, bez którego udziału Mistrzostwa nie byłyby tym samym. Lecz chociaż amerykański split zakończył się w odwrotnej kolejności, tj. Cloud9 zdobyło drugą lokatę, to właśnie 100 Thieves zgarnęło drugiego seeda w oparciu o punkty mistrzowskie.

Złodzieje to swoiste objawienie tamtejszej ligi i wiosenny split należał właśnie do nich. Ekipa zbudowana została między innymi wokół znanego nam Ryu oraz Prolly’ego (obaj reprezentowali H2K za czasów, gdy znajdowali się tam jeszcze Jankos i Vander), a także bodaj najbardziej doświadczonego wspierającego zza oceanu — Zaqueriego „Aphromoo” Blacka. Były wspólnik Doublelifta wciąż depcze mu po piętach, a klasyfikacja ich drużyn w nadchodzących MŚ tylko to potwierdza.

Trzecia lokata należy zaś do Cloud9, które by awansować, musiało się tym razem sporo napocić. W procesie przyszło im pokonać między innymi Team SoloMid, które będzie wielkim nieobecnym imprezy. Drużyna pod wodzą Bjergsena stała się tamtejszą ikoną oraz najbardziej rozpoznawalną marką NA LCS również dzięki wynikom, ale TSM tym razem nie starczyło pary, by dopilnować zdobycia swoich biletów. Byli dotychczas jedyną drużyną na świecie, która uczestniczyła we wszystkich Mistrzostwach, a tym razem po raz pierwszy w historii ich zabraknie.

Stylem gry Ameryka nie odstaje zbytnio od tego, co widzimy na naszym podwórku. Zmiany w mecie były odwzorowywane w obu ligach niemal w czasie rzeczywistym. NA LCS również przeszło swego czasu przez erę strategii funnel oraz wszystkich jej następstw. Klasycznie zatem od Ameryki możemy spodziewać się podobnych do europejskich schematów, ale prawdopodobnie w gorszym wydaniu.

Letni split w NA LCS:

  1. Team Liquid

  2. Cloud9

  3. 100 Thieves

Awansowali z NA LCS:

  1. Team Liquid

  2. 100 Thieves

  3. Cloud9

Korea Południowa - LCK

W tego typu zestawieniach wręcz nie sposób pominąć honorowego gościa turnieju. W tej edycji nie tylko przez wzgląd na dotychczasowe rezultaty, ale również przez fakt, że Korea po raz drugi została gospodarzem imprezy. Kraj, o którym mówi się jako o e-sportowej stolicy świata, ma na swoim koncie łącznie 5 pucharów (3x SKT, 1x Samsung White, 1x Samsung Galaxy), dlatego z miejsca również w tym roku reprezentanci LCK są faworytami. Od zeszłego roku sporo się jednak zmieniło, bo trzykrotnych mistrzów nie tylko nie ma teraz na szczycie koreańskiej ligi, ale nie ma ich również w ogóle w stawce reprezentantów na Mistrzostwach. Miejsce Fakera i spółki zajął powerhouse, o którym od bardzo dawna mówiło się jak o faworytach. Smeb, Deft czy Mata — te nazwiska przewijają się w rankingach najlepszych z najlepszych, ale ich drużynie zawsze zdawało się czegoś brakować. Do teraz. KT Rolster, w którego skład wchodzą, w końcu stanął na najwyższym stopniu podium, a to zapewniło tej drużynie pierwszy ligowy seed oraz dogodną sytuację podczas losowania grup.

Drugie miejsce dzięki liczbie punktów mistrzowskich zapewnili sobie zawodnicy Afreeca Freecs. Drużyna sukcesywnie ze splitu na split staje się coraz potężniejsza, a ostatni okres był dla niej szczególnie łaskawy. Coraz to wyższe lokaty zdobywane w LCK przeobraziły się wreszcie w faktyczne ukoronowanie ich postępów, bo MŚ 2018 to pierwsza impreza z tego cyklu dla Frików.

