Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Polish article cover photo
LCS

Losy Polaków.

Czyli sytuacja rodaków w połowie sezonu.

Wiosenna edycja EU LCS 2017 jest już zakończona. Od jej początku wiele się zmieniło w europejskim układzie sił — wielcy upadali, słabi zaskakiwali, a nowi ugruntowali swoją pozycję. Jednak w tym artykule zamierzam poruszyć kwestię najważniejszą dla polskich fanów, czyli w jakiej sytuacji obecnie znajdują się nasi rodacy?

Jankos?

Polscy zawodnicy, podobnie jak ich profesjonalne organizacje, mają swoje wzloty i upadki. Wystarczy chwila nieuwagi, a może się okazać, że ulubionego gracza już nie ma w oglądanej lidze. Dlatego dobrze czasem zrobić przegląd sytuacji wszystkich idoli, a że czas temu sprzyja, to rozpocznę od najbardziej rozpoznawalnego. Łatwo się domyśleć, że w takim razie ma na swoim koncie więcej niż jeden sezon EU LCS. Przez wielu nazywany naczelnym „śmieszkiem”, przez innych zwany „smurfem” — czy już wiesz o kim mowa?

Marcin „Jankos” Jankowski

Jankos śmieszek

Marcin to zdecydowanie jedna z największych, o ile nie największa polska gwiazda na scenie e-sportowej League of Legends. Od wiosennego sezonu EU LCS 2014 godnie reprezentuje naszą ojczyznę na Summoner’s Rift. Najpierw dostał się do najważniejszej europejskiej ligi w Kiedyś Miałem Team, potem z całym polskim składem został przejęty przez Team ROCCAT, a ostatecznie stał się legendą w szeregach H2K. Nasza ojczyzna zawdzięcza mu nie tylko uczestnictwo w Mistrzostwach Świata 2016, ale również zajęcie na tym wydarzeniu trzeciego miejsca ex aequo. To pierwszy raz, kiedy Polak znalazł się tak wysoko od czasów pierwszego sezonu i Macieja „Shushei” Ratuszniaka.

Jankos i ekipa

Niestety „Jankos” to ostatni Polak z niegdyś licznej gromady, który pozostał w tej prestiżowej lidze. Ze względu na transfer Oskara „VandeR” Bogdana do Schalke 04 i Mateusza „Kikis” Szkudlarka do Fnatic Academy w EU CS, Marcin pozostał w EU LCS zupełnie sam. Zapewne wszyscy trzymają kciuki za ponowny sukces znanego już na całym świecie „króla pierwszej krwi”, ale czy faktycznie sprawy mają się tak bajecznie, żeby można było mówić o wynikach na Mistrzostwach Świata 2017? Czas spojrzeć na poczynania sławnego dżunglera.

Jankos i H2K

W trakcie trwania wiosennej edycji EU LCS 2017 drużyna Marcina wyglądała naprawdę solidnie, ponieważ skończyła ten okres z wynikiem 10:3 (22 zwycięstwa i 8 porażek). Zespół H2K przegrał tylko z Unicorns Of Love i G2 Esports, czyli dwoma drużynami powszechnie uważanymi za jedne z najlepszych w Europie. Z pozostałymi zwyciężył natomiast wszystkie batalie. Regularny sezon wypadł jak najbardziej pomyślnie, a sam „Jankos” został nagrodzony za całokształt drugim miejscem w rankingu „najlepszych graczy sezonu”. Co jeszcze mogło pójść nie tak? Niestety do pełnego zakończenia wiosennego okresu pozostały jeszcze rozgrywki barażowe.

Jankos poprawia mikrofon

Pierwszym przeciwnikiem „króla pierwszej krwi” była dobrze znana organizacja Fnatic. „Jankos” w pierwszym starciu starał się poprowadzić grając Rengarem, lecz pomimo wczesnego podwójnego zabójstwa, nie udało mu się wyciągnąć z dołka Andreia „Odoamne” Pascu. Drugi mecz wyglądał podobnie: zawiedli prawie wszyscy pozostali gracze H2K, a Marcin nie był w stanie pokonać wszystkich przeciwników Kha’zixem. Po dwóch porażkach wszyscy spodziewali się wielkiego powrotu H2K, lecz niestety w tych grach tylko „Jankos” pokazał formę. Niestety ostatnie starcie skończyło się totalną rzeźnią, więc Fnatic zwyciężyło 3:0, a H2K skończyło na 5-6 miejscu.

Zamyślony Marcin

Co oznacza dla Marcina niespodziewana porażka w rozgrywkach barażowych wiosennej edycji EU LCS 2017? Przez zmiany w systemie kwalifikacji, wejście do Mistrzostw Świata 2017 może się okazać mocno utrudnione dla H2K. Zespół Marcina ma stosunkowo niewielkie szanse na udział w tym prestiżowym wydarzeniu z pomocą punktów, ponieważ za wiosenny sezon dostał ich tylko 10. Żeby tak się stało, G2 Esports albo Unicorns of Love musieliby skończyć letni sezon na co najmniej 5-6 miejscu, a dodatkowo niepowodzenie musiałoby również dotknąć Misfits i Fnatic.

Jankos po meczu

Co musi zrobić „Jankos”, żeby ponownie pojawić się na Mistrzostwach Świata? Pierwsza opcja: wygrać letni split EU LCS, automatycznie kwalifikując się w ten sposób do MŚ 2017. Druga opcja: przy olbrzymiej dozie szczęście z wynikami najlepszych konkurencyjnych drużyn, zająć drugie miejsce w letnim splicie i dostać awans za pomocą punktów. Trzecia opcja: zwyciężyć w letnich rozgrywkach barażowych, a następnie znaleźć się wśród czterech najlepszych zespołów z 16 drużyn Rundy Wstępnej Mistrzostw Świata 2017. Na pierwszy rzut oka widać, że zarówno druga, jak i trzecia opcja wymagają naprawdę sporo wysiłku i szczęścia.

 

Mateusz „Kikis” Szkudlarek

Zamyślony Kikis

W międzyczasie inne gwiazdy polskiego e-sportu zmagały się w wiosennym splicie EU CS 2017, żeby dostać się do wyższej ligi. Między innymi mowa o Mateuszu „Kikis” Szkudlarku, który po przygodach w szeregach Unicorns Of Love, G2 Esports i Fnatic w EU LCS, zdecydował się na zupełnie inny typ doświadczeń. Dołączył do Fnatic Academy w celu ponownego wejścia do EU LCS z zupełnie innym składem graczy. W końcu ponoć utalentowany zawodnik zawsze wejdzie z powrotem na swój poziom — czy „Kikis” potwierdził regułę?

Skupiony Kikis

W trakcie trwania wiosennego splitu EU CS jeszcze nie było wiadomo, ponieważ były to niezwykle zażarte rozgrywki. Przed ostatnim dniem, Mateusz i Fnatic Academy zremisowali aż z trzema z sześciu pozostałych zespołów, znajdując się na drugim miejscu ex aequo. Jednak w rozgrywkach barażowych, „Kikis” miał okazję udowodnić, że nie bez powodu piastował rolę górnego w najlepszych europejskich drużynach. W starciu z Paris Saint-Germain zmiażdżył przeciwników, fantastycznie grając Akali, Shenem i Camille. Wielu widzów po tych wyczynach porównało go do jednoosobowej armii, ze względu na postrach jaki siał wśród wrogów.

Szczęśliwy Kikis

To oczywiście nie był koniec zmagań Mateusza. Po zwycięstwie 3:1 z PSG, przyszedł czas na poważniejszych zawodników. Organizację, która znalazła się na ostatnich miejscach w wiosennym sezonie EU LCS 2017, czyli GIANTS! Gaming i drugą najlepszą drużynę z EU CS 2017, czyli Misfits Academy. Zwycięstwo z pierwszym z tych zespołów i porażka po zaciętych pięciu meczach z tym drugim, doprowadziła do drugiego spotkania z GIANTS! Gaming. Oczywiście utalentowany górny z Polski ponownie doskonale dał sobie radę.

Kikis i FNA

Kikis” stanowił wytrzymały trzon całej drużyny, naprzemiennie wybierając rolę obrońcy i nietypowego zabójcy. Bezpośrednio przyczynił się do dwóch wygranych spotkań z GIANTS! Gaming fantastyczną grą Kledem, Fiorą i Fizzem. Z kolei w starciu z Misfits Academy popisywał się Akali i Jarvanem IV, którymi po prostu anihilował wrogów na swojej drodze. Podobnych akcji z pewnością można spodziewać się w nadchodzącym letnim splicie EU LCS 2017, którego Mateusz „Kikis” Szkudlarek będzie częścią. Powrót do najwyższej ligi poszedł mu naprawdę sprawnie.