Znacznie ciekawsza zdaje się jednak droga trzeciego reprezentanta LCK. Gen. G, bo o nich mowa, to odpowiednik Samsung Galaxy sprzed roku. Drużyna mistrzów z 2017 roku rozpadła się tuż po turnieju, a ich zawodników przejęła organizacja KSV, która przetrwała znów tylko kilka miesięcy, by w maju tego roku przejść ponowny rebranding i odrodzić się jako Gen. G właśnie. Drużyna zdołała dotrzeć do aż 4 miejsca w regularnym splicie, ale, ponieważ nie poszło jej w fazie play-off, spadła na samo dno drabinki kwalifikacji regionalnych. Droga do MŚ stała zatem przed nimi otworem, ale rywalizacja co rusz rzucała im większe kłody pod nogi. W kwalifikacjach przyszło im bowiem pokonać SKT — wiadomo, Griffin — objawienie poprzedniego splitu oraz potencjalnie jedną z najlepszych drużyn LCK w przyszłości oraz Kingzone DragonX, czyli zwycięzców wiosennego splitu tamtejszej ligi. Crown, Ruler czy CoreJJ. W innych trykotach, ale miło będzie zobaczyć obecnych mistrzów podobnie na najwyższym stopniu rywalizacji.

Pod kątem różnic w rozgrywaniu Riftu — jest ich znacznie więcej niż w przypadku NA LCS. Koreańczycy od lat są poniekąd trendsetterami w kontekście mety oraz rozwiązań taktycznych, więc i w poprzednim splicie widzieliśmy z ich strony dużo nietypowych, często innowacyjnych wyborów. Największe różnice rozbrzmiewały w wyborach na środkowej oraz dolnej alei. Swain, niemal pomijany na środku w EU LCS, był drugą najczęściej wybieraną postacią w regularnym splicie LCK. Podobnie miała się sprawa z Shenem na dolnej alei, który u nas pojawiał się epizodycznie, a tam na tyle regularnie, by wskoczyć na drugą lokatę rankingu popularności.

Letni split w LCK:

  1. KT Rolster

  2. Griffin

  3. Afreeca Freecs

Awansowali z LCK:

  1. KT Rolster

  2. Afreeca Freecs

  3. Gen. G

Chiny — LPL

Za Koreą Chiny, niczym Aphromoo krok za Doubleliftem. Rywalizacja pomiędzy tymi regionami ma już niemal tyle tradycji, co odwieczny spór z oczywistym rozwiązaniem, tj. EU > NA. Reprezentanci Państwa Środka od lat dwoją się i troją, ściągają do siebie niebywałe talenty, a także pompują całe mnóstwo pieniędzy w rozwój sceny, która dotychczas całościowo i tak ustępuje tej koreańskiej. Generałem chińskiej armii ponownie jest Uzi, którego RNG ponownie stanęło na najwyższym stopniu podium i to jemu znów przypadnie w udziale prowadzenie pierwszej siły swojego kraju do ewentualnego mistrzostwa. Nie od dziś wiadomo, że utalentowany strzelec ma wielką chrapkę na tytuł, a puchar pozostaje jak dotąd jedynym, choć też najważniejszym, trofeum, którego nie udało mu się zdobyć pomimo wicemistrzostwa dwa lata z rzędu — w 2013 i 2014 roku. RNG nie było w ostatnim splicie najbardziej stabilną drużyną stawki. W play-offach nie miało to jednak znaczenia i pewny turniej przypieczętował ich podróż do Korei.

uzi

Kolejne miejsca przypadły w udziale Invictus Gaming, które było absolutnie nie do zatrzymania w regularnym splicie LPL i nadal uważa się, że to właśnie oni mogą być najsilniejszą chińską ekipą podczas Mistrzostw. Od pierwszego seeda dzieliła ich jedna przegrana z RNG mapa i gdyby nie to, to Chińczycy mieliby teraz inną kolejność reprezentantów, a Uzi nie święciłby kolejnego lokalnego triumfu.