 

Marcin „SELFIE” Wolski i Oskar „VandeR” Bogdan

VandeR

Oprócz Mateusza „Kikis” Szkudlarka o kwalifikację do wyższej ligi w rozgrywkach EU CS 2017 walczyli również Marcin „SELFIE” Wolski i Oskar „VandeR” Bogdan. Jechali na jednym wózku, reprezentując organizację Schalke 04, dlatego ich przypadek został opisany zbiorczo. Obaj zawodnicy, przed dołączeniem do tej drużyny, mieli poważne doświadczenie w rozgrywkach na najwyższym poziomie. Oskar „VandeR” Bogdan po przygodzie w Team ROCCAT i H2K z pewnością czuje się w rozgrywkach EU LCS jak w domu — w końcu został też półfinalistą Mistrzostw Świata 2016. Z kolei Marcin „SELFIE” Wolski może się pochwalić również doświadczeniem w NA LCS.

VandeR i Jankos

Od samego początku rozgrywek EU CS 2017, fani uznali ich drużynę Schalke 04 za absolutnego faworyta w tej lidze. SELFIE i VandeR szybko pokazali, że w pełni zasługują na kwalifikację do znamienitych rozgrywek EU LCS. W trakcie trwania regularnego splitu EU CS, nie przegrali ani jednego meczu, kończąc z wynikiem 5-0-0, pokazując tym samym pełną dominację nad pozostałymi konkurentami. Żadna z pozostałych drużyn nie zdobyła nawet połowy punktów Schalke 04, stąd wszyscy spodziewali się ich szybkiego awansu do wyższej ligi.

SELFIE

Jednak los bywa przewrotny. Tym razem okazało się tak w przypadku meczy barażowych. Drużyna Schalke 04 natrafiła na swojej drodze na Misfits Academy i poniosła porażkę 3:1, w efekcie czego, została w lidze EU CS na następny split. Ciężko wskazać osobę, która zawiniła, ale z gry Polaków można być zadowolonym. Marcin „SELFIE” Wolski pokazał klasę w pierwszych trzech meczach Taliyahą, Victorem i Orianną, lecz niestety nie był w stanie uratować tego spotkania wraz z Oskarem. Tym razem przeciwnicy okazali się lepiej zorganizowani, ale zobaczymy jeszcze Marcina „SELFIE” Wolskiego i Oskara „VandeR” Bogdana w kolejnym splicie EU CS.

 

Jakub „Cinkrof” Rokicki

Cinkrof

Po przegraniu dziesiątek spotkań w wiosennym splicie EU LCS 2017 z rzędu, organizacja Origen musiała dokonać kolejnych zmian. Dlatego w ósmym tygodniu rozgrywek, zamiast Tae-Wana „Wisdom” Kima, na scenie pojawił się Jakub „Cinkrof” Rokicki. Polski dżungler wcześniej miał okazję się popisać m.in. w Szef+6 i The G-Lab Penguins, a także w hiszpańskiej lidze, w szeregach ThunderX3 Baskonia. Jakub miał być cudem, którego Origen potrzebowało, żeby wydostać się z dołka, lecz tutaj warto nadmienić, że oprócz niego w zespole nie pojawił się nikt nowy.

Cinkrof i Origen

Niestety „Cinkrof” nie okazał się aż takim cudotwórcą, żeby być w stanie pomóc upadającej organizacji Origen. Ciężko powiedzieć cokolwiek złego o jego umiejętnościach, gdyż był to jego debiut w najbardziej prestiżowej lidze Europy. Na dodatek drużyna, do której dołączył, już wcześniej zupełnie nie dawała sobie rady. Dlatego ciężko się dziwić kolejnym porażkom w ostatnich tygodniach wiosennej edycji EU LCS 2017. Poziom zespołu Origen okazał się na tyle niski, że w rozgrywkach promocyjnych/relegacyjnych miała miejsce powtórka z rozrywki. Drużyna Jakuba przegrała 0:3 najpierw z Misfits Academy, a następnie GIANTS! Gaming, czym zasłużyła sobie na wydalenie z EU LCS do letniego splitu EU CS 2017.

Cinkrof podczas meczu

Jakubowi „Cinkrof” Rokickiemu nie udało się długo zagrzać miejsca w renomowanych rozgrywkach EU LCS, lecz to również nie oznacza, że będzie można go oglądać w lidze EU CS. Obecnie los organizacji Origen jest niepewny, ponieważ aktualnie prawdopodobnie nie poradziłaby sobie nawet z przeciwnikami w niższych ligach. Dlatego wszyscy spodziewali się kolejnych rotacji w składzie graczy, co również dotknęło polskiego dżunglera, który ostatecznie nie miał okazji zabłysnąć. 26 kwietnia ogłosił na swoich profilach w mediach społecznościowych, że jest wolnym agentem i szuka nowej drużyny. Pozostaje tylko życzyć powodzenia.

 

Team Kinguin

Team Kinguin.

Team Kinguin. Autorstwo: Kinguin.

W wiosennym splicie EU CS 2017 polskie akcenty można było zobaczyć aż w trzech z sześciu drużyn. Jednak to właśnie Team Kinguin okazało się bardziej „polskim” zespołem, niż Schalke 04 i Fnatic Academy, ponieważ wystawiło skład aż pięciu Polaków. Mowa o Marcinie „IceBeasto” Lebudzie na górze, Wojciechu „Tabasko” Kruza w dżungli, Sebastianie „Sebekx” Smejkalu na środku, Pawle „Woolite” Pruskim w roli strzelca i Pawle „delord” Szabli jako wspierającym. Taki skład rozpali wyobraźnię niejednego z naszych rodaków, ponieważ od ostatniego w pełni polskiego zespołu w EU LCS minęło już sporo czasu.

Delord, Woolite i Tabasko

Selfie autorstwa Pawła "delord" Szabli.

Najpierw zespół Team Kinguin przedarł się przez wiosenne otwarte kwalifikacje z serwera EUNE do rozgrywek kwalifikacyjnych do ligi EU CS. Następnie zajął drugie miejsce w grupie B, w kolejnym wydarzeniu z tej serii ulegając tylko Team Forge, po czym pokonał drużynę Nerv. Dopiero wtedy nasi rodacy mogli wziąć udział w wiosennym splicie EU CS. Jak widać, droga do EU LCS jest bardzo długa i trudna. Tam, do ostatniego dnia spotkań, mieli szansę na osiągnięcie pełnego sukcesu i dostanie się do rozgrywek barażowych.

Kikis w FNA

Niestety ostatniego dnia ich przeciwnikiem okazała się drużyna córka organizacji Fnatic z Mateuszem „Kikis” Szkudlarkiem na czele. Pierwszy mecz został wzięty szturmem przez Fnatic Academy, gdyż skończył się tragicznym wynikiem 24:5. Do drugiej batalii Polacy przygotowali się dużo lepiej, ponieważ można śmiało powiedzieć, że mecz był wyrównany. Jednak ostatecznie okazało się, że oponenci dużo lepiej odnaleźli się w grze makro. Gdyby Polakom udało się wygrać, to by mieli tyle samo zwycięstw co porażek, lecz niestety okazało się to poza ich możliwościami. Tym razem królował wróg.

Ekipa Team Kinguin.

Ekipa Team Kinguin. Autorstwo: Paweł "delord" Szabla.

Zajęcie piątego miejsca w regularnym wiosennym splicie EU CS oznacza dla Team Kinguin relegacje do rozgrywek kwalifikacyjnych do ich kolejnej edycji. To był potężny cios dla drużyny, która zapowiadała się naprawdę obiecująco. Dlatego nastąpiło wiele zmian w składzie „polskiego” zespołu Team Kinguin. W marcu z drużyną pożegnał się Marcin „IceBeasto” Lebuda i Wojciech „Tabasko” Kruza, a w kwietniu również Paweł „delord” Szabla. Na razie nie wiadomo, czy następna odsłona ekipy spod znaku Kinguin będzie też składała się tylko z Polaków, lecz na pewno nie będzie taka sama.

 

Gorzka wiosna

Smutny Cinkrof

Nie licząc fantastycznego sukcesu Mateusza „Kikis” Szkudlarka, los nie oszczędził przedstawicieli polskiej sceny e-sportowej. Złośliwi mówią nawet o sromotnej porażce Polaków na początku 2017 roku. Z kolei optymiści wierzą, że Marcin „Jankos” Jankowski bez problemu odnajdzie drogę do Mistrzostw Świata, a w kolejnym sezonie zobaczymy z powrotem w LCS Oskara „VandeR” Bogdana i Marcina „SELFIE” Wolskiego. 

Jak myślisz: czy letni sezon odmieni los Polaków?

Czy nasi rodacy wywalczą sukces?