Ostatni seed zgarnęła również legendarna już chińska organizacja EDG. Od lat EDG i RNG utrzymują się stosunkowo blisko szczytu zarówno w LPL, jak i międzynarodowych rozgrywkach. Do tych pierwszych należał między innymi puchar pierwszego w historii MSI, tego organizowanego w 2014 roku. RNG zgarnęło natomiast ostatni, bo przed paroma miesiącami to właśnie Uzi i spółka okazali się być najsilniejsi spośród wysłanych do Europy ekip.

Meta chińska to prawdziwe szaleństwo. Fakt, Koreańczycy tworzą trendy i to w kierunku LCK skierowanych jest najwięcej par oczu analityków i trenerów z całego świata. Chiny zdają się jednak chodzić własnymi ścieżkami, bo to właśnie ich gry są najbardziej szalone i nieprzewidywalne. W kontekście wyborów postaci, mają też u siebie największą różnorodność. Dla przykładu: w Europie w roli prowadzącego pojawiło się w ostatnim splicie 30 różnych bohaterów. W tym samym czasie w Chinach widzieliśmy ich aż 45, w tym między innymi Karthusa (wielokrotnie!), Renektona i Jaxa. Po reprezentantach LPL możemy zatem spodziewać się największej różnorodności oraz szaleństwa — również w obliczu ważnych gier, które przyjdzie im zagrać, bo Chińczycy zdają się najodważniejsi.

Letni split w LPL:

  1. Royal Never Give Up

  2. Invictus Gaming

  3. JD Gaming

Awansowali z LPL:

  1. Royal Never Give Up

  2. Invictus Gaming

  3. EDward Gaming

Tajwan, Wietnam i reszta świata

Na koniec zestawienia kilka zdań podsumowujących wydarzenia w pozostałych, zazwyczaj mniej znaczących regionach. 3 seedy ponownie wpadły w ręce okręgu Tajwanu, Hong Kongu i Makao i żadnym zaskoczeniem nie będzie informacja o tym, że Flash Wolves to ponownie tamtejszy mistrz. Tajwańczycy musieli chyba złamać kod rywalizacji w tym regionie, bo od lat są absolutnie nie do zatrzymania na lokalnej scenie. Ostatni split nie był wyjątkiem — w regularnych rozgrywkach zdobyli rekord 14 zwycięstw bez porażki, a i w play-offach nie oddali nawet mapy. SwordArT i spółka mają bardzo różne rezultaty w Mistrzostwach, ale na ich udział w rywalizacji można już chyba stawiać w ciemno.

swordart flashwolves

Pozostałe dwa seedy z tamtego regionu przypadły debiutantom. MAD Team, czyli organizacja powstała zaledwie 10 miesięcy temu, szybko zaaklimatyzowała się w rozgrywkach LMS. Na tyle szybko i dobrze, że do pełni szczęścia zabrakło im wyłącznie triumfu nad Flash Wolves. Trzecia ekipa, G-Rex to natomiast ciekawa fuzja talentów tajwańskich oraz koreańskich. W zastępach ich graczy nie doszukamy się co prawda graczy znanych i utytułowanych, ale w ramach ciekawostki warto wspomnieć, że jednym z trenerów składu jest Toyz, czyli mistrz drugiego sezonu Mistrzostw, zdobytego wtedy w barwach Taipei Assasins.

Stawkę na Mistrzostwa w Korei zamyka kilka znanych nam marek. Legendarne KaBuM wraca, by, miejmy nadzieję, pociągnąć za sobą tym razem kogoś innego niż skład z Europy. Rosyjski Gambit jest wciąż prowadzony pod wodzą legend: Diamondproxa i Edwarda i obu zobaczymy na koreańskich scenach. W fazie play-in zobaczymy także po raz kolejny reprezentantów pomniejszych regionów, takich jak Kaos Latin Gamers z Chile czy Dire Wolves z Australii.

Śledziliście postępy pozostałych regionów podczas letniego splitu?
Kto według was zdobędzie Mistrzostwo w tym roku?
Dajcie znać, kto jest waszym faworytem!